Posty

Wyświetlam posty z etykietą szacunek

Szacunek dla pracy

Szczerze przyznam, że coraz bardziej bawią mnie – chyba, że są wyjątkowo durne, bo wówczas żenują – wszelkiego rodzaju narzekania, jak to młodzi ludzie (z pokolenia Z, czyli millenialsów oczywiście) „nie garną się do pracy”, „nie chcą pracować”, itd. O postawie pokolenia Z w tej kwestii już kilka razy pisałem, oczywiście pochwalnie, więc nie będę się powtarzał. Co do utyskiwań na tęże, są one w większości pozbawione merytorycznych podstaw; jak niejednokrotnie wspominałem, młodzi CHCĄ pracować, ale nie na niewolniczych ani nawet półniewolniczych warunkach. I bardzo dobrze! W ostatnich dniach na Facebooku pojawił się post, wypełniony jęczeniem, iż młodzi nie garną się do prac sezonowych, twierdząc, że są one nieopłacalne (najprawdopodobniej mają rację). Anonimowi autorzy owego badziewia intelektualnego najpierw wkurzają się, podnosząc, że taka postawa młodzieży bierze się jakoby stąd, iż wszystko ma ona zapewnione głównie dzięki rodzicom, a potem przechodzą do niby-merytorycznego pseudo...

Nie szanuję

Szacunek to ważna rzecz i dobrze jest okazywać go ludziom. Zwłaszcza oczywiście osobom, z którymi na co dzień egzystujemy, które pomagają nam w życiu (wczoraj, przykładowo, pisałem o robotnikach). Szanować można też ludzi prowadzących działalność polityczną oraz, szerzej, publiczną, którzy żywią odmienne od naszych przekonania… pod warunkiem, że sobie na owo poszanowanie zasłużyli. Przykładowo, szanuję Rafała Trzaskowskiego, mimo iż jest on politykiem konserwatywnym, a zatem pod względem ideologicznym nader ode mnie odległym, który w dodatku ma nazbyt łagodny stosunek do faszyzmu i nazizmu, jednocześnie nie potrafiąc opowiedzieć się jednoznacznie po stronie prześladowanych mniejszości, zwłaszcza seksualnych. Mówiąc krótko, z wieloma jego poglądami po prostu się nie zgadzam, niemniej jednak szanuję go jako człowieka – z tego choćby względu, że nie dał mi jakiegoś poważnego powodu, bym szacunku wobec niego nie żywił… za to lubi zwierzęta, co samo w sobie pozytywnie mnie do niego nastra...

Szacunek

Szacunek dla lekarzy, pielęgniarek, ratowników medycznych i wszystkich innych osób zatrudnionych w służbie zdrowia. Ich praca zawsze jest niezwykle ciężka i odpowiedzialna, nadto w (k)raju nad Wisłą źle opłacana. Teraz, w okresie epidemii, ludzie ci odgrywają jeszcze większą rolę w ochronie naszego zdrowia i życia. Nadto oni właśnie są ogromnie narażeni na zainfekowanie koronawirusem. Dzieje się tak przez brak środków ochrony osobistej (wina rządu i systemu opieki zdrowotnej), przekształcenie na szybko zwykłych szpitali w zakaźne i z powodu wielu innych czynników. Pracownicy medyczni boją się wrócić do własnych domów, by nie zawlec tam choroby, przeto przeżywają długą rozłąkę z rodziną. Wszystko to składa się na ogromne poświęcenie z ich strony. Są prawdziwymi Bohaterami. Szacunek dla sprzedawców, kasjerów, kurierów, listonoszy i innych pracowników, dzięki którym możemy zaopatrzyć się w potrzebne nam dobra. Oni też bardzo ryzykują, bo od każdego klienta czy odbiorcy, z jakim się...

