Lewica i kasa na Kościół
Odkąd w planie przyszłorocznego budżetu państwa uwzględniono rekordowo wysoką, wynoszącą ponad 283 mln zł kwotę na Fundusz Kościelny (niedawno o tym pisałem), wiele osób obywatelskich się, delikatnie rzecz ujmując, mocno zdenerwowało, dając temu wyraz między innymi na forach w mediach społecznościowych. Gniew, ma się rozumieć, w pełni jest uzasadniony. Koalicja rządowa obiecała bowiem likwidację Funduszu Kościelnego, a zamiast tego z roku na rok zwiększa jego wysokość… za co płacimy wszyscy, niezależnie od naszego stosunku do religii. To po prostu zbędne obciążenie budżetu państwa, nadto kompletnie bezzasadne; Fundusz Kościelny utworzono za poprzedniego ustroju, jako rekompensatę za słusznie skonfiskowane w okresie stalinizmu (1944-56) nieruchomości należące uprzednio do Kościoła katolickiego, będącego jednym z największych posiadaczy ziemskich i organizmem pasożytniczym. Te w III RP zostały przez solidaruchów zwrócone (nie zawsze zresztą zgodnie z prawem) owemu związkowi wyznaniowe...