Posty

Odrastający łeb hydry

Na początek przepraszam za kilkudniową nieobecność. Wynikała ona z problemu sprzętowego. Teraz już wszystko w porządku, więc wracam. Dziś – a dla osób patrzących na historię z radzieckiego punktu widzenia, jutro – Dzień Zwycięstwa, czyli rocznica, już osiemdziesiąta pierwsza, pokonania III Rzeszy, a wraz z nią nazizmu – niemieckiej odmiany faszyzmu, wyjątkowo antysemickiego, antykomunistycznego, antydemokratycznego i podbarwionego (za sprawą Himmlera) elementami neopogańskimi tudzież okultystycznymi. Razem z niemieckim nazizmem upadł oryginalny włoski faszyzm; niestety, dłużej system ten przetrwał we frankistowskiej Hiszpanii oraz (nieco złagodzony) w Portugalii. Faszystowski charakter miały też junty południowoamerykańskie (Argentyna, Brazylia, Chile, itd.) w drugiej połowie XX wieku. Czyli jednak faszyzm nie upadł wraz z zakończeniem II wojny światowej? Ano, niestety nie. Odradzał się poza Włochami i Niemcami, w innej nieco postaci, zawsze jednak zakładającej zniesienie demokrac...

Alfons i konstytucja

Wczoraj była kolejna rocznica uchwalenia Konstytucji 3 Maja, będąca świętem państwowym. Z tej okazji uaktywnił się Alfons Batyrem zwany, czyli Nawrocki Karol, lokator (niestety) Pałacu Prezydenckiego. Pochwalił się mianowicie, że chce zmiany obecnej ustawy zasadniczej, pochodzącej z 1997 roku. Uważa ją bowiem za złą i rodzącą problemy ustrojowe, czym dowiódł tyleż ignorancji, co typowego dla skrajnej prawicy postsolidarnościowej załgania. Stwierdził więc, iż potrzebna jest zupełnie nowa konstytucja, no to trzeba ją uchwalić, a najpierw przygotować jej projekt. I tym właśnie ma zająć się rada konstytucyjna, którą Alfons powołał. Jej zadaniem jest opracowanie projektu ustawy zasadniczej do 2030 roku, czyli końca (pierwszej i oby ostatniej!) kadencji lokatora Pałacu Prezydenckiego. W jej skład wchodzą jak na razie: profesor Ryszard Legutko, profesor Ryszard Piotrowski (co on tam robi?!!! Jakim cudem pozwolił się do tego politycznego guana zwerbować?!!!), Marek Jurek, Anna Łabno, Józef ...

Najważniejsze święto w kalendarzu

Dziś 1 Maja, czyli Międzynarodowy Dzień Solidarności Ludzi Pracy, w Polsce potocznie zwany Świętem Pracy. Ustanowiony został w Paryżu w 1890 roku, przez kongres założycielski II Międzynarodówki Socjalistycznej, a upamiętnia ofiary strajku w Chicago z 1886 roku, kiedy to do robotników domagających się podwyżki godowych płac oraz skrócenia dwunastogodzinnego czasu pracy policja otworzyła ogień, co poskutkowało ofiarami śmiertelnymi. Święto to jest hołdem w ogóle dla wszystkich ludzi, którzy walczyli o prawa pracownicze, co w zasadzie toczyło się od XIX wieku aż po dzień dzisiejszy. Przez długi czas – a w licznych krajach tak jest nadal – walka taka, choćby jak najbardziej pokojowa (zakładanie związków zawodowych, dystrybuowanie materiałów informacyjnych, itp.) wiązała się z brutalnymi represjami, od aresztowania po śmierć. W strajkach, jakie z powodu głodu i fatalnych warunków pracy w XIX oraz XX wieku wybuchały nader często, ludzie ginęli masowo (w takim Dwudziestoleciu Międzywojenny...

