Posty

Bat niestabilności

Niestabilne zatrudnienie jest plagą polskiego (i, jak sądzę, nie tylko) rynku pracy oraz jedną z licznych patologii nieludzkiego systemu kapitalistycznego. Tak, chodzi o umowy śmieciowe czy wypychanie pracowników na fikcyjne samozatrudnienie, ale też o zawierania umów o pracę na czas określony i nieprzedłużanie ich po jego upływie, lecz zawieranie kolejnej takiej umowy i jeszcze następnej… Wszystkie te patologie są rzecz jasna niekorzystne dla pracowników, szczególnie młodych. Ludzie pracują i żyją w ciągłym stresie, nie znając dnia ani godziny, kiedy ni z tego, ni z owego stracą zatrudnienie, a wraz z nim środki utrzymania. A znaleźć nowe wcale nie jest tak łatwo. Co złe dla proletariatu, jest oczywiście korzystne dla kapitalisty. Ułatwia bowiem wyzyskiwanie pracownika. Ten, pod groźbą nagłej utraty pracy, zgodzi się zasuwać na gorszych warunkach: za niższe pieniądze, bez prawa do urlopu, w nieregulowanych godzinach (i z bezpłatnymi nadgodzinami, ma się rozumieć), będzie na każ...

Przegniłe imperium

W ostatnich dniach przypadła dwieście pięćdziesiąta rocznica powstania agresywnego państwa, które rości sobie rolę przywódczą tak zwanego „wolnego świata” (cokolwiek to znaczy) i bycie „ostoją demokracji”. Tak, o Stany Zjednoczone Ameryki chodzi. Tu przypomnę, że w swojej historii pozytywną rolę odegrały one jedynie dwukrotnie: kiedy podczas I wojny światowej wysłały do Europy żołnierzy, pomagając zakończyć ten konflikt, i gdy przyłączyły się do koalicji antynazistowskiej w trakcie II wojny światowej. Poza tym były i są czynnikiem destabilizującym, największym zagrożeniem dla światowego pokoju i bezpieczeństwa: wywołują wojny (i często je przegrywają, np. ostatnio z Iranem), wspierają dyktatorów (faszystowskie junty południowoamerykańskie w drugiej połowie XX wieku) czy masowych zbrodniarzy („Solidarność” i Balcerowicz, faszystowski Izrael, itd.). A imperializm amerykański dąży do podporządkowania sobie całego świata, zwłaszcza oczywiście gospodarczego, co z reguły odbywa się pod ha...

Alfons i prawa ucznia

Prawa człowieka przysługują wszystkim istotom ludzkim właśnie z powodu bycia istotami ludzkimi – niezależnie od wieku, płci, przynależności rasowej czy narodowościowej, pochodzenia, religii bądź jakichkolwiek innych cech. Prawa i wolności (ale też obowiązki) obywatelskie wynikają z bycia obywatelem czy obywatelką danego państwa. Są też bardziej szczegółowe prawa i obowiązki, powiązane z przynależnością do danej grupy. I tak, swoje prawa (oraz, rzecz jasna obowiązki) mają – choć uczęszczając do szkoły, odnieść można zgoła odmienne wrażenie, zwłaszcza, jeśli trafia się na despotycznych nauczycieli z zabetonowanymi mózgami (tak, wiem, nie wszyscy tacy są) – także osoby uczniowskie. Koalicja rządowa szykowała się do kontrolowania przestrzegania tychże uprawnień na poziomie krajowym. W tym celu miałby powstać urząd Rzecznika Praw Ucznia, działający przy Ministerstwie (wątpliwej) Edukacji Narodowej; w dalszej kolejności powołani mieli zostać rzecznicy wojewódzcy, a także – choć już nieobo...

