Posty

Wyświetlam posty z etykietą ekologia

Cmentarny przesąd

Wprawdzie Dziady/Halloween dopiero pojutrze, Wszystkich Świętych w sobotę, natomiast Zaduszki w niedzielę, niemniej sezon odwiedzin grobów już trwa w najlepsze. Coraz więcej osób przybywa na cmentarze, czy to celem zrobienia porządków, czy to, aby zapalić znicze przed świątecznym weekendem i uniknąć w ten sposób korków. W każdym razie, warto zatrzymać się na chwilę przy cmentarnej tematyce. Istnieje mianowicie przesąd, wedle którego nie należy niczego zabierać z cmentarza i wynosić poza jego bramę, a już na pewno nie wolno brać czegokolwiek do domu. Można bowiem w ten sposób rzekomo ściągnąć na siebie nieszczęście lub wręcz śmierć. Z tego samego powodu nie powinno się też robić zdjęć w miejscu pochówku. Cóż, fotografie na cmentarzu robić mi się zdarzało – przedstawiały grób rodziców i robiłem je na potrzeby krewnych. A co do zabierania przedmiotów, postępuję tak co roku. Konkretnie, zbieram znicze z nagrobka rodziców i biorę je do domu celem umycia. Podobnie czynię z tackami. Dzi...

Śmiecie z cmentarza

Od dzieciństwa wpajano mi szacunek dla zmarłych, miejsc pochówku i pamięci, grobów, itd. Nie żaden fanatyczny kult ani puste bałwochwalstwo (wyrażające się np. w konkurowaniu, kto kupi większego i bardziej fantazyjnego znicza albo mocniej rozrośniętą chryzantemę, o dawaniu maksymalnie wysokich kwot na wypominki nie wspominając), lecz właśnie zwykły ludzki szacunek. Dlatego też nigdy nie przyszłoby mi do głowy zdemolować cmentarz czy zniszczyć czyjś nagrobek – choćby krył człowieka, o którym mam jak najgorszą opinię. Jednocześnie cały czas pozostaję świadomy, iż groby są – paradoksalnie – nie dla zmarłych (ci nie potrzebują już wszak niczego), lecz dla nas, żywych. Pomagają nam bowiem chociażby w podtrzymywaniu wspomnień o ludziach, jacy od nas na zawsze odeszli, w dbaniu o ich pamięć i właśnie oddawaniu im szacunku. Toteż staram się po prostu dbać o nagrobek najbliższych zmarłych krewnych, myjąc go dokładnie raz na jakiś czas (a częściej ścierając z niego kurz tudzież inne zabrudzeni...

Nowy wróg arcybiskupa

Niejaki Jędraszewski Marek, arcybiskup, metropolita krakowski, znalazł sobie nowego wroga. I nawet wymyślił dla niego nazwę – „ekologizm”. Tak właśnie mało dostojny hierarcha kościelny określił ruchy społeczne domagające się zastopowania negatywnych zmian klimatu, ich postulaty oraz ikonę, czyli Gretę Thunberg. Ale po kolei. Marek Jędraszewski udzielił kilka dni temu wywiadu jednej z prawicowych, a raczej prawackich stacji telewizyjnych, i tam właśnie wspomniał o „ekologizmie” jako o, jego zdaniem, nowej ideologii, oczywiście „bardzo niebezpiecznej” i „sprzecznej z Biblią”. Co ciekawe, w tym samym wywiadzie arcybiskup jasno stwierdził (i za to należy go pochwalić), że zmiany klimatyczne zachodzą, a ludzkość się z nimi boryka. Działalność ruchów społecznych, domagających się od polityków, właścicieli korporacji oraz innych decydentów, aby podjęli zdecydowane działania zamierzające do zastopowania negatywnych owych przemian i oddalenia grożącej ludzkości katastrofy, jednakowoż...

