Posty

Wyświetlam posty z etykietą ciemnota

Kandydat spod znaku swastyki

Wybory parlamentarne już w przyszłym roku, toteż poszczególne partie rozpoczęły proces przygotowań, czyli nieformalne kampanie wyborcze. Jedne chwalą się swoimi osiągnięciami – przy czym realnie pozytywne na chyba tylko Lewica – inne… ano właśnie. Bezprawie i Niesprawiedliwość w miniony weekend przedstawiło swojego kandydata na premiera. Jak łatwo się domyślić, nie jest nim prezes tej mafii/sekty, czyli Kaczyński Jarosław – ten woli wszak sterować rządem z tylnego siedzenia, a poczesne stanowiska obsadzać marionetkami; w ten sposób rządzi, nie wysilając się, ani nie ponosząc odpowiedzialności – lecz Czarnek Przemysław. Czyli były PiS-owski minister (lub ministrant, jak określił go w swojej piosence zespół Big Cyc) ciemnoty. Ostatnio wyrósł on na prominentnego PiS-owca i, jak widać, pełznie ciągle w górę. Czarnek należy do najbardziej odrażających postaci na polskiej scenie politycznej, i to nie tylko obecnej, ale w całej jej historii. To radykalny neonazista, którego zwyrodniały ś...

Ciemnota kontratakuje

Trwa ofensywa skrajnej prawicy (od PiS-u począwszy) i – jakżeby inaczej? – Kościoła katolickiego na przedmiot edukacja zdrowotna, który debiutował w szkołach z początkiem obecnego roku szkolnego. Kto wie, czy nie jest na największe osiągnięcie ministry edukacji, Barbary Nowackiej; czas pokaże. Niestety, lekcje nie są obowiązkowe, bowiem klerykalny w większości rząd aż tak daleko nie poszedł. A szkoda, bo edukacja zdrowotna jest w naszych czasach wręcz niezbędna; uczy nie tylko o sprawach seksualności (w tym odpowiedzialnych zachowań), ale też zdrowego trybu życia, higieny czy bezpiecznych zachowań w Sieci. Innymi słowy, przedmiot ów dostarcza dzieciom i młodzieży tego, czego obecnie potrzebują. Rzecz jasna, zbyt wcześnie, by oceniać jakość edukacji zdrowotnej, np. przygotowanie kadry nauczycielskiej. Niemniej, wprowadzenie tego przedmiotu samo w sobie jest bardzo pozytywnym krokiem naprzód, nawet, jeśli z powodu nieobowiązkowości zbyt krótkim. Jak wspomniałem na początku, samo poj...

Kościół i hydra

W Wałbrzychu grupa polskich nazistów napadła na Paragwajczyka i go pobiła. Te wewnętrznie przeobrażone istoty człekokształtne motywowane były fałszywymi doniesieniami, jakie wcześniej składano na tego człowieka. Jednakże była to motywacja bezpośrednia, pośrednią stanowiła nienawiść wczepiana w ich mózgi (i pozbawiająca ich człowieczeństwa na rzecz skrajnie prawicowej ideologii) długo i konsekwentnie; za chwilę do tego wrócimy. Część ośrodków medialnych na owo ponure wydarzenia zareagowało – jak najbardziej trafnymi! – stwierdzeniami, że mamy w Polsce „atmosferę pogromową”. To prawda, przy czym gęstnieje ona od długiego już czasu; napady na ludzi na tle rasistowskim, ksenofobicznym, homofobicznym, religijnym, itd. zdarzają się w (k)raju nad Wisłą od dawna i są coraz częstsze; nierzadko spotykają się z… no dobra, może nie bezkarnością, ale dalece posuniętą pobłażliwością ze strony aparatu represji – tego samego, co potrafi sprawnie zaszczuć człowieka śmiertelnie chorego albo na zlecen...

