Posty

Łajno prawackiej nienawiści

Na portalach społecznościowych coraz większy zasięg uzyskuje – i bardzo dobrze, bo dotyczy nader istotnej, acz ponurej sprawy – filmik nagrany w Bielsku-Białej, w jednym z tamtejszych autobusów komunikacji publicznej. Ukraińskie dziewczynki (tak, o dzieci chodzi!) zaatakowane zostały słownie – w nader wulgarny, prymitywny sposób – i fizycznie przez jakiegoś faceta, oczywiście na tle narodowościowym. Nagrały jednak całe zajście telefonem i opublikowały w internecie. Z tego, co czytałem, sprawca został zatrzymany; podobno (acz nie jestem w stanie potwierdzić tych informacji) to były pracownik MZK, który już wcześniej bywał opryskliwy dla pasażerów. Nie wiem, czy zostanie ukarany; polski aparat terroru staje najczęściej po stronie przestępców, nie ich ofiar (dlatego to aparat terroru, a nie wymiar sprawiedliwości). Sprawa jest tym bardziej poważna, że to żaden odizolowany incydent; zachowanie prawackiego zwyrola z Bielska-Białej wpisuje się w szerszy trend, trwający od miesięcy. A jes...

Wojny ciąg dalszy

Kilka miesięcy temu USA i Izrael rozpoczęły wojnę z Iranem. I przegrały ją, ponieważ mimo bombardowań, Iran się nie ugiął; sam ostrzelał już to amerykańskie bazy na Bliskim Wschodzie, już to cele w Izraelu. Przymknął też Cieśninę Ormuz, jeden z najważniejszych na świecie szklaków przewozu ropy naftowej. W czerwcu zatem Stany Zjednoczone i perskie państwo, pod auspicjami Pakistanu, ogłosiły memorandum pokojowe. Wydawało się, że wojna się kończy. Ale wielu mądrych ludzi ostrzegało, że Trumpowi ufać nie wolno. I mieli rację. Pomarańczowy szaleniec nie pogodził się z porażką, podobnie jak stojący za nim amerykańscy kapitaliści i militaryści. Ogłosił więc w minioną środę, iż memorandum jest „zakończone”, po czym na Iran spadły amerykańskie bomby. Do akcji włączył się też zaprzysięgły, fanatyczny wróg perskiego państwa, czyli faszystowski Izrael, ostrzeliwując cele na południu Iranu. A zarówno amerykańscy, jak i izraelscy politycy zapowiadają dalsze operacje, czyli nic innego poza eskalac...

Precz z mordercami!

Co łączy takie miejsca, jak: kanton Genewy w Szwajcarii, Kostaryka, Botswana, Kolumbia, Kenia, Indie? Ano, pożegnano się tam z mordowaniem zwierząt dla rozrywki, czyli z hobbystycznym myślistwem. Celem była i jest oczywiście ochrona zwierząt, w tym zwłaszcza gatunków zagrożonych wyginięciem. Nie można już ich ot, tak sobie, rozwalać dla przyjemności; jest to traktowane jak kłusownictwo i (lepiej lub gorzej) zwalczane przez odpowiednie organa państwa. Nie pojadą już tam nadziani burżuje z całego świata, aby tłuc z wypasionych giwer do bezbronnych zwierzaków, by napawać się zadawaniem śmierci, przelewaniem krwi, bólem i strachem żywych istot. Na tym właśnie polega myślistwo – na narkotyzowaniu się zwyczajnym mordem i sadyzmem; nie dajcie sobie wmówić, że jest inaczej. Dzięki temu wiele gatunków, w tym lwy (na które w Afryce jeszcze do niedawna polowano masowo) czy słonie (jak wyżej) ma szansę ocaleć, jeszcze trochę dłużej przynajmniej. W wywalczeniu zakazu hobbystycznych polowań pomog...

