Posty

Czynniki zniechęcenia

Jeden z najwybitniejszych żyjących polskich pisarzy – o ile nie najwybitniejszy – czyli Andrzej Sapkowski, zdiagnozował problem niskiego czytelnictwa w (k)raju nad Wisłą. Bo rzeczywiście, ponad połowa mieszkańców Polski w ciągu roku nie czyta ani jednej książki, co w niewielkim jeno stopniu nadrabiają ci, którzy czytają bardzo dużo (sporo z nich to ludzie młodzi, bywa, że określani cokolwiek pogardliwym mianem nerdów). Nic więc dziwnego, że funkcjonalny analfabetyzm się szerzy – pod tym zresztą względem nie jesteśmy tacy znowu wyjątkowi wśród państw kapitalistycznych, co jest oczywiście na rękę zarówno wyzyskiwaczom, jak i politycznej prawicy – jakość polszczyzny w mowie i piśmie marnieje, a durnie rządzą krajem. Wracając do Andrzeja Sapkowskiego, jego zdaniem winę za ponury ów stan rzeczy ponoszą ceny książek. Wybity autor twierdzi, iż nie powinny one być wyższe niż cena butelki wódki, bowiem „jest to kwestia wyboru” (taką zresztą opinię wygłasza nie tylko w wywiadach, ale też zami...

Stosunek do strasznej zbrodni

Zaledwie kilka dni temu, 25 marca 2026 roku Zgromadzenie Ogólne ONZ przyjęło bardzo ważną rezolucję, uznająca handel niewolnikami afrykańskimi za „najpoważniejszą zbrodnię przeciwko ludzkości” i wzywającą do sprawiedliwości reparacyjnej dla ofiar i ich potomków – czyli do wypłacania odszkodowań po prostu. Cóż, słusznie. Przez setki lat miliony ludzi przemocą wyrwano z domów i wywieziono do obu Ameryk, Europy, a także (w dalece mniejszym stopniu) europejskich kolonii w Azji. Łączna liczba ofiar śmiertelnych to dziesiątki milionów osób, dalsze setki milionów miały nieodwracalnie zniszczone życie. Do tego dochodziła niewolnicza praca w skrajnie niebezpiecznych warunkach wszędzie tam, gdzie biały człowiek dotarł i zakładał swe kolonie. Afrykańczycy harowali więc i umierali nie tylko na innych kontynentach, ale i niby u siebie; niby, bowiem Afryka podbita została przez białasów. Kolonializm i niewolnictwo teoretycznie dobiegły końca między drugą połową XIX wieku (wojna secesyjna), a drugą...

Nienawiść ideologiczna

Nienawiść jest jedną z najsilniejszych emocji, jakie przeżywa człowiek. Z reguły kierowana jest przeciwko komuś lub czemuś, co nas krzywdzi, rani, wyniszcza czy zagraża naszemu istnieniu. To zupełnie naturalne, że nienawidzimy złodzieja, który nas okradł, kogoś, kto zamordował bliską nam osobę, choroby, na którą cierpmy, wojny pustoszącej nasz kraj (bądź wojny jako takiej), głodu, biedy, cierpienia… To wszelako, że nienawiść w pewnych sytuacjach jest naturalna, odruchowa, nie oznacza, iż jest ona dobra; przeciwnie, to emocja negatywna, nader destruktywna również wobec psychiki odczuwającej ją osoby, toteż zdecydowanie warto jest jej nie ulegać (co, rzecz jasna, nie jest łatwe). Istnieje jednak również nienawiść sztuczna, wykreowana i odgórnie narzucona, a raczej wpojona. Jest to nienawiść ideologiczna – narzędzie w rękach polityków (zwłaszcza niedemokratycznych i antydemokratycznych, czyli prawicowych i skrajnie prawicowych), guru różnych sekt, przywódców organizacji terrorystyczn...

