Posty

Wyświetlam posty z etykietą imperialiści

Iran kontra swastyka

Stało się to, na co zanosiło się od dłuższego już czasu – faszystowski Izrael dokonał zbrojnej napaści na Iran. Nie sam, bo aktywnie wspomogła go armia USA, poparcia udzieliły Arabia Saudyjska i Katar, nie wspominając oo Wielkiej Brytanii tudzież Niemczech. Izrael i USA zbombardowały Teheran oraz inne cele w Iranie. Zginął najwyższy przywódca duchowy Islamskiej Republiki, Ali Chamenei, zginęły uczennice szkoły dla dziewcząt, zginęła masa innych osób, głównie cywili. W odpowiedzi Iran ostrzelał Izrael (w tym biuro faszystowskiego premiera, Binjamina Netanjahu; nie wiadomo, czy poniósł śmierć, czy jednak żyje; krążą plotki, jakoby ukrywał się w bunkrze w… Berlinie), amerykańskie bazy wojskowe w krajach ościennych, amerykański lotniskowiec oraz brytyjską bazę na Cyprze. Jak dotąd, konflikt się eskaluje i nie wiadomo, do czego może to doprowadzić, ponieważ wsparcie dla Iranu, i to pełnoskalowe, zapowiedziały Chiny. Rzecz jasna, izraelskim faszystom i Amerykanom (czyli też faszystom) c...

Kolej na Grenlandię

Po zamachu na Wenezuelę i uprowadzeniu przez amerykańskich komandosów prezydenta Maduro z żoną, Donald Trump groził już to Meksykowi, już to Kubie, już to innym państwom w Ameryce Południowej. Ale też przypomniał swe żądania z początku kadencji odnośnie Grenlandii, którą USA miałyby przejąć od Danii, rzekomo po to, aby chronić swoje bezpieczeństwo. I wygląda właśnie na to, że właśnie Grenlandia jest obecnie pierwsza w kolejce do wpadnięcia w imperialistyczne łapska. Otóż amerykańskie media podają, iż Trump polecił swoim doradcom opracować strategię zajęcia tejże wyspy. Jedne źródła mówią, że najchętniej by ją kupił (o tym właśnie mówił na początku kadencji, gdy w ogóle zgłosił grenlandzki pomysł), inne jednak nie wykluczają interwencji zbrojnej (której chyba boją się także europejscy przywódcy, na plany Trumpa reagują bowiem nader ostro i krytycznie, również, o dziwo, Donald Tusk). Może być zatem bardzo różnie, zwłaszcza, że pomarańczowy szaleniec jest nieobliczalny. W jego szaleń...

Świąteczny mord imperialistyczny

Minęły nam święta, nadchodzą kolejne. Nie dla wszystkich było one jednak szczęśliwe. Oto 25 grudnia, kiedy wielu z nas siedziało przy świątecznych stołach, bądź uskuteczniało inne formy świętowania, USA zbombardowały Nigerię. Konkretnie, były to ataki rakietowe i dronowe na stany Sokoto oraz Zamfara. Oficjalnie miały one na celu ochronę chrześcijan przed islamskimi, a raczej islamistycznymi fanatykami z organizacji Boko Haram (którzy rzeczywiście są niebezpieczni). W praktyce jednak pociski spadły na tereny, gdzie Boko Haram… nie ma. Bastion tejże organizacji działa kilkaset kilometrów od zbombardowanego terenu. Fikcją jest także ochrona chrześcijan, ci bowiem w ostrzelanych przez USA stanach od wieków nie mieszkają. Innymi słowy, w bombardowaniu zginęli zupełnie niewinni ludzie z wiosek, które z żadnymi bojownikami, terrorystami ani niczym podobnym nic wspólnego nie miały. Ot, zwykli rolnicy, kobiety i dzieci. Ale byli to muzułmanie, a w oczach zachodniej, kapitalistycznej propagan...

