Posty

Wyświetlam posty z etykietą migracja

Faszyzm antyimigrancki

Pewien ukraiński influencer – z informacji, jakie znalazłem, wynika, że Ukraińcy, delikatnie rzecz ujmując, nie mają zbyt pochlebnej opinii o jego inteligencji tudzież rozumie – wjechał autem pod Morskie Oko, gdzie robił sobie zdjęcia. Czyn oczywiście niezgodny z prawem i naganny – acz, podkreślić trzeba, naganny w stopniu dalece mniejszym niż męczenie koni na trasie w tamto miejsce. Na influencera czekała policja i wręczyła mu mandat; poszło gładko, chłopak karę przyjął. Na tym sprawa pewnie by się skończyła (nie licząc, oczywiście, komentarzy w internecie i innych mediach), gdyby nie to, że wmieszał się w nią nie kto inny, a pan premier Donald Tusk. Potępił on czyn tego influencera, w czym nie byłoby nic niewłaściwego, gdy nie fakt, że szef rządu podkreślił jego narodowość; domniemywać należy, iż gdyby sprawcą był rodowity Polak, pan Tusk słowem by się nie odezwał. Teraz chłopakowi z Ukrainy grozi… pięć lat zakazu wjazdu do Polski i ogólnie Strefy Schengen. Zupełnie, jak gdyby był j...

Dzieci się nie rodzą

Mamy najniższy poziom dzietności w historii Polski. W związku z tym kato-prawica, zarówno konserwatywna, jak i faszystowska, kwiczy. Kaczyński biadolił kiedyś, że Polki nie chcą rodzić, bo „dają w szyję”, zdaniem Tuska „nie chcą podejmować odpowiedzialności”, a naziole twierdzą, że młode pokolenia wolą kotki i pieski niż progeniturę. Demografowie z kolei uspokajają nastroje; wielu podnosi, że sama dzietność to nie wszystko; czasami lepiej jest, dla jednostek i ogółu, mieć mniej dzieci, a dobrze je wychować i zapewnić im korzystne warunki bytowe. I apelują, aby zamiast obwiniać ludzi, zbadać trendy i zastanowić się nad przyczynami takiego stanu rzeczy. Cóż, jedną z nich jest nasz świat. Nietrudno znaleźć, chociażby na portalach społecznościowych czy różnych forach, opinie ludzi, którzy na rodzicielstwo się nie decydują, albowiem boją się wojen (jedna, przypomnę, toczy się naprawdę niedaleko od nas!), zmian klimatu czy niestabilności bytowej. Innymi słowy, obawiają się, że za kilkan...

Cobyś nie lubił Ukraińca

Minął nam 11 Listopada, czyli Święto Niepodległości w nietrafionym terminie. Jak zwykle, politycy opowiadali bajki (mizernej, jak łatwo się domyślić, jakości), a ulicami największych miast, ze stolicą na czele, pełźli naziści w swoich Marszach Nienawiści. Tak, 11 Listopada od lat jest silnie przesiąknięty polską odmianą nazizmu, co stanowi profanację dla tego święta. Oczywiście nie zabrakło nazistowskich i rasistowskich symboli, jak również haseł pełnych nienawiści. Obiektami tejże od dłuższego już czasu padają (nie tylko w Polsce, dodajmy) obcokrajowcy: uchodźcy i migranci. Ostatnio coraz więcej agresywnych, wrogich haseł wymierzanych jest w Ukraińców, głównie dlatego, że właśnie ich jest w Polsce spośród migrantów najwięcej; niektórzy przyjechali do nas w poszukiwaniu pracy czy na studia, inni są uchodźcami wojennymi. Generują sporo PKB, do budżetu państwa odprowadzają duże pieniądze, toteż ich obecność jest jak najbardziej korzystna z finansowego punktu widzenia, wbrew temu, co g...

