Posty

Wyświetlam posty z etykietą Roman Giertych

Media społecznościowe i dzieci

Australia wprowadziła zakaz korzystania z mediów społecznościowych dla dzieci (i młodzieży) poniżej szesnastego roku życia. A w Polsce do kopiowania tego rozwiązania zapaliła się Koalicja Obywatelska. Projekt ustawy w ciągu najbliższych kilku tygodni przygotować mają obecna ministra edukacji Barbara Nowacka i były minister ciemnoty (z pierwszych PiS-owskich nie-rządów, choć sam stał na czele nieistniejącej już Ligi Polskich Rodzin), neonazista Roman Giertych (teraz poseł KO, co źle, bardzo źle świadczy o owej formacji). Niewątpliwie w mediach społecznościowych na osoby nieletnie czyha wiele zagrożeń. Pedofile zastawiają pułapki na młodocianych użytkowników, kwitnie cyberprzemoc (również szkolna mowa nienawiści), pojawiają się wyzwania zagrażające zdrowiu i życiu, natknąć się można na pornografię, występuje groźba uzależnienia (jeden z poważniejszych problemów społecznych naszych czasów), zdrowie psychiczne narażone jest na negatywne bodźce… a to tylko pierwsze z brzegu przykłady. Au...

Chcieliście, macie

Przyznam, że trochę rozbija mnie narzekanie na konserwatywnych – a w zasadzie klerykalnych i/lub faszystowskich – posłów z koalicji rządowej, że głosują przeciwko kobietom i prawom człowieka w ogóle, przyczyniając się do tego, iż nader niezbędne ustawy nie przechodzą. Nie, żeby owe narzekania były niesłuszne – przeciwnie, w większości są bardzo merytoryczne i nie da się z nimi nie zgodzić. Ale aż chce się powiedzieć: „Widziały gały, co brały”. Przecież tacy PSL-owcy, podobnie jak Szymon Hołownia czy niejedna osoba z PO, że o hitlerowcu o nazwie Roman Giertych nie wspomnę, nigdy nie kryli swojego klerykalizmu, zahaczającego czasami o fanatyzm religijny, a określanego jako „przywiązanie dl tradycyjnych/katolickich/chrześcijańskich wartości”. Z góry było wiadomo, iż będą oni głosowali przeciwko prawu kobiet do samodzielnego decydowania o własnym organizmie czy przeciw równouprawnieniu osób LGBT+… albo nie stawią się na głosowaniu, przyczyniając się w ten sposób do tego, że odpowiednie u...

Kampania jak dotąd

Do wyborów niecały został miesiąc, w związku z czym kampania – formalnie trwająca od kilku tygodni, nieformalnie zaś od miesięcy – się rozkręca. Przyznam, że jak dotąd (zgodnie zresztą z przewidywaniami) najbardziej podoba mi się ta prowadzona przez Lewicę. Jest spokojna, tzn. bez jadu, merytoryczna, skupiona na ważnych problemach (z bytowymi na czele), pełna spotkań z ludźmi… Co istotne, widać przywiązanie do takich wartości, jak: wolność, równouprawnienie, postęp, demokracja, tolerancja, prawa człowieka, itd.; nie można tego powiedzieć o innych ugrupowaniach. Politycy Lewicy twardo też stoją po stronie obywateli. Ugrupowanie to ma również najlepszy, najbardziej demokratyczny oraz nowoczesny program, jako jedyne nie zmienia co chwilę swoich postulatów. Ostatnim elementem, jaki wpłynął na moją pozytywną ocenę, jest dobrze zrobiona strona internetowa komitetu. Na przeciwległym biegunie, pośród formacji obecnie parlamentarnych, sytuuje się skrajna prawica w postaci Bezprawia i Niespr...

Hitlerowscy łącznicy

Paradoksalnie największym zagrożeniem, jakie wiąże się z nadchodzącymi w szybkim tempie wyborami parlamentarnymi, nie jest kolejne zwycięstwo Bezprawia i Niesprawiedliwości. Owszem, byłaby to straszliwa tragedia, niemniej wisi nad nami groźba jeszcze grosza – dobry wynik Konfederacji. Dobry, czyli taki, który pozwoliłby tym hitlerowcom wprowadzić do Sejmu tylu posłów, aby ich klub stał się atrakcyjnym koalicjantem dla PiS-u lub PO/KO. Chyba najlepiej zdaje sobie z tego sprawę Lewica, toteż początek swojej oficjalnej kampanii (jak będzie dalej, zobaczymy), poświęca właśnie na piętnowanie patologii Konfederacji i uderzaniu w tych nazistowskich degeneratów. Bardzo dobrze! Dwa największe obecnie ugrupowania – zarówno akutualnie nie-rządzące, jak i rzekomo „opozycyjne” – bardzo chętnie wciągnęłyby Konfederację do koalicji, gdyby zabrakło im stosunkowo niewiele do większości rządowej. Przeszkód ideologicznych by nie było; jak parę ładnych razy pisałem, wszystkie trzy formacje dzielą tę s...

