Posty

Wyświetlam posty z etykietą zakaz

Precz z mordercami!

Co łączy takie miejsca, jak: kanton Genewy w Szwajcarii, Kostaryka, Botswana, Kolumbia, Kenia, Indie? Ano, pożegnano się tam z mordowaniem zwierząt dla rozrywki, czyli z hobbystycznym myślistwem. Celem była i jest oczywiście ochrona zwierząt, w tym zwłaszcza gatunków zagrożonych wyginięciem. Nie można już ich ot, tak sobie, rozwalać dla przyjemności; jest to traktowane jak kłusownictwo i (lepiej lub gorzej) zwalczane przez odpowiednie organa państwa. Nie pojadą już tam nadziani burżuje z całego świata, aby tłuc z wypasionych giwer do bezbronnych zwierzaków, by napawać się zadawaniem śmierci, przelewaniem krwi, bólem i strachem żywych istot. Na tym właśnie polega myślistwo – na narkotyzowaniu się zwyczajnym mordem i sadyzmem; nie dajcie sobie wmówić, że jest inaczej. Dzięki temu wiele gatunków, w tym lwy (na które w Afryce jeszcze do niedawna polowano masowo) czy słonie (jak wyżej) ma szansę ocaleć, jeszcze trochę dłużej przynajmniej. W wywalczeniu zakazu hobbystycznych polowań pomog...

Skończyć z niewolnictwem i pasożytnictwem

W tym tygodniu pod obrady Sejmu trafia projekt bardzo ważnej ustawy. Jeśli wejdzie ona w życie – a przy tym mam nadzieję, że nie zostanie okrojona, ani okaleczona przez prawicę z koalicji rządowej oraz niby-opozycji – może przynieść zbawienne skutki dla polskiego rynku pracy, lecząc go z jednej z najgorszych patologii, jakie go trapią. Będzie doskonałym rozwiązaniem zwłaszcza dla młodych ludzi: studentów i absolwentów. Projekt, dodajmy, przygotowała młodzieżówka Lewicy, a dopracowała ministra pracy, Agnieszka Dziemianowicz-Bąk, również oczywiście z tejże formacji (pozostałe elementy koalicji rządowej są zbyt prokapitalistyczne, by zająć się tematem). O co chodzi? Ano, o zakaz bezpłatnych staży. Czyli, jak zresztą wielokrotnie na tych łamach pisałem, ogromnej patologii polskiego (i nie tylko, bo w innych krajach europejskich też występuje, a i w stali świata raczej wyjątku nie stanowi) rynku pracy, zarazem współczesnej formy niewolnictwa/pańszczyzny i kapitalistycznego pasożytnictwa ...

Media społecznościowe i dzieci

Australia wprowadziła zakaz korzystania z mediów społecznościowych dla dzieci (i młodzieży) poniżej szesnastego roku życia. A w Polsce do kopiowania tego rozwiązania zapaliła się Koalicja Obywatelska. Projekt ustawy w ciągu najbliższych kilku tygodni przygotować mają obecna ministra edukacji Barbara Nowacka i były minister ciemnoty (z pierwszych PiS-owskich nie-rządów, choć sam stał na czele nieistniejącej już Ligi Polskich Rodzin), neonazista Roman Giertych (teraz poseł KO, co źle, bardzo źle świadczy o owej formacji). Niewątpliwie w mediach społecznościowych na osoby nieletnie czyha wiele zagrożeń. Pedofile zastawiają pułapki na młodocianych użytkowników, kwitnie cyberprzemoc (również szkolna mowa nienawiści), pojawiają się wyzwania zagrażające zdrowiu i życiu, natknąć się można na pornografię, występuje groźba uzależnienia (jeden z poważniejszych problemów społecznych naszych czasów), zdrowie psychiczne narażone jest na negatywne bodźce… a to tylko pierwsze z brzegu przykłady. Au...

