Posty

Wyświetlam posty z etykietą senatorowie

Ułudy mandatu imperatywnego

Coraz więcej osób głosi ideę wprowadzenia mandatu imperatywnego, czyli możliwości odwołania przez wyborców posła lub senatora w trakcie kadencji (obecnie parlamentarzyści piastują mandat wolny, czyli bez możliwości odwoływania ich przez wyborców przed upływem kadencji). Pomysł taki poddają zarówno jednostki bezmyślne (typu Kukiz, startujący z list Polskiego Stronnictwa niezbyt Ludowego, bo własne ugrupowanie mu się rozsypało), jak też osoby, którym braku inteligencji zarzucić zdecydowanie nie można (np. Jarek Ważny czy Piotr Jastrzębski). Jak głoszą jego zwolennicy, mandat imperatywny miałby być swoistym batem na polityków, którzy poszli do parlamentu dla kasy i ani myślą wywiązywać się ze zobowiązań wobec wyborców. Nie spełniasz, pośle czy senatorze, naszych oczekiwań, to nie będziemy czekać do końca kadencji i następnych wyborów, lecz cię odwołamy. Pozornie jest to fajne rozwiązanie, wymuszające na politykach wywiązywanie się ze złożonych obywatelom obietnic, usprawniające...