Posty

Krople dobra w morzu zła

Jeden z księży, który padł ofiarą nożownika (ten najprawdopodobniej ma poważne problemy z poczytalnością i w ogóle zdrowiem psychicznym; nic dziwnego – w systemie, w jakim żyjemy, każdemu w każdej chwili może odbić, szczególnie, jeśli dana osoba pochodzi z kraju ogarniętego wojną), z kościelnej ambony, podczas mszy przebaczył sprawcy, poprosił, żeby za jego czyn nie obarczać winą wszystkich Ukraińców i zaapelował o pokój. Bardzo to piękny, mądry gest, zgodny z ideami Jezusa Chrystusa. Księdzu należy się za to wielki szacunek. Oczywiście nie jest on jedynym dobrym człowiekiem w szeregach katolickiego duchowieństwa. Wspaniałe rzeczy robił (niestety już nieżyjący) ksiądz Kaczkowski, sporo dobrego da się powiedzieć o ojcu Gużyńskim, a siostra Chmielewska zasługuje na wielkie uznanie. Fajnych, pożytecznych księży, jak sądzę, spotkać też można w jakimś odsetku parafii. Jednakże działalność tych ludzi nie powinna przesłaniać faktu, że Kościół katolicki jako całość jest organizacją zdegen...

Odpłatna pomoc

Robiąc zakupy w dyskontach jednej z sieci handlowych, usłyszeć można reklamę wolontariatu w Szlachetnej Paczce. Przekaz sprowadza się do tego, jak dobrze jest pomagać ludziom za pośrednictwem tej konkretnej akcji i konkluduje, że to „dobra robota”. I tak, pomaganie jest fajne, jest korzystne, daje satysfakcję. To wszystko prawda. Nie mam też absolutnie nic do organizacji pozarządowych czy akcji charytatywnych. Nie zamierzam również tutaj krytykować Szlachetnej Paczki. Problem wszelako w tym, że nie każdy, kto chce pomagać, może być wolontariuszem. Mimo iż jesteśmy dwudziestą gospodarką świata, sytuacja na rynku pracy wcale łatwa nie jest. Wiele osób traci zatrudnienie przez AI, kryzys puka do bram i liczne firmy w coraz gorszej są kondycji, w niektórych miejscach (jest ich niemało), aby znaleźć robotę, trzeba mieć znajomości, duże pieniądze lub i jedno, i drugie. A koszta utrzymania rosną… Innymi słowy, żyje się trudno, sytuacja jest coraz gorsza. Nietrudno więc znaleźć osoby, któ...

Niebezpieczne paliwo

W Jarosławiu facet zabił nożem księdza, drugiego bardzo ciężko zranił (człowiek ten walczy o życie), trzy inne osoby pokiereszował mniej groźnie. Trafił w ręce policji. Legitymuje się ukraińskim paszportem, nie wiadomo, czy prawdziwym. Jego motywy nie są znane, acz wiele wskazuje, że ofiarami były przypadkowe osoby. Śledztwo trwa i nie należy w tym przeszkadzać. Tak, wiem, że prokuratura (gestapo) i granatowa policja działają na mizernym poziomie – dobrze będzie, jeśli nie przedstawią zarzutów ofiarom krwawej owej napaści zamiast sprawcy – niemniej niech sobie pracują. O całej sprawie na razie niewiele wiadomo poza tym, że do takiej tragedii doszło, i że sprawca ma ukraiński paszport. Prezydent Zełenski, tak swoją drogą, wyraził współczucie dla ofiar i twardo podkreślił, że winny powinien zostać surowo ukarany zgodnie z prawem. No cóż, trudno się nie zgodzić. Co rozsądniejsi komentatorzy apelują, aby nie wysnuwać przedwczesnych wniosków. Dość łatwo jest natrafić na posty czy artyk...