Zamiast religii

Na jednym z portali społecznościowych popularność zyskuje mem: PRZYSPOSOBIENIE OBRONNE ZAMIAST RELIGII. Kiedy ujrzałem go po raz pierwszy, wzbudził we mnie cokolwiek mieszane odczucia. Z jednej bowiem strony jestem zdecydowanie za przeniesieniem katechezy ze szkół publicznych do przykościelnych salek; tam jest jej miejsce, nie wspominając o tym, że budżet państwa oraz poszczególnych jednostek samorządu terytorialnego znacząco by zyskał. Z drugiej wszelako, trudno mi oprzeć się wrażeniu, że osoba, która mem stworzyła, zbyt mocno dała się uwieść wojennej propagandzie obecnego rządu oraz „opozycji”, mającej przecież na celu odwrócenie społecznej uwagi od takich kwestii, jak narastające (powoli, acz stale) bezrobocie czy trwający od dłuższego czasu (nawet w okresie, kiedy bezrobocie było na bardzo niskim poziomie!) rozrost skali skrajnego ubóstwa. Żadna wszak wojna Polsce nie grozi, Rosja – wbrew temu, czym nas straszą – do ataku na nas ani na żadne inne państwo europejskie, się nie szy...

Klerykałowie w służbie ciemnoty

Polski system edukacji ma wiele wad, a jedną z nich jest to, że zarówno treści programowe licznych przedmiotów, jak i metody nauczania nie odpowiadają wyzwaniom współczesnego świata oraz potrzebom dzieci i młodzieży. Częściowo wynika to z faktu, iż w Ministerstwie Edukacji oraz kuratoriach przez lata siedzieli betonowi konserwatyści lub wręcz jawni faszyści (Giertych, Czarnek), a częściowo z tego, że nie wszyscy nauczyciele odpowiednio pełnią swój zawód; to zresztą nie tyle ich wina, ile przestarzałych szkoleń zawodowych, jak przypuszczam. W efekcie, zamiast wiedzy szkoła szerzy ciemnotę (katecheza patologię ową pogłębia), a zamiast zachęcać, zniechęca do nauki… i to praktycznie ze wszystkich przedmiotów. Tymczasem świat wokół nas nieustannie się zmienia, co oznacza chociażby, że osoby małoletnie mają do czynienia z nowymi problemami czy ogólnie sytuacją. Szkolnictwo powinno do tychże zmian dostosowywać przekazywane (w maksymalnie atrakcyjnej formie, oczywiście) na poszczególnych le...

Posypcie głowy popiołem

Dziś Walentynki, czyli wspomnienie (świętego w katolicyzmie i prawosławiu) Walentego, chrześcijańskiego biskupa, jaki miał wbrew woli cesarza Klaudiusza II udzielać ślubów obywatelom rzymskim powołanym do woja. Jest on patronem zakochanych, osób chorych psychicznie oraz epileptyków. Dla mnie jako dla singla to zwykły dzień tygodnia, niemniej dla zakochanych Walentynki są raczej miłe. Niestety, kapitalizm skomercjalizował owo nieformalne święto totalnie. No cóż, żądza zysku klas pasożytniczo-wyzyskujących wszystko przesłania i nawet jeśli nie niszczy, to ogołaca z niepieniężnej wartości. W tym roku tak się zbiegło, że Walentynki wypadły we środę popielcową. Dla mnie jako dla apostaty jest to zwykła środa, ale katolicy w ten dzień, rozpoczynający Wielki Post, idą do kościołów, by wziąć udział w nabożeństwie, elementem którego jest posypanie głowy popiołem na znak pokuty. Co w tym złego? Nic – poza faktem, że Kościół katolicki do perfekcji opanował sztukę wmawiania ludziom poczucia win...

Dobry pomysł

Dyrektorka jednej ze szkół w Bielsku-Białej stwierdziła, że lepiej niż nazw afrykańskich jezior, byłoby uczyć dzieci robienia śniadań. Innymi słowy, znacznie ważniejsze z edukacyjnego punktu widzenia jest przekazywanie umiejętności praktycznych, niż wpajanie encyklopedycznych informacji, które w naszych czasach z łatwością można pozyskać (źródeł jest wszak pod dostatkiem, z dostępem do nich też problemu nie ma), a i tak, jeśli nie będą pożytkowane, szybko zostaną zapomniane. W pełni się z tym zgadzam. I nie ja jeden, gdyż podobne głosy od lat wielu dochodzą ze strony ludzi znacznie ode mnie mądrzejszych, czyli specjalistów od systemu oświaty. Dobrze, że wśród kadry nauczycielskiej też są osoby, jakie mają tego świadomość. Cóż, z całym szacunkiem dla geografii Afryki, o takiej na przykład Tanganice nie myślę zbyt wiele, za to przyrządzeniu oraz zjedzeniu śniadania – w moim przypadku oczywiście wege – poświęcam uwagę każdego poranka. Ktoś powie, że posiłki każdy sobie przyrządzi, ...

