Posty

Fundusz do likwidacji

No wreszcie! - chciałoby się napisać. Lewica złożyła w Sejmie projekt likwidacji Funduszu Kościelnego. Przypomnijmy, że powstał on w 1950 roku (czyli – uwaga – jeszcze w okresie Stalinizmu, nawet przed formalnym utworzeniem Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej, co nastąpiło 22 lipca 1952 r.) jako rekompensata dla Kościoła katolickiego za upaństwowione grunta. Polega to na tym, że z budżetu państwowego (czyli to my, osoby obywatelskie, się na to składamy) idą na Kościół pieniądze, z których współfinansowane są m.in. emerytury księży. Rozwiązanie takie można byłoby uznać za sensowne i nawet sprawiedliwe… gdyby nie fakt, że w III RP Kościół katolicki, na podstawie niekonstytucyjnej (tzn. zgodnej z Konstytucją PRL, ale już nie z obecną z 1997 r.) ustawy o Komisji Majątkowej, odzyskał zarekwirowane nieruchomości, i to z naddatkiem. Niektóre przejął wraz z zamieszkującymi je ludźmi, i stąd chociażby tragedia Osiedla Maltańskiego w Poznaniu. Tak czy owak Fundusz Kościelny jest obecnie zbędn...

Deb Haaland

Pozostaniemy jeszcze dziś w USA, albowiem warto poruszyć pewną sprawę. Otóż, wiele osób wyrażających radość z wyniku ostatnich tamtejszych wyborów, bardzo cieszy się z tego, że urząd gubernatorki Nowego Meksyku obejmie pani Deb Haaland, która miażdżąco pokonała kandydata republikańskiego, Gregga Hulla. Rzeczywiście jest to dobra wiadomość, i to z kilku powodów. Otóż, pani Haaland jest doświadczoną polityczką, członkinią Izby Reprezentantów, obecnie (jeszcze wszak nie objęła nowego urzędu) także sekretarzem zasobów wewnętrznych (w 2021 roku na stanowisko to mianował ją prezydent Joe Biden). Funkcję gubernatorki Nowego Meksyku powinna więc pełnić całkiem nieźle. Dalej, ma całkiem postępowe – jak na warunki amerykańskie, oczywiście – poglądy. Skupia się na ochronie środowiska i klimatu (w tym na zabezpieczeniu terenów plemiennych przed zniszczeniem przez wielki kapitał). Proponuje udzielanie pomocy socjalnej rodzinom pracującym (w USA, podobnie jak w większości państw kapitalistycz...

Nowi panowie

Liczenie głosów wciąż trwa, ale już wiadomo, że po wyborach uzupełniających Demokraci zyskali przewagę w amerykańskim Kongresie: zarówno w Senacie, jak też w Izbie Reprezentantów. Kontrolę nad parlamentem stracą więc Republikanie, a wraz z nimi Trump i jego ruch Make America Great Again (MAGA). Oznacza to, że polityka USA, w tym zwłaszcza zagraniczna, ma szansę stać się nieco bardziej stabilna. Ma szansę, co nie oznacza, iż taką się stanie. No i nie oszukujmy się – główne kierunki imperializmu amerykańskiego pozostaną niezmienne. USA, mimo szybko słabnącej gospodarki, nadal dążyły będą do podporządkowania sobie (tzn. konkretnie swojemu kapitałowi) całego świata w wymiarze politycznym, militarnym, a nade wszystko ekonomicznym. Wciąż zmierzały będą do zniszczenia i skolonizowania Kuby, do odzyskania pełnej kontroli nad Ameryką Łacińską z pomocą lokalnych faszystowskich dyktatorów (Brazylijczycy znów powiedzieli temu: NIE!), do sprowadzenia Europy do roli Wasala; pozostaną na kursie ko...

