Będzie łgał
Pamiętacie, jak Mateusz Morawiecki, czyli bankster Pinokio, był premierem nie-rządu Jarosława Kaczyńskiego? Łgał wówczas, ile wlazło. Niektóre jego łgarstwa były nawet żenująco zabawne, jak choćby to, że własną osobą miał on negocjować członkostwo Polski w Unii Europejskiej (pojawiły się żarty, że trzymał też Mieszka I do chrztu). Ogólnie (jak zresztą niedawno pisałem), jest on obrzydliwą, zdradziecką postacią, nawet jak na standardy klerykalnej prawicy postsolidarnościowej, do której przynależy. Nic dziwnego, z takimi genami… Ostatnio, jak wiemy, Morawiecki zdradził Kaczyńskiego Jarosława – o ile to nie ustawka tegoż, bo i taka ewentualność wchodzi w grę – wyciągnął niektórych parlamentarzystów z klubu PiS-u (zapowiada, że przyłączą się do niego kolejni) i utworzył własne ugrupowanie. Sam w sobie rozpad Bezprawia i Niesprawiedliwości jest oczywiście dobrą wiadomością – podkreślam: o ile nie stanowi elementu większej strategii Kaczyńskiego! – niemniej po Morawieckim jako samodziel...