Zawieszenie praw człowieka

Premier Donald Tusk zapowiedział, że chciałby wprowadzić „czasowe, terytorialne zawieszenie prawa do azylu”, oczywiście na wschodniej granicy Polski. A że z prawem unijnym dość mocno rozwiązanie takie by kolidowało, szef rządu (k)raju nad Wisłą zamierza przekonywać do niego Unię Europejską. Jak łatwo się domyślić, oficjalnie chodzi tutaj o powstrzymanie „zalewu uchodźców”. Niczego takiego nie ma, osoby uchodźcze – usiłujące, przypominam, ratować swoje życie – są jednak brutalnie traktowane i wypychane do Białorusi lub zamykane w obozach koncentracyjnych, a bywa, że giną w polskich lasach. Popełnianie owej zbrodni rozpoczął PiS-owski nie-rząd, obecny, jakoby demokratyczny, ją kontynuuje; nic dziwnego, wszak to jedna i ta sama prawica. O azyl w Polsce rocznie stara się zaś niecałe 10 tys. osób, z czego zdecydowaną większość stanowią ludzie z Ukrainy, Białorusi oraz Rosji. Może byłoby ich więcej, gdyby polskie procedury azylowe nie były aż tak skomplikowane i uciążliwe. Swoją drogą, wł...

Niech żyje różnorodność

Mieszkam w małej miejscowości na pograniczu Małopolski i Śląska, niemniej nie da się o niej powiedzieć, aby była jednolita etnicznie, rasowo czy wyznaniowo (owszem, dominują katolicy, ale są też protestanci czy osoby niewyznające żadnej zinstytucjonalizowanej religii – na przykład ja). Obecność osób z Ukrainy – nie tylko uchodźców, wielu Ukraińców przyjechało za pracą jeszcze przed 24 lutego 2022 r. i z tego, co wiem, cieszą się dobrą opinią jako pracownicy – jest w miarę oczywista, gdyż migracja z tego kraju do Polski trwa od lat. Ale widuję też na ulicy osoby czarnoskóre, zaś sklep z odzieżą, obuwiem i różnymi artykułami gospodarstwa domowego prowadzą Chińczycy (lubię tam robić zakupy, zwłaszcza, że buty sprzedają bardzo dobre i w korzystnych, jak na dzisiejsze czasy, cenach). Miejscowa biblioteka kilka razy organizowała spotkania z przedstawicielami mniejszości (w tym owymi Chińczykami), przy okazji szerząc wiedzę o krajach, skąd przybyli. I bardzo dobrze! Uważam, że zarówno ...

Wobec migracji

Nie boję się migrantów ani uchodźców; zwłaszcza, że ci drudzy są ludźmi potrzebującymi pomocy. Znacznie większe zaniepokojenie budzą we mnie politycy – panie Tusk, panie Kaczyński, proszę się nie rozglądać! – którzy straszą tymi ludźmi, mieszając przy tym (celowo czy z braku wiedzy?) pojęcia. Zajeżdża od nich Hitlerem, gdyż on też budował swą władzę na kreowaniu strachu i nienawiści wobec „obcych”; zresztą, wszyscy prawicowi politykierzy tak robią, rozwijając starożytną zasadę Divide et impera . Dlatego facet, który pierniczy o „humanitarnych wywózkach” do Białorusi, budzi we mnie takie samo obrzydzenie, jak ci, co na kaczy rozkaz oskarżali osoby uchodźcze o zoofilię. Zamiast łgać i straszyć, rządzący Polską MUSZĄ zatroszczyć się o dobrą (tak, musi być lepsza niż na Zachodzie czy w Skandynawii) politykę imigracyjną, która jest nam niezbędna. Zwłaszcza, że w Polsce tak czy owak przebywają coraz liczniejsi migranci: Ukraińcy (obok uchodźców są przecież pracownicy czy studenci), Białor...

Świat w nowym roku

No dobra, to teraz spróbujmy zastanowić się, co rok 2022 przynieść może dla świata. Oczywiście z zastrzeżeniem, że przyszłość jest de facto nieprzewidywalna, a gigantyczne zmiany, których nikt się nie spodziewał, zajść mogą w ułamku sekundy. Niemniej jednak, spróbujmy się zastanowić nad kilkoma procesami, jakie już teraz zachodzą i prawdopodobnie potrwają w najlepsze w rozpoczynającym się właśnie roku. Jedną rzecz uznać musimy za pewnik. Otóż, ludzka populacja nadal zmagała się będzie z pandemią COVID-19. Z prostej przyczyny, o której wspominam, ilekroć na ten temat piszę – koronawirus już z nami pozostanie, i jedynym, co możemy zrobić, jest przystosować się do niego. A w tym pomóc nam mogą szczepionki oraz wynalezienie leku; niestety, nie wiadomo, kiedy, i czy w ogóle, nastąpi to drugie. Jasne, jedne państwa poradzą sobie z zarazą wspaniale, inne nieźle, jeszcze inne bardzo słabo albo zgoła wcale; do tej ostatniej grupy zaliczały się będą kraje najbiedniejsze, najbardziej zacofane, ...

