Strach solidarucha przed prawdą
Dziś wrócimy do tematu obrony „dobrego imienia” Karola Wojtyły/Jana Pawła II przez prawicę; konkretnie zajmiemy się postsolidarnościową, czyli solidaruchami. Jak doskonale wiemy, te z PiS-u zajadle niczym Zeloci bronią rzekomej świętości i rzekomych zasług papieża-Polaka; dzielnie sekunduje im w tym reszta skrajnej prawicy, jak również Polskie Stronnictwo niezbyt Ludowe. Z kolei postsolidarnościowcy z PO kluczą i kombinują, jak by tu nie pochwalić tuszowania pedofilskich zbrodni kleru przez Karola Wojtyłę/Jana Pawła II, a zarazem nie odciąć się od niego. O ofiarach zboczeńców w sutannach tudzież habitach prawicowcy nie raczą oczywiście pamiętać. Dlaczego postępują tak, a nie inaczej, już wspominałem. Przypomnę zatem, iż wynika to z przyczyn ideologicznych – polska prawica jest klerykalna – oraz rodowodowych – przecież Jan Paweł II i Kościół katolicki wspierał solidarnościową opozycję w latach 80. ubiegłego wieku, politycznie oraz finansowo (transfer pieniędzy z Watykanu i od CIA, z p...