Posty

Nie dla ludzi

Kilka lat temu w mojej miejscowości zlikwidowany został oddział jednego z banków. Wkurzyło to wiele osób (w tym mnie, bo też mam w tymże banku konto), oznacza bowiem uciążliwość. Nie wszystko można załatwić przez aplikację – no i nie każdy ma ją w telefonie, nie każdy też musi umieć się nią posługiwać, np. dla osób starszych jest to problematyczne – z niektórymi więc sprawami trzeba jechać do oddziału w sąsiednim mieście; jeśli ktoś ma samochód, to pół biedy, w przypadku braku czterech kółek… no, to już gorzej. Na szczęście bankomat został, choć ostatnio nie działa najlepiej. Burmistrz, trzeba mu oddać honor, próbował przeciwdziałać zamknięciu placówki, ale nie zdołał mu zapobiec; cóż, nie jest wszechmocny, a kapitał mu nie podlega. Teraz znów bierze się do podobnej roboty (oby z lepszym efektem), bo drugi bank, po sąsiedzku, też szykuje się do zamknięcia swojego oddziału. Mieszkańcy wzburzyli się jeszcze bardziej – nic dziwnego, sporo osób ma tam otwarte rachunki – powstały apele d...

Zakończyć zbrodnię

Bardzo dobra wiadomość. Rząd, pod wpływem nacisku opinii publicznej, wycofuje się z chorego, czysto nazistowskiego pomysłu karania więzieniem za udzielanie uchodźcom pomocy humanitarnej; pisałem o tym wczoraj. Przeciwko planowi owych zmian w Kodeksie Karnym protestowali działacze społeczni, aktywiści, prawnicy i ogólnie ludzie dobrej woli. Spośród koalicji rządowej na NIE była – czego zresztą należało się spodziewać, a nawet wymagać – Lewica. Należy się więc cieszyć, że władza choć raz posłuchała obywateli i Polska nie zsunie się (jeszcze bardziej) w stronę brutalnego, opresyjnego państwa terroru, gdzie za zwykłe, ludzkie dobro można trafić za kratki. Ale nie zmienia to faktu, że zbrodnia przeciwko ludzkości, wymierzona w uchodźców z Bliskiego Wschodu oraz Afryki, bezustannie popełniana jest na granicy polsko-białoruskiej. Push-backi, tortury, bicie, zostawianie ludzi na śmierć w lesie, gwałty, zamykanie w obozach koncentracyjnych od lat są ponurą normą, strefa natomiast przygrani...

Ukarać za pomoc

Polskie organizacje humanitarne i liczni prawnicy biją na alarm. Szykuje się bowiem kolejny zamach na prawa człowieka w Polsce, a zarazem wejście zbrodni przeciwko ludzkości, popełnianej od lat na granicy polsko-białoruskiej, w nowy etap. Oto Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji (konkretnie, wedle medialnych doniesień, zwyrodniałe owo rozwiązanie wydalił z umysłu swego wiceminister Mroczek) zamierza wprowadzić zmianę przepisów, wedle której za udzielenie pomocy humanitarnej – na przykład ogrzanie czy podanie jedzenia! – migrantowi groziło będzie nawet do trzech lat więzienia. Nie chodzi, rzecz jasna o każdego migranta – ci wedle planowanych rozwiązań (bez)prawnych podzieleni mają zostać na różne kategorie, czyli po prostu na ludzi i podludzi – lecz takiego, który nielegalnie przekracza granicę polsko-białoruską. Czyli nie tyle o migranta, ile uchodźcę z Bliskiego Wschodu lub Afryki. Tu przypomnieć należy, że uchodźcy tacy naszej wschodniej rubieży legalnie przekroczyć n...

Lewica i kasa na Kościół

Odkąd w planie przyszłorocznego budżetu państwa uwzględniono rekordowo wysoką, wynoszącą ponad 283 mln zł kwotę na Fundusz Kościelny (niedawno o tym pisałem), wiele osób obywatelskich się, delikatnie rzecz ujmując, mocno zdenerwowało, dając temu wyraz między innymi na forach w mediach społecznościowych. Gniew, ma się rozumieć, w pełni jest uzasadniony. Koalicja rządowa obiecała bowiem likwidację Funduszu Kościelnego, a zamiast tego z roku na rok zwiększa jego wysokość… za co płacimy wszyscy, niezależnie od naszego stosunku do religii. To po prostu zbędne obciążenie budżetu państwa, nadto kompletnie bezzasadne; Fundusz Kościelny utworzono za poprzedniego ustroju, jako rekompensatę za słusznie skonfiskowane w okresie stalinizmu (1944-56) nieruchomości należące uprzednio do Kościoła katolickiego, będącego jednym z największych posiadaczy ziemskich i organizmem pasożytniczym. Te w III RP zostały przez solidaruchów zwrócone (nie zawsze zresztą zgodnie z prawem) owemu związkowi wyznaniowe...

