Posty

Wyświetlam posty z etykietą mord

Burżuje i wilki

Wraca w polskich – i nie tylko, bo również w czeskich oraz jeszcze innych europejskich – mediach sprawa naszych wilków, które jakoby to dokonują rzezi zwierząt wolno żyjących i domowych, a nawet z lubością kosztują ludzkiego mięsa. Gdyby tak brać na poważnie te komunikaty, należałoby się dziwić, że ludzie nie barykadują się w domach, a jeśli wychodzą na ulice, to bez wojskowej eskorty. Rzecz jasna, te informacje o atakach to kłamstwa. Niekiedy grubymi nićmi szyte, np. filmik z psem rzucającym się na sarnę rozpowszechnia się jako atak wilka. Zagrożenie dla ludzi, a zwłaszcza wieści o ludzkich ofiarach, też wyssane są z palca; po II wojnie światowej w Polsce potwierdzono jedynie dwa przypadki zaatakowania człowieka przez wilka. Jasne, piękne owe zwierzęta w pewnych, nader sporadycznych sytuacjach mogą być niebezpieczne, najczęściej jednak, widząc lub wyczuwając przedstawiciela gatunku Homo rzekomo sapiens, uciekają; podchodzić nieco bliżej mogą młode, niedoświadczone osobniki, powodowa...

Mord dla zysku

Jak doskonale wiemy, kapitalizm to system społeczno-ekonomiczny, filarami którego są prywatna własność środków produkcji oraz dążenie ich właścicieli do maksymalizacji zysku. Zysk osiąga się głównie poprzez wyzyskiwanie zatrudnionych przez owej produkcji pracowników, czyli płacenie im za ich siłę roboczą, wynajętą/kupioną na określony czas, mniej, niż realnie jest ona warta w stosunku do finalnej ceny wyprodukowanego dobra bądź usługi. Im robotnik taniej pracuje, a im droższy jest wytworzony przez niego produkt, tym więcej kapitalista (prywatny właściciel środków produkcji) kasy ma na koncie. Innym sposobem na zwiększanie zysku jest chociażby oszczędzanie na samej produkcji, na projektowaniu wyrobu, użytych do jego wytworzenia materiałach, itd., no i stąd między innymi przybywa nam tandety i dóbr nisko trwałych, które zaśmiecają nasz świat. No, ale żeby zysk się w ogóle pojawił, kapitalista dobro lub usługę musi sprzedać za wyznaczoną przez siebie cenę (tu mała dygresja:...

Zamordowane dla zysku

Na tym blogu często poruszam kwestię naturalnych patologii nieludzkiego systemu kapitalistycznego: wyzysku, eksploatacji pracowników przez kapitał, oszukiwania tych pierwszych przez ten drugi, niesprawiedliwości dochodowych, itd. W kapitalizmie bowiem większość ludzi z tej planety pracuje, na podłych częstokroć, niekiedy wręcz niewolniczych warunkach, celem wygenerowania bogactwa nie swojego, lecz garstki posiadaczy środków produkcji. Ale nie tylko przedstawiciele gatunku Homo sapiens są ofiarami tegoż systemu. Do ich grona zaliczają się też zwierzęta. Działają przecież całe gałęzie przemysłu bazujące na rzezi różnych gatunków istot żywych. Nie tylko spożywczy, który nie może (przynajmniej, dokąd ludzkość nie przerzuci się na wegetarianizm, albo nie stanieje, póki co ogromnie drogie, sztucznie hodowane bez zabijania zwierząt mięso) obejść się bez masowego odbierania życia, częstokroć poprzedzonego skrajnie okrutnym traktowaniem ( vide chów klatkowy, szprycowanie antybiotykami,...

Biedne życie bez wartości

W ostatnich dniach media skupiały się na śmierci prezydenta Adamowicza i wydarzeniach, które nastąpiły po zamachu. Było to całkowicie zrozumiałe; sytuacja owa stanowiła wstrząs i traumę dla społeczeństwa polskiego, dla mnie osobiście też. Jeszcze wcześniej tematem numer jeden była tragedia w jednym z escape-roomów, w którym zginęło pięć dziewcząt. Owe kwestie – tragiczne, a zatem medialne – przysłoniły inne ponure wydarzenia, którymi ośrodki informacyjne już się nie interesowały, pewnie dlatego, że zainteresowanie owo mogłoby prowadzić do zaburzenia sielankowego obrazu kapitalistycznego świata, wciskanego przez medialną propagandę. Przykładowo, w Głogowie – jeszcze przed tragedią gdańską i finałem WOŚP – grupa nastolatków zatłukła na śmierć bezdomnego. Sprawę poruszył Piotr Ikonowicz, a dzięki niemu również media lewicowe, w artykule Boga nie ma . Zdaniem wybitnego działacza społecznego, do śmiertelnego ataku na bezdomnego – sprawcy podobno „nie sprawiali problemów wychow...

Głupcy i przyroda

Obserwując polską scenę polityczną, mam wrażenie, że jednostki AŻ TAK zdegenerowane intelektualnie i skrajnie niekompetentne, nadto widzące interes wyłącznie swój, a nie publiczny, nie rządziły naszym państwem od końca XVIII wieku; tamte ich rządy, przypominam, skończyły się utratą niepodległości i rozbiorami. Kiedy Polska była pod zaborami, owszem, też mieliśmy głupich władców, ale byli to monarchowie mocarstw zaborczych. W okresie II RP, Polski Ludowej (w tym PRL-u od 1952 roku) oraz III RP w Sejmie, Senacie, poszczególnych rządach i w fotelu prezydenckim zasiadali, obok jawnych oszołomów, także ludzie naprawdę inteligentni, kompetentni, a niekiedy wręcz wybitni. Sytuacja ta zaczęła się zmieniać po 2005 roku, kiedy to pozycja parlamentarnej lewicy mocno osłabła, zaś w PiS-ie i PO osobistości wybitnych prawie nie było, dominowali za to średniacy… Ale jednak wymiana pokoleniowa zachodziła, no i teraz rządzą nami intelektualni degeneraci, szkodzący społeczeństwu oraz państwu. Winę – ...