Szczujący premierzy
We Francji zamieszki przybrały na sile, doszło nawet do spalenia zabytkowego ratusza. Policja szerzy terror, trwają największe represje od zakończenia II wojny światowej, a władze z prezydentem Macronem na czele, zamiast usiąść do rozmów z protestującymi i zastanowić się nad sposobami rozwiązania problemów społecznych, przeciwko którym odbywają się protesty, planują ograniczenie najważniejszych praw obywatelskich, w tym zwłaszcza wolności zgromadzeń; ot, „liberalna demokracja” przestaje być demokratyczna, kiedy osoby obywatelskie nie zachowują się po myśli polityków i, co ważniejsze, kapitalistów. Niedawno wielkie demonstracje miały też miejsce w Hiszpanii, na tle problemów mieszkaniowych. Na ulice wyszli Albańczycy i również walczą ostro, domagając się dymisji premiera, za to, że sprzedał jedną z albańskich wysp Jaredowi Kushnerowi. I tak dalej; ogólnie świat zaczyna wrzeć. Ani we Francji, ani w Hiszpanii, ani w Albanii, ani w Belgii (gdzie też doszło do protestów) za rzeczonymi wy...