Koniec świata
Są chrześcijanie (katolicy i protestanci, a pewnie też prawosławnych nie brakuje), którzy obserwując to, co dzieje się na świecie, wieszczą jego rychły koniec. Twierdzą otóż, że trwające wokół nas wojny i groźby wybuchu nowych (amerykańsko-chińskiej, żeby daleko nie szukać), coraz to nowe symptomy katastrofy klimatycznej, głód dotykający coraz większy odsetek ludzkości, epidemie tudzież pandemie oraz im podobne kataklizmy stanowią spełnienie biblijnych proroctw, głównie tych z Apokalipsy. Oczywiście, można argumentować, że autor tej księgi, wczesny chrześcijanin imieniem Jan – niekoniecznie jednak jeden z Ewangelistów, i niekoniecznie apostoł; jego tożsamość, poza mianem, pozostaje nieznana – opisał za pomocą symboli (taka ciekawostka – apokaliptyczny antychryst symbolizuje Cesarstwo Rzymskie z I wieku n. e., a także jego politycznych następców, w tym… Watykan) wydarzenia sobie współczesne: wojny, zarazy, głód, prześladowania polityczne, które odniósł do tego, że nie ma się czym prze...