Posty

Wyświetlam posty z etykietą człowiek

Ciepło, cieplej, zagłada

Cieplutko i fajnie było w marcu, prawda? A także w Wielkanoc na przełomie marca i kwietnia. Ano było, zanotowano wszak, nie tylko zresztą w Polsce, rekordowe w historii pomiarów temperatury. Można się było poczuć jak w maju, czerwcu czy lipcu. Lubię słoneczną pogodę, lubię, kiedy ciepełko (ale nie cierpię upałów) otula me ciało, lubię, gdy wychodząc z domu, nie muszę wkładać na zimowych ubrań… Ale nie zapominam o jednym. O tym mianowicie, iż ów rekordowo ciepły marzec (jak będzie z kwietniem i kolejnymi miesiącami, czas oczywiście pokaże, przy czym optymistą nie jestem) to kolejny dowód na zachodzącą katastrofę klimatyczną. Dobre złego początki… znaczy, dobre w Polsce, bo ludziom, pod domami których topi się wieczna zmarzlina (Syberia, północna Kanada, Alaska) już tak wesoło nie jest, podobnie jak umierającym z głodu w wyschniętej Nizinie Niniwy (nie da się tam już z powodu zbyt wysokich temperatur uprawiać roli… a właśnie na tym obszarze narodziło się rolnictwo!) i innych miejsca...

Aby zwierzętom było lepiej

Zwierzęta nie są rzeczami, lecz istotami czującymi, wrażliwymi – wiele gatunków ma wysoko rozwiniętą psychikę – toteż nie powinniśmy ich eksploatować, wyzyskiwać, znęcać się nad nimi, ani mordować dla przyjemności. Jeść też nie, zwłaszcza, że mięso jest dla nas niezdrowe. Coraz więcej osób wykazuje rosnącą świadomość w kwestii zwierząt i ich praw. A co mądrzejsi politycy starają się za tymi – ogromnie, rzecz jasna, pozytywnymi – zmianami światopoglądowymi nadążać, toteż proponują różne rozwiązania programowe. Dziś sprawdzimy, co dla wspaniałych istot uczynić zamierza Lewica. Dla zwierząt trzymanych w domach i schroniskach proponuje ona: 1) określenie warunków bytowych, czyli po prostu standardów hodowli; 2) bezpłatną (o, bardzo ważne!) kastrację, sterylizację i chipowanie psów oraz kotów; 3) zakaz trzymania psów na łańcuchach (wielu degeneratów trzyma na nich nawet… yorki – serio!); 4) kontrole i wsparcie systemu schronisk. Niestety, obozy zagłady w postaci ferm przemysłowych...

Mięsożercy z PRL-u

Jesteśmy przedstawicielami gatunku roślinożernego. Wskazuje na to nasze uzębienie, przystosowane do rozgryzania, rozcierania i przeżuwania owoców, warzyw tudzież ziaren, a także układ pokarmowy z długimi jelitami przeznaczonymi do trawienia pokarmów roślinnych (zwierzęta mięsożerne mają bardzo krótkie jelita). Również budowa naszych ciał świadczy o przystosowaniu do zbierania roślinności, niż do polowania na zwierzęta. Typowo mięsożernym gatunkiem człowieka był neandertalczyk; prawdopodobnie zresztą dlatego wyginął, ponieważ kiedy skończyła się epoka lodowcowa, wymarły zwierzęta, na które polował, a nie był w stanie zmienić diety na roślinną. Homo (rzekomo) sapiens jest więc typowym roślinożercą, który swoje menu może uzupełniać białkiem zwierzęcym, jeśli brakuje składników roślinnych. Dlatego mięsna dieta występuje u ludzi zamieszkujących tereny pustynne czy zlodowaciałe, gdzie roli uprawiać się nie da. Generalnie jednak, spożywanie mięsa na dłuższą metę jest dla naszych organizm...