O maturze słów kilka

No i zaczął się sezon matur. Dziś pierwszy egzamin, jeśli się nie mylę. Wszystkim więc osobom do niego przystępującym, serdecznie życzę powodzenia. Jak obecnie, to znaczy w szkole Czarnka, wygląda matura, nie wiem, ale podejrzewam, że gorzej niż w moich czasach. A przynależałem do drugiego rocznika deformy systemu edukacji (wówczas jeszcze można było o niej mówić, jakkolwiek z coraz większym trudem i cudzysłowem) rządu AWS-UW, która wprowadziła gimnazja i trzyletnie liceum; do szkół owych uczęszczałem. Ze swojego egzaminu maturalnego zapamiętałem głównie to, że rozpoczynając szkołę średnią, nie wiedziałem, jak ma on wyglądać (nijaka polityka informacyjna w tym zakresie nie funkcjonowała, przez co zresztą źle wybrałem profil, fundując sobie trzy lata najgorszego w życiu – serio! – koszmaru), ulgę, że nie musiałem zdawać matematyki (nie była wtedy obowiązkowym przedmiotem maturalnym) oraz to, iż wymagano ode mnie głównie bezmyślnego wypełniania testów (co zmieniło się, gdy poszedłem na...

Tresura zniewolonych Hitlerjugend

Minister ciemnoty (edukacją ani oświatą nazwać się tego nie da), neonazista o nazwie Czarnek Przemysław, dołączył do grona PiS-owców jeżdżących po Polsce z (na razie) nieformalną kampanią wyborczą. Wybrał się ostatnio do Elbląga. A tam chwalił się, ile to pieniędzy PiS-owski nie-rząd przeznaczył na szkolnictwo, stwierdził, iż polska szkoła „jest bezpieczna” (aha, zwłaszcza dla osób uczniowskich LGBT+), objechał krytyków Jana Pawła II, Kościoła katolickiego oraz Bezprawia i Niesprawiedliwości… Co zaś najgorsze, podzielił się swoją wizją polskiego systemu wątpliwej edukacji. Która sama w sobie jakoś szczególnie zaskakująca nie jest. Trzeba skończyć z mówieniem dzieciom w szkole, że mają tylko prawa – oświadczył Czarnek. - Mają prawa i obowiązki. Trzeba skończyć z mówieniem, że jest tylko wolność. Jest wolność i odpowiedzialność. Nie ma wolności bez odpowiedzialności (…). Trzeba skończyć z mówieniem, że w szkole najważniejszy jest uczeń. W systemie oświaty najważniejszy jest uczeń, ale...

Dzicz i kobiety

Pamiętacie Andrzeja Leppera i jego wstrętną wypowiedź: „Jak można zgwałcić prostytutkę?” oraz jeszcze wstrętniejszy chichot, jaki jej towarzyszył? Słowa te mocno zbulwersowały co bardziej świadome i wrażliwe osoby obywatelskie – słusznie oczywiście. Pamiętacie, jak hitlerowiec o nazwie Janusz Korwin-Mikke, jeden z najbardziej zdegenerowanych typów na polskiej scenie politycznej (na szczęście podobno już z nich schodzący), porównywał gwałcenie kobiet do… picia wódki z gwinta i promował „edukację seksualną” dziewczynek u pedofila na kolanach? Brakuje w naszym arcybogatym języku słów, które w dostatecznym stopniu oddałyby odrazę, jaką wywołują te wypowiedzi… a zwłaszcza wszystko, co się za nimi kryje. A ostatnio grono politycznych – konkretnie prawicowych – „ekspertów” od kobiet, dziewcząt i seksu (zwłaszcza niedobrowolnego) poszerzyło się o dwóch kolejnych dzikusów. Oto Kaczyński Jarosław, prezes Bezprawia i Niesprawiedliwości, podzielił się swoją opinią na temat niskiej dzietności w...

