Posty

Wyświetlam posty z etykietą święto zmarłych

Wojna o dynię

Od lat pod koniec października toczy się wojna ideologiczna. A jej zarzewiem jest Halloween. Przypomnijmy, że Halloween (szkocki skrót od All Hallows Eve – Wigilii Wszystkich Świętych) to nic innego, jak celtyckie święto zmarłych, odpowiednik naszych Dziadów – które zresztą też wracają do popularności, i bardzo dobrze. Z pogaństwa przeniknęło Halloween do chrześcijaństwa i zostało przez nie zinternalizowane. A wraz z irlandzkimi i szkockimi migrantami trafiło do Ameryki Północnej. W USA zaś uległo popularyzacji i, jak to zwykle bywa, komercjalizacji. Z pradawnego zwyczaju przekształciło się w dziecinną zabawę: struganie dyni (pierwotnie była rzepa; dynia zastąpiła ją w Ameryce właśnie) i wsadzanie do środka świeczki bądź lampki, przebieranie się za postacie z horrorów i chodzenie po domach, by prosić o słodycze. W tej formie wraz z amerykańską popkulturą rozeszło się Halloween po świecie, trafiając również do Polski. Nad Wisłą jest właśnie tym – zabawą dzieci, dalece zresztą nie w...

Rewia mody

Szczerze przyznam, że raczej nie będę szerzej pisał o tym, co wychodzi w procesie sądowym na temat Alfonsa (informacje sprowadzają się do tego, że faktycznie był alfonsem właśnie); zwyczajnie potwierdza się to, co liczne ośrodki informacyjne podawały podczas kampanii prezydenckiej. Szacunek dla Pani Nataszy, która zeznaje przed sądem, dostarczając dowodów. No, ale cóż… Mamy do czynienia z typowym solidaruchem i jeszcze do tego klerofaszystą; Alfons po prostu pokazuje, jaki jest „poziom” tego środowiska politycznego. I w zasadzie tyle w temacie, na razie przynajmniej. A dziś zajmiemy się czymś innym. Oto zbliża się okres, kiedy okazujemy pamięć naszym bliskim zmarłym, odwiedzamy cmentarze, palimy znicze (zwyczaj, dodajmy, stanowiący piękną pozostałość po religii słowiańskiej; nasi przodkowie wierzyli, że ognie wskazują drogę duszom i ogrzewają je), stawiamy na nagrobkach chryzantemy i wiązanki… Na drogach tworzą się korki, bo Wszystkich Świętych to bodaj najbardziej wyjazdowe święt...

Oswajanie śmierci

Obchodzimy dziś Dziady (jesienne, bo są, a raczej były też wiosenne) i/lub Halloween. Te pierwsze to oczywiście słowiańskie święto zmarłych, podczas którego oddaje się cześć bliskim, którzy odeszli. Nasi przodkowie urządzali dla nich uczty, wpuszczali duchy, w które wierzyli, do domów i palili ognie, aby wskazać im drogę do Nawii oraz dostarczyć ciepła; ten ostatni zwyczaj przekształcił się w świecenie zniczy. Z kolei Halloween wywodzi się z tradycji celtyckiej. To również dzień oddawania czci zmarłym i duchom. Z Irlandii (gdzie święto to przefiltrowane zostało przez katolicyzm) oraz Anglii (gdzie po katolicyzmie nastąpił protestantyzm) przedostało się do brytyjskich kolonii. W USA z biegiem czasu uległo komercjalizacji i przyjęło bardziej rozrywkową formę, jaką znamy dziś, i która wraz z amerykańską popkulturą rozprzestrzeniła się po całym świecie zachodnim. W ramach obchodów Halloween dzieci, młodzież, a czasem też dorośli przebierają się za postaci typu czarownice, wampiry i inne s...

Cmentarny przesąd

Wprawdzie Dziady/Halloween dopiero pojutrze, Wszystkich Świętych w sobotę, natomiast Zaduszki w niedzielę, niemniej sezon odwiedzin grobów już trwa w najlepsze. Coraz więcej osób przybywa na cmentarze, czy to celem zrobienia porządków, czy to, aby zapalić znicze przed świątecznym weekendem i uniknąć w ten sposób korków. W każdym razie, warto zatrzymać się na chwilę przy cmentarnej tematyce. Istnieje mianowicie przesąd, wedle którego nie należy niczego zabierać z cmentarza i wynosić poza jego bramę, a już na pewno nie wolno brać czegokolwiek do domu. Można bowiem w ten sposób rzekomo ściągnąć na siebie nieszczęście lub wręcz śmierć. Z tego samego powodu nie powinno się też robić zdjęć w miejscu pochówku. Cóż, fotografie na cmentarzu robić mi się zdarzało – przedstawiały grób rodziców i robiłem je na potrzeby krewnych. A co do zabierania przedmiotów, postępuję tak co roku. Konkretnie, zbieram znicze z nagrobka rodziców i biorę je do domu celem umycia. Podobnie czynię z tackami. Dzi...

Nagonka na halloweenowego szatana

Trwa nam oto radośnie 31 października (gdy piszę te słowa, pogoda jest z deka pochmurna, czyli w sam raz na ów dzień), a zatem Dziady i Halloween. Te pierwsze są słowiańskim świętem zmarłych, jakie nasi przodkowie obchodzili prawdopodobnie dwa razy w roku. Wiązało się ono z wiarą, iż w tym właśnie czasie duchy odwiedzać mogą Ziemię; bywają przyjazne, lecz mogą się też okazać wkurzone lub jawnie wrogie, przeto należy je obłaskawić, najlepiej żywnością. Do dziś w niektórych państwach słowiańskich, na przykład u naszych wschodnich sąsiadów, pozostał zwyczaj zostawiania jedzenia i alkoholu na grobach. Oczywiście z czasem Dziady wchłonięte zostały przez chrześcijaństwo, katolickie i prawosławne, ale ich elementy przetrwały, a od czasu pewnego święto owo się odradza, w formie możliwie zbliżonej do oryginału; odpowiadają za to Kościoły rodzimowiercze, co jest ich sporą zasługą, moim skromnym zdaniem. Swoją drogą, większość polskich zwyczajów związanych z upamiętnianiem zmarłych, z paleniem...