Posty

Wyświetlam posty z etykietą koty

Chip dla zwierzaka

Chyba wszyscy pamiętamy niedawną aferę z pseudo-schroniskami. Ukazywała ona tragedię bezdomnych zwierząt w Polsce… a istot takich, niestety, nie brakuje, choć sytuacja pod tym względem i tak jest dziś o wiele lepsza niż kilkanaście czy kilkadziesiąt lat temu. Zresztą, nawet, jeśli dany pies, kot czy inny zwierzak ma swój dom, niekoniecznie oznacza to, że jest tam otoczony odpowiednią opieką. W wielu polskich miejscowościach, zwłaszcza na wsiach, rozlatująca się buda i ciężki łańcuch wciąż stanowią ponury „standard”. A kiedy pies czy kot się zgubi, mało kto się tym przejmuje. Rząd chce poprawić sytuację zwierząt domowych w (k)raju nad Wisłą (a przynajmniej tak deklaruje), toteż opracował projekt ustawy o obowiązkowym chipowaniu psa i kota. Wkrótce przejdzie on do dalszych prac legislacyjnych. Akt ów wprowadzić ma Krajowy Rejestr Oznakowanych Psów i Kotów (KROPiK), czyli centralną bazę danych, w której znaleźć się mają wszystkie zachipowane i zarejestrowane czworonożne owe zwierzak...

Żywy prezent

Jak zwykle przed Bożym Narodzeniem/Solstycjami/Jule pojawiają się w internecie, a pewnie i innych mediach, liczne memy, posty tudzież odmienne formy kampanii społecznej informującej, że zwierzę to nie prezent. Pies, kot bądź jakiekolwiek żywe stworzenie nie jest zabawką, a jego przygarnięcie zawsze wiąże się z odpowiedzialnością. Niestety, wciąż zbyt wielu ludzi tego nie rozumie, skutkiem czego, kiedy tylko pupil znudzi się dorosłym lub – częściej – dzieciom, ląduje w schronisku, lesie, na ulicy, a bywa, że i na śmietniku. Jest to, ni mniej, ni więcej, prawdziwa tragedia. Wynika ona w znacznej mierze z rozkręcanego przez kapitalistyczną propagandę konsumpcjonizmu. System ów nieludzki wszystko sprowadza do kwestii ekonomicznych, czyli podporządkowuje zyskowi. Oznacza to utowarowienie praktycznie każdego aspektu egzystencji na naszej nieszczęsnej planecie, w tym i życia. Życia ludzkiego – wszak siła robocza pracownika w kapitalizmie jest towarem – jak też zwierzęcego. W tym drugim wy...

Pies zamordowanego

Albo kot, albo jakikolwiek inny zwierzak; wszystkie one wszak cierpią po utracie bliskiego. Ale po kolei. W ostatnich dniach świat obiegły przerażające zdjęcia przedstawiające ludzi pomordowanych w Buczy (Ukraina, obwód kijowski). Zbrodni tej najprawdopodobniej dopuścili się rosyjscy żołnierze, acz propaganda Moskwy oczywiście temu przeczy, zarzucając Ukraińcom prowokację (niespecjalnie w to wierzę). Jak było, niech rozstrzygnie Międzynarodowy Trybunał Karny, gdyż to on powołany jest do sądzenia sprawców ludobójstw. W każdym razie, zbrodnia popełniona w Buczy jest wyjątkowo okrutna, zaś jej dokumentacja fotograficzna – wstrząsająca. Zdjęciem, które bodaj najboleśniej rozdziera serce, jest to przedstawiające psa stojącego przy zwłokach zastrzelonego opiekuna. Tak, zwierzęta również cierpią na wojnach. Giną, zostają ranne i tracą ukochanych – zarówno przedstawicieli swoich gatunków, jak też ludzkich opiekunów, czego tragicznym przykładem jest wspomniany wyżej psiak z Buczy, uwieczni...

