Chiny, Kubuś i Polska
W Chinach najnowszy film o Kubusiu Puchatku nie będzie dystrybuowany (nie oficjalnie, w każdym razie). Władza zakazała. Powód? Popularny miś ma z mordki zanadto przypominać… Xi Jinpinga, czyli przewodniczącego republiki (prezydenta). Jakkolwiek nigdy za Kubusiem nie przepadałem, uważam oczywiście, że taka forma cenzury jest po prostu durna (a już zwłaszcza oficjalny powód zakazu budzi rechot) oraz przeciwskuteczna. W dobie powszechnego dostępu do internetu – tak, w Chinach też – można sobie obejrzeć niemal każdy film, nawet jeśli nielegalnie i z opóźnieniem. A szersze informowanie o zakazie może wręcz wzmóc popularność danego dzieła. Toteż Kubuś raczej nie ma się czego obawiać, jeśli chodzi o popularność wśród Chińczyków; już prędzej twórcy filmu o jego przygodach mają powody do narzekania, gdyż chińska cenzura oznacza dla nich mniejsze zyski. Polskie media o tejże Puchatkowej chińskiej aferze informują szeroko i z lubością, pokazując, jaka to w „komunistycznych” (aczkolwiek...