Posty

Wyświetlam posty z etykietą cmentarz

Zniszczony grób

W Strefie Gazy nieustannie trwa izraelskie ludobójstwo. Ostatnio faszystowski premier Binjamin Netanjahu zakazał działalności na tamtym okupowanym ternie organizacji Lekarze Bez Granic. Chodzi oczywiście o (dalsze) odcinanie mieszkających tam Palestyńczyków od pomocy medycznej; to kolejny element masowej zbrodni, zmierzającej do eksterminacji lokalnej ludności. Nie tylko jednak mordowani są tam ludzie, nie tylko budynki mieszkalne są bombardowane i burzone. Oto faszyści zrujnowali czterdzieści z sześćdziesięciu gazańskich cmentarzy; pozostałych dwadzieścia zapewne czeka w kolejce do dezintegracji. Ostatnim, jak dotąd, takim czynem było – ponowne, dodajmy – zrujnowanie cmentarza Al-Batsh. Skala destrukcji była naprawdę duża: faszyści zbezcześcili setki grobów, z których wydobyli ludzkie szczątki i wyrzucili je poza mogiły. Czemu służą takie akty barbarzyństwa? Ano, mają one swój jasno określony cel. Otóż, jak wiemy, izraelscy okupanci dążą do całkowitego zajęcia Strefy Gazy i usu...

Cmentarny przesąd

Wprawdzie Dziady/Halloween dopiero pojutrze, Wszystkich Świętych w sobotę, natomiast Zaduszki w niedzielę, niemniej sezon odwiedzin grobów już trwa w najlepsze. Coraz więcej osób przybywa na cmentarze, czy to celem zrobienia porządków, czy to, aby zapalić znicze przed świątecznym weekendem i uniknąć w ten sposób korków. W każdym razie, warto zatrzymać się na chwilę przy cmentarnej tematyce. Istnieje mianowicie przesąd, wedle którego nie należy niczego zabierać z cmentarza i wynosić poza jego bramę, a już na pewno nie wolno brać czegokolwiek do domu. Można bowiem w ten sposób rzekomo ściągnąć na siebie nieszczęście lub wręcz śmierć. Z tego samego powodu nie powinno się też robić zdjęć w miejscu pochówku. Cóż, fotografie na cmentarzu robić mi się zdarzało – przedstawiały grób rodziców i robiłem je na potrzeby krewnych. A co do zabierania przedmiotów, postępuję tak co roku. Konkretnie, zbieram znicze z nagrobka rodziców i biorę je do domu celem umycia. Podobnie czynię z tackami. Dzi...

Festiwal nagrobny

Przyznam szczerze, że podoba mi się (ze względu na słowiańskie geny oraz przywiązanie do słowiańskiej kultury, jak przypuszczam) upamiętnianie zmarłych poprzez palenie im zniczy. Przeciwko ustawianiu na nagrobkach stroików czy chryzantem na przełomie października i listopada też nic nie mam. U naszych wschodnich sąsiadów przetrwały jeszcze starsze formy czci dla osób, które odeszły: zostawianie na ich grobach jedzenia, ulewanie wódki (i picie jej przy okazji), itd. Wietnamczycy mają w zwyczaju palić przedmioty, jakie w zaświatach mogą być potrzebne ich bliskim, np. pieniądze. Bardzo rozbudowane obrzędy związane ze Świętem Zmarłych są w Meksyku. I tak dalej. W sumie, każda kultura ma jakąś formę upamiętnienia przodków. Nic w tym złego, o ile oczywiście nie wiąże się to z fanatyzmem. Oczywiście, pamięć o zmarłych kultywować można niezależnie od wyznawania takiej czy innej religii, bądź niewyznawania żadnej. Jak to robimy, jest rzecz jasna kwestią indywidualną. Co oznacza i to, że nie ...

Znicz używany

W zasadzie na dobre zaczął się już sezon, kiedy po słowiańsku (tak, zwyczaje te wywodzą się z religii naszych przedchrześcijańskich przodków, nie zaś z katolicyzmu, który po prostu je zaadoptował i częściowo przetworzył) wspominamy naszych mniej lub bardziej bliskich zmarłych, między innymi odwiedzając ich groby i paląc znicze. A te, jak wszystko inne, zdrożały, i to bardzo. Jednakże od czasu pewnego obserwuję związane z tym pozytywne zjawisko. Otóż, nie wiem, jak to jest na innych cmentarzach, ale na tym, gdzie spoczywają moi rodzice, w ostatnich latach ustawiono półki, na których zostawić można – lub z nich zabrać, zależnie od potrzeb – używane znicze, oczywiście te nadające się do dalszego wykorzystania (rozbite lub zbyt brudne, by je doczyścić, trafić powinny do stojącego tuż obok pojemnika na śmiecie). Moim zdaniem, jest to bardzo dobry pomysł. Po pierwsze, jest rozwiązaniem przyjaznym dla środowiska naturalnego. Rzecz jasna, dlatego, że mniej zanieczyszczamy świat, rezygnu...

