Posty

Wyświetlam posty z etykietą uprzedmiotowienie

Rzecz

No i znowu kobieca tragedia wynikająca z chorego zalegalizowanego bezprawia (prawem trudno to określić) antyaborcyjnego. Tym razem nie skończyło się śmiercią, ale urazem psychicznym (oby nie trwałym…) – już tak. Oraz którąś tam z rzędu hańbą dla państwa polskiego, rzecz jasna. Tak, chodzi o panią Joannę z Krakowa, która została bardzo brutalnie, w iście gestapowski sposób, potraktowana przez policję, i to podczas… badania ginekologicznego na SOR. Za to jedynie, że zażyła tabletkę poronną. Funkcjonariusze aparatu represji wezwani zostali, dodajmy, przez lekarkę, do której pani Joanna zgłosiła się po pomoc. „Pomoc” wyglądała tak, że policjantki kazały się pacjentce rozebrać do naga (co ją, jak twierdzi, przeraziło; nic dziwnego), następnie kucać, podskakiwać i kasłać. Zarekwirowano jej też telefon i laptopa. Zachowanie mundurowych wzburzyło lekarza przeprowadzającego badania; w odpowiedzi usłyszał, że taka jest procedura. Aha… Kto ponosi winę za to wszystko? Wszyscy, poza oczywiście...

Człowiek w III RP

Jakie spojrzenie na człowieka dominuje w kapitalistycznej Polsce (podobnie zresztą rzeczy się mają w większości państw, gdzie panuje nieludzki ów system ekonomiczny)? Otóż, nad wyraz patologiczne. Ludzie pracy, czyli większość spośród nas, obywateli i obywatelek, traktowani są nie jako osoby, klasa społeczna czy grupa, lecz jako bezosobowa siła robocza. Pracownik zostaje oto zredukowany do jednej ze swoich funkcji, którą sprzedaje kapitalistom, i to po zaniżonych cenach, bo im mniej wyzyskiwacz zapłaci proletariuszowi za jego siłę roboczą wynajmowaną/kupowaną na określony czas, tym większy będzie jego zysk. Mamy zatem być możliwie najtańszymi, a już najlepiej darmowymi narzędziami do maksymalizowania bogactwa przez kapitalistów; naszym jedynym zadaniem jest zasuwać na ich dobrobyt, a jeśli mamy jakieś pieniądze, to kupować to, co nam wciskają, również oczywiście po to, by mieli większe zyski (o tym szerze w dalszej części tekstu). Co jeszcze paskudniejsze, wielu spośród nas to „wkł...

Nikt

Kapitalizm jest systemem nieludzkim z wielu powodów. Ot, chociażby dlatego, że wyrósł ze zbrodniczego kolonializmu i neokolonializmu, a interesy klas posiadających chronili (w wielu państwach nadal chronią) faszyści i naziści. Dlatego, że naturalną konsekwencją życia w tym systemie jest depresja wywołana już to biedą, już to długotrwałym bezrobociem, już to złą pracą i przemęczeniem, już to brakiem nadziei na lepsze jutro… depresja często prowadząca do samobójczej śmierci, dodajmy. Dlatego, że system ten po prosu zabija ludzi poprzez: głód (któremu łatwo można byłoby zaradzić, dystrybuując miliardy zgromadzone na kontach w rajach podatkowych przez kapitalistycznych złodziei), eksploatację siły roboczej, wojny toczone w imieniu imperialistycznych interesów wielkich korporacji, wspomnianą depresję, zniszczenie środowiska naturalnego spowodowane przez generującą zanieczyszczenia produkcję zbędnych dóbr oraz rabunkową eksploatację surowców… Przykłady można mnożyć. Generalnie jednak, kapi...

Uprzedmiotowieni w reklamie

Dziś troszkę pofilozofujemy nad reklamą jako zjawiskiem społecznym i wzorcem życia, która się za nią kryje. Temat ten w poprzednich wydaniach bloga w jakiejś tam mierze już poruszałem, dziś wszelako chcę go rozwinąć i uzupełnić. Zacznijmy od tego, że reklama jako taka jest potrzebna. Każdy towar, czy to dobro, czy to usługę, trzeba po prostu wypromować, poinformować o jego istnieniu potencjalnych klientów, żeby się sprzedawał. Nie ma w tym nic niezwykłego ani złego; nawet w realiach gospodarki centralnie planowanej (technokracja biurokratyczna, mylnie nazywana socjalizmem) istniały reklamy, mające wszelako funkcję nieco bardziej informacyjną niż promocyjną. W kapitalizmie ich obecność, i to zmasowana, tym bardziej nie dziwi. Co do mnie, to są reklamy, które lubię, są takie, wobec których odczuwam obojętność, no i jest cała masa takich, co mnie drażnią lub nawet mierżą; dotyczy to zwłaszcza tych, które urągają inteligencji odbiorcy i są zwyczajnie nieestetyczne ( vide misiek ...