Posty

#FreePalestine!

Dziś 7 października 2026 roku. A to oznacza, że mijają właśnie trzy lata od rozpoczęcia jednej z najgorszych tragedii współczesnego świata. Tego dnia w 2023 roku doszło w Izraelu (czyli, nie oszukujmy się, okupowanej przez faszystowskich kolonizatorów Palestynie) do zamachu Hamasu. Zginęło wielu ludzi – rzekomo byli to cywile, w praktyce wszelako należy pamiętać, że Izrael to jedno z najbardziej zmilitaryzowanych społeczeństw na świecie, przeto ofiar REALNIE cywilnych było MNIEJ, niż podają oficjalne dane – wzięci zostali zakładnicy. Czyn ten można oczywiście potępiać, niemniej stanowił on po prostu reakcję na nasilający się terror izraelski, trwający w Palestynie od 1948 roku. Co więcej, dziennikarskie śledztwo The Guardian wykazało, iż zarówno izraelskie służby, jak i rząd (premiera Binjamina Netanjahu wliczając) doskonale znały plany Hamasu, ale nic nie zrobiły, aby w dokonaniu zamachu przeszkodzić. A to z tej przyczyny, że… No właśnie, od razu, 7 października 2023 roku Izrael...

Protesty, protesty

W Hiszpanii od pewnego już czasu trwają coraz intensywniejsze protesty przeciwko marnej sytuacji mieszkaniowej. Biorą w nich udział tysiące osób, powstają całe miasteczka namiotowe, do akcji włączyły się największe centrale związków zawodowych. I bardzo dobrze! Dach nad głową to prawo człowieka, a państwo ma zakichany obowiązek zadbać, żeby wszystkie osoby obywatelskie miały gdzie mieszkać. Ale Hiszpania nie jest jedynym krajem, w jakim wkurzone społeczeństwo wkroczyło do akcji. Potężne spazmy społeczne targają Francją. Tam we wrześniu zbuntowała się młodzież. Tak, osoby uczniowskie. Nastoletni świadomi obywatele domagać się zaczęli od władz państwowych rozwiązania problemów systemu edukacji: przyznania więcej środków na szkolnictwo publiczne, zwiększenia kadry nauczycielskiej (zbyt mało osób nauczycielskich przypada na przeludnione szkoły) czy chociażby remontów budynków szkolnych. Do protestów licealistów szybko przyłączyli się studenci, którzy blokować zaczęli kampusy uczelniane....

Drogie państwo wyznaniowe

Rzeczpospolita Polska formalnie jest państwem świeckim. Ale TYLKO formalnie, jak bowiem wiemy, de facto od przełomu lat 1989/90 jest ona krajem wyznaniowym. Rzecz jasna, z winy solidaruchów (dzisiejsze PIS i KO, ale PSL, resztki formacji pana Hołowni tudzież naziole są równie klerykalni), którzy dopuścili Kościół katolicki do aktywnego udziału w polityce oraz obdarowali go nader licznymi przywilejami. Poskutkowało to nie tylko mentalnym cofnięciem (k)raju nad Wisłą o stulecia, ograniczeniem praw człowieka – zwłaszcza kobiet i osób LGBT + – oraz klerykalizacją edukacji, lecz także realnymi kosztami, jakie ponosimy wszyscy, niezależnie od przynależności wyznaniowej. W nadchodzącym roku z planu budżetu państwa zniknąć miał Fundusz Kościelny. Ale nie zniknie. Mało tego, rząd planuje przeznaczyć na niego 284 mln 560 tys. zł, czyli o 11 mln złociszy więcej niż w obecnym roku budżetowym. Będzie to najwyższa kwota w historii Funduszu Kościelnego. Tu przypomnijmy, że został on wprowadzony...

Wrogowie istot żywych

Na polskiej scenie politycznej jakiś czas temu zawiązała się nieformalna wprawdzie, lecz skutecznie działająca koalicja. I to koalicja przerażająca, wymierzona bowiem przeciwko istotom żywym. Tym razem nie chodzi o uchodźców tudzież migrantów, którzy mają wrogów we wszystkich niemal ugrupowaniach (na pewno w każdym prawicowym), lecz o zwierzęta wolno żyjące, na czele z dzikami. Koalicja owa zrzesza całą prawicę: betonowo konserwatywną Koalicję Obywatelską, klerofaszystowskie Bezprawie i Niesprawiedliwość oraz hitlerowskie Konfederacje. Jak działa, widać na przykładzie Sejmiku Województwa Mazowieckiego, który dopiero co postanowił o w zasadzie nieograniczonej rzezi dzików w Warszawie i na Mazowszu; jedynie dwoje radnych głosowało przeciwko. Zwierzęta te, przypomnijmy, coraz częściej pojawiają się w miastach, co jest skutkiem rabunkowego wyrębu lasów (rozpoczętego pod nie-rządami PiS-u i nieco tylko ograniczonego pod władzą PO/KO) oraz masowych polowań; wypłoszone, poszukują nowych mi...

