Posty

Wyświetlam posty z etykietą osoby uczniowskie

Czas i zrozumienie

W kilku polskich szkołach doszło do tragedii. Uczniowie w różnym wieku atakowali nożami już to nauczycieli, już to pracowników (np. woźną), już to kolegów i koleżanki. Są ranni, gdzieś mignęła mi informacja o ofierze śmiertelnej. Prawie jak w USA, tyle że – na szczęście! – bez broni palnej. Och, dobrze, że – inaczej niż w Stanach – młode pokolenie Polaków ma do niej mocno ograniczony dostęp! Media oczywiście rozpisują się i rozgadują o tych nieszczęściach, liczne opinie – często ciekawe tudzież merytoryczne – wymieniają internetowe osoby komentatorskie. Politycy i politykierzy (też nie ma tu niespodzianki) przerzucają się odpowiedzialnością; prawactwo zrzuca oczywiście winę na rząd, koalicja z kolei rządząca ponosi, słusznie zresztą, iż to Alfons zawetował ustawę dotyczącą bezpieczeństwa dzieci w internecie – skąd, nie ma tu tajemnicy, czerpane są częstokroć nader negatywne, patologiczne wzorce. Padają też pomysły na zapobieżenie podobnym tragediom w przyszłości; na szybko wymyślil...

Szkoła i purpuraci

Rok szkolny zbliża się wielkimi krokami. W szkołach publicznych planowane są ważne zmiany. Nic zatem dziwnego, że uaktywnili się polscy biskupi i kardynałowie. Oto Konferencja Episkopatu Polski jęczy o dwóch rzekomych problemach, jakie mają ujawnić się po 1 września. Boli ich, że w szkołach PUBLICZNYCH (podkreślenie, jak z pewnością się domyślacie, nieprzypadkowe) będzie „zaledwie” jedna godzina katechezy tygodniowo. Purpuraci chcieliby po staremu – dwie. Apelują zatem, że „młodzi ludzie zasługują na więcej”. Drugim czynnikiem, który wyprowadza ich z równowagi, jest to, że edukacja zdrowotna będzie obowiązkowa (nareszcie!). Popatrzymy zatem na owe bóle po kolei. Jeśli chodzi o zredukowanie liczby godzin szkolnej katechezy do jednej tygodniowo (powinno być zero, ale dziecko Hanny Suchockiej i Jana Pawła II w postaci konkordatu nie pozwala), to hierarchowie bredzą coś o moralności; nauczanie religii katolickiej w szkołach publicznych ma ją jakoby poprawiać, przeto im takich lekcji...

Bitwa o Tadzia

A dziś będzie o książkach, konkretnie o jednej. Muszę się Wam do czegoś przyznać. Bardzo lubię klasykę literatury polskiej; i nie tylko, ale rodzima najmocniej do mnie trafia. Twórczość Adama Mickiewicza również zaliczam do swoich ulubionych, acz zdecydowanie nie zamierza włączać się w bój, kto był większym poetą: Mickiewicz czy Słowacki; obaj byli wielcy. Za najwybitniejszy utwór owego wieszcza uważam część trzecią Dziadów , niemniej Pana Tadeusza też uwielbiam. Nie bez kozery jest to nasz narodowy epos, zalicza się do najważniejszych utworów w historii literatury polskiej, a przy tym naprawdę fajnie się go czyta… pod warunkiem, że robi się to dla własnej przyjemności, nie zaś dlatego, że szkoła kazała. No i właśnie, szkoła. W ostatnich tygodniach polskim społeczeństwem – zwłaszcza, jak przypuszczam, tą jego częścią, która do książek niespecjalnie lubi zaglądać – wstrząsnęła wieść, że Pan Tadeusz ze szkół znika, iż dłużej lekturą już nie będzie. Wywołało to falę oburzenia i pro...