Koniec antropocenu

W ostatnich tygodniach media zalały informacje (w Polsce, jak zwykle, zbyt mało wyeksponowane, a często wręcz lekceważone) o tragicznej suszy w Chinach; poziom wody drastycznie obniżył się nawet w największych tamtejszych rzekach. Jak to zwykle bywa, katastrofa walnie w gospodarkę, a co gorsza, pogorszy warunki bytowe zwykłych ludzi. Chiny wszelako – zarówno, jeśli chodzi o państwo, jak też o społeczeństwo – sobie z tym poradzą; ich system ekonomiczny oraz stawianie w coraz większym stopniu na zieloną energię być może stanowią jedyną nadzieję na przetrwanie naszego gatunku oraz wielu innych. Znacznie gorzej ma Pakistan, gdzie z kolei doszło do powodzi o gigantycznej skali; znaczna część terytorium owego państwa znalazła się pod wodą. Co to oznacza? Ano, jak łatwo się domyślić: zniszczone budynki (mieszkalne, publiczne, przemysłowe, wszelkie inne), drogi tudzież cała infrastruktura, ofiary śmiertelne oraz rozrost nędzy; jak zawsze i wszędzie, skutki powodzi najboleśniej odczują ci, co...

Garnitur

Na jednym z facebookowych profili widziałem niedawno strasznie durny post, a konkretnie mem. Przedstawiał on zdjęcie – a w zasadzie grafikę komputerową – wytatuowanego faceta z ogromnymi kolczykami, który nie może znaleźć pracy z powodu swojego wyglądu, ale winę zwala na rząd. Publikacja tego intelektualnego i estetycznego guana wywołała dyskusję, w większości merytoryczną. Niektórzy jej uczestnicy zwrócili uwagę, że zdjęcie nie przedstawia prawdziwego człowieka, tylko jest grafiką komputerową. Inni, uwzględniając ten argument, potępiali dyskryminację ze względu na wygląd, podnosząc, że w pracy liczą się przede wszystkim kompetencje i to nimi powinien kierować się zatrudniający (właściciel firmy, menedżer, itd.); jak najbardziej słusznie. Ten internauta, który mema udostępnił, bronił się, że w miejscu pracy ważna jest też kultura, wyrażająca się choćby przez wygląd. Twierdził, że dla niego garnitur w robocie jest podstawą, bo wyraża tym szacunek dla klienta. Na co replikowano, iż ni...

Korzyści z roślinnego menu

Różne są teorie wyjaśniające, dlaczego akurat Homo (rzekomo, bo mam coraz więcej wątpliwości co do rozumności przedstawicieli tegoż gatunku) sapiens wygrał wyścig ewolucyjny i jest obecnie jedynym człowiekowatym, podczas gdy inne gatunki człowieka – a było ich wiele; co jakiś zresztą czas odkrywane są nowe – radośnie sobie wymarły. Niektórzy zatem naukowcy przypuszczają, iż pokonaliśmy takiego na przykład neandertalczyka, bo osiągnęliśmy nad nim przewagę technologiczną (acz analiza narzędzi wytwarzanych przez oba gatunki niekoniecznie to potwierdza), szybciej się mnożyliśmy, byliśmy okrutniejsi lub wszystko to naraz. Jest jednak i taka teoria, że radośnie sobie istniejemy (jeszcze, gdyż wywołana przez kapitalistów katastrofa klimatyczna, o ile jej nie zatrzymamy, unicestwi nas prawdopodobnie w ciągu najbliższych dwudziestu kilku lat), podczas gdy neandertalczycy wymarli, bo jako roślinożercy, łatwiej zmienialiśmy dietę. Wedle tej koncepcji, Homo neanderthalensis był przystosowany ...

Człowiek w III RP

Jakie spojrzenie na człowieka dominuje w kapitalistycznej Polsce (podobnie zresztą rzeczy się mają w większości państw, gdzie panuje nieludzki ów system ekonomiczny)? Otóż, nad wyraz patologiczne. Ludzie pracy, czyli większość spośród nas, obywateli i obywatelek, traktowani są nie jako osoby, klasa społeczna czy grupa, lecz jako bezosobowa siła robocza. Pracownik zostaje oto zredukowany do jednej ze swoich funkcji, którą sprzedaje kapitalistom, i to po zaniżonych cenach, bo im mniej wyzyskiwacz zapłaci proletariuszowi za jego siłę roboczą wynajmowaną/kupowaną na określony czas, tym większy będzie jego zysk. Mamy zatem być możliwie najtańszymi, a już najlepiej darmowymi narzędziami do maksymalizowania bogactwa przez kapitalistów; naszym jedynym zadaniem jest zasuwać na ich dobrobyt, a jeśli mamy jakieś pieniądze, to kupować to, co nam wciskają, również oczywiście po to, by mieli większe zyski (o tym szerze w dalszej części tekstu). Co jeszcze paskudniejsze, wielu spośród nas to „wkł...

