Posty

Wyświetlam posty z etykietą opinia

Autocenzura

Odkąd ludzie zaczęli publicznie wyrażać swojego poglądy i przekonania w danej sprawie, znajdowali się tacy, co chcieli wyrażanie owo kontrolować, nie dopuszczając do upubliczniania niewygodnych dla siebie słów. Tak narodziła się cenzura, czyli kontrola publicznego przekazywania informacji i innych treści, ograniczająca (a bywa, że i całkiem znosząca) wolność wyrażania myśli i przekonań. Z reguły czynnikiem ograniczającym były władze państwowe lub religijne (w starożytności i nie tylko były one jednocześnie i takie, i takie). Kościół katolicki miał swoich biskupów-cenzorów, sprawdzających treść wydawanych książek (za posiadanie zakazanych przez hierarchów publikacji można było iść na stos, zwłaszcza, jeśli zgadzało się z zawartymi w nich treściami), istniał też Indeks Ksiąg Zakazanych, do którego trafiła chociażby powieść Hrabia Monte Christo Aleksandra Dumasa (ojca) tudzież dzieła… Adama Mickiewicza. Nie wiem, jak to dokładnie wygląda w przypadku innych Kościołów chrześcijańskich, jud...

Nieodpowiedzialna Miriam

Gdzieś tak w 7 lub 6 roku p. n. e. (dokłada data prawdopodobnie niemożliwa jest do ustalenia) nastolatka imieniem Miriam, będąc w dziewiątym miesiącu ciąży, wędrowała z Nazaretu do Betlejem. I to pieszo, bo ani owej dziewczyny, ani jej męża Józefa nie było stać na osiołka (stanowiącego wymysł artystów żyjących kilkanaście wieków później) bądź inne zwierzę pomagające w transporcie; oboje wywodzili się z klasy społecznej zwanej wówczas tekton lub proletari , czyli wolnych robotników najemnych, świadczących rozmaite prace fizyczne, najczęściej za bardzo mizerne wynagrodzenie, co oznacza, iż byli jeśli nie kompletnymi nędzarzami, to przynajmniej biedakami. Długość trasy pokonanej przez Miriam w dziewiątym miesiącu ciąży wynosi około 150 kilometrów, i to w trudnym, skalistym terenie – idzie się prawie cały czas pod górę. Nastolatka ryzykowała zatem poronienie/przedwczesny poród, wypadek typu skręcenie lub złamanie nogi, a nawet śmierć w wyniku upadku ze skały, użądlenie przez skorpiona l...

Posłuchajcie Uczniów

Od pewnego czasu śledzę na Facebooku profil Posłuchajcie Uczniów. Założyli go, o ile się nie mylę, licealiści, którzy chcą poruszyć temat polskiego systemu edukacji – w jądrze którego, jako uczniowie, tkwią. No i piszą już to o metodzie nauczania „zakuj, zdaj, zapomnij” (oj, pamiętam to ze swoich szkolnych czasów), już to o nauczycielu, który twierdzi, że szkoła powinna nauczać, a nie oceniać (w pełni się z facetem zgadzam), już to o negatywnych skutkach PiS-owskiej deformy edukacji, czyli likwidacji gimnazjów… Naprawdę, ciekawie się te posty czyta. Szkołę skończyłem kilkanaście lat temu, i powiem szczerze, że bardzo się z upływu tego czasu cieszę. Nie był to najlepszy okres w moim życiu, zwłaszcza liceum; trzy lata dosłownie wyjęte z życiorysu, może poza udziałem w pewnym konkursie wiedzy, który dał mi sporo radochy. Zapamiętam z tamtych czasów głównie przemęczenie, stres i łopatologiczne kucie na blachę materiału, który później (tzn. na studiach i w zawodowym życiu pis...

Refleksja o papieżu

Wczoraj była rocznica pierwszej pielgrzymki Jana Pawła II do Polski. Z tejże przyczyny naszła mnie taka oto refleksja. Biografia Karola Wojtyły/Jana Pawła II chyba jeszcze nie doczekała się w Polsce rzetelnej analizy (a jeśli się odczekała, to o niej nie wiem, bo przeszła bez echa). Papież Polak jest bowiem w (k)raju nad Wisłą opisywany albo z pozycji klęczącej, czyli czysto bałwochwalczej, jako samo dobro, chodzący wzór cnót, człowiek bez wad, itd. (jak w książce Świadek nadziei George’a Weigela… lub jeszcze bardziej cukierkowo), albo też z pozycji stricte antyklerykalnych, punktujących jedynie wady działalności publicznej i religijnej Karola Wojtyły, w tym zwłaszcza jego pontyfikatu (przykładowo Antypapież Tomasza Piątka). Tymczasem nasz dzisiejszy bohater był człowiekiem, toteż jak wszyscy inni ludzie zarówno miał zasługi, jak też popełniał błędy (człowiek jest wszak zwierzęciem omylnym), a niekiedy wręcz z premedytacją czyniło zło. Wszyscy mamy swoje zalety i swoje wa...