Posty

Wyświetlam posty z etykietą Korea Północna

Propaganda bredni

Niejaki Nawrocki Karol, czyli Alfons, zwany też Batyrem, lokator Pałacu Prezydenckiego, pochwalił (co w żadnym razie nie dziwi) izraelsko-amerykańską agresję na Iran. I stwierdził, że w państwie tym „chrześcijanie są prześladowani”. I to rozminął się z prawdą. Bo w Iranie chrześcijaństwo ma wprawdzie mniej nieco praw niż islam szyicki, ale prześladowane ani trochę nie jest. Wyznawcy poszczególnych odłamów tej religii swobodnie ją praktykują w kościołach, które stoją i przez nikogo nie są atakowane (aczkolwiek nie zdziwiłbym się, gdyby spaść na nie mieli izraelskie tudzież amerykańskie bomby). Działa też nuncjusz, czyli ambasador Watykanu, z którym Iran utrzymuje normalne stosunki dyplomatyczne. Wszystkiego tego łatwo można się dowiedzieć… Nie sądzę jednak, żeby Alfons z premedytacją skłamał. Podejrzewam, że on faktycznie sądzi, iż chrześcijanie są w Iranie prześladowani. Dlaczego? Ano z tej przyczyny, że takie wieści powszechne są na szeroko pojętym Zachodzie, Polskę wliczając. Pe...

Zapowiedź strasznego roku

Nie ma co, fajnie się ten rok zaczął! Wojska USA mordują irańskich generałów, i to nader zasłużonych dla tego kraju, przy okazji pozbawiając życia wiele innych osób. Waszyngton wyraźnie dąży do wojny, która może być czymś zdecydowanie więcej niż tylko konflikt zbrojny między dwoma państwami. W Iranie krzyżuje się zbyt wiele interesów światowych mocarstw, z Chinami i Rosją na czele, a wydobywana tam ropa zasila zbyt wiele gospodarek, by ewentualny atak Stanów Zjednoczonych na państwo ajatollahów nie przerodził się w wojnę światową. Tak naprawdę, Trump swoją wojowniczą polityką wobec dawnej Persji realizuje (nieświadomie?) interesy dwóch krajów, i to bynajmniej nie swojego. Są to Izrael oraz Arabia Saudyjska. Oba, zwłaszcza oczywiście Izrael, pozostają z Iranem skonfliktowane, nadto Saudowie uważają go za konkurenta na światowym rynku ropy naftowej, no i rywalizują z nim o pozycję regionalnego mocarstwa. I zatem Izrael, i Arabia Saudyjska chciałyby się Persji pozbyć, a przynaj...

Bzdury i brednie

Żyjemy w epoce fake newsów, informacje prawdziwe trudno odróżnić od fałszywych, zmanipulowanych, toteż przybywa powodów, by przypuszczać, że wieści, jakie do nas docierają, niewiele zaiste mają wspólnego z prawdą, a nawet te prawdy bliskie tworzone są na czyjś użytek. Świat Orwellowski, normalnie, choć nie do końca wygląda to tak, jak w powieści Rok 1984 … Ale mniejsza o to. Są całe ośrodki produkujące fake newsy, zaburzające nam odbiór rzeczywistości; tę samą funkcję pełnią fermy trolli. Na rynku prasy królują tabloidy, bazujące na sensacyjnych, z reguły bzdurnych wiadomościach o niemowlętach gwałcących własne niańki. Jednakże nawet w tych mediach, co mają opinię opinię rzetelnych i opiniotwórczych, spotkać się możemy z kłamstwami i bredniami, robiącymi oczywiście za „prawdę”, świętą tudzież niepodważalną. Owe kłamstwa i brednie dotyczą zwłaszcza pewnej grupy państw, o których powiedzieć można wszystko, absolutnie każdą głupotę; byle by była ona odpowiednio brutalna i krwawa, t...

Kim i Donald

Donald Trump, prezydent USA, który niedawno o mało nie wywołał konfliktu zbrojnego z Iranem (co mogłoby łatwo przerodzić się w III wojnę światową, i bynajmniej tu nie przesadzam), tym razem zrobił coś potencjalnie dobrego. Oto, jak zwykle na Twitterze, zapowiedział, że chciałby spotkać się po raz trzeci z Kim Dzong Unem, przywódcą Koreańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej (czyli Korei Północnej, oczywiście), ot, tak, żeby uścisnąć sobie dłonie i podtrzymać kontakty. Ze strony północnokoreańskiej nadeszła jak najbardziej pozytywna odpowiedź, toteż dyplomacje obu krajów zaczęły na szybko przygotowywać takie spotkanie. No i doszło do niego, kiedy Trump wracał z Japonii. Zatrzymał się na granicy między obu państwami koreańskimi, biegnącej wzdłuż trzydziestego ósmego równoleżnika, w strefie zdemilitaryzowanej. Po drugiej stronie tegoż równoleżnika czekał już Kim Dzong Un. Obaj politycy podali sobie ręce, po czym Kim zaprosił Trumpa na swoją stronę. Amerykański prezydent przekroczył...

Dobre wieści ze świata

Dobrych wiadomości dociera do nas stosunkowo mało. W sumie nic dziwnego – media zarabiają głównie na tych złych; zastanawiam się, czy to dlatego, że skoro nasz gatunek jest barbarzyński z natury ( vide filozofia Roberta E. Howarda wyrażona w opowiadaniach o Conanie z Cimmerii), lubimy obserwować nieszczęścia i tragedie spadające na bliźnich, do czego kapitalistyczny rynek po prostu się dostosowuje. A tragedia w postaci wywalenia Polski z Unii Europejskiej może już wkrótce nas wszystkich dotknąć; pewien zerowy minister właśnie nas do niej przybliżył… Żeby zatem poprawić nastrój Wam i sobie, napiszę dziś o kilku pozytywnych wydarzeniach, jakie rozegrały się w minionych tygodniach na świecie. I tak: Papież Franciszek spotkał się z imamem al-Tayyibem z uniwersytetu al-Azhar. Owa kairska teologiczna uczelnia muzułmańska uchodzi za „najbardziej renomowaną instytucję oświaty islamu sunnickiego”, natomiast imam al-Tayyib to jeden z największych autorytetów społeczności muzułmańskiej....

Jankes i Koreańczyk

Na początek bardzo smutna wiadomość. Roman Kłosowski, arcywybitny aktor (miałem kiedyś przyjemność oglądać go na żywo w spektaklu Atrakcyjny pozna panią), zmarł w wieku lat zaledwie osiemdziesięciu dziewięciu. Jest to wielka strata dla polskiej kultury, kolejna zresztą, gdyż w ostatnich kilku latach odeszło wielu wybitnych polskich aktorów, reżyserów oraz innych twórców i artystów. Teraz przejdźmy do meritum, czyli do wydarzenia znacznie bardziej optymistycznego. Otóż, Donald Trump, czyli prezydent USA, i Kim Dzong Un, przywódca Korei Północnej, spotkali się w Singapurze, gdzie rozmawiali o pokoju, a ściślej rzecz ujmując, o denuklearyzacji Półwyspu Koreańskiego. USA zobowiązały się do zagwarantowania Korei Północnej, że nie zaatakują jej po tym, gdy zredukuje ona lub zlikwiduje swój (mizerny zresztą, ale stanowiący jeden z głównych, o ile nie główny powód, dla którego państwo to jeszcze istnieje) arsenał nuklearny, z kolei Koreańska Republik Ludowo-Demokratyczna zobowiązała się...