Alfons i zwierzęta

Lokator Pałacu Prezydenckiego, niejaki Nawrocki Karol, czyli Alfons, Batyrem zwany, pokazał wczoraj, jaki ma stosunek do życia. Podpisał bowiem ustawę zakazującą hodowli zwierząt futerkowych, ale zawetował tę, co zakazywała trzymania psów na łańcuchach. To pierwsze jest dobrą wiadomością. Polska zalicza się do trzech największych światowych producentów futer naturalnych… czyli przemysłowego mordowania zwierząt – w okrutny sposób, np. poprzez podłączenie ich do wysokiego napięcia – trzymanych przez całe życie w warunkach jako żywo przypominających obozy koncentracyjne. Kapitaliści robią na tym krwawym biznesie ogromne pieniądze. Jest to równie nieetyczne, co handel bronią, żywym towarem czy narkotykami. Innymi słowy, mamy tu jeden z najohydniejszych wykwitów nieludzkiego systemu kapitalistycznego. Ustawa podpisana przez Alfonsa, nie oszukujmy się, ma swoje wady. Pierwszą z nich jest okres przejściowy, który wynieść ma, o ile dobrze pamiętam, aż osiem lat. Innymi słowy, odejście od m...

Koniec niewolnictwa?

Jedną z plag i największych patologii polskiego (nie tylko zresztą jego, gdyż w niektórych innych państwach europejskich występuje również) kapitalizmu są bezpłatne staże. Absolwenci szkół i uczelni, wchodzący na rynek pracy, zasuwają za zupełną darmochę, często przez długi okres, niby po to, aby zdobyć jakoby bezcenne doświadczenie zawodowe, które potem (czyli w bliżej nieokreślonej przyszłości) zaprocentować ma płatną pracą (niekiedy rzeczywiście procentuje – umową śmieciową). Są więc okradani przez kapitalistów z tego, co im się należy, czyli z płacy, środków na utrzymanie. Oznacza to powolne mordowanie, bowiem kto nie płaci za pracę, ten pracownika zabija. Jest to współczesna forma niewolnictwa, konkretnie pańszczyzny. I nie, patologia ta nie jest dziełem małych czy średnich przedsiębiorstw, a przynajmniej nie tylko; bardzo chętnie korzystają z niej wielkie korporacje, poszukujące w Polsce taniej siły roboczej. A jaka może być tańsza niż darmowa…? W (k)raju nad Wisłą bezpłatne s...

Zamknąć obozy zagłady

Sejmowa i senacka reprezentacja Lewicy jest ogólnie pro-zwierzęca, za co oczywiście należy się jej uznanie. Przykładem jest (oby został zrealizowany, i to w bliskiej przyszłości) postulat utworzenia urzędu Rzecznika Praw Zwierząt. Inne ważne inicjatywy wykazuje wchodząca w skład lewicowego klubu parlamentarnego Partia Razem. Otóż, chce ona zakazać cyrkowych występów zwierząt oraz zlikwidować hodowle zwierząt futerkowych. Pierwsza z tych kwestii poruszana jest od dawna, zrazu przez organizacje broniące praw istot żywych niebędących ludźmi, obecnie przez coraz więcej różnych środowisk. Świadomość społeczna w tym zakresie ulega poprawie, dzięki czemu przybywa osób zdających sobie sprawę, iż występy na cyrkowych arenach są dla zwierząt szkodliwe i niebezpieczne, zaś tresura nader często wiąże się z okrucieństwem tudzież cierpieniem. Dlatego trudno się z ideą lansowaną przez Razem nie zgodzić. I żeby nie było – nie mam absolutnie nic przeciwko cyrkowi jako takiemu, ale niech tę sztukę up...