Nowy świat

Już wkrótce stuknie nam rok z pandemią koronawirusa. Polska, Europa czy USA radzą sobie z nią bardzo źle; za sprawą to zaostrzanego, to częściowo znoszonego lockdownu zaraza nie ustaje, a wręcz szerzy się coraz bardziej, uderzając w nas kolejnymi „falami”, sam zaś paskudny mikrob mutuje, przybierając zapewne coraz groźniejsze formy. Za to Australia, Nowa Zelandia, Daleki Wschód, a nawet niektóre państwa afrykańskie (Ghana dla przykładu) poradziły sobie z walką z COVID-19 o wiele skuteczniej niż nasza część świata… Cóż, za to, że koronawirusem wciąż zarażają się kolejni ludzie, spośród których część umiera, winić możemy przede wszystkim rządzących nami – lub nie-rządzących – polityków, których opanowała najwyraźniej zaraza głupoty i niekompetencji. I nie tylko o polskich PiS-owców tu chodzi, ale o władze większości państw europejskich… W każdym razie, zarówno sama pandemia, jak i związane z nią obostrzenia doskwierają nam coraz bardziej. Końca tego wszystkiego nie widać, a ludzie mają ...

Film o gnojeniu człowieka

Notkę dedykuję panu Tomaszowi Komendzie i ludziom, którzy pomogli mu odzyskać wolność. Wybrałem się wczoraj do kina w swojej miejscowości na film 25 lat niewinności. Sprawa Tomka Komendy , w reżyserii Jana Holoubka i na podstawie scenariusza Andrzeja Gołdy. Przy okazji – seans w maseczce to naprawdę żaden problem; w ogóle nie zwracałem na nią uwagi, pochłonięty tym, co działo się na ekranie. Albowiem film naprawdę może pochłonąć, u mnie wzbudził też spore emocje, które reżyser podkręcił, co ciekawe, dzięki narracyjnemu minimalizmowi. Ale po kolei. Fabuła, bazująca na świeżej przecież i znanej sprawie, jest taka: młody człowiek, Tomek Komenda (świetna rola Piotra Trojana), zostaje niesłusznie oskarżony o gwałt i pobicie ze skutkiem śmiertelnym nieletniej dziewczyny. Śledztwo, prowadzone przez niekompetentnych, nadto sadystycznych policjantów i prokuratora, który dobrze wiedział o niewinności oskarżonego, zmierza do nieuniknionego wpakowania niewinnego człowieka za kratki. W więzieniu...

Nikt

Kapitalizm jest systemem nieludzkim z wielu powodów. Ot, chociażby dlatego, że wyrósł ze zbrodniczego kolonializmu i neokolonializmu, a interesy klas posiadających chronili (w wielu państwach nadal chronią) faszyści i naziści. Dlatego, że naturalną konsekwencją życia w tym systemie jest depresja wywołana już to biedą, już to długotrwałym bezrobociem, już to złą pracą i przemęczeniem, już to brakiem nadziei na lepsze jutro… depresja często prowadząca do samobójczej śmierci, dodajmy. Dlatego, że system ten po prosu zabija ludzi poprzez: głód (któremu łatwo można byłoby zaradzić, dystrybuując miliardy zgromadzone na kontach w rajach podatkowych przez kapitalistycznych złodziei), eksploatację siły roboczej, wojny toczone w imieniu imperialistycznych interesów wielkich korporacji, wspomnianą depresję, zniszczenie środowiska naturalnego spowodowane przez generującą zanieczyszczenia produkcję zbędnych dóbr oraz rabunkową eksploatację surowców… Przykłady można mnożyć. Generalnie jednak, kapi...