Igły w cukierku

Szczerze przyznam, że nie chce mi się pisać o cyrku pod Trybunałem Konstytucyjnym. Pasuje on bardziej do republiki bananowej niż do poważnego państwa; no, ale to typowe dla klerykalnej prawicy postsolidarnościowej. Szkoda tylko, że Razem zdaje się angażować w to dziadostwo po stronie PiS-u i Alfonsa (sic!). Pojawiła się wprawdzie szansa, że TK będzie normalnie funkcjonującym sądem konstytucyjnym, takim, jakim być powinien, ale pytanie, co z tego ostatecznie wyjdzie. Lepiej więc zajmijmy się czymś, o czym mówi się mniej, a co, moim zdaniem, jest ważne. Choć zdecydowanie negatywne. Oto przeglądając portale społecznościowe, łatwo natknąć się można na informacje – w tym opatrzone zdjęciami – o szpikowaniu cukierków na Halloween igłami, szpilkami tudzież ogólnie ostrymi metalowymi przedmiotami. Tak „zaopatrzone” słodycze autentycznie dawano dzieciom! Rzecz jasna, to generowanie zagrożenia dla zdrowia i życia. Sprawcy, jeśli zostaną wykryci, powinni ponieść odpowiedzialność karną; z dr...

Wojna o dynię

Od lat pod koniec października toczy się wojna ideologiczna. A jej zarzewiem jest Halloween. Przypomnijmy, że Halloween (szkocki skrót od All Hallows Eve – Wigilii Wszystkich Świętych) to nic innego, jak celtyckie święto zmarłych, odpowiednik naszych Dziadów – które zresztą też wracają do popularności, i bardzo dobrze. Z pogaństwa przeniknęło Halloween do chrześcijaństwa i zostało przez nie zinternalizowane. A wraz z irlandzkimi i szkockimi migrantami trafiło do Ameryki Północnej. W USA zaś uległo popularyzacji i, jak to zwykle bywa, komercjalizacji. Z pradawnego zwyczaju przekształciło się w dziecinną zabawę: struganie dyni (pierwotnie była rzepa; dynia zastąpiła ją w Ameryce właśnie) i wsadzanie do środka świeczki bądź lampki, przebieranie się za postacie z horrorów i chodzenie po domach, by prosić o słodycze. W tej formie wraz z amerykańską popkulturą rozeszło się Halloween po świecie, trafiając również do Polski. Nad Wisłą jest właśnie tym – zabawą dzieci, dalece zresztą nie w...

Powody do samopodpalenia

Obchodzimy dziś zaiste przykrą rocznicę. Dziewięć lat temu zmarł Piotr Szczęsny, chemik, „szary człowiek” (jak sam siebie określił w liście pożegnalnym, a zarazem manifeście), który 19 października 2017 roku na warszawskim Placu Defilad podpalił się w proteście przeciwko nie-rządkom PiS-u i niszczeniu Polski przez tę mafię/sektę. Lekarzom nie udało się uratować jego życia, Piotr Szczęsny zmarł 19 października 2017 roku. W tragiczny ów sposób zaprotestował przeciwko takim praktykom Bezprawia i Niesprawiedliwości, jak m.in.: ograniczanie wolności obywatelskich, łamanie Konstytucji RP oraz zasad ustroju demokratycznego, dewastowanie przyrody (przypomnę, że za PiS-u trwał rabunkowy wyręb lasów, żeby daleko nie szukać), dyskryminowanie mniejszości, szarganie pozycji Polski na arenie międzynarodowej, używanie mowy nienawiści w debacie publicznej, niszczenie mediów, itd. Jakkolwiek sam akt samopodpalenia był oczywiście tragiczny i heroiczny zarazem, protest Piotra Szczęsnego uznać należy z...

Rewia mody

Szczerze przyznam, że raczej nie będę szerzej pisał o tym, co wychodzi w procesie sądowym na temat Alfonsa (informacje sprowadzają się do tego, że faktycznie był alfonsem właśnie); zwyczajnie potwierdza się to, co liczne ośrodki informacyjne podawały podczas kampanii prezydenckiej. Szacunek dla Pani Nataszy, która zeznaje przed sądem, dostarczając dowodów. No, ale cóż… Mamy do czynienia z typowym solidaruchem i jeszcze do tego klerofaszystą; Alfons po prostu pokazuje, jaki jest „poziom” tego środowiska politycznego. I w zasadzie tyle w temacie, na razie przynajmniej. A dziś zajmiemy się czymś innym. Oto zbliża się okres, kiedy okazujemy pamięć naszym bliskim zmarłym, odwiedzamy cmentarze, palimy znicze (zwyczaj, dodajmy, stanowiący piękną pozostałość po religii słowiańskiej; nasi przodkowie wierzyli, że ognie wskazują drogę duszom i ogrzewają je), stawiamy na nagrobkach chryzantemy i wiązanki… Na drogach tworzą się korki, bo Wszystkich Świętych to bodaj najbardziej wyjazdowe święt...