Żywy prezent

Zbliżają się święta Bożego Narodzenia, sezon prezentowy trwa w najlepsze, kapitaliści cieszą się, że będą mieli więcej kasy z tytułu rozbudzonych w społeczeństwie dążeń konsumpcjonistycznych. No dobra, to była ciemna strona medalu, acz jest i jasna – prezenty miło jest dostawać, a jeszcze milej dawać. Czy jednak wszystko nadaje się na świąteczny podarek? Zdecydowanie nie, i nie dla każdego. Przykładowo, na portalach społecznościowych znaleźć można sporo postów przestrzegających, by nie dawać pod choinkę zwierząt (ze szczególnym uwzględnieniem psów i kotów), zwłaszcza małym dzieciom. Opieka bowiem nad takim stworzeniem – żywym, co podkreślają autorki i autorzy tego typu ostrzeżeń/przestróg – nierozerwalnie wiąże się z odpowiedzialnością, tej zaś nie każdy młodociany człowiek podoła… już nie wspominając o tym, że nie każdy rodzic. Ponury efekt robienia więc ze zwierzaków prezentów jest taki, że wiele spośród nich szybko ląduje w schroniskach lub na ulicy, a bywa, że i żywot swój końc...

Mróz, łańcuch i pies

W wielu rejonach Polski, w tym w miejscu mojego zamieszkania, spadł wczoraj śnieg; u mnie nadal się utrzymuje, jakkolwiek jego warstwa jest coraz mocniej nadtopiona. Temperatury spadła i wynosi obecnie lekko ponad zero stopni Celsjusza. Jasne, mamy globalne ocieplenie (mimo iż kwestionują je idioci i szaleńcy, stanowi ono fakt, podobnie jak to, że przyłożył się do niego człowiek, a zwłaszcza prowadzący rabunkową, ogromnie szkodliwą dla planety gospodarkę kapitaliści), toteż w sumie nie spodziewam się, że powrócą zimy takie, jakie zdarzały się jeszcze kilka lat temu – z kilkudziesięciocentymetrową warstwą śniegu okrywającą grunt stwardniałą skorupą i temperaturami spadającymi poniżej minus dwudziestu stopni… chociaż, kto wie; Ziemia może się na nas zemścić w różny sposób. Nawet jednak relatywnie niewielkie ochłodzenie dla wielu istot żywych może być nader dotkliwe. Okres później jesieni i zimy to w każdym razie czas, kiedy wielu ludzi pokazuje swój prawdziwy stosunek do zwierząt, zw...

To nie zabawka

Dziś nie będzie o polityce. Notka poświęcona zostanie naszym najlepszym przyjaciołom i temu, co z nimi robimy. Wprawdzie w tym roku epidemia COVID-19 namieszała sporo w kwestii urlopów, wakacji i związanych z nimi wyjazdów, ale jednak sporo osób i tak ruszy się odpocząć poza miejscem stałego zakwaterowania. Nie ma w tym oczywiście nic złego; człowiek musi się odstresować i zregenerować siły. Niestety, każdego roku powtarza się pewien nad wyraz patologiczny schemat, a na jaw wychodzi, że Homo podobno sapiens to częstokroć nader zdegenerowana moralnie istota. Otóż, podczas każdego sezonu wakacyjnego zapełniają się schroniska dla zwierząt; trafiają do nich psy oraz koty, które kilka miesięcy wcześniej trafiły do rodziny, np. jako prezenty dla dziecka (bywa, że na Pierwszą Komunię) albo rzekomo wymarzeni towarzysze życia, nagle jednak okazują się przeszkodą przy wyjeździe na wakacje. Wtedy wychodzi, jak marna jest to „przyjaźń”. No to „trzeba” oddać pupila do schroniska… w najle...

Seryjna produkcja zwierząt

Przeglądając portale społecznościowe, bez trudu natknąć się można na – bardzo słuszne, celowe i dobre – apele o niekupowanie psów, kotów czy innych zwierząt z pseudohodowli, oferujących pupile rzekomo rasowe, nawet z rodowodami (często fikcyjnymi). Niestety, tego typu przedsiębiorstwa stanowią jedną z licznych plag kapitalistycznej Polski. I wynikają wprost z jednej z nieludzkich zasad kapitalizmu, głoszącej, iż absolutnie wszystko nie tyle nawet może, ile powinno stanowić źródło zysku. Tu mała uwaga. Określenie „pseudohodowla” ma charakter potoczny i umowny; powstało w środowisku miłośników psów, i często jest nadużywane. Chodzi o to, że według ustawy z 2012 roku zakazana została sprzedaż zwierząt przez hodowle, które nie są zarejestrowane w ogólnopolskim stowarzyszeniu, mającym w swoim statusie pewne określone przepisy. Ten sam akt prawny zakazuje też sprzedaży zwierząt poza hodowlą (np. na targu czy parkingu). Unormowania owe miały jak najbardziej słuszny cel, czyli zako...