Łowy na węża trwają
Na Mazowszu trwają łowy na… pytona tygrysiego, który gdzieś tam sobie pełza. Nie wiadomo, skąd ten wąż, może uciekł z jakiejś prywatnej hodowli albo ktoś go wyrzucił, bo za duży wyrósł; aby kupić przedstawiciela tego gatunku, wystarczy podobno około 200 zł, nie trzeba też żadnego pozwolenia, toteż węże te bywają ponoć nawet… prezentami komunijnymi. W każdym razie, uciekinier ma, wedle różnych szacunków, od czterech i pół do sześciu metrów długości (przy czym ta pierwsza ewentualność jest bardziej prawdopodobna) i waży kilkadziesiąt kilogramów. Wiadomo, iż z całą pewnością pełza gdzieś po mazowieckich bagniskach, ponieważ znaleziono niepodważalny dowód jego istnienia w postaci wylinki i śladów jego przemieszczania. Do łowów na pytona przyłącza się coraz więcej służb; w jednym z wczorajszych serwisów informacyjnych mówiono nawet, iż wziąć w nich mają udział PiS-owskie bojówki zwane Wojskami Obrony Terytorialnej (niedawno ich członkowie „ćwiczyli”, strzelając ludziom pod oknami). No, t...