Szkoła pod hitlerowskim kirem

Pamiętacie jeszcze Lex Czarnek, czyli nowe ustawodawstwo dotyczące systemu „edukacji” (cudzysłów oczywiście celowy i nieprzypadkowy), określane tak kolokwialnie od nazwiska obecnego PiS-owskiego ministra ciemnoty (oświatą nazwać się przecież tego nie da), hitlerowca o nazwie Przemysław Czarnek? Stanowiło ono element szerszego pakietu PiS-owskich deform, cofających polskie szkolnictwo mentalnie, programowo i ideologicznie do czasów średniowiecza – wczesnego, zaraz po upadku Cesarstwa Zachodniorzymskiego – tak, by zamiast wychowywać świadomych, dobrze wykształconych, kompetentnych obywateli, hodować przesiąkniętych nienawiścią do świata całego neonazistów z wypranymi mózgami, a zarazem pokornych niewolników wielkiego kapitału tudzież bezwolne ofiary księży-pedofilów. Samo w sobie Lex Czarnek służyć miało faszyzacji systemu szkolnictwa poprzez pozbawienie placówek „edukacyjnych” resztek samodzielności – miały one być podporządkowane kuratorom, rzecz jasna PiS-owskim; pośród tychże nie bra...

Szkoły grozy

Szkolne lata mam już dawno za sobą (z czego się ogromnie cieszę), dzieci nie mam (i mieć raczej nie chcę), a mimo to informacje o tym, co dzieje się z polskim systemem ciemnoty – boć przecież oświatą nazwać się tego guana nie da – do mnie docierają, rzecz jasna głównie za pośrednictwem mediów. I przyznam szczerze, że kiedy czytam w prasie bądź internecie, słucham w radio, albo oglądam w telewizji, jak obecnie wygląda polska szkoła, zgroza mnie ogarnia. A zaraz potem przychodzi radość, że nie mam kilkunastu lat i nie muszę się użerać z tym koszmarem. Za moich czasów placówki edukacyjne nie były zbyt przyjaznymi miejscami. O ile podstawówkę i gimnazjum zapamiętałem raczej neutralnie – jakoś szło to przeżyć, mimo iż zdarzały się patologie typu przemoc – o tyle z liceum wyniosłem głównie przemęczenie wywołane ślęczeniem nad przedmiotami, które ni grzyba nie okazały mi się później przydatne do czegokolwiek, jak również permanentny, codzienny stres wygenerowany już to częstymi sprawdzianami...

Ciemnota i kapitalizm

Dziś zajmiemy się takim małym zestawieniem. Oto Teleskop Webba sfotografował powierzchnię Jowisza. Na jego biegunach widać zorze. Coś wspaniałego; naprawdę warto poszukać w internecie zdjęcia i sobie pooglądać. A to tylko jeden z licznych przykładów postępującej eksploracji kosmosu przy użyciu teleskopów, satelitów oraz im podobnych urządzeń. Wprawdzie misji załogowych na inne planety jeszcze nie ma (zbyt drogie, zbyt ryzykowne i szkodliwe dla ludzkiego zdrowia – nieważkość naszym organizmom nie służy, promieniowanie kosmiczne tym bardziej nie), ale mimo to z dnia na dzień wiemy coraz więcej o Układzie Słonecznym, powierzchni zaliczanych do niego planet, składzie ich atmosfery, a nawet o tym, co dzieje się jeszcze dalej w kosmosie, i jakie były początki wszechświata… W ogóle nauka rozwinęła się tak bardzo, że samo śledzenie odkryć z jednej tylko pod-dziedziny określonej dyscypliny jest zajęciem pełnoetatowym, nie wspominając już o tym, że wymagającym gigantycznej wiedzy. Każdego dni...

Pan zacofany

Donald Tusk stwierdził w udzielonym niedawno wywiadzie, że jedną z przyczyn wyborczego zwycięstwa PiS-u miała być… „zbyt szybka rewolucja obyczajowa”, jaka rzekomo nastąpiła w Polsce za kadencji haratacza w gałę. Dał tym dowód nie tylko niezrozumienia przyczyn sukcesów wyborczych mafii/sekty Kaczyńskiego (wynikających z braku polityki społecznej rządu PO-PSL, niskich płac, powszechności umów śmieciowych i stanowiącej ich naturalny skutek niestabilności bytowej, pogardy Platformersów wobec osób niezamożnych, itd.) oraz kompletnego braku samokrytycyzmu, ale też – przede wszystkim – gigantycznego zacofania mentalnego, w zasadzie identycznego z tym, jakie występuje u prezesa Bezprawia i Niesprawiedliwości (nic dziwnego, skoro obaj są przedstawicielami sił ciemnoty, czyli klerykalnymi konserwatystami, w przypadku Kaczyńskiego z faszystowskim odcieniem). Ale po kolei. Pod rządami pana Tuska Donalda – oraz jego krótkotrwałej następczyni następczyni, pani Kopacz Ewy – rewolucja obyczajowa n...

