Posty

Wyświetlam posty z etykietą nędza

Czym grozi AI

Czy sztuczna pseudo-inteligencja (AI) stanowi zagrożenie dla człowieka? Owszem, ale nie z powodu, o jakim możemy czytać w literaturze science-fiction, bądź oglądać w tego typu filmach. Maszyny, komputery nie nauczą się myśleć i nie przejmą władzy nad światem. Nie wybiją ludzkości jak w Terminatorze , ani nie zredukują jej do roli baterii, jak w Matrixie . Są i będą na to po prostu zbyt głupie; same wszak nie myślą, automatycznie jeno operują na podanych im informacjach. Jeśli godzi o generowanie zagrożenia biologicznego, to człowiek sam je sobie stwarza, przez własną, zupełnie naturalną głupotę, z której wypełzła chociażby totalnie nieracjonalna gospodarka kapitalistyczna, niszcząca właśnie naszą planetę, a więc i nas samych. Groźba, jaką generuje AI, ma charakter społeczno-ekonomiczny. Otóż, sztuczna pseudo-inteligencja jest li tylko narzędziem, ale takim, które nadużywane przez kapitalistów, pozbawić może wielu ludzi pracy, zniszczyć całe grupy zawodowe i spotęgować rozwarstwien...

Przegniłe imperium

W ostatnich dniach przypadła dwieście pięćdziesiąta rocznica powstania agresywnego państwa, które rości sobie rolę przywódczą tak zwanego „wolnego świata” (cokolwiek to znaczy) i bycie „ostoją demokracji”. Tak, o Stany Zjednoczone Ameryki chodzi. Tu przypomnę, że w swojej historii pozytywną rolę odegrały one jedynie dwukrotnie: kiedy podczas I wojny światowej wysłały do Europy żołnierzy, pomagając zakończyć ten konflikt, i gdy przyłączyły się do koalicji antynazistowskiej w trakcie II wojny światowej. Poza tym były i są czynnikiem destabilizującym, największym zagrożeniem dla światowego pokoju i bezpieczeństwa: wywołują wojny (i często je przegrywają, np. ostatnio z Iranem), wspierają dyktatorów (faszystowskie junty południowoamerykańskie w drugiej połowie XX wieku) czy masowych zbrodniarzy („Solidarność” i Balcerowicz, faszystowski Izrael, itd.). A imperializm amerykański dąży do podporządkowania sobie całego świata, zwłaszcza oczywiście gospodarczego, co z reguły odbywa się pod ha...

Przykład z Kerali

Kerala jest jednym ze stanów w Indiach. Znajduje się w południowo-zachodnim regionie tego państwa i jest najgęściej zaludnioną jego częścią; mieszka tam trzydzieści trzy miliony osób. Na tle coraz bardziej faszyzujących się pod rządami Modiego Indii jest też najbardziej demokratyczna, od lat bowiem rządzi tam lewica, konkretnie Komunistyczna Partia Indii (Marksistowska) wraz z Lewicowym Frontem Demokratycznym. Rządy te sprawiają, że Kerala pozostaje wyjątkowa pod jeszcze jednym względem – skutecznej walki ze skrajną nędzą mianowicie. Ogólnie, w Indiach stanowi ona gigantyczny problem. Wprawdzie od pewnego czasu ludność tego kraju się bogaci, lecz dalece nierównomiernie, co oznacza, że szybko rosną majątki kapitalistów czy ludności wielkomiejskiej, podczas gdy na wsiach bądź w ogromnych slumsach skrajne ubóstwo króluje nieodmiennie. Przyczyny są liczne; wymienić tu można dziki kapitalizm z jednej strony (sprzyjający oczywiście nielicznym), z drugiej natomiast tradycyjne – jedynie for...

Odszkodowania dla ofiar

Magdalena Biejat, kandydatka Lewicy na prezydenta (a raczej prezydentkę; warto promować feminatywy), stwierdziła jakiś czas temu, że popiera odszkodowania dla rodzin ofiar tzw. „żołnierzy wyklętych”, czyli antykomunistycznego zbrojnego podziemia, działającego po II wojnie światowej. Jak najbardziej ma rację, „wyklęci” bowiem w większości byli bandytami i terrorystami, którzy – nierzadko we współpracy z UPA – mordowali mężczyzn, kobiety i dzieci, gwałcili oraz rabowali całe wsie; w wielu wypadkach ich motywacją była skrajnie prawicowa, nacjonalistyczna ideologia, w innych (Kuraś „Ogień”, który zresztą kilkakrotnie zmieniał strony konfliktu) zwykły bandytyzm. Jako, że działali przeciwko społeczeństwu polskiemu i Polsce, należy ich uznać za zdrajców; niestety, prawica postsolidarnościowa oraz neofaszystowska szerzy ich kult, aby legitymizować własną zdradę. W każdym razie, potomkom i krewnym ich ofiar odszkodowania zdecydowanie się należą. Uważam też, że powinny być wypłacane odszkodow...