Cmentarna rewia mody

Pojutrze Wszystkich Świętych. W Kościele katolickim jest to wspomnienie osób kanonizowanych (istniejących realnie oraz mitycznych), jak i (o ile coś mi się nie pokiełbasiło) beatyfikowanych. W polskiej tradycji ludowej jest to również dzień tradycyjnego wspominania zmarłych antenatów, przyjaciół tudzież znajomych, odwiedzania ich grobów, palenia zniczy, ustawiania na nagrobkach chryzantem oraz wiązanek i kultywowania innych zwyczajów przejętych z przedchrześcijańskiej tradycji słowiańskiej. A zarazem najbardziej wyjazdowe święto w roku, toteż polskie drogi znów będą zakorkowane (jak to dobrze, że groby najbliższych osób mam w swojej miejscowości). Co do tego ostatniego, władze poszczególnych jednostek samorządu terytorialnego próbują, niektóre od kilku już ładnych lat, wdrażać dobre skądinąd pomysły, takie jak darmowa komunikacja publiczna na cmentarze. A w centrach handlowych, sklepach, na placach targowych czy stoiskach przycmentarnych ruch panuje coraz większy, ludzie bowiem zaop...

Dobry pogrzeb

Niedawno czytałem, że u naszych południowych sąsiadów, w Republice Czeskiej konkretnie, od kilkunastu już lat trwa moda na… nierobienie pogrzebów. Zwłoki najczęściej się kremuje, rodzina zmarłego może potem odebrać urnę z prochami (bywa, że robi to po dłuższym czasie, nawet po latach) i zabrać ją do domu, pochować w kolumbarium, ewentualnie rozsypać zawartość w wyznaczonym miejscu. Uroczystości pogrzebowe – z reguły świeckie, prowadzone przez wyspecjalizowane firmy, gdyż mowa tu o jednym z najbardziej zlaicyzowanych społeczeństw Europy – owszem, są organizowane, ale coraz rzadziej, a zamiast wystawnych styp, robią Czesi przyjęcia dla kilku lub kilkunastu najbliższych osób… o ile jakiekolwiek. Powody, dla których nasi południowi sąsiedzi tak postępują, są zróżnicowane. Niektórzy rezygnują z „klasycznego” pogrzebu, żeby zaoszczędzić; trumna, uroczystość, stypa i reszta ceregieli związanych z wyprawieniem bliskiego(ej) w ostatnią podróż do Nawii są bardzo drogie (chyba niezależnie od mi...

Śmiecie z cmentarza

Od dzieciństwa wpajano mi szacunek dla zmarłych, miejsc pochówku i pamięci, grobów, itd. Nie żaden fanatyczny kult ani puste bałwochwalstwo (wyrażające się np. w konkurowaniu, kto kupi większego i bardziej fantazyjnego znicza albo mocniej rozrośniętą chryzantemę, o dawaniu maksymalnie wysokich kwot na wypominki nie wspominając), lecz właśnie zwykły ludzki szacunek. Dlatego też nigdy nie przyszłoby mi do głowy zdemolować cmentarz czy zniszczyć czyjś nagrobek – choćby krył człowieka, o którym mam jak najgorszą opinię. Jednocześnie cały czas pozostaję świadomy, iż groby są – paradoksalnie – nie dla zmarłych (ci nie potrzebują już wszak niczego), lecz dla nas, żywych. Pomagają nam bowiem chociażby w podtrzymywaniu wspomnień o ludziach, jacy od nas na zawsze odeszli, w dbaniu o ich pamięć i właśnie oddawaniu im szacunku. Toteż staram się po prostu dbać o nagrobek najbliższych zmarłych krewnych, myjąc go dokładnie raz na jakiś czas (a częściej ścierając z niego kurz tudzież inne zabrudzeni...