Młodzi przeciwko niewolnictwu

Młoda Lewica jako pierwsza, licząc od 1989 roku, partyjna młodzieżówka złożyła niedawno w Sejmie swój projekt ustawy. Dotyczy on zakazu bezpłatnych staży i uregulowania ich przepisami Kodeksu Pracy. I bardzo dobrze! Przypomnę, iż bezpłatne staże są współczesną formą niewolnictwa/pańszczyzny; zalegalizował je w 2009 roku rząd koalicji PO-PSL z Donaldem Tuskiem (nie wierzcie, że opowiada się on za wolnością czy demokracją!) na czele, a koncerny i korporacje ochoczo zaczęły za patologii owej korzystać, wmawiając ofiarom, że wpisy do CV, jakie za darmową harówę otrzymają, są bezcenne. Podkreślam – nie chodzi o praktyki szkolne czy uczelniane, stanowiące integralną część procesu kształcenia, lecz o STAŻE, czyli pracę ZAWODOWĄ, pozwalającą nie tyle nawet zdobyć, ile rozwinąć potrzebne umiejętności. Powinna ona być płatna, i koniec. W wielu firmach zresztą jest; co mądrzejsi przedsiębiorcy, a nawet kapitaliści, przyciągają pracowników ofertami płatnych staży. Niestety, wciąż nie brakuje ta...

Kontrakcje Jarosława

Kaczyński Jarosław, znany też jako Balbina, prezes Bezprawia i Niesprawiedliwości, jest smutny. Powód stanowi kondycja polskiej młodzieży. Ale nie to, że coraz więcej młodych osób boryka się z problemami psychicznymi, dokonuje prób samobójczych i musi korzystać z pomocy psychiatrii dziecięcej – a ta radośnie sobie kona. Nie to, że szkoła po PiS-owskich deformach zmieniła się w koszmar i pozbawiła licznych przedstawicieli młodej generacji – zwłaszcza osoby z biedniejszych regionów i mniej zamożnych rodzin – szans rozwojowych. Nie to, że minister Zero, czyli Ziobro Zbigniew, gestapowiec, wymyślił chore prawo, wedle którego nawet dziesięcioletnie dzieci będą karane jak przestępcy, zaś niejaki Duda Andrzej bubla owego podpisał. I nie inne realne problemy, z jakimi boryka się pokolenie przed wejściem w pełnoletniość. Nie, prezesa Jarosława najbardziej smuci to: Młodzież jest pod bardzo wielkim wpływem smartfonu, tak mówiąc w przenośni. Tu rzeczywiście my z kolei dużych możliwości nie mamy...

Śmierć biednych kobiet

To, że im bardziej restrykcyjne jest brawo antyaborcyjne, tym mocniej i boleśniej godzi w kobiety, stanowi oczywistość. Podobnie jak fakt, że kolejne legislacyjne ograniczenia możliwości przerwania ciąży – co istotne, w bezpiecznych, szpitalnych warunkach, przy zachowaniu odpowiednich procedur medycznych i przeprowadzonego przez wykwalifikowany personel – zwiększają ryzyko śmierci kolejnych przedstawicielek płci żeńskiej. Warto jednakże pamiętać, iż prawo kobiet do aborcji pozostaje również kwestią klasową. W kogo bowiem wali (ma się rozumieć, tym mocniej, im jest surowszy) zakaz terminacji ciąży? Ano (kolejna oczywistość, jednakże z gatunku tych, o jakich liberalne media rzadko wspominają), w osoby żyjące w ubóstwie, bynajmniej niekoniecznie skrajnym. Bo przecież kobietę relatywnie zamożną (nie chodzi tu o wypominanie czegokolwiek, zazdrość ani tym podobne sprawy) stać na wyjazd do chociażby Niemiec, Republiki Czeskiej czy Słowacji, gdzie w wyspecjalizowanej klinice, gwarantującej...

Konieczność zakazu

Dziś Sylwester, a zatem nader trudny dzień – a zwłaszcza noc – dla zwierząt udomowionych, dziko żyjących i hodowlanych (nawet dla pszczół zimujących w pasiekach, którym huk, jak się okazuje, bardzo szkodzi). Petardy i fajerwerki, oczywiście. Cierpią od nich też ludzie, zwłaszcza osoby autystyczne, ze schorzeniami układu słuchowego oraz krwionośnego. A w zasadzie wszystkim dają się one we znaki. Hałas to jedno, ale utensylia owe generują też zanieczyszczenia; po ulicach, w lasach, na łąkach i wszędzie, gdzie odpalone zostanie to dziadostwo, snuł się będzie śmierdzący dym, zatruwając nasze płuca, a na każdym kroku potykali się będziemy o wyrzucone byle gdzie śmiecie po petardach, chemikalia z których dostaną się chociażby do wód gruntowych, za ich zaś pośrednictwem do pokarmów, jakie spożywamy, czyli koniec końców do naszych organizmów… Generalnie, z fajerwerków nie ma żadnego pożytku, są jedynie szkody. Ich wystrzeliwanie trudno uznać za tradycję (w przeciwieństwie do, przykładowo, ba...