Czym grozi AI

Czy sztuczna pseudo-inteligencja (AI) stanowi zagrożenie dla człowieka? Owszem, ale nie z powodu, o jakim możemy czytać w literaturze science-fiction, bądź oglądać w tego typu filmach. Maszyny, komputery nie nauczą się myśleć i nie przejmą władzy nad światem. Nie wybiją ludzkości jak w Terminatorze , ani nie zredukują jej do roli baterii, jak w Matrixie . Są i będą na to po prostu zbyt głupie; same wszak nie myślą, automatycznie jeno operują na podanych im informacjach. Jeśli godzi o generowanie zagrożenia biologicznego, to człowiek sam je sobie stwarza, przez własną, zupełnie naturalną głupotę, z której wypełzła chociażby totalnie nieracjonalna gospodarka kapitalistyczna, niszcząca właśnie naszą planetę, a więc i nas samych. Groźba, jaką generuje AI, ma charakter społeczno-ekonomiczny. Otóż, sztuczna pseudo-inteligencja jest li tylko narzędziem, ale takim, które nadużywane przez kapitalistów, pozbawić może wielu ludzi pracy, zniszczyć całe grupy zawodowe i spotęgować rozwarstwien...

Krople dobra w morzu zła

Jeden z księży, który padł ofiarą nożownika (ten najprawdopodobniej ma poważne problemy z poczytalnością i w ogóle zdrowiem psychicznym; nic dziwnego – w systemie, w jakim żyjemy, każdemu w każdej chwili może odbić, szczególnie, jeśli dana osoba pochodzi z kraju ogarniętego wojną), z kościelnej ambony, podczas mszy przebaczył sprawcy, poprosił, żeby za jego czyn nie obarczać winą wszystkich Ukraińców i zaapelował o pokój. Bardzo to piękny, mądry gest, zgodny z ideami Jezusa Chrystusa. Księdzu należy się za to wielki szacunek. Oczywiście nie jest on jedynym dobrym człowiekiem w szeregach katolickiego duchowieństwa. Wspaniałe rzeczy robił (niestety już nieżyjący) ksiądz Kaczkowski, sporo dobrego da się powiedzieć o ojcu Gużyńskim, a siostra Chmielewska zasługuje na wielkie uznanie. Fajnych, pożytecznych księży, jak sądzę, spotkać też można w jakimś odsetku parafii. Jednakże działalność tych ludzi nie powinna przesłaniać faktu, że Kościół katolicki jako całość jest organizacją zdegen...

Odpłatna pomoc

Robiąc zakupy w dyskontach jednej z sieci handlowych, usłyszeć można reklamę wolontariatu w Szlachetnej Paczce. Przekaz sprowadza się do tego, jak dobrze jest pomagać ludziom za pośrednictwem tej konkretnej akcji i konkluduje, że to „dobra robota”. I tak, pomaganie jest fajne, jest korzystne, daje satysfakcję. To wszystko prawda. Nie mam też absolutnie nic do organizacji pozarządowych czy akcji charytatywnych. Nie zamierzam również tutaj krytykować Szlachetnej Paczki. Problem wszelako w tym, że nie każdy, kto chce pomagać, może być wolontariuszem. Mimo iż jesteśmy dwudziestą gospodarką świata, sytuacja na rynku pracy wcale łatwa nie jest. Wiele osób traci zatrudnienie przez AI, kryzys puka do bram i liczne firmy w coraz gorszej są kondycji, w niektórych miejscach (jest ich niemało), aby znaleźć robotę, trzeba mieć znajomości, duże pieniądze lub i jedno, i drugie. A koszta utrzymania rosną… Innymi słowy, żyje się trudno, sytuacja jest coraz gorsza. Nietrudno więc znaleźć osoby, któ...