Bitwa o Tadzia

A dziś będzie o książkach, konkretnie o jednej. Muszę się Wam do czegoś przyznać. Bardzo lubię klasykę literatury polskiej; i nie tylko, ale rodzima najmocniej do mnie trafia. Twórczość Adama Mickiewicza również zaliczam do swoich ulubionych, acz zdecydowanie nie zamierza włączać się w bój, kto był większym poetą: Mickiewicz czy Słowacki; obaj byli wielcy. Za najwybitniejszy utwór owego wieszcza uważam część trzecią Dziadów , niemniej Pana Tadeusza też uwielbiam. Nie bez kozery jest to nasz narodowy epos, zalicza się do najważniejszych utworów w historii literatury polskiej, a przy tym naprawdę fajnie się go czyta… pod warunkiem, że robi się to dla własnej przyjemności, nie zaś dlatego, że szkoła kazała. No i właśnie, szkoła. W ostatnich tygodniach polskim społeczeństwem – zwłaszcza, jak przypuszczam, tą jego częścią, która do książek niespecjalnie lubi zaglądać – wstrząsnęła wieść, że Pan Tadeusz ze szkół znika, iż dłużej lekturą już nie będzie. Wywołało to falę oburzenia i pro...

Fałszywy argument

Media społecznościowe obiegła wieść (dotarła, w każdym razie, do zainteresowanych, świadomych internautów) ze Strefy Gazy. Tak, znów z jednego spośród najbardziej koszmarnych miejsc tego świata, za sprawą faszystowskiej okupacji i popełnianych przez nią zbrodni. Mianowicie, izraelscy faszystowscy żołdacy torturowali ROCZNE dziecko. Przypalali chłopczyka papierosami, przebijali gwoździami i robili mu inne mrożące krew w żyłach rzeczy, a wszystko celem wymuszenia zeznań na jego ojcu. Co przerażające, wynaturzenie owo nie jest żadnym wyjątkiem, lecz standardem w postępowaniu izraelskich okupantów wobec Palestyńczyków. Na tym lista zbrodni faszystowskiego Izraela oczywiście się nie wyczerpuje. Rzeź w Strefie Gazy trwa nieprzerwanie od października 2023 roku, jakkolwiek ostatnio z cokolwiek mniejszą intensywnością (za to ludzi tam wykańczają warunki atmosferyczne oraz blokowanie przez okupanta dostaw pomocy humanitarnej), nasila się terror osadniczy, policyjny i wojskowy na Zachodnim Brz...

Płać, spekulancie!

Parlamentarna Lewica ma nowy, bardzo fajny pomysł. Jest nim podatek od biznesu mieszkaniowego. Projekt stosownej ustawy zakłada, że płaciliby go posiadacze od trzech mieszkań w górę (mniej niż jeden procent polskiego społeczeństwa; osoby z jednym lub dwoma lokalami mieszkalnymi nie uiściłyby z tego tytułu ani grosza). Innymi słowy, opodatkowani zostaliby kapitaliści skupujący mieszkania (w tym właściciele bądź udziałowcy funduszów inwestycyjnych), po to, by na nich zarabiać. Wiecie, ci, co wynajmują lokale, zdzierając iście zbójeckie czynsze i inne opłaty. Często są to zwyczajne mafie, nasyłające na lokatorów, którzy wpadli w kłopoty finansowe, bandytów. A bywa, że w bandycki sposób najemców traktują… instytucje kościelne, bo i one mają swoje zasoby mieszkaniowe; osławionym przykładem jest poznańska kuria. Projekt (o ile, ma się rozumieć, wejdzie w życie), ma się przełożyć na stabilizację cen mieszkań. Podatek ów poskutkowałby mianowicie przywiedzeniem do końca patologii, jaką jes...

Dobry wyrok

W sumie nie trzeba bezpośrednio się z nim zetknąć, aby wiedzieć, że polskie sądownictwo… cóż, do idealnych w żadnym wypadku się nie zalicza. Chyba od zawsze funkcjonowało kiepsko, od czasu zaś, gdy Bezprawie i Niesprawiedliwość przeprowadziło swoje deformy, działa wręcz fatalnie. Chodzi nie tylko o złe wyroki (takie jak te wydawane na korzyść przestępców, a przeciwko ich ofiarom, zbyt niskie kary za znęcanie się nad zwierzętami, opowiadanie się przez sędziów za zorganizowanymi grupami przestępczymi typu mafie mieszkaniowe, itd.), ale też o nadmierną przewlekłość postępowań, przerost biurokracji, itd. Patologii jest sporo, kontakt zaś z sądownictwem do przyjemnych się nie zalicza; takie na przykład postępowanie spadkowe zdecydowanie lepiej jest przeprowadzić u notariusza – rozwiązanie wprawdzie droższe, lecz szybsze i o wiele bardziej komfortowe. No, ale czasami i z sądów napływają dobre wiadomości. Na przykład dotyczące wyroków. Jedną z nich było oczywiście uniewinnienie Piątki z Ha...