Susza i głód

Ludzie uciekają z Bliskiego i Środkowego Wschodu oraz Afryki Północnej przed wieloma tragediami. Oto jedna z nich: Irak to państwo zrujnowane NATO-wską (w tym, niestety, z polskim udziałem) inwazją z 2003 r., eksploatacją gospodarczą przez zachodnie koncerny, prowadzoną równolegle z próbą wdrożenia nieludzkiego neoliberalnego porządku gospodarczego, wojnami domowymi i terroryzmem, jakie stanowiły następstwo owej inwazji. A teraz jeszcze na kraj ów spadło kolejne tragiczne nieszczęście. Mianowicie straszliwa susza dotknęła Nizinę Niniwy – obszar o rozmiarach mniej więcej Województwa Opolskiego, stanowiący najżyźniejszy (dotychczas) teren w Iraku, żywiący pozostałe prowincje tego państwa. Niestety, obecnie rolnictwo – a właśnie w tamtym miejscu najprawdopodobniej je wynaleziono – jest tam w zaniku. Zbóż ani innych roślin na terenie Niziny Niniwy praktycznie na da się już uprawiać, i nic w tym dziwnego, skoro temperatury sięgają 50 stopni Celsjusza (nawet jak na klimat Iraku wartości o...

Korzyści z przyjęcia

Na lekcjach historii tego nie uczą (chyba nigdy nie uczyli), ale z perspektywy czasu polski udział w bitwie pod Wiedniem (12 września 1683 roku) był porażką, oczywiście w wymiarze politycznym. Wsparliśmy bowiem przyszłych zaborców – bezpośrednio Austrię, a pośrednio Prusy oraz Rosję – osłabiając sojusznika w naszej walce o niepodległość, czyli Turcję Osmańską. Z tamtą batalią wiąże się jednak kilka pozytywnych aspektów. Jednym z nich było sprowadzenie kawy do Polski (żołnierze Sobieskiego znaleźli ją wśród łupów wojennych), drugim… znów coś, o czym w polskiej szkole nie uczą. Otóż, po bitwie owej Jan III Sobieski zaproponował tureckim i tatarskim jeńcom osiedlenie się w Rzeczpospolitej – mieli wżenić się w rody szlacheckie, otrzymać majątki ziemskie i pozycję. Wielu skorzystało, a powstała w ten sposób mniejszość muzułmańska zapisała piękną kartę w naszej historii. W działaniu tym chodziło nie tylko o humanitaryzm, ale przede wszystkim o zapewnienie państwu rozwoju demograficznego i ...

Niech żyje różnorodność

Kilka dni temu, kiedy wracałem ze spaceru z czworonożnym przyjacielem, minęły nas dwie panie jadące na rowerach. Prowadziły rozmowę w języku ukraińskim. Tak, mała miejscowość, w której mieszkam, też przyciągnęła imigrantów zza Sanu, jacy przyjechali do Polski za chlebem, Często spotykam ich czy to w sklepie, czy na spacerach, czy w przychodni. Co w tym złego? Zupełnie nic; przeciwnie, miło jest żyć obok nich. Ludzie ci nikomu krzywdy nie robią, nie słychać, by sprawiali jakiekolwiek problemy typu wandalizm, z tego, co się orientuję, ciszą się opinią pracowitych i solidnych. Słowem – nie mam absolutnie nic przeciwko Ukraińcom w Polsce. Wręcz cieszą się, kiedy słyszę ich piękną, śpiewną mowę, bo dzięki temu świat jest bardziej różnorodny i po prostu ciekawszy. Identycznie rzecz się ma z przedstawicielami wszystkich innych narodowości, kolorów skóry, wyznań… Im więcej będzie ich nad Wisłą, tym lepiej rozwinie się nasze społeczeństwo, i to pod każdym względem: kulturowym, ekonomicznym,...