Powrót zboczonego faszysty

Wygląda na to, że wczorajszy pierwszy etap (są dwa: najpierw osoby wyborcze głosują na elektorów, a potem ci na konkretnego kandydata, co jest przestarzałe i wadliwe) wyborów prezydenckich w imperium zła wygrał Donald Trump. Czyli zboczeniec, faszysta oraz kapitalista z miliardami na koncie (pochodzącymi oczywiście z wyzyskiwania proletariatu). Nadto przestępca, ale tak czy owak teraz sam siebie ułaskawi. Standardy republiki bananowej, czyż nie? Trumpowi w zwycięstwie pomogły właśnie ogromne pieniądze (w kapitalizmie są one niezbędne do wygrywania wyborów) oraz marna kampania jego głównej kontrkandydatki, Kamali Harris z Partii Demokratycznej (Jill Stein i Claudię De la Cruz wykosił system wyborczy, choć właśnie one miały dobre programy). Pani Harris nie potrafiła zmobilizować elektoratu, manifestując typowe dla liberalnej prawicy oderwanie od kwestii społecznych (o nich za chwilę); nie pomógł jej też Joe Bidem, podkreślając swoje poparcie dla rasistowskiej ideologii syjonizmu w cz...

Rzeczpospolita nędzarska

Jeśli zastanawiacie się, czy jeszcze jesteśmy biednym społeczeństwem, czy już (relatywnie) bogatym, to tegoroczny raport Poverty Watch, sporządzony przez EAPN Polska powinien rozwiać wszelkie wątpliwości. Podane on, że ponad 2,5 miliona mieszkańców (k)raju nad Wisłą żyje poniżej progu minimum egzystencji (czyli nie stać ich na zakup dóbr niezbędnych do podtrzymania PODSTAWOWYCH funkcji psychofizycznych), natomiast około 17,3 miliona – poniżej minimum socjalnego (osób tych nie stać na zaspokojenie potrzeb bytowych na niskim poziomie). Mówiąc prosto, ci pierwsi powoli umierają z głodu i chorób, ci drudzy wegetują. Co piętnasty Polak żyje w skrajnej nędzy, zaś blisko połowa społeczeństwa boryka się z różnymi formami wykluczenia. Co ważne, zdecydowana większość ludzi dotkniętych tymi patologiami PRACUJE; bezrobocie jest obecnie w Polsce na stosunkowo niskim poziomie, choć ostatnio wzrasta. Niestety, w kapitalizmie powszechne jest zjawisko working poor , pracujących ubogich, czyli ludzi, k...

Dziecko harujące

Dziś Światowy Dzień Sprzeciwu Wobec Pracy Dzieci, ustanowiony w 2002 roku przez Światową Organizację Pracy. Chodzi rzecz jasna o sprzeciw wobec przymusowe/niewolniczej harówy, nie zaś tego, że młodociana osoba dorobi sobie – z własnej woli, bez nijakiego odgórnego nakazu bądź zewnętrznego czynnika ograniczającego wolność – do kieszonkowego, czy zatrudni się jako wolontariusz, w schronisku dla zwierząt chociażby. Nie, mowa o jednej z najpaskudniejszych patologii kapitalistycznego świata, czyli ZMUSZANIU dzieci do pracy – sprzeciwowi wobec takiej oto wstrętnej praktyce poświęcony jest dzisiejszy dzień. A, niestety, dochodzi do tego w wielu miejscach naszego globu. Osoby nieletnie mogą być – a raczej nader często są – zmuszane do harowania (niejednokrotnie pnad siły, co przyczynia się do chorób, zgonów, niepełnosprawności…) przez czynniki ekonomiczne, takie jak: (skrajna lub relatywne) nędza, głód czy bezdomność. Jest to plaga licznych państw kapitalistycznych, w tym USA. Ledwo odro...

Jaka normalność wraca?

