Posty

Wyświetlam posty z etykietą weto

Alfons i dzienniczek elektroniczny

Weta lokatora Pałacu Prezydenckiego, niejakiego Nawrockiego Karola zwanego Alfonsem i Batyrem, są w większości szkodliwe. Kosztowały już polski budżet (czyli nas wszystkich!) ponad osiem miliardów złotych, nie dopuściły do wejścia w życie pożytecznych rozwiązań, utrzymały liczne patologie. Przykładem jest to, któremu poświęcona zostanie dzisiejsza notka. Oto zaczął się nowy rok szkolny. Wraz z jego początkiem w aplikacji mObywatel miał być dostępny państwowy eDziennik, czyli nic innego, jak elektroniczny dzienniczek szkolny. Dzięki niemu rodzice pozyskiwaliby wiedzę o ocenach swoich pociech, ich obecności (lub nieobecności) na lekcjach, zachowaniu, informacjach klasowych i tym podobnych sprawach. Podobne rozwiązania już funkcjonują, tyle że w postaci aplikacji przygotowanych przez prywatne koncerny informatyczne, oczywiście dla zysku. Ale eDziennika nie będzie, bo Alfons zawetował ustawę. Jakoby w obawie o bezpieczeństwo danych osobowych i w odpowiedzi na apel środowiska nauczycie...

Od Nawrockiego dla kapitalistów

Niejaki Nawrocki Karol, czyli obecny lokator Pałacu Prezydenckiego, nazywany jest szyderczo nie tylko Batyrem czy Alfonsem, ale też Wetomanem. Z tej oczywiście przyczyny, że wetowanie ustaw zdaje się jednym z jego ulubionych zajęć; zawetował ich przez rok więcej niż Aleksander Kwaśniewski przez całą swoją prezydenturę. Oczywiście większość tych działań podjął Alfons na rozkaz swojego bezpośredniego przełożonego, czyli Kaczyńskiego Jarosława, prezesa Bezprawia i Niesprawiedliwości. To na jego polecenie wetowane są ustawy tworzone przez koalicję rządową lub nawet obywatelskie; ot, typowa walka polityczna. Niektóre akty prawne zawetował Alfons, żeby przypodobać się najbardziej prymitywnemu elektoratowi – pierwsza wersja ustawy łańcuchowej, chociażby. Ale są jeszcze inne. Otóż, część wet to nic innego, jak realizacja interesów wielkiego kapitału. Przykładowo, chciała koalicja rządowa wprowadzić podatek od nadzwyczajnych zysków działających w Polsce koncernów paliwowych. Dzięki temu zy...

Alfons i prawa ucznia

Prawa człowieka przysługują wszystkim istotom ludzkim właśnie z powodu bycia istotami ludzkimi – niezależnie od wieku, płci, przynależności rasowej czy narodowościowej, pochodzenia, religii bądź jakichkolwiek innych cech. Prawa i wolności (ale też obowiązki) obywatelskie wynikają z bycia obywatelem czy obywatelką danego państwa. Są też bardziej szczegółowe prawa i obowiązki, powiązane z przynależnością do danej grupy. I tak, swoje prawa (oraz, rzecz jasna obowiązki) mają – choć uczęszczając do szkoły, odnieść można zgoła odmienne wrażenie, zwłaszcza, jeśli trafia się na despotycznych nauczycieli z zabetonowanymi mózgami (tak, wiem, nie wszyscy tacy są) – także osoby uczniowskie. Koalicja rządowa szykowała się do kontrolowania przestrzegania tychże uprawnień na poziomie krajowym. W tym celu miałby powstać urząd Rzecznika Praw Ucznia, działający przy Ministerstwie (wątpliwej) Edukacji Narodowej; w dalszej kolejności powołani mieli zostać rzecznicy wojewódzcy, a także – choć już nieobo...