Nowa wojna imperialistów

Wszystko wskazuje na to, że USA pod nieświatłym przewodnictwem Donalda Trumpa rozpętają już wkrótce nową wojnę. Tym razem z Wenezuelą. Groźby w kierunku tego państwa płyną z Waszyngtonu od dłuższego już czasu, w ostatnich dniach amerykańscy komandosi dokonali aktu piractwa morskiego, zajmując wenezuelski tankowiec, a ostatnio Stany Zjednoczone tworzyć zaczęły blokadę morską. Naiwnym sprzedawana jest bajeczka, że chodzi o obalenie jakoby niedemokratycznego „reżimu” prezydenta Maduro, który – śladem swojego poprzednika, Hugona Chaveza – mimo wywołanego przez USA kryzysu gospodarczego skutecznie (jak dotąd) opiera się amerykańskim wpływom politycznym i gospodarczym. Z drugiej strony, bajeczka owa wcale nie jest sprzedawana jakoś szczególnie intensywnie, Trump bowiem wprost wystosował żądania, aby Wenezuela ZWRÓCIŁA swoje złoża ropy i innych surowców USA. Wiadomo zatem, jaki jest cel szykowanej wojny. Trump jest znacznie bardziej szczery niż poprzedni lokatorzy Białego Domu, nie ukrywa z...

Hołd i obraza

Niejaki Nawrocki Karol, czyli Alfons, klerofaszysta i lokator Pałacu Prezydenckiego, wybrał się z wizytą do swoich (i Kaczyńskiego Jarosława, któremu podlega) panów w USA. Jeszcze dziś spotkać się ma z Donaldem Trumpem, miliarderem, faszystą i lokatorem Białego Domu. O tę wizytę obraził się na niego rząd Donalda Tuska. Albowiem do niedawna jeszcze, kiedy polski prezydent udawał się do Stanów, by spotkać się z tamtejszą głową państwa, najczęściej zabierał ze sobą przedstawicieli Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Nie było to nigdzie skodyfikowane; po prostu ukształtował się taki zwyczaj. Alfons jednak tego nie zrobił, wręcz odmówił uczestnictwa ludzi z MSZ w swojej wizycie. Przeto, jak łatwo się domyślić, został ostro skrytykowany przez stronę rządową i jej zwolenników. Innymi słowy, mamy (czy raczej mieliśmy, mleko się wszak rozlało) do czynienia ze sprzeczką w pozornie podzielonym obozie prawicy postsolidarnościowej o to, kto ma oddawać hołd prezydentowi USA. Bo po to właśnie Nawro...

Burda wśród imperialistów

Wołodymyr Zełenski, prezydent Ukrainy, odbył wizytę w Białym Domu. Która rychło przerodziła się w awanturę. Czemu w żadnym razie nie należy się dziwić. Zełenski spotkał się tam z prezydentem USA Donaldem Trumpem i wiceprezydentem J. D. Vencem. Panowie mieli rozmawiać o sytuacji Ukrainy, wciąż pogrążonej w wojnie w Rosją. Merytorycznej dyskusji, o negocjacjach nie wspominając, jednak nie było. Zełenski nazwany został „terrorystą” (wiele można mu zarzucić, ale terroryzmu akurat nie; ukraińskimi terrorystami są środowiska skrajnie prawicowe), zarzucono mu, iż nie chce pokoju, a następnie usiłowano na nim wymusić przekazanie Rosji części ukraińskiego terytorium, USA natomiast – ukraińskich surowców naturalnych. Oczywiście czegoś takiego nie wytrzymał, no i wybuchła awantura, za którą Trump i Vence zostali w wielu miejscach świata, w tym w ich własnym kraju, nader mocno skrytykowani… delikatnie rzecz ujmując. Słusznie, bo ich zachowanie było niedopuszczalne. Nie lubię Wołodymyra Zełensk...

Satrapa i car

Donald Trump, prezydent amerykańskiego imperium zła, oburzył polskich patriotów, zaczął bowiem dogadywać się z carem (dobra, formalnie prezydentem) Rosji, Władimirem Putinem, w kwestii pokoju w Ukrainie. Naturalnie, jak na imperialistę roszczącego pretensje do władzy nad światem przystało, ponad głowami Ukraińców. Przy czym „dogadywanie się” polegało na tym, że ci dwaj ze sobą pogadali przez telefon, po czym Trump łaskawie poinformował Ukrainę o warunkach, jakie podyktował mu Putin; ponoć był zadowolony z rozmowy z prezydentem Zełenskim. Oburzenie jest jak najbardziej uzasadnione. Nie powinno nigdy dochodzić do sytuacji, w której imperialistyczne supermocarstwo dogaduje się z innym imperialistycznym supermocarstwem w kwestii pokoju, bezpieczeństwa i suwerenności państwa trzeciego. A że Trump jest głupi i pozwala się rozgrywać Putinowi jak dziecko, to inna sprawa. Mnie jednak to, co zrobił Trump, niepokoi z innego jeszcze powodu. Otóż, za tymi „negocjacjami” kryć się może coś bardzo...