Wielu przeciwników Bezprawia i Niesprawiedliwości cieszy się, że po utracie przez ową mafię/sektę władzy, w Polsce wróci (a może nawet już wraca) normalność. Slogan ten podnoszą również liczni politycy nie-PiS-owscy. Cóż, nie będę tu analizował tego, że tak naprawdę nie wiadomo, czym jest normalność, i czy w ogóle coś takiego w przyrodzie występuje. Jeśli pod pojęciem tym rozumieć, że rządy PO i koalicjantów będą mniej patologiczne niż nie-rządy PiS-u, to pod względem ustrojowym faktycznie są na to szanse. Premierem jest lider największego ugrupowania tworzącego rządową większość, co pozostaje zgodne z przyjętą praktyką ustroju zwanego demokracją parlamentarną. Szymon Hołownia może usprawnić pracę Sejmu i wyeliminować sporo PiS-owskich degeneracji. Być może uda się choć trochę polepszyć funkcjonowanie sądownictwa i odpolitycznić je, wraz z prokuraturą oraz policją. W dziedzinie świeckiego państwa, praw człowieka – w tym kobiet i mniejszości (osób LGBT+ na przykład) – normalność zd...

Społeczeństwo skrajnego ubóstwa

Jak przypominają politycy Lewicy, z Włodzimierzem Czarzastym na czele, w Polsce obecnie około 1,8 mln (realnie znacznie więcej, o czym w dalszej części tekstu) osób, w tym kilkaset tysięcy dzieci, żyje w skrajnym ubóstwie. Czyli dochody, jakimi ludzie ci dysponują, nie pozwalają na odpowiednie zaspokojenie najbardziej nawet podstawowych, związanych z odżywianiem, higieną czy zdrowiem potrzeb. Mówiąc krótko, egzystencja taka – wegetowanie, nie czarujmy się – zagraża zdrowiu, stopniowo wyniszcza organizm (psychikę zresztą też) i przyspiesza zgon. Naturalnie, to, że skrajne ubóstwo w Polsce występuje, jego zaś skala nie maleje, lecz okresowo rośnie, stanowi winę prawicy postsolidarnościowej, która narzuciła nam i konserwuje dziki kapitalizm w barbarzyńskim, neoliberalnym (bądź neokonserwatywnym, jak określają je, trafniej zresztą, Amerykanie) wydaniu. Bieda jest logiczną, w pełni naturalną konsekwencją patologii stanowiących esencję tego zbrodniczego, zdegenerowanego systemu: niskich p...

Mięsożercy z PRL-u

Jesteśmy przedstawicielami gatunku roślinożernego. Wskazuje na to nasze uzębienie, przystosowane do rozgryzania, rozcierania i przeżuwania owoców, warzyw tudzież ziaren, a także układ pokarmowy z długimi jelitami przeznaczonymi do trawienia pokarmów roślinnych (zwierzęta mięsożerne mają bardzo krótkie jelita). Również budowa naszych ciał świadczy o przystosowaniu do zbierania roślinności, niż do polowania na zwierzęta. Typowo mięsożernym gatunkiem człowieka był neandertalczyk; prawdopodobnie zresztą dlatego wyginął, ponieważ kiedy skończyła się epoka lodowcowa, wymarły zwierzęta, na które polował, a nie był w stanie zmienić diety na roślinną. Homo (rzekomo) sapiens jest więc typowym roślinożercą, który swoje menu może uzupełniać białkiem zwierzęcym, jeśli brakuje składników roślinnych. Dlatego mięsna dieta występuje u ludzi zamieszkujących tereny pustynne czy zlodowaciałe, gdzie roli uprawiać się nie da. Generalnie jednak, spożywanie mięsa na dłuższą metę jest dla naszych organizm...

Mengele i Konfiarze

Jak wiemy, Donald Tusk, lider Platformy Obywatelskiej, ogłosił niedawno kilka postulatów o charakterze pseudo-socjalnym. Jedne z nich są nader przeciętne i nie rozwiązują żadnych problemów („babciowe”), inne wręcz fatalne (dopłacanie z publicznych pieniędzy banksterom do kredytów hipotecznych). Pisałem już o nich, więc teraz nie będę się powtarzał. Rzecz w tym, że nawet owe marne, pozorne świadczenia zaproponowane przez pana Tuska wywołały negatywną reakcję Leszka Balcerowicza, słusznie nazywanego „doktorem Mengele polskiej gospodarki” (określenie owo spopularyzował swego czasu Andrzej Lepper, acz prawdopodobnie nie on był jego autorem). Tak, chodzi o faceta, który w latach 90. wprowadził w Polsce dziki kapitalizm w barbarzyńskim, neoliberalnym wydaniu, doprowadził do kolonizacji naszego kraju przez międzynarodowe koncerny i korporacje (skutkiem czego jesteśmy półdarmową siłą roboczą dla nich), zniszczył liczne zakłady przemysłowe oraz rolnictwo, zrujnował system emerytalno-rentowy, ...