Ponury biznes

Na początek, przepraszam za brak notki wczoraj, ale miałem ważną sprawę do załatwienia. Teraz jednak przejdźmy do dzisiejszych rozważań: Zbliża się triduum: Halloween/Dziady, Wszystkich Świętych (mylnie nazywane „świętem zmarłych”, które wypada 31 października, nie 1 listopada, nie jest też chrześcijańskie, lecz pogańskie) i Zaduszki. Krążą plotki, jakoby – identycznie, jak to było przed rokiem – nie-rząd miał zamknąć na ten czas cmentarze celem walki z pandemią (aby rozwiązanie to było skuteczne, należy taką decyzję ogłosić na długo przed jej realizacją, żeby ludzie rozłożyli sobie wizyty na grobach bliskich, inaczej wszyscy rzucą się hurmą, jak rok temu, w ostatniej chwili na miejsca pochówku, skutkiem czego zakażeń przybędzie, zamiast ubyć). Niemniej jednak, przełom października i listopada to okres, kiedy Polki i Polacy tradycyjnie masowo ruszają odwiedzać groby swoich przodków, małżonków, dzieci (też tak bywa, niestety…), sąsiadów, znajomych… A sporo tych grobów przybyło w ostatn...

A może by rozsypać?

Jak najbardziej słuszne oburzenie wzbudził PiS-owski projekt, by tzw. „trzynastą emeryturę” sfinansować ze środków Solidarnościowego Funduszu Wsparcia dla Osób Niepełnosprawnych. Niestety, plan ów jest nader bliski realizacji. Przypomnę tylko tutaj, że owa „trzynastka” nie jest żadnym prezentem od rządu dla emerytów, lecz rzuconym im ochłapem, mającym za zadanie przysłonić to, iż są oni kantowani na rewaloryzacji. Mniej uwagi media poświęcają temu, że z tego samego Funduszu wedle PiS-owskich założeń finansowany ma też być wzrost zasiłku pogrzebowego. Zasiłek pogrzebowy jest w Polsce stosunkowo niski; niestety (MAKSYMALNA wysokość to 4 tys. zł), gdyż został znacząco zmniejszony za rządów PO-PSL. Podwyższenie go jawi się jako konieczność, zwłaszcza z punktu widzenia niezamożnych rodzin, które straciły bliską osobę. Niemniej jednak, nie mogą na to iść pieniądze przeznaczone dla niepełnosprawnych. Pomijając wszelako kwestie polityczne, śmierć członka rodziny pociąga za sobą ...

Ryba z Morza Śródziemnego

Przyznam szczerze, że nie jestem amatorem mięsa rybnego. Jako dziecko lubiłem szprotki w oleju (nie pamiętam w sumie, dlaczego przestałem je spożywać; pewnie w którymś momencie mi się przejadły) oraz paluszki rybne. Od czasu do czasu zjem fileta – ale nie z karpia, bo jego mięsa wyjątkowo nie lubię – a i owocem morza nie pogardzę (kiedyś w Biedronce sprzedawano takie fajne małe kalmary, nadziewane ryżem; bardzo mi smakowały, niestety, od dłuższego czasu ich w tymże dyskoncie nie widzę), np. jako dodatkiem do pizzy. Niemniej jednak, potrawy tego typu konsumuję rzadko. I chyba będą konsumował je jeszcze rzadziej, a niektórych wcale. Jakkolwiek bowiem nie czuję do ryb, głowonogów czy skorupiaków – zarówno do żywych, jak i do przerobionych na mięso – odrazy, to pewnie bym ją poczuł, gdybym miał spożyć potrawę przyrządzoną z żyjątka wyłowionego z Morza Śródziemnego. Zakrawałoby to na formę kanibalizmu, jakkolwiek oczywiście pośredniego. W Morzu albowiem Śródziemnym od wielu lat D...

Cmentarna kampania

Wszystkich Świętych, podobnie zresztą jak Halloween/Dziady, radośnie sobie minęło. Odwiedziłem groby bliskich, odpocząłem, ciesząc się dobrą pogodą i z...stą książką ( Omen Davida Seltzera – polecam gorąco!)… no to czas wracać do roboty, czyli do pisania. Na początek dobra wiadomość. Zakończył się, na razie przynajmniej, strajk w PLL LOT. Strajkujący wywalczyli przywrócenie do pracy zwolnionych osób i to, że nie zostaną za ów protest obciążeni finansowo przez zarząd spółki. Nadal jednak toczą się negocjacje na temat poprawy warunków zatrudnienia, w tym wyższych płac, czyli kwestii, jakie stanowiły powód do strajku. Proletariat z LOT-u wygrał zatem bitwę, ale wojna trwa dalej. No dobrze, a teraz przejdźmy do meritum, czyli do sprawy znacznie mniej przyjemnej. Oto Andrzej Duda, ksywa Adrian , pełniący obowiązki Prezydenta RP, odwiedził wczoraj jedno z miast na południu Polski. Jego wizyta niby to miała charakter nieoficjalny… niemniej jakoś tak dziwnie się złożyło, że w t...