Posty

Wyświetlam posty z etykietą molestowanie

Księża i seks

Chyba wszyscy pamiętamy orgię księży w Dąbrowie Górniczej, której nie przeżył pracownik seksualny. A w tym miesiącu znów mamy trupa na plebanii, tym razem w Drobinie. Oto w mieszkaniu tamtejszego wikariusza znaleziono zwłoki młodego mężczyzny. Księżula niemal natychmiast wyrzucono z miejsca zamieszkania, zaś prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci; jeszcze nie postawiono nikomu zarzutów. Sekcja – przeprowadzona (na razie przynajmniej) bez szczegółowych badań pobranych preparatów – nie wykryła na ciele denata znaków powiązanych ze śmiercią, określiła za to, że doszło u niego do ostrej niewydolności krążeniowo-oddechowej. A teraz najciekawsze. Według nieoficjalnych doniesień, zwłoki znaleziono nie tylko w pokoju, ale i w łóżku wikariusza, zaś poprzedniej nocy odbyć się tam miała niezła imprezka, podczas której zażywano środki na potencję. Czyżby znów ktoś przedobrzył podczas księżej orgii i skończyło się to tragicznie? Takiego obrotu spraw wyliczyć ...

Gnojenie ofiar

W Grecji, w hotelu na wyspie Kos, pracowała Polka imieniem Anastazja. W dzień wolny od pracy (jej partner miał wówczas zmianę) poszła na imprezę. Co w tym złego? Nic, oczywiście. Tyle, że już nie wróciła. Poinformowała chłopaka, że odwiezie ją jakiś mężczyzna, ale tak się nie stało. Kiedy sprawa zaginięcia była już w toku, jeden facet przyznał się, że uprawiał seks z Anastazją, korzystając z faktu, że była pijana (odrażające zachowanie), ale potem miał ją odwieźć do domu. Tam wszelako dziewczyny nie było… i już nigdy nie będzie, albowiem znaleziono jej zwłoki. Tak, gwałt i morderstwo. Jak zwykle w takich sytuacjach, portale społecznościowe tudzież różnorakie fora internetowe zawrzały od mowy nienawiści, czyli słownych pomyj. Wylanych jednakowoż nie na sprawców (co byłoby zrozumiałe), lecz na ich ofiarę, Anastazję. Nie będę ich tu w szczegółach przytaczał; zresztą sami wiecie, jakie to bzdury. Że niby „głupia”, bo „sama polazła” (to co, miała wynająć armię do ochrony?!!!), „prowokacyj...

Bo zawsze macali

Poruszałem już ten temat na swoim profilu facebookowym, ale tutaj też go poruszę. Sprawa jego bowiem na tyle bulwersująca, przerażająca tudzież odrażająca, że warto o niej wspominać, gdzie się tylko da. Dyrektorka jednej ze szkół na Podkarpaciu stwierdziła, że ksiądz katecheta molestuje seksualnie dzieci. No to zgłosiła sprawę kurii (teraz kuria ma obowiązek przekazać rzecz całą organom ścigania, ale czy i na ile się z niego wywiązała, nie wiem). W zasadzie słusznie, gdyż przełożonymi zboczeńca w sutannie są biskupi, zaś szkolna katecheza pozostaje w jurysdykcji Kościoła katolickiego, nie władz publicznych (państwo, z naszych oczywiście podatków, tylko ją szczodrze finansuje). Co było dalej? Ano po majówce pod rzeczoną placówką wątpliwej oświaty stawili się mieszkańcy miejscowości. Mało tego – rodzice dzieci. Jeśli sądzicie, że zamierzali wyrazić dyrektorce wdzięczność za reakcję na straszliwą krzywdę ich progenitury, to się mylicie. Chyba, że za takową uznać taczki, na których chci...

Rzecz o pewnym buddyście

No i znowu wybuchł nam w ostatnich dniach skandal z religią w tle. Tym razem chodzi o buddyzm, konkretnie buddyzm tybetański, a ściślej rzecz ujmując, o jego przebywającego na emigracji przywódcę, czyli Dalajlamę XIV. Człowieka uchodzącego za sympatycznego, dla wielu ludzi (niezależne od pochodzenia i religii) pozostającego autorytetem moralnym tudzież politycznym, laureata Pokojowej Nagrody Nobla. Otóż, doszło do naprawdę paskudnej sytuacji, kiedy to Dalajlama XIV, człowiek w wieku dość podeszłym, pocałował chłopca w usta i kazał mu… ssać swój język. Molestowanie seksualne dziecka, przykład wręcz podręcznikowy. Oczywiście, od razu uruchomiła się armia krytyków – w większości będących intelektualistami – którzy zaczęli podnosić, jaką to krzywdę lider buddyzmu tybetańskiego uczynił dziecku, dlaczego było to obrzydliwe, i dlaczego absolutnie nie powinien był tego robić. Jednocześnie podnieśli głosy obrońcy Dalajlamy – również intelektualiści – którzy z kolei stwierdzili, że facet się pr...

