Posty

Wyświetlam posty z etykietą polityka mieszkaniowa

Czarnek i mieszkania

Hitlerowiec o nazwie Czarnek Przemysław, były minister ciemnoty w nie-rządzie Bezprawia i Niesprawiedliwości oraz kandydat na premiera tejże mafii/sekty, rozpoczął nieformalną kampanię wyborczą, jeździ bowiem po Polsce i opowiada bajki/brednie. Miał parę dni temu spotkanie z mieszkańcami jednego z polskich miast. Usłyszał pytanie młodego człowieka o politykę mieszkaniową. Słuszne, ponieważ właśnie młoda generacja ma największy problem z dachem nad głową. Jeśli nie dziedziczy domu czy lokalu po rodzicach, dziadkach lub teściach, najczęściej musi zaciągać gigantyczny kredyt hipoteczny na zakup swojego M. A nie jest to łatwe, banki bowiem wymagają nierealnego wkładu własnego, nadto trzeba mieć stabilną sytuację zawodową, co u młodego pokolenia normą nie jest, jako że jego osoby przedstawicielskie często-gęsto harują na śmieciówkach. Kiedy zaś taki kredyt po ciężkich bojach i trudach się otrzyma, spłacać go trzeba właściwie do końca życia, wraz z czynszem przeznaczając na to większość doc...

Dzieci się nie rodzą

Mamy najniższy poziom dzietności w historii Polski. W związku z tym kato-prawica, zarówno konserwatywna, jak i faszystowska, kwiczy. Kaczyński biadolił kiedyś, że Polki nie chcą rodzić, bo „dają w szyję”, zdaniem Tuska „nie chcą podejmować odpowiedzialności”, a naziole twierdzą, że młode pokolenia wolą kotki i pieski niż progeniturę. Demografowie z kolei uspokajają nastroje; wielu podnosi, że sama dzietność to nie wszystko; czasami lepiej jest, dla jednostek i ogółu, mieć mniej dzieci, a dobrze je wychować i zapewnić im korzystne warunki bytowe. I apelują, aby zamiast obwiniać ludzi, zbadać trendy i zastanowić się nad przyczynami takiego stanu rzeczy. Cóż, jedną z nich jest nasz świat. Nietrudno znaleźć, chociażby na portalach społecznościowych czy różnych forach, opinie ludzi, którzy na rodzicielstwo się nie decydują, albowiem boją się wojen (jedna, przypomnę, toczy się naprawdę niedaleko od nas!), zmian klimatu czy niestabilności bytowej. Innymi słowy, obawiają się, że za kilkan...

Dziaders i prokreacja

Donald Tusk, aktualnie premier Polski, robi wszystko, aby jego formacja, Koalicja Obywatelska, sromotnie przegrała najbliższe wybory. Świadczą o tym jego wypowiedzi, które zniechęcają elektorat, a przynajmniej jego nowoczesną, postępową tudzież humanitarną część. Niedawno pouczał pan Tusk kobiety, że aborcja nie zalicza się do ich praw (jest, ma się rozumieć, dokładnie na odwrót). Potem udzielił wywiadu jednemu z brytyjskich mediów, twierdząc, że należałoby wypowiedzieć Europejską Konwencję Praw Człowieka, czym wywołał wielkie – i w pełni zrozumiałe – zaniepokojenie u ludzi świadomych. A teraz znów chlapnął brednie w podobnym wywiadzie. I ponownie uderzył w kobiety. Otóż, zapytany, dlaczego Polki mają mało dzieci, premier stwierdził, że powodem nie jest brak mieszkań (i polityki mieszkaniowej) czy inne kwestie społeczne, ale niechęć polskich kobiet do podejmowania odpowiedzialności. Dodał, że nie lubi „takiego stylu życia”. Oczywiście wywołał tym gniew organizacji pro-kobiecych or...