System marnowania talentów

Kapitalistyczna propaganda głosi, że kapitalizm jest systemem społeczno-ekonomicznym wspaniałym dla ludzi utalentowanych. Pozwala bowiem im rozwijać uzdolnienia i robić na tym pieniądze. To oczywiście bzdura. Przypadki, kiedy ktoś w ramach narzuconych przez kapitalizm faktycznie rozwija swoje talenty i opiera na tym karierę zawodową, są nieliczne i zależne, no właśnie, od czynnika losowego, czyli szczęścia po prostu. Najczęściej los, na jaki nieludzki system kapitalistyczny skazuje osoby utalentowane, jest o wiele bardziej ponury. Bywa, że tragiczny. Jeżeli ich uzdolnienia mają tzw. potencjał rynkowy, ludzie tacy przejmowani są przez wielkie koncerny bądź korporacje. Na pierwszy rzut oka wygląda to dobrze; stanowi obietnicę kariery i wysokich zarobków. W praktyce wszelako oznacza niemiłosierną eksploatację. Talent takiej osoby zaprzęgnięty zostaje TYLKO I WYŁĄCZNIE do zwiększania zysków udziałowców danego przedsiębiorstwa. Innymi słowy, jest kierunkowany tak, jak sobie tego życzą k...

Oddane terytorium

Zrozumiałe, słuszne i uzasadnione oburzenie wywołały słowa Alfonsa, że „ Jesteśmy narodem, który może utracić terytorium, ale nigdy nie stracimy duszy; możemy oddać terytorium, ale nigdy nie oddamy naszej Ojczyzny”. Pojawiły się pytania, jakież to terytorium i, co ważniejsze, KOMU (Putinowi, Trumpowi?) chce oddawać lokator Pałacu Prezydenckiego, sypnęło nawet oskarżeniami o zdradę stanu. Krytyka, jaka spadła na Alfonsa po wygłoszeniu i zamieszczeniu w mediach społecznościowych tej wypowiedzi, jest stuprocentowo trafna. Prezydent RP nigdy nie powinien takich bzdur wygadywać ani wypisywać . No, ale wiadomo, że co do legalności prezydentury Nawrockiego Karola są wątpliwości, bo co do zupełnego braku jej jakości nijakich wątpliwości już nie ma… W każdym razie, jakkolwiek słowa Alfonsa trzeba zdecydowanie potępić, t o przecież zupełnie one nie dziwią, biorąc pod uwagę obóz polityczny, do którego on przynależy. A jest nim wszak klerykalna prawica postsolidarnościowa, konkretnie – jej ...

Klnący Wokulski

Nie ustaje debata na temat Lalki , reż. Paweł Maślona – serialu na motywach arcydzieła Bolesława Prusa. Sześcioodcinkowa produkcja ukazała się w zeszłym tygodniu na Netflix, a w przyszłą środę w kinach premierę będzie miał film pełnometrażowy, będący odrębnym dziełem. Wracając do serialu, jak już pisałem, dyskusja na jego temat zaczęła się na długo przed wejściem na platformę streamingową; teraz, odnoszę wrażenie, biorą w niej udział ludzie, którzy zarówno powieść przeczytali, jak i serial obejrzeli (a przynajmniej próbowali zrobić jedno i drugie). Mnie serialowa Lalka się podobała. Tak, jak to wynikało z zapowiedzi twórców i Netflixa, nie jest to wierna adaptacja literackiego arcydzieła, lecz bardzo luźna wariacja na jego temat. Na tej zasadzie, że współczesne filmy o Batmanie w zasadzie tylko personalia głównych bohaterów mają wspólne z komiksami, jakie ukazywały się w 1939 roku (wtedy Bob Kane i Bill Finger pokazali światu Człowieka-Nietoperza). Innymi słowy, raczej inspiracja, ...

Patologicznie zaangażowany cyborg

Większość firm – o ile nie wszystkie – wymaga od swoich pracowników zaangażowania. Czyli, w języku kapitalizmu oraz neoliberalnej/neokonserwatywnej ideologii, maksymalnej produktywności, harówy ponad siłę tudzież gotowości do wyeksploatowania. Nie chodzi zatem o pozytywne zaangażowanie, chętne i solidne wykonywanie zadań zawodowych, lecz o to, żeby być cyborgiem, biorobotem, który będzie jedynie zasuwał, nie miał żadnych innych celów poza pracą/karierą, poświęci jej wszystko, włącznie z życiem osobistym czy rodzinnym. Innymi słowy, człowiek ma się stać istotą całkowicie podporządkowaną wykonywaniu obowiązków zawodowych (przerwy może sobie robić jedynie na czynności niezbędne do biologicznego przetrwania, czyli na jedzenie oraz jak najkrótszy sen) i, ma się rozumieć, kapitalistom. Maszyną, która pracuje cały czas na maksymalnej wydajności. Rzecz jasna, jest to nader szkodliwe dla zdrowia, zarówno fizycznego, jak i psychicznego. A także dla relacji społecznych, życia rodzinnego, sam...