To nie jest kraj dla kobiet

Nie odkryję Ameryki, pisząc, że w rządzonej przez prawicę (i bynajmniej nie tylko o samo Bezprawie i Niesprawiedliwość chodzi!) Polsce kobiety czuć się jak pączek w maśle absolutnie nie mogą. (K)raj nad Wisłą zdecydowanie nie jest bowiem przyjazny dla przedstawicielek płci żeńskiej. Ich sytuacja ekonomiczna jest gorsza niż u mężczyzn; wciąż jeszcze w wielu przypadkach (aczkolwiek zależy to od firmy) panie zarabiają za analogiczną pracę mniej niż panowie. Nadto, jeśli przy aktywności zawodowej jesteśmy, wspomnieć trzeba, iż kobiety często padają ofiarami ukierunkowanego przeciwko ich płci mobbingu, a i przypadki molestowania seksualnego przez kolegów i szefostwo… no, może nie są na porządku dziennym, może nie stanowią normy, ale też nie zaliczają się do rzadkości. Niestety, pogardliwy stosunek wobec kobiet stanowi, wbrew temu, co twierdzą niektórzy konserwatyści, cechę przesyconej prymitywnym patriarchalizmem kultury polskiej. Stąd gorsza sytuacja zawodowa kobiet (oprócz niżs...

Dzień Kobiet Walczących

Dziś 8 marca, czyli Międzynarodowy Dzień Kobiet, święto ustanowione przez II Międzynarodówkę w 1910 roku, co poprzedziło ponad sto lat walki przedstawicielek płci żeńskiej o przynależne im prawa. Warto pamiętać, że demokratyzacja, jaka powoli, w bólach i z oporami zachodziła pod koniec XVIII (Rewolucja Francuska), przez cały XIX i początek XX wieku, wiązała się z walką ruchu robotniczego z kapitalistycznymi patologiami, a także z batalią o równouprawnienie kobiet – oba ruchy, robotniczy i kobiecy, miały ze sobą wiele wspólnego i przenikały się wzajemnie, a socjaliści, komuniści oraz anarchiści podkreślali (i do dziś podkreślają) wagę równouprawnienia płci oraz zniesienia patriarchatu, będącego wszak narzędziem ucisku klasowego. Z okazji zatem Międzynarodowego Dnia Kobiet wszystkim Czytelniczkom mojego bloga, a także wszystkim Paniom w ogóle, serdecznie życzę tego, co w życiu najlepsze. Wyrażam tu nadzieję, że nikt nie będzie Was traktował jako żywe inkubatory, żywe odkurzacze tu...

Przetopić pomnik

Na początek – mała i miła dygresja. Mamy dziś dwie rocznice związane z Marią Skłodowską-Curie. Dokładnie sto piętnaście lat temu, 10 grudnia 1903 r., jako pierwsza kobieta w historii otrzymała ona Nagrodę Nobla z fizyki. Osiem lat później, 10 grudnia 1911 r., otrzymała – również po raz pierwszy w dziejach tegoż odznaczenia – drugą w swojej karierze Nagrodę Nobla, za pionierskie badania w dziedzinie radiochemii i odkrycie radu. A teraz do meritum… czyli tematu znacznie mniej przyjemnego. Jak doskonale wiemy, do pewnego czasu wychodzą na jaw naprawdę paskudne (że popiszę się delikatnością) fakty z życia niejakiego Henryka Jankowskiego (1936-2010), prałata, kapelana „Solidarności” w latach 80. ubiegłego stulecia (co, w moich przynajmniej oczach, nijaką zasługą nie było) oraz wieloletniego proboszcza parafii św. Brygidy w Gdańsku. Tego, co żalił się, że za zasługi nie zrobiono go biskupem, choć często publicznie paradował w stroju biskupim, a niekiedy nosił się wręcz jak… papież...