Posty

Wyświetlam posty z etykietą piłka nożna

Norweski bojkot

Norwegia sprzeciwia się udziałowi Izraela w eliminacjach do najbliższych piłkarskich mistrzostw świata. Z kolei norweska drużyna odmawia gry w meczach z reprezentacją owego bliskowschodniego organizmu politycznego. Powodem, jak łatwo się domyślić, są zbrodnie przeciwko ludzkości popełniane w Gazie, coraz częściej również na Zachodnim Brzegu (okupowane ziemie palestyńskie), od niedawna też w Libanie i w ostatnich dniach w Syrii. Norwegia chce zatem podjęcia wobec Izraelczyków identycznych działań, jakie podjęto wobec rosyjskich sportowców, których wykluczano z udziału w różnych mistrzostwach, turniejach i tym podobnych wydarzeniach po Putinowskim ataku na Ukrainę. Oczywiście można, a wręcz należy dyskutować, czy tego typu zakazy i bojkoty powinny obejmować sportowców, artystów, naukowców, itd. z danego kraju dlatego, że rządzi nim dyktator, zbrodniarz, szaleniec. Zwłaszcza, że liczni spośród wyżej wymienionych często się takim rządom sprzeciwiają, zwykle pod groźbą poważnych repres...

Nawałnica reklam

Od początku listopada (a może zaczęło się jeszcze w październiku; niewykluczone, że coś przegapiłem) trwa sezon bożonarodzeniowych reklam. W poszczególnych mediach co dnia ich więcej, w sklepach – ze szczególnym uwzględnieniem dyskontów, super- i hipermarketów, innych wielkopowierzchniowych, galerii handlowych, itd. – stopniowo przybywa świątecznych dekoracji, dziwnie wszelako mało mających wspólnego z galilejskim rewolucjonistą, który przyszedł na świat w Betlejem około 7 roku p. n. e. Jak niedawno pisałem, mają nas one zachęcić/przymusić do zakupu ubrań i obuwia, choinek, szopek, żarcia (którego wielu kupujących nie będzie w stanie przejeść, toteż wyląduje na śmietniku) oraz innych utensyliów, bez których grudniowe święta obejść się rzekomo nie mogą. Niektóre nabywać mamy na prezenty, inne dla siebie i swoich rodzin. Mamy dopiero połowę listopada, a owa reklamowa nawałnica zdążyła się już porządnie rozkręcić. Co dopiero będzie w grudniu… Ogólnie, to reklamy wzbudzają we mnie oboję...

Stadiony na grobach

Piłką nożną się nie interesuję; sport ten (podobnie jak wszystkie inne zresztą) uważam za nudny, a oglądanie transmisji meczów jest dla mnie stratą czasu. Jest to jeden z powodów – ale nie najważniejszy! – dla których nie obejrzę mistrzostw świata (mundialu) w Katarze, które rozpoczynają się już wkrótce, bo 20 listopada. Łajno mnie obchodzi, kto zwycięży, za pozbawione znaczenia uznaję, które miejsce zajmie reprezentacja Polski. Znacznie istotniejszą sprawą w moich oczach pozostają straszliwe patologie, jakie kryją się za owymi rozgrywkami – i to one stanowią główną przyczynę, dla których nie zamierzam oglądać transmisji z mundialu. Problemem jest tu gospodarz, czyli Katar. Jedno z najszybciej rozwijających się – przynajmniej, jeśli chodzi o rozmach stawiania imponujących wieżowców i tym podobnych inwestycji infrastrukturalnych – państwo Bliskiego Wschodu, a pewnie też świata. Niestety, od lat wiadomo, iż rozwój ów bazuje na straszliwym wyzysku siły roboczej, który akurat w Katarze p...