Dzień zniszczonej planety

Dziś 22 kwietnia, czyli Światowy Dzień Ziemi. W tym roku święto owo nasuwa zaiste niewesołe myśli. Płoną nader cenne z przyrodniczego punktu widzenia tereny w Biebrzańskim Parku Narodowym. Pożary dotknęły też skażoną strefę w okolicy dawnej elektrowni atomowej w Czarnobylu na Ukrainie, co rodzi obawy o rozprzestrzenienie się skażenia na inne obszary, i to nader rozległe. Niedawno, przed kilkoma zaledwie miesiącami, w ogniu stały Australia, Amazonia oraz Syberia, że o afrykańskich sawannach nie wspomnę. Lodowce topnieją od dłuższego czasu, ale w ostatnich latach proces ten gwałtownie przyspieszył. Wielu państwom, w tym Polsce, grożą coroczne susze, z powodu oczywiście szybko zachodzącego ocieplenia klimatu. Nasilają się gwałtowne zjawiska atmosferyczne, także w miejscach, gdzie wcześniej nie występowały. Wymierają liczne gatunki zwierząt i roślin, pojawiają się za to nieznane dotychczas wirusy i bakterie, w tym i takie, co mogą naprawdę solidnie przetrzebić ludzkość. Świat jest po...

Zaraza Homo sapiens

Koronawirusa oczywiście nie wolno lekceważyć, nikt przy zdrowych zmysłach nie powie, że nie stanowi on zagrożenia. Z jednak strony, są o wiele groźniejsze mikroby, np. ebola, wirus świńskiej grypy, itd. I trochę dziwne, że nie wywołują aż takiej paniki, co COVID-19... Ostatnio jednak dochodzę do wniosku, iż najgorszą, najpaskudniejszą, najbardziej zabójczą zarazą jest gatunek ludzki, Homo sapiens sapiens . Ludzie od zarania mordują się wzajemnie, walcząc nie tyle o byt, ile o własność i władzę. Tak działo się we wszystkich epokach, a zaczęło najprawdopodobniej, gdy jakiś człowiek ogrodził poletko i powiedział: „To jest moje!”. Był to PRAWDZIWY grzech pierworodny – ustanowienie własności prywatnej. Potem sytuację dobili jeszcze Fenicjanie, wymyślając pieniądz… Ale wzajemne mordowanie się ludzi dla władzy i kasy to jedno. Gorzej, znacznie gorzej, iż człowiek niszczy planetę Ziemię. Rabunkowa gospodarka – od rolnictwa przemysłowego, poprzez masową hodowlę zwierząt, po r...

Wombat

A dziś będzie coś pozytywnego. Przeczytacie mianowicie notkę o nadziei. Lubię jeść śniadanie przed telewizorem. Dziś, spożywając pierwszy posiłek dnia, też przerzucałem kanały TV i trafiłem na program o Australijczykach pomagających wombatom. Zbierają ranne zwierzęta, leczą je, pomagają schłodzić się wombatom przegrzanym (upały stanowią dla nich śmiertelne zagrożenie), ogólnie prowadzą dla nich taką małą domową klinikę, a zarazem hotelik. Poświęcają cały swój czas dla tych ślicznych zwierzaków. A te odwdzięczają się, przytulając się do tych ludzi, odwiedzając ich dom (po podleczeniu są wypuszczane na wolność), itd. Bardzo lubię oglądać takie programy, ze względu na ich pozytywny ładunek emocjonalny. Uwielbiam zwierzęta, ich widok koi moje nerwy, zarówno, kiedy widzę je na żywo, jak i na telewizyjnym czy komputerowym ekranie. A fakt, że na świecie są ludzie, którzy pomagają zwierzętom przeżyć, nieraz wręcz ratując całe gatunki od wymarcia, sprawia, iż gdzieś tam w głębi mojego...

Nieudany eksperyment Boga

A dziś trochę pofilozofujemy, opierając się wszelako na tym, co dzieje się aktualnie na świecie. Aczkolwiek z góry uprzedzam, że wnioski będą raczej pesymistyczne. Trudno zresztą zdobyć się na optymizm w sytuacji, kiedy narasta groźba globalnego konfliktu. Tak, bo ewentualna wojna USA z Iranem bardzo szybko może się rozlać na cały bez mała świat; zbyt wiele interesów globalnych graczy krzyżuje się na Bliskim i Środkowym Wschodzie, w tym zwłaszcza w samym Iranie. W wieli innych miejscach świata też leje się krew. W Syrii, Meksyku (wojna z kartelami), Iraku, Afganistanie, Boliwii… Ludzie, w tym dzieci, giną od bomb. Inni mordowani są przez fanatycznych bojowników lub mafiosów. Jeszcze inni, uciekając z takich miejsc, toną w Morzu Śródziemnym bądź zamarzają w obozach dla uchodźców. W „kolebce demokracji” meksykańskie dzieci zamyka się w klatkach. Trwa handel żywym towarem, a i niewolnictwo (zmuszane do darmowej pracy) ma się świetnie na całym w zasadzie świecie. Jeszcze lepiej ...

