Posty

Wyświetlam posty z etykietą aktywność

Czas poza pracą

Wielu kapitalistów (sam się z tym spotkałem), jak również propagatorów nieludzkiego systemu kapitalistycznego, dziwi się, że zdecydowana większość społeczeństwa chce po prostu odpracować swoje, wykonać obowiązki zawodowe i iść do domu. Innymi słowy, zdziwienie u wyżej wymienionych wywołuje fakt, iż ludzie nie traktują pracy jako głównego, a wręcz jedynego (poza ewentualnie snem) elementu życia, lecz chcą mieć czas wolny i tak naprawdę żyją poza miejscem wykonywania swego zawodu. Ich zdaniem, życie powinno być dla pracy, a nie odwrotnie. Tymczasem zdecydowana większość z nas pracuje właśnie po to, aby mieć czas dla siebie. Zatrudnienie – nawet lubiane i pozwalające się w różny sposób rozwijać – służy po prostu zdobywaniu środków niezbędnych do utrzymania (czego kapitaliści też nie chcą zrozumieć). Nie ma w tym niż zaskakującego; przeciwnie, to w stu procentach normalne. Siedzi więc proletariusz w robocie przez te osiem godzin (a najlepiej mniej, bo skrócenie ustawowego czasu pracy to...

Świadomość pokolenia Z

Według kapitalistycznej propagandy, młode pokolenia – zarówno w Polsce, jak i w innych państwach, gdzie nieludzki ów system zatriumfował – mają być „leniwe” oraz „roszczeniowe”. Rzekomo „nie chce im się pracować”, a kiedy już podejmują zatrudnienie, to „oczekują nie wiadomo czego”, z pozwalającym się utrzymać zarobkiem na czele. Rzecz jasna, są to utyskiwania pazernych, kapitalistycznych wyzyskiwaczy – wygłaszane z reguły ustami medialnych tudzież pseudo-naukowych propagandystów – którzy chcieliby mieć półdarmową siłę roboczą, jaką można dowolnie eksploatować, bez liczenia się z jakże prostym i (wydawałoby się) oczywistym faktem, że człowiek pracuje nie dla samej pracy, lecz celem zdobycia środków na utrzymanie. Najmocniej od kapitalistów i ich propagandowych marionetek dostaje się pokoleniu Z, urodzonemu w latach 1995-2009, nazywanemu Millenialsami lub generacją internetu. Chodzi o ludzi, który dopiero co weszli, właśnie wchodzą lub szykują się do wejścia na rynek pracy, rozpoczynaj...

Posłuchajcie Uczniów

Od pewnego czasu śledzę na Facebooku profil Posłuchajcie Uczniów. Założyli go, o ile się nie mylę, licealiści, którzy chcą poruszyć temat polskiego systemu edukacji – w jądrze którego, jako uczniowie, tkwią. No i piszą już to o metodzie nauczania „zakuj, zdaj, zapomnij” (oj, pamiętam to ze swoich szkolnych czasów), już to o nauczycielu, który twierdzi, że szkoła powinna nauczać, a nie oceniać (w pełni się z facetem zgadzam), już to o negatywnych skutkach PiS-owskiej deformy edukacji, czyli likwidacji gimnazjów… Naprawdę, ciekawie się te posty czyta. Szkołę skończyłem kilkanaście lat temu, i powiem szczerze, że bardzo się z upływu tego czasu cieszę. Nie był to najlepszy okres w moim życiu, zwłaszcza liceum; trzy lata dosłownie wyjęte z życiorysu, może poza udziałem w pewnym konkursie wiedzy, który dał mi sporo radochy. Zapamiętam z tamtych czasów głównie przemęczenie, stres i łopatologiczne kucie na blachę materiału, który później (tzn. na studiach i w zawodowym życiu pis...

Olani młodzi

W mediach często pojawia się opinia (nie do końca słuszna), jakoby młode pokolenie Polaków nie interesowało się polityką. Są jednak młodzi, również niepełnoletni, ludzie w Polsce, którzy kwestiami politycznymi oraz społecznymi, szeroko zresztą pojętymi, interesują się jak najbardziej, podejmują też zróżnicowaną aktywność na wielu polach, by sobie z nimi poradzić. I są ignorowani, a wręcz olewani przez starsze pokolenia. Przykładowo, 8 stycznia odbyło się posiedzenie sejmowej Komisji Ochrony Środowiska, na którym zjawili się aktywiści (ludzie młodzi właśnie) z różnych organizacji społecznych, w tym ze Stowarzyszenia Ostra Zieleń. Niestety, nie zostali dopuszczeni do głosu, a posłanka Bezprawia i Niesprawiedliwości, Anna Paluch, raczyła wręcz stwierdzić, iż „Ustawodawca to nie rozhisteryzowana nastolatka”. Czym po prostu obraziła zainteresowanych tematyką posiedzenia obywateli, zwłaszcza płci żeńskiej i zwłaszcza nastoletnich. Ale nie tylko ich – jej słowa ugodziły we wszystkich m...

Nieskuteczne opium

„ Religia to opium ludu” - stwierdził swego czasu Karol Marks. Chodziło mu nie o narkotykowy haj, lecz o znieczulenie, bo w jego czasach w tym właśnie celu stosowano ową substancję (dziś też wiele środków przeciwbólowych to opioidy). Filozof oczywiście się nie pomylił, bo zarówno religia (zinstytucjonalizowany zespół wierzeń, rytuałów i dewocjonaliów), jak też będąca czynnikiem osobistym wiara, sprzyjają – nawet, jeśli na zasadzie placebo – łagodzeniu bólu istnienia, dają nadzieję na lepsze jutro, dzięki czemu typowe dla życia w kapitalizmie poczucie braku perspektyw, sensu istnienia i strach wywołany niestabilnością bytową są mniej odczuwalne. Od czasów jednak Karola Marksa świat, a wraz z nim kapitalizm poszedł dalej, dostarczając nam nowe opia, służące dokładnie temu samemu, co religia, a wręcz zastępujące ją w tej roli. Przykładem są różnego rodzaju książeczki motywacyjne, pisane już to dla osób wykonujących konkretne zawody, już to ogólne. Cóż, generalnie rzecz biorąc, ...