Biznes Północnoatlantycki

Zboczony kapitalistyczny miliarder, Donald Trump, szykuje się do ponownego objęcia prezydentury w imperium zła, czyli oczywiście USA. W związku z tym przypomniał, że Stany Zjednoczone będą broniły (aha, już to widzę!) państw należących do NATO pod warunkiem, że te odprowadzą wymagane składki, wynoszące 2 proc. PKB (Polska, kierowana wasalizmem postsolidarnościowych, a więc marionetkowych wobec Waszyngtonu władz, buli znacznie wyższe, nie wspominając o przepłacaniu za amerykański gaz czy sprzęt wojskowy). W związku z tym przypomnieniem posypały się – tak jak za poprzedniej kadencji zboczonego miliardera – negatywne komentarze i pytania, czy europejscy sygnatariusze Paktu Północnoatlantyckiego mogą w razie czego (czyli rosyjskiej agresji, choć to bardzo wątpliwe, by miała ona nastąpić) liczyć na imperialistyczne wsparcie polityczne oraz, zwłaszcza, wojskowe. Tymczasem, jakkolwiek bezgraniczna jest moja pogarda dla Trumpa, jednego nie mogą mu odmówić. Mianowicie szczerości. Otóż, NATO ...

Upadek imperium?

Już jutro w kapitalistycznym imperium zła, najbogatszym państwie Trzeciego Świata (ponad czterdzieści milionów osób tam głoduje, lawinowo przybywa ludzi w kryzysie bezdomności!), agresywnym supermocarstwie atomowym i największym zagrożeniu dla światowego pokoju oraz bezpieczeństwa, czyli w USA odbędą się wybory prezydenckie. A przy okazji wiele innych, w tym lokalne, nimi jednak dziś zajmowali się nie będziemy. Tamtejszy przestarzały i, zauważyć trzeba, coraz słabiej odpowiadający wymogom ustroju demokratycznego system wyborczy sprawił, że główny pojedynek rozegra się między szalonym, zboczonym miliarderem-faszystą, czyli oczywiście starającym się o reelekcję Donaldem Trumpem, a nieco od niego łagodniejszą, ale i tak konserwatywną, wsteczną i działającą ze smyczy wielkiego kapitału Kamalą Harris. Ten pierwszy reprezentuje Partię Republikańską, ta druga – Partię Demokratyczną, oboje zaś – największe koncerny tudzież korporacje. Na nich jednak lista się nie kończy, ponieważ na prezyde...

Szczerość zboczonego miliardera

Donald Trump, były – acz, mimo ciążących na nim zarzutów, ubiegający się o reelekcję (i mający, według sondaży, wielkie szanse na wygranie wyborów) – prezydent USA, a przy tym zboczony, szurnięty miliarder ze skrajnie prawicowym światopoglądem, po raz kolejny wydalił wypowiedź, jaka wzbudziła, delikatnie rzecz ujmując, konsternację w tzw. „świecie zachodnim”, Polskę wliczając. Może zwłaszcza nad Wisłą słowa te zostały źle przyjęte. Otóż, stwierdził Trump, że Rosja „może robić, co chce” z państwami, które nie opłacają składek NATO-wskich w stosownej wysokości; innymi słowy, USA (w domyśle, jeśli on ponownie zostanie prezydentem… choć to akurat kwestia niezależna od jego osoby) ich nie obronią. O ile sama ta wypowiedź jest faktycznie konsternująca, o ile Trump to niewydarzony głupiec, o tyle… słowa te są w stu procentach prawdziwe, i to niezależnie od tego, kto zasiada w Białym Domu. Taki po prostu jest układ. Pakt Północnoatlantycki (NATO), utworzony w 1949 roku, miał za zadanie ...

Wieści z frontu

Zachodnie media – i to uznawane za wiarygodne, np. BBC – przekazują złe wiadomości z ukraińskiego frontu. Okazuje się, że nasi wschodni sąsiedzi do walki z wojskami cara Putina wysyłają ludzi coraz słabiej uzbrojonych, bez przeszkolenia, a nawet takich, których jeszcze niedawno uznano za niezdolnych do pełnienia służby wojskowej. Ochotnicy? Skądże! Osoby z obowiązkowego poboru. Po przeszło roku krwawej wojny tragiczna owa sytuacja nie dziwi. Przeciwnie, jest typowa dla konfliktu zbrojnego, oznaczającego przecież niezmierzoną tragedię nie tylko dla ludności cywilnej, ale i dla żołnierzy. Rzecz jasna, Ukraina się tym nie chwali. Jej propaganda podaje, że wszystko jest w porządku, oddziały rosyjskie i wspierający je najemnicy dostają łupnia i jeszcze troszkę, troszeczkę, a wycofają się za Ural. Nie ma w tym nic złego; propaganda podczas wojny jest taką samą bronią, jak pociski, pełni też jakże istotną funkcję podnoszenia moralne armii i cywilów, a poza tym państwo broniące się przed a...

