Posty

Wyświetlam posty z etykietą woda

Kranówka i kapitaliści

Rząd (k)raju nad Wisłą chciał wprowadzić niewielką, ale korzystną reformę. Oto, lokale gastronomiczne miały mieć obowiązek udostępniania ZA DARMO wody z kranu spragnionym osobom. Nie chodziło o wodę butelkowaną, lecz o kranówkę właśnie. No, ale przedstawiciele sektora (jak to zresztą było do przewidzenia) zaprotestowali; ci z najbardziej nabitymi portfelami, ma się rozumieć. Podniosły się, typowe dla takich sytuacji, niby-argumenty, że jeśli reforma ta zostanie wprowadzona, polska gastronomia – od małych lokali po wielkie sieci restauracyjne – zbankrutuje i upadnie. Kilka łyków udostępnionych spragnionym osobom bez pobierania opłaty miało rozłożyć na łopatki całą branżę (aż taka słaba jest jej kondycja?), a właścicieli puścić z torbami. Większość koalicji rządowej posłuszna jest woli kapitalistów – nazywanych eufemistycznie „przedsiębiorstwami” – przeto pod wpływem protestu z obowiązku darmowego udostępniania kranówki się wycofano i reforma w życie nie wejdzie. Jeszcze raz podkreś...

Woda z błota

Na jednym z portali społecznościowych obejrzeć można filmik pokazujący, jak Palestyńczycy ze Strefy Gazy pozyskują wodę (rzekomo) pitną z… błota. Cały proces polega na wielokrotnym filtrowaniu, aż ze sporej ilości gliniastej owej substancji wyjdzie trochę pozornie czystej cieczy. Pozornie, bowiem można odfiltrować piach, ziemię i im podobne zanieczyszczenia, ale co z wirusami, bakteriami czy chemikaliami? Nie wszystkie spośród nich pomoże usunąć gotowanie, nawet wielokrotne (nie wiem zresztą, czy każdy mieszkaniec Strefy Gazy ma obecnie możliwość gotowania), potrzebne bowiem są zaawansowane technicznie filtry. Mówiąc krótko, Palestyńczycy z tamtego miejsca pić muszą wodę, jaka wprawdzie wygląda na czystą, ale może być bardzo szkodliwa dla zdrowia. I rzeczywiście jest. Ludzie umierają tam nie tylko od bomb – które cały czas spadają na palestyńskie namioty i inne namiastki domostw, mimo formalnego zawieszenie broni – czy pocisków pistoletowych tudzież karabinowych, ale też z chorób wy...

Usmażeni na betonie

Lato się rozwija, fala upałów – takich, że trudno było wytrzymać – za nami, od kilku dni trwa ochłodzenie, acz należy się spodziewać, że będzie ono jedynie chwilowe, a później wróci gorąco, zapewne jeszcze bardziej dokuczliwe niż w czerwcu. Generalnie, mamy katastrofę klimatyczną, temperatura więc wzrasta, a zarazem przybywa ekstremów pogodowych. Tak czy owak, jest to pora roku, kiedy bodaj najmocniej uprzykrza nam życie wszechobecna betonoza. Zalewanie betonem, brukowanie, asfaltowanie wszystkich powierzchni, jakie się tylko da, w szczególności rynków, placów oraz skwerów, jest powszechne zarówno w małych miasteczkach (a nawet w wioskach!), w miastach średniej wielkości, jak również w wielkich aglomeracjach. Innymi słowy, trudno znaleźć w Polsce miejscowość, jaka byłaby od tej patologii wolna. Patologii, gdyż betonoza najczęściej łączy się z likwidacją zieleni miejskiej, a zarazem przyczynia się do poważnych szkód. Jak napisałem, jedną z cech katastrofy klimatycznej są narastające...

Prywatna woda

Świat ma poważny problem. Media go przemilczają; co najwyżej puszczą od czasu do czasu wypowiedź takiego czy innego eksperta, który i tak nie zostanie wysłuchany z należytą uwagą, bądź jakiś film dokumentalny (mało kto obejrzy), a tymczasem chodzi o kwestię – dosłownie! – życia lub śmierci, przetrwania lub wymarcia. Nadmierna eksploatacja przez liczne dziedziny przemysłu (od wydobywczego po mięsny), zanieczyszczenie i zaśmiecenie, nieumiejętna polityka państwowa, głupie nawyki ludzi, wreszcie katastrofa klimatyczna sprawiły, że w skali całego globu dramatycznie ubywa wody pitnej. Problem najboleśniej dotknie globalne Południe, czyli najbiedniejsze państwa leżące w najgorętszych strefach klimatycznych, a ściślej rzecz ujmując, ludność ich państw – tę najbiedniejszą, gdyż bogacze, jak zawsze, sobie poradzą. Ale coraz słabszy dostęp do wody pitnej uderzy również w mniej zamożnych obywateli bogatych krajów. W zasadzie, nie jest to kwestia przyszłości, lecz teraźniejszości. Pojawi...