Posty

Wyświetlam posty z etykietą Senat

Perła wśród łajna

W minioną sobotę swoją konwencję miała Lewica. Jej politycy chwalili się osiągnięciami tej partii jako członka koalicji rządowej i dzielili planami na przyszłość. Cóż, jest to jedyna formacja w obecnym rządzie, która rzeczywiście ma się czym chwalić. Mimo bowiem oporu materii, czyli prawicowych koalicjantów i co najmniej równie prawicowej „opozycji”, Lewicy udało się wprowadzić tak ważne programy, jak Aktywny Rodzic (dopłata do żłobków i przedszkoli), renta wdowia czy podniesienie (a raczej przywrócenie do wysokości sprzed obniżki przez poprzednie rządy PO-PSL) zasiłku pogrzebowego. Do tego dochodzi pilotaż skrócenia czasu pracy, wolna od pracy Wigilia, plany rozwinięcia budownictwa tanich mieszkań na wynajem, starania o wprowadzenie związków partnerskich czy liberalizację prawa antyaborcyjnego. Oraz wiele innych. Lewicowi ministrowie i posłowie (a także ludzie z Razem, które jednak wystąpiło z klubu Lewicy i do koalicji rządowej już nie należy) są też jedynymi obecnie politykami pa...

Wycieranie mordy

Jak wiemy, niedawno zmarł pan Marian Turski, ocalały z Holocaustu – przeżył Auschwitz, dziennikarz, intelektualista, a dla wielu osób również autorytet moralny. Przez dekady swojego życia ostrzegał on przed powrotem nazizmu lub podobnego do niego politycznego koszmaru. Ułożył nawet jedenaste przykazanie – „Nie bądź obojętny!”, oczywiście wobec przejawów łamania praw człowieka, będących wstępnym etapem tworzenia totalitaryzmu. Owo przykazane – znacznie bardziej słuszne niż niejedno spośród dziesięciu biblijnych – nader chętnie przywołuje betonowo konserwatywna, acz udająca liberalną, polityczna (oraz medialna, ale nią się dziś nie zajmujemy) prawica w postaci PO/KO i Polski 2050, z dodatkiem jeszcze bardziej betonowego PSL-u. Ale kiedy przyjdzie co do czego, na powoływaniu się oczywiście poprzestają. W zasadzie, nie tyle o powoływaniu się tychże polityków na przykazanie „Nie bądź obojętny!” należy tu mówić, ile o wycieraniu sobie nim przez nich mord („usta” to zbyt łagodne określenie...

Rok zmarnowanych szans

Przed rokiem Bezprawie i Niesprawiedliwość przegrało wybory parlamentarne… i na tym kończą się dobre wiadomości. Rząd stworzyła bowiem szeroka koalicja nie-PiS-owska, w której jednak większość ma klerykalna prawica, od mafii/sekty Kaczyńskiego Jarosława różniąca się niewiele lub wcale. Z perspektywy mijających właśnie dwunastu miesięcy widać, że był to rok zmarnowanych szans, czego oczywiście należało się spodziewać. Na wybory tłumnie udali się młodzi ludzie, którzy nie pamiętali wcześniejszych rządów Donalda Tuska, toteż łatwo mu było ich oszukać, że jest politykiem demokratycznym oraz postępowym; takie samo oszustwo zastosowali Szymon Hołownia i Władysław Kosiniak-Kamysz. Osoby wyborcze, głosujące na Koalicję Obywatelską, Polskę 2050, PSL oraz Lewicę zakładały, że ugrupowania te naprawią szkody wyrządzone przez osiem lat PiS-owskich nie-rządów i wreszcie pchną Polskę na drogę rozwoju. Tak się oczywiście nie stało; klerykalna prawica, dominująca w wyżej wymienionej koalicji, coraz ...

