Krwawe dziedzictwo białasów
Szeroko pojęta prawica, zwłaszcza, jeśli nie kryje swego rasizmu, uwielbia mówić o „cywilizacji białego człowieka”. Ów biały człowiek – w domyśle mężczyzna (kobiety bowiem pełnić mają rolę służebną) i chrześcijanin (w polskim wydaniu, oczywiście katolik) – ma być jakoby „lepszy” niż cała reszta ludzkości, zwłaszcza zaś „lepszy” od osób czarnoskórych: wyżej rozwinięty, bardziej cywilizowany, itd. Rzecz jasna, są to jedynie rasistowskie brednie, stanowiące, w jakiejś przynajmniej mierze, dziedzictwo tego, że państwa białego człowieka, czyli europejskie, swego czasu miały kolonie jak świat długi i szeroki. Ale wcale nie świadczy to o cywilizacji, lecz wręcz przeciwnie – o straszliwym barbarzyństwie, którym był kolonializm. Wiązał się on przecież nierozerwanie z krwawymi podbojami, ludobójstwem (ofiarami którego padli rdzenni Amerykanie czy liczni mieszkańcy Afryki, nie wspominając o takich na przykład Indusach), niewolnictwem – przez długi czas formalnym – czy terrorem politycznym. Wła...