Zniszczone pokolenia

We Francji odbyły się potężne demonstracje, zrzeszające głównie młodzież szkolną i studentów; poparcia udzieliły m.in. związki zawodowe oraz urzędnicy państwowi. W Polsce doszło do tragicznych ataków w szkołach. W USA szkolne masakry są ponurym elementem życia społecznego. Oczywiście, dokładne przyczyny tego wszystkiego są różne. Jak ostatnio pisałem, do tragedii w (k)raju nad Wisłą może by nie doszło, gdybyśmy my, dorośli, poświęcali młodym pokoleniom więcej czasu, uwagi i zrozumienia. Podobnie rzecz się ma w przypadku Stanów Zjednoczonych, przy czym tam ogromnym problemem jest nazbyt łatwy dostęp do broni palnej. We Francji natomiast powodem wystąpień młodzieży są niedostatki systemu edukacji i ogólnie zła polityka państwa, oparta na neoliberalnych/neokonserwatywnych dogmatach. Tak czy owak wszelako, wszędzie gdzieś w tle jest kapitalizm. Ponieważ system ów nieludzki dla kolejnych pokoleń jest fatalny, wyniszczający ludzkie życie. W Polsce od 1989 roku, a w innych państwach kap...

Czas i zrozumienie

W kilku polskich szkołach doszło do tragedii. Uczniowie w różnym wieku atakowali nożami już to nauczycieli, już to pracowników (np. woźną), już to kolegów i koleżanki. Są ranni, gdzieś mignęła mi informacja o ofierze śmiertelnej. Prawie jak w USA, tyle że – na szczęście! – bez broni palnej. Och, dobrze, że – inaczej niż w Stanach – młode pokolenie Polaków ma do niej mocno ograniczony dostęp! Media oczywiście rozpisują się i rozgadują o tych nieszczęściach, liczne opinie – często ciekawe tudzież merytoryczne – wymieniają internetowe osoby komentatorskie. Politycy i politykierzy (też nie ma tu niespodzianki) przerzucają się odpowiedzialnością; prawactwo zrzuca oczywiście winę na rząd, koalicja z kolei rządząca ponosi, słusznie zresztą, iż to Alfons zawetował ustawę dotyczącą bezpieczeństwa dzieci w internecie – skąd, nie ma tu tajemnicy, czerpane są częstokroć nader negatywne, patologiczne wzorce. Padają też pomysły na zapobieżenie podobnym tragediom w przyszłości; na szybko wymyślil...

Najgorszy grzech księdza

Do jednej z małopolskich parafii przyjechał biskup z kontrolą. Nie spodobało mu się, jak proboszcz jednostką owa organizacyjną Kościoła katolickiego zarządza, no to zdecydował o przeniesieniu go na emeryturę. I to właśnie wkurzyło parafian, którzy stanęli w obronie dobrodzieja, domagając się przywrócenia go na stanowisko. Podnosili, że proboszcz ów od dekad świetnie pełnił swoją funkcję i dużo dobrego robił dla parafii. Ich gniew był spory, używali nawet dość ostrych słów. W internecie, jak to zwykle bywa, szybko pojawiły się złośliwe komentarze, wymierzone w przedstawiciela kurii i oczywiście całą tę sytuację. Sugerowano – a jak najbardziej poważne medialne doniesienia zdają się to potwierdzać – że przyczyną odwołania proboszcza był najgorszy grzech, jaki może popełnić ksiądz. Nie, nie chodzi o pedofilię; nasz dzisiejszy bohater wedle wszelkiego prawdopodobieństwa żadnych zdegenerowanych skłonności wobec osób niepełnoletnich nie wykazywał. Grzechem tym jest fakt, że nie doił swoi...