Posty

Wyświetlam posty z etykietą lato

Wakacyjny dramat

Zaczęły się wakacje. Ze swoich szkolnych lat – a już na pewno z okresu liceum – wspominam je zdecydowanie lepiej, niż tkwienie w ławce w dusznej sali lekcyjnej i kucie na blachę czegoś, co po upływie iluś tam lat w ogóle nie okazało się potrzebne (inaczej niż wiedza pozyskana na studiach). Tak, wakacje były dla mnie czasem rozwoju umysłowego, dlatego chociażby, że w ich trakcie czytałem książki, a przez długi czas także komiksy, jakie lubiłem, oglądałem masę filmów, w dzieciństwie grałem też w gry komputerowe, na tym zaś wszystkim szalenie korzystała moja wyobraźnia. No, ale nie dla wszystkich wakacje to dobry czas. Są istoty, dla których jest to okres iście dramatyczny. Mowa tu o zwierzętach domowych, zwłaszcza psach. Niestety, w sezonie urlopowym są one nader często porzucane. Bo nie można z nimi wyjechać. Cóż, rzecz jasna, świadomi opiekunowie tego nie robią; wybierają na wakacyjne wyjazdy miejsca, gdzie można wybrać się z psem (są hotele, które chętnie przyjmują te zwierzaki),...

Usmażeni na betonie

Lato się rozwija, fala upałów – takich, że trudno było wytrzymać – za nami, od kilku dni trwa ochłodzenie, acz należy się spodziewać, że będzie ono jedynie chwilowe, a później wróci gorąco, zapewne jeszcze bardziej dokuczliwe niż w czerwcu. Generalnie, mamy katastrofę klimatyczną, temperatura więc wzrasta, a zarazem przybywa ekstremów pogodowych. Tak czy owak, jest to pora roku, kiedy bodaj najmocniej uprzykrza nam życie wszechobecna betonoza. Zalewanie betonem, brukowanie, asfaltowanie wszystkich powierzchni, jakie się tylko da, w szczególności rynków, placów oraz skwerów, jest powszechne zarówno w małych miasteczkach (a nawet w wioskach!), w miastach średniej wielkości, jak również w wielkich aglomeracjach. Innymi słowy, trudno znaleźć w Polsce miejscowość, jaka byłaby od tej patologii wolna. Patologii, gdyż betonoza najczęściej łączy się z likwidacją zieleni miejskiej, a zarazem przyczynia się do poważnych szkód. Jak napisałem, jedną z cech katastrofy klimatycznej są narastające...

Pies w upał

No, to lato przyszło i rozgościło się radośnie w (k)raju nad Wisłą, przynosząc ze sobą upały. W związku z tym w mediach pojawia się coraz więcej ostrzeżeń przed nimi; bardzo dobrze, by wysokie temperatury są naprawdę niebezpieczne, zarówno dla ludzi, jak też dla zwierząt, w tym tych udomowionych. Przykładowo, w internecie, chociażby na portalach społecznościowych, bez trudu znaleźć możemy zalecenia, jak dbać o nasze psy w skwarne, letnie dni. Zamieszczają je miłośnicy zwierząt, różne organizacje społeczne, a pewnie wkrótce – jak co roku – do grona tego dołączą partie polityce (przynajmniej te, których programy zawierają minimalną choćby dawkę humanitaryzmu). A zatem i ja skrobnę kilka zdań na ten temat. Należy zapewnić naszemu czworonożnemu przyjacielowi takie warunki, by zminimalizować ryzyko jego przegrzania się, jakie prowadzić może do udaru cieplnego, a ten do poważnego uszczerbku na zdrowiu lub nawet zgonu. Czyli spacerujemy w porach, kiedy temperatury są relatywnie najniższ...