Posty

Wyświetlam posty z etykietą przedsiębiorczość

Załóż firmę

Prowadzenie własnej działalności gospodarczej przedstawiane jest w kapitalistycznej propagandzie jako sposób na odniesienie gigantycznego sukcesu – finansowego i w ogóle życiowego. W szkołach uczy się wszak podstaw przedsiębiorczości (nie wiem, dlaczego przedmiot ów nie nazywa się: „podstawy ekonomii” i nie poświęca uwagi różnym rodzajom przedsiębiorstw, w tym spółdzielniom), co druga reklama dotyczy różnego rodzaju dóbr i usług skierowanych dla osób prowadzących firmy, partie polityczne prześcigają się w kreowaniu obietnic dla przedsiębiorców… Słowem, wygląda to tak, jakbyśmy wszyscy mieli być właścicielami przedsiębiorstw. Niekiedy zresztą wymuszają to przepisy; tak jest w przypadku części zawodów takich jak agent ubezpieczeniowy. W innych przypadkach ludzie faktycznie dobrowolnie decydują się na samozatrudnienie, uznając, że tak jest dla nich korzystniej (dla fachowców z branży, przykładowo, budowlanej czy remontowej to rzeczywiście dobra opcja) lub mając nadzieję na to, że z mał...

Ludzie przedsiębiorczy

Nie trzeba się specjalnie przyglądać, by dostrzec ludzi grzebiących po śmietnikach w poszukiwaniu puszek albo różnych metalowych przedmiotów, wyrzuconych przy okazji chociażby remontów. Zbierają je i wynoszą na złomowisko, by uzyskać w ten sposób pieniądze (przeważnie niewielkie kwoty, acz za taką miedź można już zainkasować trochę grosza) i podratować się w ten sposób. Nie zawsze są to osoby w kryzysie bezdomności; wielu spośród takich zbieraczy to emeryci i renciści, ale nie brakuje też pracowników, którzy tak właśnie sobie dorabiają do żałosnych z powodu kapitalistycznej chciwości pensyjek. Niektórzy tacy zbieracze, nim zaniosą swój urobek na złom, rozglądają się wstydliwie dookoła, inni taszczą znaleziony metal zupełnie jawnie. Co do mnie, uważam, że nie ma się czego wstydzić; sam trochę złomu w ciągu ostatnich miesięcy sprzedałem, jakkolwiek nie wygrzebywałem go z koszy na śmiecie, ale z piwnicy i garażu, robiąc porządki. A nawet, jeśli ktoś zbiera złom po śmietnikach, to i tak ...

Pracusie i pasożyty

Kilka lat temu w jednym z odcinków swojego programu telewizyjnego Robert Makłowicz pokazał (jeśli mnie pamięć nie myli) kambodżańską rodzinę prowadzącą obwoźny handel miejscowymi potrawami; wykorzystywała w tym celu skuter czy motocykl (nie pamiętam dokładnie), do którego przymocowano specjalną budkę, gdzie odgrzewano, gotowano i smażono owe przysmaki. Robert Makłowicz nazwał tę działalność „przykładem lokalnej przedsiębiorczości”. I miał w stu procentach rację, bo ci kucharze-handlarze stanowią wręcz model prawidłowo rozumianych przedsiębiorców. Kimże bowiem jest przedsiębiorca/biznesmen? Ano, po prostu człowiekiem PRACUJĄCYM na własny rachunek, czyli prowadzącym swoją działalność gospodarczą (firmę). Może ona być jednoosobowa lub zatrudniająca pracowników; w obu tych przypadkach przedsiębiorca PRACUJE (zazwyczaj bardzo ciężko). Założenie takiej działalności – zwłaszcza jednoosobowej – nie zawsze jest dobrowolne, gdyż wymuszać je mogą już to przepisy prawne (agent ubezpieczeniowy, b...

Nie ma ryb w jeziorze

Neoliberalna, prokapitalistyczna propaganda, jeśli w ogóle porusza temat pomocy dla potrzebujących (chodzi tu głównie o bezrobotnych, niezamożnych, wykluczonych społecznie), najczęściej mówi o „dawaniu wędek zamiast ryb”. Czyli nie o przekazywaniu ludziom bezpośrednich środków pomocowych (finansowych, rzeczowych, itd.), lecz o wykreowaniu dla nich warunków rozwoju. Jeżeli bowiem ktoś dostanie rybę, to ją zje, i po jakimś czasie znów będzie głodny, natomiast mając wędkę, sam nałowi sobie karpi, karasi czy szczupaków. Przykładowo, według neoliberałów, jeśli łatwo będzie zakładać firmy, to bezrobotni pootwierają własną działalność i się wzbogacą. Można im ewentualnie zagwarantować jakieś preferencyjne kredyty na rozkręcenie mikroprzedsiębiorstw, to wówczas i sektor bankowy zyska. Pozornie to wszystko jest logiczne i nawet kuszące. Wydaje się też, iż piewcy tego typu propagandy sami w te tezy wierzą. Jak to jednak w życiu bywa, sprawa nie wygląda tak prosto. Nie wystarczy mieć w...