Bohaterka

Co nastoletnie dziecko może robić w wakacje? Najlepszą opcją jest czytanie książek, można też oczywiście sięgnąć po komiksy, oglądać filmy, grać na komputerze lub konsoli, spacerować (najlepiej z psem), pływać, biegać, wspinać się, wybrać w podróż… Możliwości jest wiele. Wybór, jakiego dokonała trzynastoletnia Inga Zasowska, jest wyjątkowo nieoczywisty, ale też zasługuje na gigantyczny szacunek. Dziewczyna, zamiast odpoczywać, prowadzi bowiem Wakacyjny Strajk Klimatyczny. Polega on na tym, że Inga w każdy piątek przychodzi z transparentem pod Sejm, by w ten sposób zaprotestować – pokojowo i zgodnie z prawem – przeciwko bierności polskich polityków w kwestii walki ze zmianami klimatycznymi. Od siebie dodam, że mamy tu do czynienia nie tylko z biernością; rząd Bezprawia i Niesprawiedliwości przyczynił się do rabunkowego wyrębu lasów, daje zielone światło mordercom zwierząt, sprowadza do Polski tony zatruwających środowisko (i ludzi!) śmieci, buduje kolejne elektrownie węglowe ...

Podatek od auta

Niedawno pani Anna Maria Żukowska opublikowała na profilu SLD tekst (ukazał się też w Dzienniku Trybunie ) o polskim systemie podatkowym. Słusznie podniosła, że w (k)raju nad Wisłą obywatele najzamożniejsi są opodatkowani w znacznie mniejszym stopniu (w stosunku oczywiście do uzyskiwanych dochodów) niż ci biedniejsi, toteż trzeba z jednej strony zmniejszać obciążenie podatkowe dla osób mało- i średniozamożnych, a z drugiej wprowadzić dwie wyższe stawki dla krezusów. Słusznie. Podnosi też pani Żukowska konieczność zmniejszenia podatków pośrednich, czyli VAT-u i akcyzy – nie licząc produktów szkodliwych, które powinny zostać, zdaniem działaczki SLD, opodatkowane bardziej niż dziś. I z tym też trudno polemizować. I jeszcze proponuje pani Żukowska podatek ekologiczny, czy to od paliw lotniczych, czy to od opakowań z tworzyw sztucznych, czy to za zakup nowego lub używanego samochodu o napędzie innym niż elektryczny. I przy tych samochodach się zatrzymajmy. Samą ideę podatku ekologicz...

Kapitalizm morduje planetę

Uczestnicy katowickiego szczytu klimatycznego, podobnie zresztą jak wszystkich innych tego typu wydarzeń, podkreślają skalę zniszczeń, jakich człowiek dokonał w przyrodzie i w ogóle na Ziemi. Mówią dużo i trafnie o zmianie klimatu, zanieczyszczeniach, eksploatacji surowców naturalnych, rabunkowej wycince lasów, doprowadzaniu do wyginięcia licznych gatunków zwierząt i roślin, itd. Mało jednakże pada informacji, że przyczynami niszczenia naszej planety przez człowieka W TAKIEJ SKALI są prywatna własność środków produkcji oraz kapitalizm jako system. I bez ich likwidacji tudzież obalenia niewiele się w tym względzie zmieni. Człowiek prawdopodobnie od początku istnienia swojego gatunku (a raczej gatunków, bo długo było ich wiele, zaś współczesny Homo sapiens , jak się okazuje, stanowi międzygatunkową genetyczną hybrydę, czy raczej hybrydy, różne w zależności od rejonów globu) polował na zwierzęta i ścinał drzewa, przed tysiącami lat nauczył się wydobywać i obrabiać surowce. Przez tys...

Cywilizowany jak dżihadysta

Jedynym z wyznaczników cywilizacji – zarówno jako etapu rozwojowego ludzkości, jak też poziomu umysłowego, emocjonalnego i moralnego poszczególnych społeczeństw tudzież jednostek ludzkich – jest podejście do przyrody i środowiska naturalnego. Polska pod tym względem wypada, niestety, blado. Po 1989 roku staliśmy się złomowiskiem oraz śmietniskiem Europy i świata (proces ów gwałtownie przyspieszył pod rządami Bezprawia i Niesprawiedliwości), panująca nam niemiłościwie partia przyzwoliła na masowy rabunkowy wyręb lasów (bynajmniej nie tylko Puszczy Białowieskiej; odwołanie Szyszki patologii owej bynajmniej nie wstrzymało), jesteśmy jednym z europejskich centrów masowej zbrodni pod nazwą hodowla zwierząt futerkowych, w wielu kręgach społecznych wciąż jest u nas przyzwolenie na przemoc wobec zwierząt, a kiedy pójdziemy do lasu czy na łąkę, bez trudu dostrzeżemy tam od czorta śmieci, wyrzucanych przez niefrasobliwych, zdziczałych rodaków. Tymczasem lider dżihadystycznej grupy asz...