Lewica i dach nad głową

W minioną sobotę swoją konwencję programową miała Lewica. Dotyczyła ona programu mieszkaniowego tego ugrupowania, lansowanego od dawna pod – jak najbardziej zresztą trafnym – hasłem: „Mieszkanie prawem, nie towarem”. Jego głównym założeniem jest budowa przez państwo i samorządy, przy finansowym wsparciu z Unii Europejskiej, lokali mieszkalnych na wynajem. Co istotne, czynsze mają być relatywnie niewygórowane, aby na wprowadzenie się do takich mieszkań pozwolić sobie mogli młodzi ludzie, single i z rodzinami, czyli te osoby, co albo nie mają szans na kredyt hipoteczny (niestabilna forma zatrudnienia, brak wkładu własnego), albo nie chcą sobie wiązać tego sznura na szyję do końca życia, albo też nie stać ich na wynajem po – zbyt wysokich, szczególnie w dużych miastach – cenach rynkowych. W założeniu mają to być mieszkania „na start”, czyli takie, które wynajmuje się na kilka pierwszych lat, a kiedy rozwinie się kariera zawodowa i poprawią dochody (o ile w dzisiejszym kapitalizmie jest...

Od pachołka w darze

Oto jest, objawił się światu, a przynajmniej Polsce (wątpię, by reszta globu w ogóle się nim przejmowała). Projekt ustawy o publicznych dopłatach do kredytu hipotecznego, aby jego oprocentowanie wynosić mogło okrąglutkie, wypasione zero. Mimo iż za rozwiązaniem owy Donald Tusk stoi, tak naprawdę stanowi ono rozwinięcie pomysłu Bezprawia i Niesprawiedliwości; cóż, PIS i PO to przecież jedna i ta sama prawica postsolidarnościowa. Już kiedy pojawiły się pierwsze zapowiedzi owego bubla, eksperci ostrzegali, że ceny mieszkań, i tak przecież w (k)raju nad Wisłą zbyt wysokie w stosunku do finansowych możliwości większości społeczeństwa, wystrzelą w górę. Do tego właśnie doszło, gdyż deweloperzy-spekulanci skorzystali z okazji do dojenia klientów, co oczywiście było zgodne z założeniami autorów projektu. Od samego początku (o czym już kiedyś pisałem) miał on stanowić nie rozwiązanie problemów mieszkaniowych, lecz prezent dla kapitalistów, czyli udziałowców banków i firm deweloperskich. Ci ...

Szkodliwy pomysł kredytowy

Nie minął jeszcze miesiąc od zaprzysiężenia nowego rządu, a już pokazuje on – w każdym razie, jego platformerska (czyli, niestety, większa i bardziej szkodliwa) część – swoje prawdziwe, prokapitalistyczne i antyspołeczne oblicze. Przynajmniej w zakresie polityki mieszkaniowej, której, jak wszystko wskazuje, w najbliższej kadencji znowu nie będzie. Tymczasem mieszkalnictwo jest jedną z najbardziej palących kwestii po 1989 roku, a zarazem najbardziej olewaną przez polityków, szczególnie, ma się rozumieć, prawicowych wrogów ludu. Oto PO, zamiast zaczerpnąć od Lewicy (zwłaszcza Razem) plan budowy tanich lokali na wynajem, wraca do swojego wielce szkodliwego pomysłu z kampanii wyborczej, czyli kredytu hipotecznego zero procent; prace już trwają, wedle oficjalnych doniesień z Rady Ministrów (przypomnę, iż podobne, acz nieco łagodniejsze rozwiązanie wprowadziło Bezprawie i Niesprawiedliwość, czego konsekwencje dla osób poszukujących swojego M były niewesołe; jedynie Lewica – jak najbardzie...