Skolonizowani

Policja w mieście Poznań przeprowadziła 19 kwietnia ćwiczenia antyterrorystyczne. I wszystko byłoby okej, gdyby nie to, że terrorystę wyobrażała kobieta w hidżabie, czyli muzułmanka. Wzburzyło to polskich muzułmanów, jak również osoby religii tej niewyznające, ale po prostu światłe i tolerancyjne. Mnie również, chociaż muzułmaninem nie jestem, a za ponadprzeciętnie światłego się nie uważam. Wzburzeni podkreślali, że owe ćwiczenia szerzyły islamofobię – czyli formę nietolerancji i nienawiści, którym należy się zdecydowanie przeciwstawiać. W tym wypadku szerzenie owo polegało na powtórzeniu wypranego z prawdy i nader szkodliwego stereotypu, jakoby terrorystami byli jedynie wyznawcy islamu, a terroryzm łączył się z tą religią i z niczym więcej (oczywista brednia; są terroryści buddyjscy, chrześcijańscy – np. antyaborcyjni w USA, ateistyczni… a i Polacy, walcząc w XIX i na początku XX wieku przeciwko zaborcom, głównie rosyjskiemu, przeprowadzali zamachy terrorystyczne – zajmował się tym ...

Dwie dekady zbrodni

Mija właśnie dwadzieścia lat od początku jednej z największych tragedii, a zarazem masowej zbrodni w dotychczasowej historii XXI wieku, popełnionej przez wyjątkowo agresywne, terrorystyczne imperium wraz z jego sojusznikami tudzież marionetkami. Czyli od inwazji na Irak, zwanej też drugą wojną w Zatoce Perskiej. Zaczęła się ona 20 marca 2003 roku i trwała około osiemnastu lat (aczkolwiek tak naprawdę stanowiła sumę różnorodnych konfliktów, spowodowanych inwazją), jej zaś ponure skutki odczuwane są nadal, między innymi w Europie, dokąd próbują dostać się uchodźcy. Ale po kolei. Dwadzieścia lat temu imperialistyczne wojska USA, Wielkiej Brytanii, Australii i, niestety, Polski (zgadnijcie, kto był sojusznikiem tych pierwszych, a kto marionetką?) na rozkaz zbrodniczego amerykańskiego prezydenta, George’a W. Busha, zaatakowały Irak rządzony przez Saddama Husajna (tak, był on masowym mordercą, ale też niegdysiejszym sojusznikiem/agentem USA) pod pretekstem posiadania przez to państwo bron...

Kiedy koniec wojny?

Równo rok temu rosyjskie wojska wkroczyły do Ukrainy, rozpoczynając kolejną fazę wojny trwającej od aneksji Krymu. Przez lata miała ona charakter konfliktu domowego, pomiędzy władzami w Kijowie a separatystycznymi (nie bez racji, biorąc pod uwagę, że po Majdanie ukraińska polityka wewnętrzna przybierała coraz bardziej nacjonalistyczny, banderowski charakter) Doniecką i Ługańską Republiką Ludową, które Rosja wspierała, również militarnie. Rozpoczęte 24 lutego 2022 roku działania wojenne miały oficjalnie na celu denazyfikację Ukrainy (później podawano inne uzasadnienia), choć car Putin żywił oczywiście plany jej podboju i uczynienia z niej państewka satelickiego. Był to efekt coraz mocniejszego rozpychania się nad Dnieprem imperialistów amerykańskich, którzy nie tylko chcieli skolonizować tamtejszy rynek, ale i rozmieścić uzbrojenie bezpośrednio zagrażające terytorium rosyjskiemu. Z kolei Rosjanie uważają Ukrainę za swoją strefę wpływów, a nawet część terytorium od połowy XVII wieku (U...