Dziurka w zaporze

Z dobrych wiadomości, w Sejmie w ubiegłym tygodniu odbyło się drugie czytanie ustawy o rencie wdowiej. Rozwiązanie to pozwala, w sytuacji, gdy jest to korzystne dla danej osoby, odziedziczyć część świadczenia emerytalnego po zmarłym współmałżonku. Fakt, że do tej pory takiej możliwości nie było, stanowił, moim zdaniem, wielką niesprawiedliwość społeczną; poza tym, każde wsparcie finansowe dla seniorów, spośród których wielu nie ma zbyt wysokich emerytur czy rent (wina systemu), jest wielce potrzebne. Projekt przeszedł, toteż Lewica otrąbiła sukces. Ona to bowiem od lat lansowała owo rozwiązanie, teraz zaś je przepycha przez procedure legislacyjną. I dobrze. Druga strona medalu jest taka, iż sukces to jedynie częściowy. W drugim czytaniu ustawa bowiem przeszła, ale z rządowymi poprawkami. Te zaś mocno ją okroiły, skutkiem czego pięćdziesiąt procent emerytury zmarłego współmałżonka, jakie będzie można odziedziczyć, „rozwijane” będzie stopniowo. Mówiąc krótko, premier Donald Tusk ...

Senaccy wrogowie proletariatu

Był sobie projekt ustawy o sygnalistach. Miała ona na celu zapewnić ochronę, np. przed zwolnieniem tudzież innymi tego typu bezprawnymi konsekwencjami, pracownikom zgłaszającym nieprawidłowości w miejscu zatrudnienia. Nie tylko jawne przestępstwa, takie jak: mobbing, przemoc fizyczna, molestowanie seksualne, itd., ale też nieprzestrzeganie przepisów BHP, niezapewnienie odpowiednich (bezpiecznych, komfortowych) warunków wykonywania obowiązków, czy wreszcie oszukiwanie na wypłatach i ubezpieczeniach społecznych. Rzecz jest potrzebna, szczególnie w tzw. „januszexach”, czyli firemkach prowadzonych przez nieuczciwych – zarówno wobec klientów, jak i pracowników – pseudo-przedsiębiorców. A, niestety, wiele takich działania, nie tylko psując rynek (poprzez dumpingowe ceny uderzają w uczciwych, rzetelnych i solidnych konkurentów), ale też często stwarzając zagrożenie dla zdrowia tudzież życia ludzkiego. Ustawa o sygnalistach mogłaby częściowo przynajmniej ukrócić liczne patologie rynku pracy...

Razem na miejscu

Dziś będzie coś pozytywnego. Przyznać oto muszę, że jak dotąd zadowolony jestem z działań Lewicy w rządzie i parlamencie. Nowy minister nauki i szkolnictwa wyższego zaraz na początku swego urzędowania rozwiązał trwający w Poznaniu konflikt w kwestii planowanej likwidacji akademika „Jowita”, które walnęłaby zwłaszcza w mniej zamożne osoby studencie (warto wspomnieć, iż plany owe stanowiły konsekwencję działań rzekomo prospołecznego Bezprawia i Niesprawiedliwości); dzięki ministerialnej interwencji do nieszczęścia nie doszło. Z kolei sejmowy klub Lewicy z miejsca złożył projekty ustaw w sprawie aborcji – liberalizujący zwyrodniałe ustawodawstwo antyaborcyjne oraz ratunkowy – głosował przeciwko powołaniu przedstawiciela neonazistowskiej Konfederacji do Prezydium Sejmu, pracuje nad projektem wydłużenia urlopu dla rodziców wcześniaków… a to tylko niektóre przykłady. Szczególną uwagę warto zwrócić na działanie osób poselskich oraz senatorskich z Partii Razem. Co prawda, nie oddelegowała ...

Już po

No i wybory już za nami. Liczenie głosów jeszcze trwa, na ostateczne refleksje trochę zatem nazbyt wcześnie; pamiętajmy też, że wciąż nie-rządzi Bezprawie i Niesprawiedliwość, toteż fałszerstw tudzież innych machinacji wykluczać nie można! W każdym razie, ogromnie cieszy, że frekwencja przekroczyła 70 proc.; jak na polskie warunki, to bardzo dużo i oznacza, iż przyszły parlament będzie w miarę reprezentatywny (przy czym w przypadku Senatu reprezentatywność, czyli oddanie realnych poglądów, sympatii i interesów wyborców, nad wyraz mocno ograniczają jednomandatowe okręgi wyborcze). Jeszcze bardziej raduje, iż głosować wybrało się wiele osób młodych, z pokolenia Z. Poza tym, jako osoby obywatelskie stanęliśmy na wysokości zadania, bojkotując PiS-owskie, zmanipulowane pseudo-referendum; frekwencja, według podanych dotąd danych, wyniosła około 40 proc., co oznacza, iż nie będzie ono wiążące. Jeśli zaś chodzi o wyniki wyborów parlamentarnych, to, jako się rzekło, poczekać trzeba na ...