Student w aucie, czyli realia kapitalistycznej III RP

Pewien dwudziestolatek chciał studiować i, z tego, co się orientuję, studiuje. Pokoju w akademiku mu jednak nie przyznano, zaś na wynajem na tzw. „wolnym rynku” go nie stać; nic dziwnego, ceny powalają wszak na głowę. Postanowił sobie więc poradzić w ten sposób, że zamieszkał w… swoim samochodzie. Jak twierdzi, nie potrafi nikogo prosić o pomoc (to faktycznie niełatwe, a często też upokarzające), woli zatem samodzielnie zadbać o siebie, choćby w taki właśnie sposób. Szacunek dla niego! Pamiętać jednak należy, że jest to jeden z wielu przykładów patologicznych realiów życia w kapitalistycznej Polsce po 1989 roku, nie-rządzonej przez prawicę postsolidarnościową (jeszcze PiS-owską, wkrótce najprawdopodobniej znów PO-wską, co jest jednym i tym samym, tylko opakowanie nieco się różni). Oczywiście, nie najdrastyczniejszym, do takich bowiem zaliczają się ludzie, których system ów pozbawia życia. Przede wszystkim, w kapitalistycznej III RP – jak zresztą wielokrotnie pisałem – nie ma prawid...

Lewicy program mieszkaniowy

W miniony weekend Lewica zorganizowała kolejną konwencję programową, tym razem poświęcona swojemu programowi mieszkaniowemu. Zanim przejdę do jego omawiania, przypomnę tylko, że mieszkalnictwo było – i ciągle jest – dziedziną polityki społecznej bodaj najbardziej ignorowaną przez kolejne rządy, począwszy od transformacji gospodarczej, czyli budowy nieludzkiego systemu kapitalistycznego. Prawica postsolidarnościowa zrzuciła tę kwestię na samorząd gminny. Ten, owszem, potrafi skutecznie diagnozować potrzeby (choć to, czy chce, zależy oczywiście od włodarzy), niemniej nie zawsze ma pieniądze, by je skutecznie rozwiązywać; zwłaszcza mniejsze miejscowości nie mają forsy na budowę nowych mieszkań, a wręcz zmuszone były wyprzedawać zasoby lokali komunalnych (przez co teraz w licznych gminach latami trzeba czekać na takie chociażby mieszkanie socjalne). Mogły w zasadzie tylko wpuścić na swój teren deweloperów… No i mamy efekt w postaci z jednej strony pustostanów, a z drugiej licznych osób b...

Państwo dla obywatela

Państwo jest (a przynajmniej być powinno) dla nas, nie odwrotnie. Po to wszak płacimy podatki, żeby zapewniało nam ono godny byt (i nie, nie chodzi tylko o socjal, lecz przede wszystkim o reprezentowanie interesów proletariatu, czyli zapewnienie stabilnego, pozwalającego się utrzymać zatrudnienia) oraz usługi publiczne, a w razie kłopotów – wyciągało do nas pomocną dłoń. Wszystkiemu temu ma służyć polityka społeczna. I właśnie jej poświęcona była, kolejna już, konwencja Lewicy, jaka odbyła się w miniony weekend, pod hasłem: „Państwo, na które możesz liczyć”. Politycy i działacze wygłosili – całkiem zresztą niezłe – przemówienia zawierające z jednej strony, jak najbardziej trafną, krytykę PiS-u i Konfederacji, a z drugiej (ważniejszej) zaprezentowali swoje pomysły, jak poprawić naszą sferę bytową. Oto one: 1) Dwudziestoprocentowa podwyżka dla pracowników sfery budżetowej (niedawno odbył się zresztą ich protest w Warszawie). 2) 1 proc. PKB na budowę tanich mieszkań na wynajem. 3) B...

Jarosław i rozmnażanie

Niejaki Kaczyński Jarosław, prezes Bezprawia i Niesprawiedliwości, wicepremier oraz – o zgrozo! – nieformalny władca Polski, chce, aby osoby obywatelskie naszego kraju się rozmnażały. Chodzi mu zwłaszcza o kobiety. Na partyjnym pikniku w Połajewie kwakał: Z miłości też są dzieci, a to dzisiaj największy prezent, jaki można zrobić Polsce. Tu mówię przede wszystkim o paniach, bo wiadomo, kto te dzieci musi urodzić. A to nie jest łatwe. I my będziemy wszystko robić, żeby tych prezentów było jak najwięcej. Nie wiem, czy pod pojęciem: „wszystko” Kaczyński rozumie także masowe gwałty, ale wykluczyć się tego nie da; prawica – w szczególności skrajna, a do takowej PiS się zalicza – traktuje kobiety jako rzeczy, przedmioty służące li tylko zaspokajaniu męskich potrzeb, w tym seksualnych, przy czym kobieca wola się tutaj nie liczy. W każdym razie, z owej wypowiedzi dyktatorka bez większych problemów da się wyczytać, iż jego głównym zamierzeniem pozostaje inkubacja. Czyli to, aby przedstawiciel...