Tak dla zakazu

Sejm zajmie się projektem nowelizacji ustawy o ochronie zwierząt. Zawiera on kilka nader trafnych założeń, bazujących na jak najbardziej szczytnych ideach. Przewiduje chociażby ograniczenie trzymania psów na łańcuchach, zakaz zwierzęcych występów w cyrkach oraz zakaz hodowli zwierząt futerkowych. Całość firmuje Bezprawie i Niesprawiedliwość, ale poparcie dla projektu zapowiedziała też Lewica (i słusznie, musi ona wszak kierować się humanitaryzmem, natomiast tego typu ustawy przechodzić winny przez parlament ponad podziałami politycznymi), przeciw są neonaziści z Konfederacji, co zresztą nie dziwi (dlaczego, o tym trochę dalej). Najwięcej sztucznie rozbudzonych kontrowersji budzi jak najbardziej słuszny i wielce potrzebny zakaz hodowli zwierząt futerkowych. Smuci on kapitalistów, cieszy natomiast organizacje pro-zwierzęce, które dobijały się o to od dawna. I dobrze, że tak czyniły, ponieważ biznes to nie tylko barbarzyński, ale też ogromnie szkodliwy. Norki, lisy, jenoty i tym podo...

Zakazana dynia

Prawicowo-kościelny zamordyzm po wygranych przed Dudę Andrzeja wyborach prezydenckich nabiera rozpędu, przybierając formę zaiste kuriozalną. W Sejmie oto znalazł się, złożony w formie petycji, projekt zakazujący Halloween i Walentynek jako… niechrześcijańskich. W przypadku tego pierwszego jest w tym trochę racji, ponieważ Halloween to celtyckie, pogańskie (acz NIE satanistyczne, jak wmawiają nam polscy katoliccy fundamentaliści!) święto zmarłych, pewne elementy którego (wydrążone dynie z wyciętym „upiornym” uśmiechem, przebieranie się dzieci za straszydła i proszenie sąsiadów o cukierki) za sprawą popkultury amerykańskiej uległy komercjalizacji i popularyzacji na całym świecie, w tym i w Polsce. Jego słowiańskim odpowiednikiem (w ostatnich latach ponownie zyskującym na popularności, z czego osobiście się cieszę) były Dziady; sporo z tradycji tychże nadal kultywujemy w dzień Wszystkich Świętych, np. odwiedzanie grobów, palenie zniczy, itd. Z kolei Walentynki to jak najbardziej ch...

Powrót do zrąbanego lasu

Rząd Bezprawia i Niesprawiedliwości kilka tygodni temu wprowadził wyjątkowo kretyński zakaz chodzenia po parkach i lasach. Formalnie miał on chronić nas przed zarażeniem się koronawirusem… no i tu właśnie tkwił kretynizm tego obostrzenia, bowiem (przy zachowaniu środków ostrożności) zakażenie się wiadomym mikrobem podczas spaceru jest mało prawdopodobne, za to samo przebywanie wśród roślin ma wspaniałe działanie prozdrowotne. Nadto, spacer działa pozytywnie na system odpornościowy naszego organizmu, poprawiając zdrowie i w razie zarażenia, UŁATWIAJĄC walkę z koronawirusem. Dalej, pozamykanie ludzi w domach i zakazanie im spacerowania, wydatnie osłabiło stan ich zdrowia, zarówno psychicznego, jak też fizycznego, tworząc idealne warunki do rozwoju COVID-19 (nie ma przypadku w tym, że epidemia w Europie czy USA rozprzestrzeniła się tak szybko już PO ogłoszeniu lockoutu). Paskudne z kolei było to, że rzeczony zakaz nie obejmował morderców zwierząt, czyli myśliwych. Ani drwali wy...