Faszystowscy piraci atakują

Stało się to, co było w zasadzie pewne od samego początku, zwłaszcza po zeszłorocznych doświadczeniach. Faszystowska – czyli izraelska, oczywiście – marynarka wojenna dokonała ataku na Global Sumud Flotilla, płynącą do Strefy Gazy z pomocą humanitarną. Na wodach międzynarodowych – co oznacza ni mniej, ni więcej akt piractwa morskiego – w okolicach Krety faszystowskie okręty przechwyciły dwadzieścia dwie łodzie Flotylli, uprowadzając sto siedemdziesiąt pięć osób, w tym co najmniej jedną z Polski; ich los jest nieznany. Według dostępnych danych, atak był brutalny, napastnicy stosowali liczne groźby, w tym przy użyciu broni palnej, schwytanych aktywistów traktowano w sposób agresywny i upokarzający. Czyli powtórzyła się sytuacja z zeszłego roku, kiedy do izraelskich pirackich napaści na, wówczas mniej liczną niż obecnie, Global Sumud Flotilla, dochodziło również. Wtedy wśród porwanych także znaleźli się ludzie z Polski, w tym poseł Franciszek Sterczewski. Już zapowiadane są w całej P...

Czarnek i mieszkania

Hitlerowiec o nazwie Czarnek Przemysław, były minister ciemnoty w nie-rządzie Bezprawia i Niesprawiedliwości oraz kandydat na premiera tejże mafii/sekty, rozpoczął nieformalną kampanię wyborczą, jeździ bowiem po Polsce i opowiada bajki/brednie. Miał parę dni temu spotkanie z mieszkańcami jednego z polskich miast. Usłyszał pytanie młodego człowieka o politykę mieszkaniową. Słuszne, ponieważ właśnie młoda generacja ma największy problem z dachem nad głową. Jeśli nie dziedziczy domu czy lokalu po rodzicach, dziadkach lub teściach, najczęściej musi zaciągać gigantyczny kredyt hipoteczny na zakup swojego M. A nie jest to łatwe, banki bowiem wymagają nierealnego wkładu własnego, nadto trzeba mieć stabilną sytuację zawodową, co u młodego pokolenia normą nie jest, jako że jego osoby przedstawicielskie często-gęsto harują na śmieciówkach. Kiedy zaś taki kredyt po ciężkich bojach i trudach się otrzyma, spłacać go trzeba właściwie do końca życia, wraz z czynszem przeznaczając na to większość doc...

Zdrowie i propaganda

W ostatnich dniach media mówią o zbiórce influencera Łatwoganga, któremu udało się dzięki internetowemu streamowi zebrać milionową kwotę na leczenie dzieci chorych na raka. Do akcji przyłączyli się, jak to zwykle w podobnych sytuacjach bywa, ludzie kultury i sztuki, sportu, a także celebryci, nie wspominając o tzw. zwykłych zjadaczach chleba. W każdym razie, inicjatywa owa oddolna zakończyła się wielkim sukcesem. I bardzo dobrze. Tego typu akcje są naprawdę potrzebne. Super, że ludzie w Polsce potrafią się organizować wokół spraw tak ważnych, jak walka o zdrowie, w tym zdrowie najmłodszych. Godne to podziwu i wielkiego szacunku. Jak i zawsze, obok w pełni zasłużonych wyrazów uznania pojawiło się wylewanie pomyj na organizatorów akcji. Oczywiście tym nie będziemy się tu zajmowali; szkoda czasu, nerwów i zjedzonego posiłku. Złym ludziom dobro nie pasuje nigdy. Warto wszakże skupić się na refleksji, która – jak zwykle, kiedy mówi się o szeroko pojętej działalności charytatywnej – p...

Ważna praca

W pewnej sieci sklepów, znanej już to z mocno naciąganego pod względem legalności zwalniania pracowników, już to ze złych warunków pracy (zimno, marne posiłki), w miniony piątek odbył się strajk ostrzegawczy. Krótki, bo o ile dobrze pamiętam, dwugodzinny jeno, ale sam fakt się liczy. Był on, dodajmy, pierwszą w historii tejże sieci akcją protestacyjną o tak dużym, bo ogólnopolskim, zasięgu. Strajk był oczywiście elementem, a zarazem konsekwencją sporu między zarządem owej sieci, a pracownikami reprezentowanymi przez związki zawodowe. Postulaty tychże są głównie płacowe – wzrost wynagrodzeń, zwłaszcza dla pracowników fizycznych sklepów, czyli osób, które ponoszą największe koszta rosnącej presji operacyjnej w handlu detalicznym. Do tego dochodzi oczekiwanie pełnego przestrzegania Prawa Pracy (a polscy kapitaliści migają się od tego, jak mogą), w tym utworzenia Zakładowego Funduszu Świadczeń Socjalnych; zdaniem związkowców, jego obecny brak pogłębia nierówności socjalne w przedsiębior...