Posty

Wyświetlam posty z etykietą leczenie

Biznes szarlatański

Coraz więcej osób w Polsce – i innych państwach kapitalistycznych, jest to bowiem kwestia w znacznej mierze systemowa – zmaga się z różnymi problemami psychicznymi, wliczając w to napady lęku, depresje, załamania, wypalenie, itd. Przybywa też ludzi mających różne problemy życiowe, np. z nawiązywaniem relacji. Nie wszyscy umieją akceptować trudności, zwłaszcza, że nieludzki system, w jakim żyjemy, zrzuca odpowiedzialność za porażki (takie jak bezrobocie, utrata zatrudnienia) czy nawet mniejsze niż zakładane sukcesy na jednostkę. Zarazem przybywa osób szukających alternatywnej wobec katolicyzmu formy rozwoju duchowego; stąd chociażby popularność medytacji. Nic zatem dziwnego, że namnożyło się w ostatnich latach różnego rodzaju szarlatanów, czyli pseudo-terapeutów: coachów, niby-psychologów, współczesnych znachorów (nie mających oczywiście nic wspólnego ze stosowaniem medycy naturalnej), załganych guru (najczęściej oderwanych od takich ścieżek duchowych jak buddyzm czy inne uznane) czy...

Pogłębianie dziury

Nie tak znowu dawno pisałem, że publiczna opieka zdrowotna pogrąża się (po raz nie wiadomo który) w kryzysie. Kolejne szpitale zawieszają przyjmowanie pacjentów, ewentualnie przekładają terminy terapii. Powodem jest to, że zwyczajnie nie dostają pieniędzy z Narodowego Funduszu Zdrowia. W budżecie owej instytucji zieje ogromna dziura. Wygląda na to, że politycy zaczęli ów problem dostrzegać, znaczy, na poważnie, bo wcześniej padały głupie porady, aby pacjenci szukali wolnych miejsc w innych placówkach. Powoli zatem pochylają się nad zagadnieniem i proponują rozwiązania. Nie wiem jednak, czy śmiać się z tego powodu, czy płakać; najlepiej chyba złorzeczyć. Otóż, pan premier Tusk wyjechał z pomysłem, aby wprowadzić ulgi składkowe dla przedsiębiorców (pod tym mianem rozumieć należy nie ciułaczy z jednoosobowych firm, lecz wielkich kapitalistów, bo takim właśnie prawicowe władze służą). Czyli, mówiąc prościej, zmniejszyć składkę zdrowotną. Ta w Polsce dla małych graczy biznesowych lub o...

Zamrożenie w szpitalach

Jedna z czołowych rozgłośni radiowych (ta z Krakowa) poinformowała o czymś bardzo ważnym, a zarazem złym i strasznym. Otóż, szpitale ograniczają przyjęcia, coraz trudniej jest się dostać na leczenie. Niektóre zaś zabiegi przesuwane są na przyszły rok. Limity pojawiają się nawet na oddziałach onkologicznych, co dla niejednego pacjenta oznaczać może wyrok śmierci. Zła wola lekarzy czy dyrekcji poszczególnych placówek? Nie, smutna konieczność. Wyczerpane bowiem zostały środki z Narodowego Funduszu Zdrowia, te oczywiście, które pochodzą z naszych składek. Innymi słowy, szpitalom brakuje pieniędzy na leczenie, muszą więc wprowadzać limity. Taka kryzysowa sytuacja to, niestety, żadna nowość; z ciągłym brakiem środków system publicznej opieki zdrowotnej boryka się od blisko trzech dekad, czyli odkąd postsolidarnościowy rząd AWS-UW (dzisiejszego POPiS-u) wprowadził składkowy model finansowania. Jak kilka ładnych razy pisałem, jest on dla większości społeczeństwa drogi – składki są zbyt wys...

Szkodliwe obniżenie

Obchodzimy dziś Światowy Dzień Zdrowia i Pracowników Służby Zdrowia. Z tej okazji wszystkim osobom zatrudnionym w opiece zdrowotnej składam serdecznie życzenia: owocnej pracy i godnych jej warunków, wysokich wynagrodzeń oraz oczywiście szacunku ze strony pacjentów i przełożonych. Niestety, są na świecie miejsca, gdzie niesienie pomocy osobom chorym, rannym oraz cierpiącym zagrożone jest śmiercią, i to okrutną. Przykład stanowi faszystowski Izrael, którego kolonizacyjni siepacze zamordowali ostatnio grupę ratowników medycznych, a wielu lekarzy i pielęgniarek zginęło w bombardowanych palestyńskich szpitalach. W Polsce aż tak źle nie jest… Ale, jak wiemy, nasz system opieki zdrowotnej od lat mocno kuleje. A teraz może się wywrócić. Oto przez Sejm przeszła, dzięki KO, Konfederacji (choć część jej posłów była nieobecna podczas głosowania, co wypomniał im premier) i części PiS-owskiego klubu, ustawa o obniżeniu składki zdrowotnej. Tylko dla „przedsiębiorców” – czyt.: dla najbogatszych...

O depresji kilka przypomnień

Pewien YouTuber od dłuższego czasu zmagał się z depresją. Niestety, przegrał walkę i media społecznościowe obiegła wieść o jego śmierci. Nie jest to pierwsza ani ostatnia taka tragedia; choroba owa masowo zabija ludzi na całym świecie – sytuuje się w czołówce przyczyn zgonów, a sytuacja z roku na rok się pogarsza. Jak to jest na nią cierpieć, wiem dobrze, gdyż od ponad roku usiłuję (na razie z sukcesami, acz depresja francowatą jest zdzirą, która w każdej chwili może powrócić i walnąć ze zdwojoną siłą) z niej wyjść, z pomocą oczywiście psychiatry i psychologa. W Polsce, mam wrażenie, świadomość na temat depresji sukcesywnie się poprawia. Coraz więcej osób wie, czym ona jest, jakie mogą być jej konsekwencje, i w jaki sposób próbować dopomóc dotkniętym nią znajomym, przyjaciołom, krewnym, itd. Z drugiej wszelako strony, wciąż jeszcze spotkać się można z potężną ignorancją w tym zakresie, zaś w mediach – ze szczególnym uwzględnieniem internetu – krąży masa fałszywych informacji i z...

Drogi ból zęba

Ostatnimi czasy żyliśmy (medialnie przynajmniej) w (k)raju nad Wisłą epidemią koronawirusa oraz przekładanymi wyborami prezydenckimi (ostatecznie mają być 28 czerwca). Tymczasem są jeszcze inne problemy, o jakich media nie mówią, a które w dłuższej perspektywie czasowej okazać się mogą nader bolesne. DOSŁOWNIE bolesne… Przykładowo, o tym, że publiczna służba zdrowia jest w stanie zbliżającym się do zapaści, wiemy nie od dziś. Dzieje się tak nie tylko z powodu COVID-19, ale przede wszystkim niewydolnego systemu składkowego, chronicznego niedofinansowania tudzież złego ustawodawstwa. Sytuacja poszczególnych sektorów jest oczywiście różna, niemniej jednak są takie, co niemalże umierają. Zalicza się do nich psychiatria dziecięca… ale też stomatologia. Tak, publiczna dentystyka po cichu obumiera. Kolejki są długie, jakość usług coraz gorsza, gabinety w publicznych przychodniach nie zawsze są w stanie oferować porównywalną jakość usług, co gabinety prywatne (wiadomo, zły system fin...