Za garść kobaltu

Wiele jest miejsc na świecie, gdzie trwają krwawe konflikty, popełniane są ludobójstwa, szerzy się śmierć i zniszczenie. Palestyna okupowana przez izraelskich faszystów. Ukraina ogarnięta wojną z Rosją (której nie chcą zakończyć ani Zełenski, ani Putin). Sudan. Granica Etiopii i Erytrei. No i Demokratyczna Republika Konga. Tam też leje się krew, ludzie giną jest ogólnie źle. Na przełomie XIX i XX wieku Kongo zwane wówczas Belgijskim przez lat kilkadziesiąt stanowiło WŁASNOŚĆ JEDNEGO CZŁOWIEKA, króla Belgii, Leopolda II; trwało to w latach 1885-1908. To, co się tam działo, do dziś stanowi jeden z najtragiczniejszych przykładów zbrodni europejskiego kolonializmu i tego, jak niszczycielską istotą jest Homo sapiens rasy białej. Ludność była straszliwie eksploatowana, oczywiście w imię interesów belgijskich kapitalistów i samego Leopolda II. Na porządku dziennym były tortury, takie jak chłosta metalowym drutem, a także mordowanie za byle przewinienie. Zniewolenie pełne. Nie zmieniło się...

Raport o mordowaniu dzieci

W ostatnich dniach ukazał się raport Organizacji Narodów Zjednoczonych na temat sytuacji w Palestynie okupowanej przez faszystowski Izrael. Dokument ów stwierdza wprost, że okupant popełnia ludobójstwo, mordując palestyńskie dzieci; na nich właśnie się skupia. Autorzy raportu określili, że co najmniej stu czternastu nieletnich Palestyńczyków, oczywiście bezbronnych, uśmierconych zostało przez izraelskich snajperów strzałami w głowę bądź klatkę piersiową. Nie, nie były to żadne przypadkowe trafienia podczas wymiany ognia między terrorystyczną organizacją IDF a walczącym o wolność Hamasem. Snajper musiał mieć czas, aby odnaleźć i wybrać cel – bezbronne dziecko – wymierzyć dokładnie w głowę lub pierś, na koniec zaś oddać śmiertelny strzał. Z precyzją i zimną krwią. Strzelcy wyborowi doskonale wiedzieli, do kogo strzelali – do dzieci. Doskonale wiedzieli, że dzieci te nie miały przy sobie żadnego uzbrojenia. I o to właśnie w tym chodzi – żeby wymordować nie tylko starsze i średnie, al...

Zakłamana wspólnota

Jednym z najbardziej załganych sformułowań jest majątek kościelny – w odniesieniu do Kościoła katolickiego i, jak przypuszczam, prawosławnego, bo w Kościołach protestanckich, tych lepiej funkcjonujących w każdym razie, rzecz wygląda nieco bardziej demokratycznie. Gdzie tu kłamstwo? Nie chodzi oczywiście o to, że Kościół katolicki majątku nie posiada; posiada, i to gigantyczny. W samej tylko Polsce to liczne nieruchomości, składające się na około połowę terytorium kraju (sic!), przekazane, oczywiście za bezcen, przez solidaruchów, do czego dochodzi największy skarbiec w państwie (Jasna Góra), liczne dzieła sztuki, zabytki, zyski z działalności gospodarczej, itd. No i oczywiście pieniądze publiczne, czyli nasze, przelewane przez władze państwowe i samorządowe. Krótko mówiąc, związek ów wyznaniowy jest bardzo bogaty. Oczywiście, z poszczególnymi księżmi bywa różnie – trafiają się tacy, co żyją w ubóstwie, choć nie brakuje kapitalistycznych burżujów w rodzaju Rydzyka – niemniej jako i...

Wakacyjny dramat

Zaczęły się wakacje. Ze swoich szkolnych lat – a już na pewno z okresu liceum – wspominam je zdecydowanie lepiej, niż tkwienie w ławce w dusznej sali lekcyjnej i kucie na blachę czegoś, co po upływie iluś tam lat w ogóle nie okazało się potrzebne (inaczej niż wiedza pozyskana na studiach). Tak, wakacje były dla mnie czasem rozwoju umysłowego, dlatego chociażby, że w ich trakcie czytałem książki, a przez długi czas także komiksy, jakie lubiłem, oglądałem masę filmów, w dzieciństwie grałem też w gry komputerowe, na tym zaś wszystkim szalenie korzystała moja wyobraźnia. No, ale nie dla wszystkich wakacje to dobry czas. Są istoty, dla których jest to okres iście dramatyczny. Mowa tu o zwierzętach domowych, zwłaszcza psach. Niestety, w sezonie urlopowym są one nader często porzucane. Bo nie można z nimi wyjechać. Cóż, rzecz jasna, świadomi opiekunowie tego nie robią; wybierają na wakacyjne wyjazdy miejsca, gdzie można wybrać się z psem (są hotele, które chętnie przyjmują te zwierzaki),...