Ci, których szanuję

Są politycy, których nie cierpię oglądać czy słuchać w telewizji, ani nawet czytać ich wypowiedzi w prasie bądź internecie. Po prostu reaguję na nich alergicznie. Zalicza się do nich większość PiS-owców (z Jarosławem Kaczyńskim, Mateuszem Morawieckim, formalnie bezpartyjnym Andrzejem Dudą oraz jak najbardziej partyjnym Ryszardem Czarneckim na czele), konfederatów, kukizowców i innych skrajnych prawicowców. To, co oni głoszą, najzwyczajniej w świecie urąga mojej inteligencji (acz nie uważam się za człowieka nadmiernie inteligentnego) oraz poczuciu przyzwoitości (acz nie uważam się za szczególnie przyzwoitą jednostkę). Mam też alergię na Leszka Balcerowicza, ale wynika ona ze zniszczenia przez niego polskiej gospodarki i ofiar, w tym śmiertelnych, jakie to spowodowało. Z kolei na prawicowców umiarkowanych alergicznie nie reaguję. Z Donaldem Tuskiem, Borysem Budką czy Tomaszem Grodzkim mogę się w takich czy innych kwestiach (światopogląd, ekonomia, społeczeństwo) nie zgadzać, mogę ...

Szanujmy kasjerki

...i kasjerów oczywiście. W ogóle wszystkich pracowników sklepów, centrów handlowych, kin, itd. Sezon przedświątecznych zakupów w pełni… jakkolwiek w tym roku część obywateli pewnie z nich zrezygnuje, wybierając się zamiast tego na demonstracje w obronie sądownictwa. Tak czy owak, tego typu zakupy bywają, i to często, nader stresujące. Robimy je nieraz zabiegani, w pośpiechu, wkurzeni długim poszukiwaniem wolnego miejsca na parkingu, a potem jeszcze dłuższym staniem w kolejce do kasy, nadto z reguły podenerwowani innymi przygotowaniami na święta. Niekiedy nerwy nam puszczają. Toteż nie ma się co dziwić, iż w tym właśnie okresie kasjerki apelują, aby nie wyżywać się akurat na nich. To (najczęściej) nie ich wina, że kolejki są bardzo długie; jeśli już, wynika to najczęściej ze złej organizacji pracy w danym sklepie (za co odpowiada kierownictwo), niedziel niehandlowych, a często i naszej pazerności, bo pchamy się do centrów handlowych, chcąc nabyć coś, co tak naprawdę potrz...

Kogo mam podziwiać

Na początek trzy dygresje. Pierwsza: wczoraj, tj. 16 grudnia, minęła setna rocznica powstanie Komunistycznej Partii Polski. Z tej okazji jej obecnym członkom – bo ugrupowanie to działa – życzę, aby zakończyły się wymierzone w nich prześladowania ze strony PiS-owskiego aparatu represji. Życzę im również licznych sukcesów na polu polityki i edukacji, zwłaszcza w przekazywaniu prawidłowego znaczenia słowa „komunizm”. Dygresja druga: wczoraj też minęła druga rocznica od uchwalenia podczas sfałszowanego, nielegalnego posiedzenia Sejmu na Sali Kolumnowej zbrodniczej, haniebnej ustawy zwanej „dezubekizacyjną”, na podstawie której odebrano emerytury osobom zatrudnionym w instytucjach podległych PRL-owskiemu MSW. Ów akt prawny poskutkował śmiercią kilkudziesięciu osób, a tysiące zepchnął w nędzę. Z tego względu jego autorom serdecznie życzę losu nader niewesołego. I dygresja numer trzy: grudzień zbliża się do końca, a ustawa budżetowa na rok 2019 nadal nieuchwalona. Może to świadczyć o tym, ...

Cmentarna kampania

Wszystkich Świętych, podobnie zresztą jak Halloween/Dziady, radośnie sobie minęło. Odwiedziłem groby bliskich, odpocząłem, ciesząc się dobrą pogodą i z...stą książką ( Omen Davida Seltzera – polecam gorąco!)… no to czas wracać do roboty, czyli do pisania. Na początek dobra wiadomość. Zakończył się, na razie przynajmniej, strajk w PLL LOT. Strajkujący wywalczyli przywrócenie do pracy zwolnionych osób i to, że nie zostaną za ów protest obciążeni finansowo przez zarząd spółki. Nadal jednak toczą się negocjacje na temat poprawy warunków zatrudnienia, w tym wyższych płac, czyli kwestii, jakie stanowiły powód do strajku. Proletariat z LOT-u wygrał zatem bitwę, ale wojna trwa dalej. No dobrze, a teraz przejdźmy do meritum, czyli do sprawy znacznie mniej przyjemnej. Oto Andrzej Duda, ksywa Adrian , pełniący obowiązki Prezydenta RP, odwiedził wczoraj jedno z miast na południu Polski. Jego wizyta niby to miała charakter nieoficjalny… niemniej jakoś tak dziwnie się złożyło, że w t...