Seksualizacja

Ostatnio strasznie modnym terminem w mediach, rozplenionym przez prawactwo około-PiS-owskie, w tej liczbie Jarosława Kaczyńskiego, skrajną prawicę oraz część środowisk kościelnych, jest „seksualizacja dzieci”. Rzekomo jest to działanie środowisk LGBT i „lewactwa”, mające na celu szerzenie wśród najmłodszych obywateli – o zgrozo! – edukacji seksualnej, dążącej do „zrobienia z nich pedałów”, „nauczania masturbacji”, itd. Bzdury straszliwe, szkoda to komentować. W ogóle przeciwnicy edukacji seksualnej w szkołach nie zauważają, że dzieci (jak i wszyscy inni ludzie) SĄ istotami seksualnymi, tyle że ich seksualność dopiero się rozwija, i ważne, by rozwijała się prawidłowo, w czym właśnie szkolne zajęcia mają pomóc; w przeciwnym wypadku dzieciaczki, owszem, będą się „edukowały”, ale z pomocą internetowej pornografii, do której mają praktycznie nieograniczony dostęp. Skutki tego często okazują się fatalne dla ich psychiki oraz rozwoju płciowego, ale jest to temat do innych rozważań. Dzi...

Wielka Stopa i kapitalizm

Przeglądając kilka lat temu kanały telewizyjne, trafiłem na jakiś program poświęcony Wielkiej Stopie, inaczej Sasquatchowi – mitycznemu humanoidowi, który jakoby ma zamieszkiwać Góry Skaliste i lasy na pograniczu USA i Kanady. To taki amerykański odpowiednik yeti. Sporo ludzi wierzy w jego istnienie, choć brak jak na razie dowodów, które by owo istnienie potwierdzały bądź mu przeczyły. Oczywiście nie mam zamiaru rozstrzygać na tych łamach, czy Sasquatch jest stworzeniem realnym, czy nie. Jako że nowe gatunki zwierząt (jak i te, które uznawano za wymarłe, choćby latimeria) są co jakiś czas odkrywane, nie zdziwiłbym się, gdyby pewnego dnia istnienie Wielkiej Stopy potwierdzono, ale też niespecjalnie bym się zdumiał, gdyby znaleziono dowody jednoznacznie przeczące występowaniu tego stwora. Natomiast w programie, o którym wspomniałem (tytułu nie pamiętam, zresztą włączyłem telewizor już w jego trakcie), twórcy podzielili się ciekawą spiskową teorią dziejów, wedle której rząd USA...

A gdzie człowiek?

„ Bóg, Honor, Ojczyzna… a gdzie człowiek?” - takie oto pytanie zadawała zmarła przed kilkoma dniami piosenkarka Olga Sipowicz, szerzej znana jako Kora. Pytanie jak najbardziej trafne, bo w dziejach Polski, co najmniej przez kilkaset ostatnich lat, Bogiem, Honorem i Ojczyzną nader często przysłaniano człowieka, zwłaszcza tego zwyczajnego, takiego jak my wszyscy, i jego los. Rozbijmy rzecz całą na części. Jeśli chodzi o Boga, to Polska była jednym z tych krajów, w których wykorzystywało się go – pod postacią religii, propagandy szerzonej przez kler, itd. – do maskowania zbrodni, nieraz na masową skalę, nienawiści i tym podobnych paskudztw. W imię Boga mordowano wrogów na wojnach. W imię Boga palono ludzi na stosach (prawda, w Polsce było ich daleko mniej niż w Europie Zachodniej… ale jednak były!). W imię Boga nabijano na pale Kozaków Zaporoskich, Tatarów, Turków i innych ludzi niebędących Polakami. W imię Boga okrutnie tracono rozbójników, czyli najczęściej chłopów dokonujących ro...