Posty

Wyświetlam posty z etykietą lud pracujący

W dwudziestej gospodarce świata

Premier Donald Tusk chce wprowadzić Polskę do G20, czyli grupy dwudziestu najbogatszych państw świata (spotkałem się jakiś czas temu z informacją, że mamy w tym zakresie poparcie Chin). Ma o tyle rację, że polska gospodarka już od dawna oscyluje, wedle poszczególnych wskaźników, w okolicach dwudziestej pozycji na blisko dwieście państw, co oznacza, że na miejsce w G20 (k)raj nad Wisłą sobie zasłużył. Czy jednak jest się czym chwalić? Bo wskaźniki to jedno, a realia drugie. Przykładowo, mamy już jesień, zbliża się zima. Nawet, jeśli nie będzie szczególnie mroźna, to i tak – jak co roku – umierały będą z wychłodzenia osoby w kryzysie bezdomności… których jest niemało, bo patologie nieludzkiego systemu kapitalistycznego, na czele z niskimi pensjami oraz złodziejstwem bankowym potrafią człowieka pozbawić absolutnie wszystkiego. I nie tylko one. W Polsce ludzie umierają w sezonie grzewczym, ponieważ nie stać ich ani na odpowiednie ogrzanie mieszkań – ceny są horrendalne, przeto trzeba ...

Nieskuteczne opium

Karol Marks nazwał religię „opium ludu”. Chodziło mu nie tyle o narkotyczne/odurzające, ile o znieczulające działanie tej substancji. W jego bowiem czasach opium (a także jego pochodne) stosowane było do uśmierzania bardzo silnego bólu. Na tej samej zasadzie religia, oferując wizję wiecznego szczęścia w zaświatach czy możliwości wymodlenia sobie lepszego losu doczesnego, uśmierzała ból życia w kapitalizmie, wynikający z wyzysku, nędzy, niesprawiedliwości, nieustannego strachu o jutro, braku perspektyw oraz pozostałych patologii nieludzkiego owego systemu. Obecnie dostępne są też inne opia, pełniące tę samą funkcję, chociażby książeczki motywacyjne, internetowe pseudo-terapie, itd. One także sprawić mają, że codzienna egzystencja w kapitalistycznych warunkach będzie mniej bolesna, znojna czy beznadziejna. W tym celu przekierowują ludzkie myślenie tak, aby nie skupiało się ono na systemowych patologiach oraz złu wyrządzanym przez kapitalistów tudzież powolny im państwowy aparat represj...

Przykład Ernesta

Kiedy po zwycięstwie Rewolucji Kubańskiej argentyński bojownik Ernesto Che Guevara został na Kubie ministrem odpowiedzialnym za przemysł, stanęło przed nim nader trudne zadanie rozkręcenie gospodarki zrujnowanej przez kolonialną eksploatację ze strony USA i przez lokalnych latyfundystów posiadających pola trzciny cukrowej. Che przeprowadził ogromną reformę rolną, która zlikwidowała gigantyczną własność ziemską, w znacznej mierze upaństwowiła przemysł cukrowniczy (część jednak pól przekazana została samorządom) oraz zapewniła żyjącym do tej pory w skrajnej nędzy Kubańczykom minimum egzystencjalne. Rząd postanowił jednakowoż rozwinąć też inne gałęzie gospodarki (np. rybołówstwo budowano z pomocą… Polski – tak, tak!), i z tym Che również musiał się uporać. Ażby gospodarka się rozwijała, ludzie muszą pracować (niedługo będą to robiły roboty, a ludzkość stanie przed koniecznością wprowadzenia podstawowego dochodu gwarantowanego, ale to pieśń przyszłości, choć raczej nieodległej)...