Posty

Wyświetlam posty z etykietą arcybiskup Jędraszewski

Ryś w Krakowie

Papież Leon XIV mianował arcybiskupa Grzegorza Rysia, dotychczas aktywnego w Łodzi, nowym metropolitą krakowskim. Krakowscy katolicy się cieszą, że po epoce pazernego Dziwisza i równie pazernego, a do tego fanatycznego oraz nienawistnego Jędraszewskiego Archidiecezja Krakowska wróci do stanu sprzed lat. Był bowiem czas, kiedy słynęła ona z otwartości i tolerancji, jak na kościelne standardy oczywiście, a taki na przykład kardynał Macharski zdecydowanie nie zaliczał się do chciwców (to, że jego autem służbowym był polonez, nie jest mitem). Niestety, po śmierci Jana Pawła II w kościelnych strukturach Grodu Kraka osiadł Stanisław Dziwisz, którego – konserwatywny, lecz niegłupi i dysponujący instynktem samozachowawczym – Benedykt XVI pozbył się z Watykanu. No i się zaczęło. Darcie forsy z parafii. Obsadzanie ich niekoniecznie lubianymi przez wiernych księżmi. Konserwatyzm zamiast otwartości. Nierozliczanie wychodzących na jaw zbrodni pedofilskich kleru (za pontyfikatu Jana Pawła II to w...

Szatan i arcybiskup

Tydzień temu była środa popielcowa, czyli początek katolickiego Wielkiego Postu – upamiętnienia czterdziestodniowego przebywania Jezusa na pustyni, a jednocześnie przygotowanie do Wielkanocy. Trochę to nielogiczne, bo trzy z czterech biblijnych Ewangelii wspominają, że Jezus Chrystus czterdziestodniowy post odbył na początku swojej działalności publicznej (a nawet, zanim ją jeszcze zaczął), podczas gdy Święta Wielkanocne to pamiątka tejże działalności zwieńczenia, ale dobra, zostawmy to. W minioną niedzielę, pierwszą wielkopostną, kościelne czytania dotyczyły właśnie tegoż Jezusowego postu, podczas którego miał on zetknąć się na pustyni z szatanem i odeprzeć jego pokusy. Jest to oczywiście literacka metafora tego, że jak każdy człowiek rozpoczynający publiczną aktywność, Chrystus chciał przemyśleć, na czym ma ona polegać, i doszedł do wniosku, że aby działać skutecznie, odrzucić musi żądzę władzy, poprawy statusu materialnego oraz nietykalności. No, ale na temat szatana czy ...

Słowa u podstaw zbrodni

Już kilka razy o tym pisałem w tej i poprzednich edycjach mojego bloga, zresztą myśl nie jest specjalnie odkrywcza, niemniej jednak uważam, że do tematu trzeba wrócić. W ostatnich dniach polską opinią publiczną wstrząsnęły słowa arcybiskupa Jędraszewskiego Marka, metropolity krakowskiego, o „czerwonej” oraz „tęczowej zarazie”. Ta druga, według mało dostojnego hierarchy, ma być nową wersją tamtej pierwszej, „neomarksistowską”, chcącą „opanować nasze dusze, serca i umysły”. Było to rzecz jasna ordynarne szczucie na osoby LGBT i ich, jak najbardziej słuszne, postulaty, szczucie, dodajmy zaczerpnięte wprost z retoryki nazistowskiej; Hitler też nazywał przedstawicieli mniejszości seksualnych „zarazą”, co Jędraszewskiemu wytknęli świadomi internauci. Co gorsza, słowa owe stanowiły fragment kazania, jakie arcybiskup wygłosił podczas mszy 1 sierpnia, czyli w siedemdziesiątą piątą rocznicę wybuchu Powstania Warszawskiego. Wpisał się zatem w ideologię zbrodniarzy, jacy Powstanie tłumili, ...