Bez przełomu

Czas nadchodzi, w najbliższą niedzielę wybory parlamentarne (będę głosował) oraz zmanipulowane pseudo-referendum (zbojkotuję). Oznacza to, że jeszcze tylko dziś i jutro potrwa intensywna kampania, w weekend trochę sobie od niej odpoczniemy, nie licząc wiszących wszędzie bannerów tudzież plakatów. Przyznam szczerze, że nie spodziewam się przełomu… no, chyba, że Bezprawie i Niesprawiedliwość przegra i nie będzie chciało pokojowo oddać władzy, gdyż z czymś takim liczyć się trzeba. Wówczas sytuacja rozwinąć się może w różnym, bardzo różnym kierunku, acz z całą pewnością niewesołym. Jeżeli jednak odniesie zwycięstwo i utworzy nowy nie-rząd (samo lub z neonazistowską Konfederacją, która oby nie weszła do Sejmu!), to rzecz jasna też nic dobrego z tego nie wyniknie, gdyż kontynuowało będzie swoją obecną, nie tyle nawet niszczycielską, ile wręcz zbrodniczą politykę. Jeśli zaś na pierwszym miejscu znajdzie się Platforma/Koalicja Obywatelska, to jedynym pozytywem, jakiego może dokonać, będ...

Mądry kierunek

Politycy Lewicy ogłosili dziś, że w Sejmie nowej kadencji utworzą jeden klub parlamentarny. Nie będzie zatem podziału na klub SLD i Wiosny oraz koło poselskie Razem, bo chodziły plotki, jakoby politycy partii pana Zandberga i pani Zawiszy optowali za takim rozwiązaniem. Byłoby ono nader szkodliwe dla całej Lewicy, pokazałoby bowiem, iż całe to zjednoczenie było jedynie picem na wodę, na czas wyborów. A przede wszystkim – szkodliwe dla samego Razem, bo posłowie zrzeszeni tylko w kole mieliby znacznie mniejsze możliwości działania niż w klubie. Tymczasem w Sejmie liczy się drużyna, im liczniejsza, tym lepiej. Dlatego dobrze, że politycy z Razem, podobnie jak ci z pozostałych partii tworzących koalicyjną Lewicę, poszli po rozum do głowy i nie osłabili ani siebie, ani kolegów i koleżanek. Lewica dostała w wyborach premię za zjednoczenie, toteż gdyby znów zaczęła się dzielić, byłoby to oszukiwaniem wyborców. Którzy właśnie współpracy i zjednoczenia od dawna się domagali (tzn. ci ...

Przyczółek cywilizacji

No i wybory za nami. Dobra wiadomość jest taka, że Lewica wróci do Sejmu. Ewentualnie jeszcze jedna – w izbie niższej polskiego parlamentu najprawdopodobniej zabraknie nader zdegenerowanej pod względem moralnym i etycznym jednostki o nazwie Stanisław Piotrowicz. Niestety – i to już o wiele gorsza informacja – moralnych, etycznych tudzież intelektualnych degeneratów w Sejmie i Senacie będzie wielu, ponieważ Bezprawie i Niesprawiedliwość zwyciężyło ze znaczą przewagą, w parlamentarnych ławach zasiądą też najprawdopodobniej przedstawiciele jeszcze bardziej barbarzyńskiej wersji PiS-u, czyli Kukiz’15 (startowali z list Polskiego Stronnictwa niezbyt Ludowego), oraz neonaziści i korwinowcy z Konfederacji. Niestety, słaby wynik zanotowała Koalicja Obywatelska. Potwierdziło się to, o czym kiedyś pisałem, że zachowawczość, czyli np. obawa przed poruszaniem tematów uznanych przez media za „kontrowersyjne”, bywa w polityce zabójcza. Koalicjanci przejechali się na niej identycznie, ...