Uciekający lekarze

O tym, że polska służba zdrowia jest niewydolna, wiadomo od dawna. Spowodował to wprowadzony przez postsolidarnościowy rząd Buzka składkowy system finansowania, przerzucający ciężar płacenia za opiekę zdrowotną na obywateli i powodujący, że kasy brakuje na wszystko. Za mało jest zatem placówek (co widać wyraźnie teraz, podczas pandemii), personelu (jw.), leków, sprzętu… Owa niewydolność, do spółki z wyjątkowo szkodliwym dla naszego zdrowia lockdownem, skutkuje tym, że każdego dnia setki osób umierają na COVID-19, żniwo zaś śmierci, jakie zbierają inne choroby, jest znacznie większe, tyle, że media o nim nie wspominają. Kiepsko działająca służba zdrowia stanowi zatem, wraz z koronawirusem, element ludobójstwa uskutecznianego obecnie przez PiS, ale owo kiepskie działanie jest winą całej prawicy postsolidarnościowej. Nieważne tak naprawdę, czy rządzi PiS, czy PO, czy też rządziły ich poprzedniczki, jakie dorwały się do władzy w 1989 roku, żadna bowiem z tych partii nie radzi sobie z pr...

Marne perspektywy

Kończy się nam rok 2020. I dobrze, że się kończy, bo trudno go uznać za udany. Niewiele brakowało, a zacząłby się on od wywołania III wojny światowej przez USA. Na szczęście do tego nie doszło, niemniej jednak konflikty zbrojne w wielu częściach świata trwały, a w innych wybuchały (Górski Karabach chociażby). Uchodźcy z Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej nadal tonęli w Morzu Śródziemnym… i nic nie wskazuje, by miało się to skończyć; przeciwnie, katastrofa klimatyczna wywołać może migrację o skali, przy której ta obecna to Pikuś. Jeszcze gorzej, że pandemia koronawirusa rozprzestrzeniła się na cały świat, powodując znacznie gorszą zarazę – epidemię paniki i głupoty wśród europejskich (w tym polskich) oraz amerykańskich polityków; skutek jest taki, że większość państw unijnych i USA z COVID-19 kompletnie się nie radzą, a wręcz ich władze podejmują decyzje szkodliwe zarówno dla gospodarki, jak też dla zdrowia ludzkiego… Pamiętać też należy, że kolejne chorobotwórcze drobnoustroje o...

To się dopiero zacznie

Wygląda na to, że znów mamy nasilenie kryzysu uchodźczego (o ile można tę sytuację nazwać kryzysem; określenie to stosuję na potrzebę notki umownie), wywołanego wojnami, dyktaturami i skrajną nędzą na Bliskim oraz Środkowym Wschodzie. I polityką tureckiego prezydenta, bo tym razem kryzysowa fala wzbiera na granicy Turcji i Grecji; tzn., upraszczając, Turcja zamierza wydalić ze swojego terytorium bliskowschodnich uchodźców, a Grecja odmawia ich przyjęcia, któremu niechętne są również pozostałe państwa członkowskie Unii Europejskiej, ze szczególnym uwzględnieniem tych rządzonych przez prawicę. Z tej okazji pani Małgorzata Kidawa-Błońska, kandydatka na prezydenta z ramienia Koalicji Obywatelskiej, już strzeliła sobie w stopę, mówiąc, że „Europa musi się bronić”, czyli zaprezentowała niechęć do przyjmowania bliskowschodnich uchodźców identyczną z tą, jaką manifestują PiS-owcy. Za co zebrała solidną i w pełni uzasadnioną burę na internetowych forach lewicowych oraz liberalnych. Zo...

Ryba z Morza Śródziemnego

Przyznam szczerze, że nie jestem amatorem mięsa rybnego. Jako dziecko lubiłem szprotki w oleju (nie pamiętam w sumie, dlaczego przestałem je spożywać; pewnie w którymś momencie mi się przejadły) oraz paluszki rybne. Od czasu do czasu zjem fileta – ale nie z karpia, bo jego mięsa wyjątkowo nie lubię – a i owocem morza nie pogardzę (kiedyś w Biedronce sprzedawano takie fajne małe kalmary, nadziewane ryżem; bardzo mi smakowały, niestety, od dłuższego czasu ich w tymże dyskoncie nie widzę), np. jako dodatkiem do pizzy. Niemniej jednak, potrawy tego typu konsumuję rzadko. I chyba będą konsumował je jeszcze rzadziej, a niektórych wcale. Jakkolwiek bowiem nie czuję do ryb, głowonogów czy skorupiaków – zarówno do żywych, jak i do przerobionych na mięso – odrazy, to pewnie bym ją poczuł, gdybym miał spożyć potrawę przyrządzoną z żyjątka wyłowionego z Morza Śródziemnego. Zakrawałoby to na formę kanibalizmu, jakkolwiek oczywiście pośredniego. W Morzu albowiem Śródziemnym od wielu lat D...