Atomówka w kolonii

Politykierzy Bezprawia i Niesprawiedliwości – a także inni prawicowy – nieźle się podniecili. Zaczynają się bowiem negocjacje w sprawie NATO-owskiego (czyli stanowiącego emanację zbrodniczego amerykańskiego imperializmu) programu rozmieszczania… arsenału nuklearnego w Europie. PiS-owcy aż się palą, by Polska wzięła w nim udział, deklarują zatem przyłączenie się do rozmów. Amerykanie z kolei bardzo chętnie wtrynią nam atomówkę. Szykują się wszak do konfliktu z Chinami, już nie tylko politycznego tudzież handlowego, jak dotychczas, ale militarnego. Znacznie więc dla nich lepiej, jeśli kontratak Chińczyków wymierzony będzie nie w terytorium USA, lecz w którąś z ich europejskich marionetek… eee… znaczy, państw sojuszniczych. Poza tym, stale toczy się wojna rosyjsko-ukraińska, będąca między innymi poligonem do testowania uzbrojenia produkowanego przez obie jej strony, czyli Rosję i NATO (którego broń testują Ukraińcy). Imperium zła, jak niedawno pisałem, rade by było rozciągnąć teren owe...

Poligon Rosja?

Oj, coraz groźniejsza staje się sytuacja międzynarodowa na wschodzie Europy. Putin, któremu źle idzie wojna ukraińska, ogłasza częściową mobilizację, jaka Rosjanom w wieku poborowym niezbyt się podoba (nic dziwnego). W ostatnich dniach doszło do wycieków gazu z Nord Stream; o sabotaż posądzani są amerykańscy imperialiści, którym Radosław Sikorski już zdążył pogratulować na swoim profilu w jednym z portali społecznościowych udanej akcji. Z kolei James A. Marks, emerytowany generał amerykańskiego wywiadu, na antenie CNN stwierdził, że NATO jest w stanie rozbić rosyjską armię i wyzwolić Ukrainę (od Rosjan, bo zapewne oznaczałoby to jankeską okupację tego państwa) w ciągu dziewięćdziesięciu sześciu godzin. Cóż, nie chciałbym, żeby to sprawdzono, gdyż w takim wypadku nie tylko Rosja mogłaby oberwać, ale również Polska, państwa bałtyckie,Skandynawia, może też Niemcy… Mówiąc krótko, konflikt mógłby się rozrosnąć do nieprzewidywalnego poziomu. Niemniej, słowa generała skłoniły mnie do pewne...

Przegląd pachołków

W miniony weekend przybył do Polski z oficjalną wizytą prezydent USA, Joe Biden. Spełnił tym samym marzenie PiS-owców, a także reszty prawicy postsolidarnościowej oraz licznych komentatorów wielbiących amerykańskich imperialistów. Wizyta jak wizyta – w sumie standard. Joe Biden spotkał się z przedstawicielami PiS-owskiego nie-rządu (ale nie widział się w cztery oczy z Kaczyńskim Jarosławem, co oznaczało, że albo nie zna REALNEJ struktury władzy w Polsce, albo sam WC Jaro bał się skompromitować w oczach swego pana i władcy) oraz rzekomo opozycyjnej PO, obejrzał co ważniejsze z puntu widzenia USA miejsca (np. bazy, w których stacjonują żołnierze imperialistyczni) i wygłosił przemówienie, na jakie zaproszono m. in. byłych prezydentów RP. Było ono – jak to zwykle w przypadku podobnych tekstów – mdłe niczym wypowiedź bohatera trzeciorzędnego amerykańskiego filmu, zawierało odwołania do Lecha Wałęsy i Jana Pawła II (czyżby analitycy z Białego Domu nie wiedzieli, że papież ów ma coraz gorsz...

Refleksja o imperializmie

Wielu ludziom – nie tylko o lewicowych zapatrywaniach – i to, dodać należy, ludziom niegłupim, Rosja wydawała się swoistą tamą dla zbrodniczego amerykańskiego imperializmu oraz światowego kapitalizmu. Było to złudzenie, ponieważ po rozpadzie ZSRR w państwie moskiewskim zapanował kapitalizm właśnie, i to w wydaniu naprawdę dzikim, oligarchicznym (tu mała dygresja – rosyjscy oligarchowie najlepiej czują się w USA, gdzie wspaniale im się robi interesy z lokalnymi kapitalistami, a gadki Joego Bidena o sankcjach spokojnie można umieścić w przegródce z propagandą i bajkami). Poza tym, po dojściu do władzy i wyprowadzeniu kraju z jelcynowskiej wielskiej smuty, Władimir Putin odnowił rosyjskim imperializm w wydaniu carskim, czyli dążącym nie tylko do przejęcia gospodarczej kontroli nad danym krajem/regionem/rynkiem, ale też do militarnego zajmowania określonych terytoriów. I właśnie to jego odnowienie dążeń imperialistycznych, czyli próba (raczej nieudolna, co widać po ataku na Ukrainę) odbudo...