Nie dla ludzi
Kilka lat temu w mojej miejscowości zlikwidowany został oddział jednego z banków. Wkurzyło to wiele osób (w tym mnie, bo też mam w tymże banku konto), oznacza bowiem uciążliwość. Nie wszystko można załatwić przez aplikację – no i nie każdy ma ją w telefonie, nie każdy też musi umieć się nią posługiwać, np. dla osób starszych jest to problematyczne – z niektórymi więc sprawami trzeba jechać do oddziału w sąsiednim mieście; jeśli ktoś ma samochód, to pół biedy, w przypadku braku czterech kółek… no, to już gorzej. Na szczęście bankomat został, choć ostatnio nie działa najlepiej. Burmistrz, trzeba mu oddać honor, próbował przeciwdziałać zamknięciu placówki, ale nie zdołał mu zapobiec; cóż, nie jest wszechmocny, a kapitał mu nie podlega. Teraz znów bierze się do podobnej roboty (oby z lepszym efektem), bo drugi bank, po sąsiedzku, też szykuje się do zamknięcia swojego oddziału. Mieszkańcy wzburzyli się jeszcze bardziej – nic dziwnego, sporo osób ma tam otwarte rachunki – powstały apele d...