Przykład niebezpiecznej ciemnoty

Fajny miał pomysł pan prezydent miasta Wałbrzych (gospodarczo zniszczonego przez prawicę postsolidarnościową, ale to inna historia), z zawodu będący lekarzem. Otóż, wyszedł on z inicjatywą obowiązkowych szczepień dla mieszkańców tejże dolnośląskiej aglomeracji. Idea owa spodobała się najwyraźniej większości wałbrzyskich radnych, którzy przyjęli odpowiednią uchwałę. Tę, niestety, uchylił PiS-owski wojewoda, toteż w życie nie weszła. Co jeszcze gorsze, u części wałbrzyszan pomysł obowiązkowych szczepień wywołał istną furię. Grożą teraz swojemu prezydentowi śmiercią, wyzywają go od doktora Mengele (zaiste chory absurd; Mengele przeprowadzał w Auschwitz odrażające eksperymenty i mordował ludzi, prezydent zaś Wałbrzycha chciał ludzkie życia ratować) i – jednym tchem! – do… Żyda (dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat i ludzka głupota, przy czym co do wszechświata nie ma pewności, a na nieskończoność ludzkiej głupoty dowód stanowią przytoczone wyzwiska), gromadzą się pod jego domem; samorz...

Prawica i zacofanie

W kulminacyjnej scenie znakomitego filmu Konopielka (reż. Witold Leszczyński), na podstawie prozy Edwarda Redlińskiego, podlascy chłopi kłócą się o to, czy żniwa przeprowadzać należy kosą – jak chce „postępowy” (akcja rozgrywa się w okresie PRL, kiedy traktory i kombajny mocno się upowszechniły) Kaziuk (Krzysztof Majchrzak), czy też – jak każe wioskowa tradycja – sierpem… a w tle słychać przelatujący odrzutowiec. Jest to chyba najgenialniejszy w polskiej kinematografii – i kulturze w ogóle – portret polskiego zacofania, dotykającego bynajmniej nie tylko wsi. Dziś bardziej niż technologiczne, dotyka nas zacofanie mentalne, znacznie od technologicznego gorsze. Przykładowo, niejaki Czarnek Przemysław, minister ciemnoty w nie-rządzie Bezprawia i Niesprawiedliwości, zamiast troszczyć się o to, by polska nauka się rozwijała, domaga się, żeby lansowała ona konserwatywne wzorce społeczne. I propaguje nową dziedzinę… hm… wiedzy, czyli biblistykę. Cóż, Biblię, podobnie zresztą jak każde inne ...

Najgorsze cechy

W mediach – od prasy, poprzez radio i telewizję, po internet – znaleźć można całą pasę pozornie słusznych, a w istocie straszliwie idiotycznych i nic zgoła niemających wspólnego z rzeczywistością opinii. Mianowicie, że niby Bezprawie i Niesprawiedliwość „przywraca PRL”, że „niweczy dorobek transformacji”, że „to socjaliści/komuniści” (kompletny absurd), i tym podobne. Tymczasem prawda jest taka, że PiS, owszem, jest formacją antydemokratyczną, lecz jeśli cokolwiek z dorobku transformacji niweczy, to niezawisłość sądownictwa, ochronę praw człowieka (marną również przed objęciem władzy przez mafię/sektę Kaczyńskiego; od 1989 roku łamane były i ciągle są głównie prawa pracownicze oraz prawa kobiet i mniejszości, co PiS jedynie wyostrzyło) oraz funkcjonowanie parlamentaryzmu. We wszystkich innych zakresach kontynuuje – prawda, w formie mocno sprymitywizowanej – podstawowe założenia transformacji ustrojowej i gospodarczej, stanowiące dogmaty od 1989 roku. Skoro jednak kapitalizm jest już ...