Ręką w rękę dla banksterów

Jednym z projektów, który w ostatnich dniach przegłosowany został w Sejmie, były publiczne (czyli z naszych pieniędzy) dotacje dla banków, służące obniżeniu oprocentowania kredytów hipotecznych do 2 proc. Który opozycyjny klub go NIE poparł? Lewica. Dwudziestu ośmiu jej posłów głosowało przeciw, czternaście osób wstrzymało się od głosu. Reszta tzw. „opozycji”, czyli PO/KO, Polska 2050 oraz PSL (Konfederacji ani Kukizowców nie uwzględniam, oni nie zachowują nawet pozorów opozycyjności) głosowała identycznie jak Bezprawie i Niesprawiedliwość, czyli za tym projektem. Platforma Obywatelska, przypomnę tutaj, lansuje bardzo podobny postulat, tyle że jeszcze dalej posunięty – dopłaty z naszych pieniędzy zbijające oprocentowanie kredytów hipotecznych do zera. Licytuje się więc z PiS-em, która z tych formacji dorzuci banksterom, a za ich pośrednictwem deweloperom, więcej naszej forsy, ale nie przeszkadza to partii pana Tuska popierać PiS-owskiego rozwiązania. Nader (o czym już pisałem) szko...

Dosypać banksterom

Swego czasu partia Razem rzuciła hasło: „Mieszkanie prawem, nie towarem!”. Jest ono rzecz jasna stuprocentowo słuszne. Jako swój postulat wykorzystała je Lewica (czyli Nowa Lewica plus Razem). A od niej ukradła je Platforma Obywatelska z panem Tuskiem Donaldem na czele, oczywiście celem zmanipulowania, oszukania i pozyskania lewicowego elektoratu. No i zaprezentował ostatnio były premier szumny projekt rzekomo mieszkaniowy swojej partii, mający być propozycją zwłaszcza dla młodych ludzi, mających trudności z dachem nad głową. Chce oto pan Tusk wraz z PO, by oprocentowanie kredytu hipotecznego dla młodych ludzi wynosiło 0 proc. Oczywiście dzięki temu jego raty powinny nieco stanieć. Na pierwszy rzut oka pomysł ów wydaje się fajny… ale im dalej w bagno, tym bardziej grząsko. Z jednej strony oprocentowanie kredytów hipotecznych w Polsce faktycznie jest horrendalne, najwyższe w Unii Europejskiej, i trzeba coś z tym fantem zrobić. Wymaga to jednak rozwiązań systemowych, takich jak dob...

Kryzys i deweloperzy

Jak myślicie, kto, zdaniem pewnego „wolnego medium” działającego w Polsce (chodzi o stację telewizyjną i oczywiście powiązany z nią portal internetowy, należącą do amerykańskiego koncernu), jest obecnie w najgorszej sytuacji spośród mieszkańców (k)raju nad Wisłą? Osoby w kryzysie bezdomności? Nie. Uchodźcy? Też nie. Ludzie, których z powodu inflacji i wzrostu opłat nie stać na żywność, uiszczenie rachunków, wykup leków? W żadnym razie! Pracownicy tracący zatrudnienie lub padający ofiarami obniżek wynagrodzeń? Skądże! Emeryci mundurowi pozbawieni świadczeń? A gdzie tam! Prześladowane osoby LGBT? Nijak. Okazuje się, że największe zaniepokojenie dziennikarzy owego medium wzbudza los deweloperów (czyli podgrupy kapitalistów; jakżeby inaczej...?). Jest on ponoć straszny, ponieważ rynek mieszkaniowy zaczyna się załamywać. W związku z czym prywatni właściciele firm deweloperskich stanęli przed widmem utraty (a najpewniej jedynie zmniejszenia) gigantycznych zysków, jakie dotąd osiągali. Mn...