Alfons i zwierzęta

Lokator Pałacu Prezydenckiego, niejaki Nawrocki Karol, czyli Alfons, Batyrem zwany, pokazał wczoraj, jaki ma stosunek do życia. Podpisał bowiem ustawę zakazującą hodowli zwierząt futerkowych, ale zawetował tę, co zakazywała trzymania psów na łańcuchach. To pierwsze jest dobrą wiadomością. Polska zalicza się do trzech największych światowych producentów futer naturalnych… czyli przemysłowego mordowania zwierząt – w okrutny sposób, np. poprzez podłączenie ich do wysokiego napięcia – trzymanych przez całe życie w warunkach jako żywo przypominających obozy koncentracyjne. Kapitaliści robią na tym krwawym biznesie ogromne pieniądze. Jest to równie nieetyczne, co handel bronią, żywym towarem czy narkotykami. Innymi słowy, mamy tu jeden z najohydniejszych wykwitów nieludzkiego systemu kapitalistycznego. Ustawa podpisana przez Alfonsa, nie oszukujmy się, ma swoje wady. Pierwszą z nich jest okres przejściowy, który wynieść ma, o ile dobrze pamiętam, aż osiem lat. Innymi słowy, odejście od m...

Fałszywa jedność

Niejaki Duda Andrzej, mylnie nazywany prezydentem Polski, zawetował ustawę przyznającą śląskiemu status języka regionalnego. Oczywiście jest to cios w kulturę Górnego Śląska i jej rozwój, co nie zmienia faktu, że walka trwa. Być może Sejm uchyli prezydenckie weto, choć bardziej prawdopodobne, że z ustawowym uznaniem języka śląskiego trzeba będzie czekać do kadencji nowego, oby tym razem prawdziwego, prezydenta. Nijakiej niespodzianki w tym wecie nie ma. Wszak Duda jest li tylko marionetką podskakującą na sznureczkach, za które pociąga Kaczyński Jarosław, ten zaś Ślązaków nieodmiennie dyskryminował. Pamiętacie „ukrytą opcję niemiecką” i inne bzdury? No właśnie… Warto z kolei zwrócić uwagę na uzasadnienie owej paskudnej decyzji pseudo-prezydenta. Otóż, jednym z „argumentów”, jakie podał, jak to, że gdyby rzeczony akt prawny wszedł w życie, śląskim śladem pójść by mogły pozostałe regiony Polski. Innymi słowy, górale, Małopolanie, Wielkopolanie, Mazowszanie, itd., zdaniem PiS-owców, t...

Adrian i ordynacja

Andrzej Duda, ksywa Adrian , pełniący funkcję Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, zapowiedział, że najprawdopodobniej zawetuje uchwaloną niedawno przez Sejm, PiS-owską ordynację wyborczą do Parlamentu Europejskiego. Media otrąbiły sensację, niektóre zastanawiają się, czy jest to bunt Adriana przeciwko Kaczyńskiemu, może jego zemsta za odrzucenie przez Senat wniosku o idiotyczne i nielegalne referendum konstytucyjne; brakuje tylko tego, żeby nazwano tego człowieka „niezłomnym”. Tymczasem nie ma tu nic zaskakującego, o żadnym buncie ani tym bardziej niezłomności mowy być nie może. Adrian realizuje po prostu wytyczne Jarosława Kaczyńskiego, który chce uchronić siebie i swoją partię przed skręceniem nogi w wykopanym przez nią dole. Przypomnijmy, że nowa ordynacja spowoduje, że realny prób wyborczy do Europarlamentu wynosił będzie, ze względu na kształt okręgów i liczbę mandatów do zdobycia, co najmniej 15-16 proc. głosów; tyle dany komitet będzie musiał przekroczyć, aby w ogóle mi...

Adrian i degradacja

Prezydent Andrzej Duda, ksywa Adrian , zawetował w Wielki Piątek tzw. ustawę degradacyjną. Umożliwiała ona degradowanie generałów i oficerów Wojska Polskiego, jacy pełnili służbę w okresie Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, w szczególności zaś członków Wojskowej Rad Ocalenia Narodowego. Na celowniku znaleźć się mieli przede wszystkim nieżyjący już generałowie Wojciech Jaruzelski i Czesław Kiszczak, którym pełni nienawiści, pogardy oraz żądzy zemsty politykierzy Bezprawia i Niesprawiedliwości zamierzali – POŚMIERTNIE! – odebrać stopnie. I właśnie to wzbudziło wielkie oburzenie w społeczeństwie. Wielu Polaków o tych haniebnych planach (przypominam po raz kolejny, że nawet w okresie najczarniejszego stalinizmu nikomu nie strzeliło do głowy, aby pośmiertnie degradować marszałków Piłsudskiego i Rydza-Śmigłego) na łamach różnych forów internetowych wypowiedziało się w jednoznacznie negatywnym tonie, zaś sondaże wyraźnie wskazywały, iż nawet znacznej części elektoratu PiS-u ustawa degr...