Świętuj z inflacją

Serfując po Facebooku (podejrzewam, że na innych portalach społecznościowych, z których nie korzystam, jest podobnie), można zauważyć, iż coraz więcej osób deklaruje, że w zasadzie zrezygnuje z obchodzenia tegorocznej Wielkanocy. Powody wynikać mogą ze światopoglądu, na przykład niewyznawania religii czczącej zmartwychwstanie Chrystusa, ale bez większych trudności znajdziemy takie deklaracje, które za powód podają inflację. Ceny podstawowych artykułów spożywczych skoczyły w górę tak bardzo, że wielu sposób osób obywatelskich Polski na świętowanie zwyczajnie nie stać. Ot, spożyją żurek i trochę tradycyjnych potraw wchodzących w skład święconki, lecz nie wiadomo jak obfitych obiadów nie będzie. Zakupy zostaną ograniczone. Cóż, sam snuję podobne plany, w dobie szalejącej niczym Joker po środkach pobudzających inflacji nie zamierzam nabywać specjalnie dużo. Zwłaszcza, że jeszcze na studiach nauczyłem się nie kupować więcej jedzenia, niż zdołam spożyć. Oszczędzam zresztą, nabywając to, co...

Groźne cięcia

Ugrupowanie(a), które przejmie(ą) władzę po Bezprawiu i Niesprawiedliwości, czeka wiele zadań, realizacja których pochłonie zapewne lata. Wymienić ty można choćby: postawienie na nogi gospodarki i budżetu, naprawę relacji z Unią Europejską, budowę praworządności, odbudowę sądownictwa i innych instytucji państwowych, gruntowną reformę systemu opieki zdrowotnej, pchnięcie szkolnictwa w XXI wiek, całkowitą zmianę modelu energetycznego, zakończenie niszczenia przyrody, wprowadzenie realnie świeckiego państwa, przywrócenie kobietom ich praw – w tym oczywiście reprodukcyjnych, wprowadzenie małżeństw jednopłciowych, itd. A przede wszystkim nowy rząd będzie musiał na serio zabrać się do walki ze skrajnym ubóstwem (czyli nędzą), skala którego w ostatnich miesiącach i latach znów zaczęła się rozrastać, w znacznej mierze z winy PiS-u (proinflacyjna polityka, podwyżki wszystkich możliwych opłat), po części wszelako z powodu kryzysu, w jakim pogrąża się ogólnoświatowy kapitalizm, co i Polski doty...

Fałszywy mit

Jednym z głównych propagandowych mitów kapitalizmu jest to, że do powszechnego dobrobytu, jaki rzekomo gwarantować ma ów system (ha, ha, ha! Dlaczego tylu ludzi żyjących w „dobrobycie” umiera z głosu albo dlatego, że nie stać ich na leczenie?), doprowadzą najbardziej pazerne, zdegenerowane i pasożytnicze – propaganda nazywa je: „przedsiębiorczymi, (choć z prawdziwą przedsiębiorczością jako żywo nie mają nic wspólnego), „kreatywnymi” i „pracowitymi” (mimo iż na ich gigantyczne fortuny pracują pracownicy ich firm) – jednostki, czyli oczywiście kapitaliści. Oni to, bogacąc się, innymi słowy – akumulując kapitał, mają spowodować, iż wzbogacą się, acz w mniejszym stopniu, wszyscy inni ludzie. Jest to oczywista bzdura. Nawet nie trzeba się specjalnie w owo założenie zagłębiać, by to dostrzec. Rzecz cała jest bowiem naprawdę prosta. Pomijam nawet fakt, że kapitaliści, jak wiemy, bogacą się na wyzyskiwaniu pracowników swoich przedsiębiorstw, czyli na płaceniu im jedynie części (i to niewie...