Żuk i Marsz Równości

Na początek mała dygresja. Dziś rocznica Bitwy pod Lenino. Z tej okazji składam hołd wszystkim jej uczestnikom, a tym, którzy jeszcze żyją – najlepsze życzenia. Dobrze, a teraz przejdźmy do meritum, czyli do pana Żuka Krzysztofa, prezydenta Lublina, członka Platformy (anty)Obywatelskiej. Pan prezydent nie udzielił w ostatnich dniach zgody na przejście lubelskimi ulicami Marszu Równości, czyli parady organizowanej przez przedstawicieli środowiska LGBT, niosącej pozytywny, równościowy przekaz, mającej walory edukacyjne, a jednocześnie skierowanej przeciwko dyskryminacji. Jak wszystko, co dobre i kolorowe, podobne marsze budzą alergię i agresję u skrajnych prawicowców (nacjonalistów, faszystów i nazistów). Krzysztof Żuk obawiał się więc, że ci ostatni zaatakują paradę, zagrażając zdrowiu i życiu mieszkańców Lublina. Te właśnie obawy, którymi pan prezydent podzielił się publicznie, miały być podstawą do zakazu Marszu Równości. Jego uczestnicy oczywiście zaskarżyli ową decyzję do sądu...

Jarosław kopie Bohaterów

Politykierzy Bezprawia i Niesprawiedliwości, konkretnie ci, co odpowiadają bezpośrednio za funkcjonowanie Sejmu, czyli niejaki Marek Kuchciński i spółka, po raz kolejny dali popis obrzydliwości. Bo tak trzeba określić, to, co zrobili… jeśli w ogóle chce się w tej kwestii używać słów cenzuralnych. Oto Kuba Hartwich i jego mama, pani Iwona, dowiedzieli się, że mają… zakaz wstępu na teren Sejmu aż do, bodajże, roku 2020. Wszystko oczywiście dlatego, iż są oni Bohaterami (koniecznie z wielkiej litery), a zarazem najbardziej rozpoznawalnymi postaciami niedawnego chwalebnego protestu osób niepełnosprawnych i ich opiekunów, jaki przez czterdzieści dni odbywał się w siedzibie izby niższej polskiego parlamentu. Jednocześnie pozostają oni bardzo znanymi i, o ile się orientuję, zasłużonymi działaczami na rzecz praw osób niepełnosprawnych, wyrastają również na symbole walki o demokrację w Polsce. To wszystko PiS-owcom, rzecz jasna, nie może się podobać. Zwłaszcza, że chwalebny protest p...

Po pierwszym dniu zakazu

Niedziela wieczorem. Wyszedłem z pieskiem na spacer. Po osiedlu kręcił się facet, pytając przechodniów, czy nie mają ognia. Najprawdopodobniej wychodząc z domu, zapomniał zapalniczki, a że najwyraźniej czekał na kogoś, nie chciało mu się po nią wracać. Nie mógł też jej kupić, bo osiedlowe sklepiki były pozamykane – wiadomo, pierwsza niedziela zakazu handlu. Zakazu częściowego i w znacznej mierze ułomnego, bo nader łatwego do obejścia, zwłaszcza dla wielkich sieci handlowych, no i dla handlu przykościelnego. Rzeczonemu palaczowi z pewnością nie zaszkodziło, że tamtego wieczora nie wypalił kilku plugastw, niemniej jednak zastanawiam się, co by było, gdyby potrzebował innego towaru, przykładowo takiego, od którego zależałoby jego zdrowie, życie czy bezpieczeństwo. Rzecz jasna, dla… cóż, nie wiem, czy większości, ale sporej części społeczeństwa pierwsza „zakazowa” niedziela pewnie jakoś szczególnie bolesna nie była. Z pewnością jednak da się wskazać ludzi, jacy zakaz ów nieprzyjem...