Szampan Kaczyńskiego

Nie wiem, czy Kaczyński Jarosław pija szampana, ale jeśli tak, to w biurze Bezprawia i Niesprawiedliwości oraz w willi samego prezesa kolejne flaszki tego napoju otwierane są chyba nieustannie. Powodem owego świętowania jest oczywiście to, co wyprawia Platforma Obywatelska z Tuskiem Donaldem na czele. A partia ta i jej przewodniczący robią wszystko, by Polska wepchnięta została w ociekające krwią (nie przesadzam!) PiS-owskie szpony na kolejną kadencję. Pomijam tu już fakt, że PO nigdy tak naprawdę nie walczyła z PiS-em; władzę utraconą, na własne zresztą życzenie, w 2015 roku odzyskać usiłowała, zwalczając inne ugrupowania opozycyjne, co po „triumfalnym” powrocie pana Tuska z Brukseli w 2021 roku jeno uległo intensyfikacji; parę ładnych razy o tym pisałem. Podobnie, jak często wspominałem o wspólnych głosowaniach posłów – oraz europosłów – PiS-u i PO, najczęściej popierających ręka w rękę rozwiązania antyspołeczne tudzież anty-przyrodnicze, a obalających prospołeczne i sprzyjające...

Hitlerowiec na liście

No i stało się. Hitlerowiec Roman Giertych wystartuje w wyborach do Sejmu. Z list Koalicji Obywatelskiej. Rzekomo demokratycznej formacji, której przeszkadzają jakoby „radykalne” poglądy Jany Shostak, feministki broniącej praw kobiet, a nie przeszkadza śmiertelny wróg demokracji, Unii Europejskiej, praw człowieka, osób LGBT+ i innych mniejszości, kobiet i ich praw, facet, który reaktywował Młodzież Wszechpolską, był pupilkiem Rydzyka, ministrem w PiS-owskim nie-rządzie, no i pozostaje ojcem chrzestnym Konfederacji. Szczerze, nie zaskakuje mnie to; Donald Tusk zawsze chętnie spoglądał ku swastyce, tyle że dotychczas potrafił to skuteczniej ukryć niż Kaczyński Jarosław. I nie chce mi się tego komentować. Zamiast tego, odeślę Was, Drogie Czytelniczki i Drodzy Czytelnicy, do świetnego filmiku, jaki znalazłem na YouTube. Bardzo celnie przypomina on o tym, kim jest Roman Giertych, i co sobą „reprezentuje”. Przy czym czas pokazał, że Panie Prowadzące okazały się nazbyt optymistyczne odno...

Fałszywi przyjaciele demokracji

Zauważyłem u wielu ludzi o autentycznie demokratycznych przekonaniach pewną naiwność. Mianowicie, po ich komentarzach, np. wpisach na portalach społecznościowych, czy udostępnianych treściach widać, że zakładają oni, iż wystarczy krytykować, mniej lub bardziej merytorycznie, aktualnego dyktatora, by zostać uznanym za szczerego demokratę i obrońcę ustroju demokratycznego. Toteż za wielkiego demokratę uznawany jest chociażby Roman Giertych, który w latach 90. ubiegłego stulecia reaktywował nacjonalistyczną, a w zasadzie neonazistowską Młodzież Wszechpolską, stał na czele ultranacjonalistycznej, antysemickiej, homofobicznej (to właśnie on wyniósł homofobię na polityczne salony) i antyeuropejskiej Ligi Polskich Rodzin, był wielkim sojusznikiem Rydzyka (do czasu, aż toruński kapitalista stwierdził, że Kaczyński przyniesie mu większe profity), jak zaś minister ciemnoty w PiS-owskim nie-rządzie zaczął przekształcać szkoły w obozy koncentracyjne, a dziecięce i młodzieżowe umysły faszerował t...

Hitlerowski pupilek pseudo-opozycji

Jeszcze kilka lat temu pan Tomasz Grodzki, Marszałek Senatu, wydawał mi się człowiekiem godnym szacunku. I nadal go szanuję, tyle że jako lekarza, gdyż jako polityk coraz częściej się wykłada. A to skomentuje protesty Strajku Kobiet w taki sposób, że zaskarbi sobie miano dziadersa, a to zgłosi idiotyczną propozycję likwidacji większości szpitali powiatowych i zastąpienia ich kilkudziesięcioma molochami (później do tego nie wracał, więc chyba przemyślał sprawę – oby!), a to uznaje papieża Franciszka jako głównego eksperta od stosunków rosyjsko-ukraińskich (gwoli sprawiedliwości, sprecyzować trzeba, że było to, zanim jeszcze główny lokator Watykanu skompromitował się w dziedzinie wiadomej wojny), a to… No i tu dochodzimy do tematu dzisiejszej notki. Jakiś czas temu pan Tomasz Grodzki spotkał się z mieszkańcami Powiatu Polickiego. Nie ma w tym nic złego, takie spotkanie Marszałka Senatu z obywatelami zasługuje wręcz na pochwałę… a raczej zasługiwałoby, gdyby pan Grodzki znów się nie wyd...