Posty

Wyświetlam posty z etykietą Robert Bąkiewicz

Nazista wśród klerofaszystów

Bohaterem (acz w tym konkretnym przypadku trudno o pozytywny wydźwięk tego słowa) Bezprawia i Niesprawiedliwości stał się już jakiś czas temu, a zwłaszcza w ostatnich tygodniach i dniach, neonazista o nazwie Bąkiewicz Robert. Hitlerowiec ów, zdobywający (o, zgrozo!) popularność na sianiu nienawiści szczególnie wobec migrantów oraz uchodźców, wystąpił w miniony weekend jako gość na antyimigranckim wiecu PiS-u (tym samym zignorował umizgi ze strony premiera Tuska Donalda), gdzie jawnie nawoływał do przemocy wobec wszystkich, których on sam i wzmiankowana mafia/sekta uznają za wrogów, czyli każdego nie-PiS-owca i nie-naziola. Wzbudziło to oburzenie co bardziej cywilizowanych komentatorów i polityków, głównie tych z lewej strony sceny politycznej. Oczywiście słuszne i uzasadnione; dla głoszenia nienawiści czy wzywania do stosowania przemocy nie może być miejsca w przestrzeni publicznej. Przypomnę, iż zawsze zaczyna się od słów, a kończy na obozach zagłady lub innej formie ludobójstwa. ...

Nagroda dla marionetki

Niejaki Duda Andrzej, ksywa „Adrian”, znany też jako PAD i Anżej, czyli kończący urzędowanie klerofaszystowski lokator Pałacu Prezydenckiego, ułaskawił hitlerowca o nazwie Bąkiewicz Robert, ukaranego za naruszenie nietykalności cielesnej (czyli za brutalną napaść, nie ma co owijać w bawełnę) aktywistki (starszej osoby, dodajmy) protestującej przeciwko „wyrokowi” w sprawie aborcji, jaki wydała nielegalnie funkcjonująca grupa kolesiów na zlecenie Bezprawia i Niesprawiedliwości oraz Kościoła katolickiego. Duda ułaskawił Bąkiewicza z przyczyn ideologicznych; obaj wszak są spod znaku swastyki. Wszelako jeszcze ważniejsze jest to, iż lokator Pałacu Prezydenckiego (kończy swą kadencję, ale jego następca będzie tak samo do bani lub jeszcze gorszy) pozostaje bezwolną marionetką Kaczyńskiego Jarosława, prezesa Bezprawia i Niesprawiedliwości. A ten (podobnie zresztą, jak biskupi co poniektórzy) Bąkiewicza publicznie chwali – między innymi za brudy urządzane na granicy z Niemcami – i polityczni...

Hitlerowscy łącznicy

Paradoksalnie największym zagrożeniem, jakie wiąże się z nadchodzącymi w szybkim tempie wyborami parlamentarnymi, nie jest kolejne zwycięstwo Bezprawia i Niesprawiedliwości. Owszem, byłaby to straszliwa tragedia, niemniej wisi nad nami groźba jeszcze grosza – dobry wynik Konfederacji. Dobry, czyli taki, który pozwoliłby tym hitlerowcom wprowadzić do Sejmu tylu posłów, aby ich klub stał się atrakcyjnym koalicjantem dla PiS-u lub PO/KO. Chyba najlepiej zdaje sobie z tego sprawę Lewica, toteż początek swojej oficjalnej kampanii (jak będzie dalej, zobaczymy), poświęca właśnie na piętnowanie patologii Konfederacji i uderzaniu w tych nazistowskich degeneratów. Bardzo dobrze! Dwa największe obecnie ugrupowania – zarówno akutualnie nie-rządzące, jak i rzekomo „opozycyjne” – bardzo chętnie wciągnęłyby Konfederację do koalicji, gdyby zabrakło im stosunkowo niewiele do większości rządowej. Przeszkód ideologicznych by nie było; jak parę ładnych razy pisałem, wszystkie trzy formacje dzielą tę s...