Brawa dla Europarlamentu
Muszę przyznać, że wczoraj odczułem wielką ulgę. Jej przyczyną było oczywiście głosowanie w Parlamencie Europejskim, który odrzucił nową, zabójczą dla wolności i nieskrępowanej wymiany ludzkiego dziedzictwa intelektualnego oraz kulturowego dyrektywę o prawach autorskich w internecie. Przy czym bynajmniej nie miała ona chronić faktycznych interesów autorów publikowanych w Sieci dzieł i ich prawa do wynagrodzenia, lecz interesy wielkich korporacji (czytaj: ich prywatnych właścicieli, czyli kapitalistów), które jakże chętnie pasą się na harówie twórców i artystów. Toteż zwano ją, jakże celnie, ACTA2 i protestowano przeciwko niej, o czym za chwilę. Do kresu internetu, jaki znamy, brakowało zaiste niewiele. Aż 278 europosłów głosowało za przyjęciem tej chorej dyrektywy, 31 wstrzymało się (przykładając rękę do uratowania sytuacji), zaś 318 poparło jej odrzucenie. Jak głosowali nasi rodacy zasiadający w Europarlamencie, przyznam szczerze, nie wiem – muszę dopiero poszukać tych danych –...