Niezrozumienie pokoleniowe
Już przed laty zauważyłem, że generacje, które większość swojego zawodowego życia spędziły w poprzednim systemie, czyli w Polsce Ludowej, a w kapitalistycznej III Rzeczypospolitej co najwyżej dociągnęły do emerytury, często mają problem ze zrozumieniem sytuacji pokoleń młodszych, które w dorosłość weszły w dobie kapitalizmu lub nawet całe życie w nim spędziły. Innymi słowy, boomersi nie pojmują tego, co czują i przeżywają millenialsi i zetki. Prowadzi to do licznych scysji, a nawet nieszczęść. W szczególności nie dociera do nich, że wspomniane generacje mają znacznie niż oni trudniej pod względem zawodowym. Bo owszem, PRL nie była rajem na Ziemi, ówczesny system – mylnie nazywany „komunizmem” czy „socjalizmem”, a w istocie będący technokracją biurokratyczną – miał wiele wad, niemniej dysponował też gigantycznymi zaletami, jakich w kapitalizmie trudno szukać. Mianowicie gwarantował, nawet w kryzysowym okresie lat 80., zatrudnienie, a wraz z nim stabilność bytową na podstawowym pozi...