Wdeptani w ziemię

Działacze licznych organizacji społecznych są – jak najbardziej słusznie – oburzeni i zaniepokojeni tym, że ustawowo obcięto pomoc dla uchodźców wojennych z Ukrainy (ich przynajmniej do Polski wpuszczono, ponieważ osoby z Bliskiego Wschodu oraz Afryki są wyrzucane do Białorusi, bite, torturowane, gwałcone, zamykane w obozach koncentracyjnych; wiele z nich umiera w Puszczy Białowieskiej). Ludzie ci, często schorowani, wiekowi, z niepełnosprawnościami, nie mogą się już leczyć czy uzyskiwać innych świadczeń publicznych, jakie im jeszcze do niedawna przysługiwały. Sytuacja tychże osób jest często tragiczna; w internecie bez trudu znaleźć można, przykładowo, informację o blisko stuletniej seniorce, która otrzymała gigantyczną fakturę za świadczenia medyczne. Aktywiści w rodzaju siostry Chmielewskiej usiłują zbierać pieniądze, lecz to kropla w morzu potrzeb… I o ile można uznać, że świadczeń pomocowych dla uchodźców państwo polskie nie mogło utrzymywać bez końca, o tyle nie da się nie zauw...

Bat niestabilności

Niestabilne zatrudnienie jest plagą polskiego (i, jak sądzę, nie tylko) rynku pracy oraz jedną z licznych patologii nieludzkiego systemu kapitalistycznego. Tak, chodzi o umowy śmieciowe czy wypychanie pracowników na fikcyjne samozatrudnienie, ale też o zawierania umów o pracę na czas określony i nieprzedłużanie ich po jego upływie, lecz zawieranie kolejnej takiej umowy i jeszcze następnej… Wszystkie te patologie są rzecz jasna niekorzystne dla pracowników, szczególnie młodych. Ludzie pracują i żyją w ciągłym stresie, nie znając dnia ani godziny, kiedy ni z tego, ni z owego stracą zatrudnienie, a wraz z nim środki utrzymania. A znaleźć nowe wcale nie jest tak łatwo. Co złe dla proletariatu, jest oczywiście korzystne dla kapitalisty. Ułatwia bowiem wyzyskiwanie pracownika. Ten, pod groźbą nagłej utraty pracy, zgodzi się zasuwać na gorszych warunkach: za niższe pieniądze, bez prawa do urlopu, w nieregulowanych godzinach (i z bezpłatnymi nadgodzinami, ma się rozumieć), będzie na każ...

Przegniłe imperium

W ostatnich dniach przypadła dwieście pięćdziesiąta rocznica powstania agresywnego państwa, które rości sobie rolę przywódczą tak zwanego „wolnego świata” (cokolwiek to znaczy) i bycie „ostoją demokracji”. Tak, o Stany Zjednoczone Ameryki chodzi. Tu przypomnę, że w swojej historii pozytywną rolę odegrały one jedynie dwukrotnie: kiedy podczas I wojny światowej wysłały do Europy żołnierzy, pomagając zakończyć ten konflikt, i gdy przyłączyły się do koalicji antynazistowskiej w trakcie II wojny światowej. Poza tym były i są czynnikiem destabilizującym, największym zagrożeniem dla światowego pokoju i bezpieczeństwa: wywołują wojny (i często je przegrywają, np. ostatnio z Iranem), wspierają dyktatorów (faszystowskie junty południowoamerykańskie w drugiej połowie XX wieku) czy masowych zbrodniarzy („Solidarność” i Balcerowicz, faszystowski Izrael, itd.). A imperializm amerykański dąży do podporządkowania sobie całego świata, zwłaszcza oczywiście gospodarczego, co z reguły odbywa się pod ha...

Alfons i prawa ucznia

Prawa człowieka przysługują wszystkim istotom ludzkim właśnie z powodu bycia istotami ludzkimi – niezależnie od wieku, płci, przynależności rasowej czy narodowościowej, pochodzenia, religii bądź jakichkolwiek innych cech. Prawa i wolności (ale też obowiązki) obywatelskie wynikają z bycia obywatelem czy obywatelką danego państwa. Są też bardziej szczegółowe prawa i obowiązki, powiązane z przynależnością do danej grupy. I tak, swoje prawa (oraz, rzecz jasna obowiązki) mają – choć uczęszczając do szkoły, odnieść można zgoła odmienne wrażenie, zwłaszcza, jeśli trafia się na despotycznych nauczycieli z zabetonowanymi mózgami (tak, wiem, nie wszyscy tacy są) – także osoby uczniowskie. Koalicja rządowa szykowała się do kontrolowania przestrzegania tychże uprawnień na poziomie krajowym. W tym celu miałby powstać urząd Rzecznika Praw Ucznia, działający przy Ministerstwie (wątpliwej) Edukacji Narodowej; w dalszej kolejności powołani mieli zostać rzecznicy wojewódzcy, a także – choć już nieobo...