Lewica i mieszkania

W miniony weekend odbyła się konwencja programowa sejmowej Lewicy, tym razem dotycząca mieszkalnictwa. Czyli sektora, jaki kolejne rządy kapitalistycznej III RP niemal całkowicie sobie odpuściły, pozostawiając go samorządom gminnym oraz tzw. „wolnemu rynkowi”, zatem de facto deweloperom. Spowodowało to, że mamy jedne z najciaśniejszych, a zarazem najbardziej przeludnionych mieszkań w Europie, młode pokolenia mieszkają z rodzicami, bo na swoje lokale – kupione lub wynajęte – ich nie stać, banksterzy żerują na (coraz trudniej dostępnych, z powodu chociażby plagi umów śmieciowych i niskich dochodów) kredytach hipotecznych, ceny nieruchomości sięgają iście gigantycznych pułapów, a wiele nowo wybudowanych mieszkań stoi pustych, bo nie ma kto ich nabyć. O spekulantach zarabiających na handlowaniu lokalami na wysoce przeceniony wynajem już nie wspomnę. Państwowe programy mieszkaniowe, owszem, były, ale szczątkowe; praktycznie nie rozwiązały wskazanych wyżej kwestii społecznych, za to nab...

Propozycje z lewej strony

Najważniejszym politycznym wydarzeniem minionego weekendu była – z dawna, dodajmy, wyczekiwana – konwencja programowa Lewicy, czyli komitetu wyborczego SLD, z którego startują również Razem, Wiosna, Polska Partia Socjalistyczna, itd. (niestety, zabrakło w tym gronie Zielonych, którzy przyłączyli się do Koalicji Obywatelskiej, czyli też formacji demokratycznej). Całość wypadła fajnie (jedynym zgrzytem było uruchomienie się alarmu przeciwpożarowego), działaczki i działacze wygłaszali treściwe, ciekawe i merytoryczne przemówienia, pogrupowane tematycznie. Dobre było to, że nie skupiono się na liderach (jak to zrobił swego czasu Robert Biedroń podczas konwencji Wiosny, która zredukowana była w zasadzie tylko do niego samego), ale wypowiadały się też inne rozpoznawalne osoby związane z ugrupowaniami lewicowymi. Miło się oglądało, miło się słuchało, ale w polityce liczy się nie tylko dobre wrażenie, ale przede wszystkim program, czyli to, co dana formacja ma do zaproponowania nam, wyborco...

Po Prostu Mieszkanie

Dziś będzie pozytywnie, na scenie politycznej (k)raju nad Wisłą pojawił się bowiem nowy program mieszkaniowy, tym razem autorstwa działaczy Sojuszu Lewicy Demokratycznej. W odróżnieniu od PiS-owskiego Mieszkania Plus, który to program zakończył się (a szkoda) totalnym fiaskiem, ten SLD-owski ma – o ile zostanie wdrożony, rzecz jasna – szansę realizacji. No i nie zakłada kolejnego prezentu (czyt.: transferu pieniędzy) od państwa dla deweloperów. Adresowany jest też głównie do ludzi młodych. Ale po kolei. Po Prostu Mieszkanie, bo tak nazywa się nowe SLD-owskie dzieło, zakłada, że 40 mld zł (czyli kwota, o której w swoich obietnicach wspominał niejaki Kaczyński Jarosław, ostatnimi czasy przez twórców memów kojarzony głównie z cięciem kapucyna) przekazane zostałoby (jak sądzę, na początek; kiedy całość by się rozwinęła, pula środków mogłaby ulec zwiększeniu, podobnie jak liczba beneficjentów) 800 tys. osób wraz z ich ewentualnymi rodzinami. W ten sposób każda taka osoba bądź famil...