Prawda o biedzie

O akcji Szlachetna Paczka można mieć oczywiście różne opinie, niemniej organizujące ją Stowarzyszenie Wiosna pochwalić muszę za jedną ważną rzecz. Jest nią raport o biedzie w Polsce, publikowany co roku i dobrze ukazujący, do jakiego stanu doprowadził wielu spośród nas nadwiślański dziki, neoliberalny/neokonserwatywny kapitalizm. Dokumenty te zawsze przygotowywane są rzetelnie, na podstawie solidnie przeprowadzonych badań, przez ludzi z odpowiednim zasobem wiedzy specjalistycznej. Tegoroczny informuje, że w Polsce w skrajnym ubóstwie żyje 1,6 mln osób, z czego 300 tys. to dzieci. I nad tą sprawą się dziś pochylimy. Skrajne ubóstwo (nędza) to sytuacja, kiedy dochody danej osoby lub rodziny są tak niskie, że nie pozwalają na zaspokojenie najbardziej nawet podstawowych, biologicznych potrzeb, związanych z żywieniem, higieną, odzieżą czy zakupem niezbędnych leków. Mówiąc krótko, dotknięci nim ludzie powoli umierają, są bowiem zbyt biedni, by zapewnić sobie przeżycie w dłuższym okresie. ...

Najlepsze prezenty mikołajkowe

Dziś 6 grudnia, czyli Mikołajki, wspomnienie (świętego w katolicyzmie i prawosławiu) Mikołaja, biskupa Miry (miasto w dzisiejszej Turcji), żyjącego i działającego na przełomie III i IV wieku naszej ery. Historycy nie są zgodni, czy był on postacią realną, czy też mityczną – pierwsze przekazy na jego temat pochodzą z VI wieku, co przechylałoby szalę na stronę mitu – niemniej jego świąteczne upamiętnienie wzięło się ze szczodrości, jaką miał przejawiać. Biskupa Mikołaja można by bezproblemowo uznać za jednego z protoplastów komunizmu, rozdawał bowiem swój majątek ubogim, wykupywał więźniów skazanych na śmierć czy finansował posagi niezamężnym dziewczętom, które, gdyby nie wyszły za mąż, skończyłyby jako prostytutki. Ile w tym prawdy, ile legendy, nie rozstrzygam, niemniej postać Mikołaja zapoczątkowała tradycję obdarowywania się prezentami. Bardzo miłą i godną szacunku, rzecz jasna. Jakie zatem są najlepsze prezenty z okazji Mikołajek? Oto kilka z nich: 1) Pokój na świecie – koniec z ...

Marzenia ściętej głowy

Chyba wszyscy, poza oczywiście najbogatszymi burżujami, czujemy, że jest bardzo źle i robi się coraz gorzej. Inflacja przeżera nasze oszczędności (o ile mieliśmy jakiekolwiek, bo znaczny odsetek osób obywatelskich Polski zarabia zbyt mało, by móc odłożyć pieniądze na czarną godzinę – podziękujmy Balcerowiczowi i innym solidaruchom!), opłaty rosną w zastraszającym tempie, nad krajem wisi widmo kryzysu energetycznego (pytanie, azali jest to TYLKO widmo) i braku ogrzewania zimą… Do tego dochodzą długofalowe, jakże bolesne skutki gospodarcze lockdownów, a ci, co mają kredyty (ze szczególnym uwzględnieniem hipotecznych), mierzyć się muszą z koszmarem sukcesywnie podnoszonych stóp procentowych. Mówiąc krótko, nie-rządy Bezprawia i Niesprawiedliwości, wraz z typowymi dla barbarzyńskiego kapitalizmu w wydaniu neoliberalnym patologiami (umowy śmieciowe, wymuszona jednoosobowa działalność gospodarcza, niskie płace – nie zawsze na czas, itd.), doprowadzając coraz więcej z nas do nędzy. A nawet,...

Głodny jak Amerykanin

Uważacie Stany Zjednoczone za raj na Ziemi, gdzie każdy (a przynajmniej każdy pracujący) ma zapewniony godny byt, że o stanowiącej główny propagandowy element American Dream mitycznej szansie na oszałamiający sukces nie wspomnę? Cóż, nigdy takowym Edenem one nie były; zawsze borykały się z patologiami typu skrajna nędza (u podstaw tego państwa leży, oprócz masowego mordowania Indian, kanibalizm osadników), bardzo duże nierówności społeczno-ekonomiczne, rasizm przejawiający się również w sferze zawodowej, bardzo zły, skomercjalizowany system (o ile słowo to w ogóle ma tu zastosowanie) opieki zdrowotnej, nad wyraz okrojona i też skomercjalizowana pomoc społeczna… Ale jednak po II wojnie światowej, dzięki rozwojowi gospodarczemu oraz zastosowaniu recept na wyjście z kryzysu autorstwa Keynesa, w USA zapanował relatywny dobrobyt. Który poszedł się paść w latach 80. ubiegłego stulecia, w dobie reaganomiki (później lekko tylko korygowanej przez Clintona czy Obamę), czyli wdrożenie wyjątkowo ...