Posty

Wyświetlam posty z etykietą ciąża

Rodzić w stajni

Jak wiemy – a niejedno z nas pewnie się o tym przekonało, i to więcej niż raz – poziom funkcjonowania systemu opieki zdrowotnej w kapitalistycznej Polsce jest dalece niewystarczający. Nie z winy lekarzy, pielęgniarek, ratowników oraz innych pracowników sektora, lecz z powodu wadliwego sposobu finansowania (model składkowy), który jest drogi i niewydolny; nadmiernie obciąża płatników, a do samego systemu opieki zdrowotnej trafiają zbyt niskie w stosunku do potrzeb kwoty. Pisałem o tym nie raz ani nie dwa, toteż dziś nie będę się powtarzał. W (k)raju nad Wisłą wadliwie funkcjonują też oddziały porodowe, czyli kolokwialnie porodówki; acz nie wszystkie, poziom ich działania jest oczywiście różny. Tu jednakowoż winne jest nie tylko niedofinansowanie, ale też nazistowskie zalegalizowane bezprawie antyaborcyjne, skutecznie uniemożliwiające prawidłową opiekę porodową i narażające kobiety na utratę zdrowia tudzież życia (zgony, jak wiemy, faktycznie następują), na co częstokroć – zwłaszcza w...

Opowieść z Gileadu

Na Podlasiu czternastolatka z niepełnosprawnością intelektualną została zgwałcona przez własnego wujka (mam nadzieję, że zwyrodnialec ów zostanie za to surowo ukarany). I zaszła w ciążę. O gwałcie nikomu przez dłuższy czas nie wspominała, a o ciąży jej rodzina dowiedziała się z opóźnieniem. I spróbowała dziewczynie pomóc, czyli poszukać jej szpitala, gdzie przeprowadzony zostałby zabieg aborcji. Niestety, na Podlasiu nie udało się takowego znaleźć – w całym województwie!!! Dopiero interwencja Fundacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny FEDERA doprowadziła do tego, że ciążę usunięto… ale w szpitalu w Warszawie; by się tam dostać, nastolatka musiała przebyć ponad dwieście kilometrów. Przypomnieć należy, że nawet zgodnie ze straszliwie restrykcyjnym, fanatycznym prawem antyaborcyjnym, jakie z winy fanatyków religijnych oraz kleru katolickiego obowiązuje w Polsce (stopniowo przekształcanej w totalitarny, teokratyczno-faszystowski Gilead rodem z twórczości Margaret Atwood, odkąd w 1989 ...

Zarejestrowane

Słowo ciałem się staje… i absolutnie nie jest to dobra wiadomość. Obóz rządowy spełnia bowiem swoją tyleż absurdalną, co przerażającą zapowiedź, wygłoszoną jakiś czas temu, i tworzy rejestr ciąż. Otóż, każda kobieta, która znajdzie się w stanie (jak to się tradycyjnie określa, bo czy tak jest w istocie, nie wiem i z racji płci nigdy się nie dowiem) błogosławionym, odnotowana zostanie w zasobach informacyjnych Ministerstwa Choroby (formalnie Zdrowia). Rzekomo ma to na celu zwiększenie dzietności (niby jakim cudem?) i poprawę jakości opieki medycznej nad ciężarnymi pacjentkami. W praktyce, jak łatwo się domyślić, chodzi o to, by okrężną drogą całkowicie uniemożliwić obywatelkom i w ogóle wszystkim kobietom przebywającym na terytorium Polski przeprowadzenie zabiegu aborcji, nawet w tych jakże nielicznych przypadkach, które nasze zalegalizowane bezprawie (prawem trudno to nazwać) JESZCZE dopuszcza. Zarazem mamy tu kolejny etap zniewolenia przedstawicielek płci żeńskiej i sprowadzania i...

Ukrainki w piekle kobiet

W mediach, od prasy po internet, pojawiają się liczne informacje, wedle których Ukrainki przybywające do Polski – uważanej przez wiele z nich za państwo i społeczeństwo postępowe – dziwi się naszemu prawu antyaborcyjnemu, jednemu z najbardziej restrykcyjnych, a zatem najokrutniejszych na świecie. (K)raj nad Wisłą nie bez przyczyny określany jest mało szacownym mianem piekła kobiet. I nie chodzi tylko o zdziwienie, lecz o nader realne problemy, często w wymiarze jak najbardziej tragicznym. Wiele Ukrainek – z różnych przyczyn, które są ich sprawą i nikt nie ma prawa w nie wnikać, ani tym bardziej ich osądzać – planowało przeprowadzenie zabiegu przerwania ciąży jeszcze przed wojną, i uciekając przed bombardowaniami oraz wrogimi żołdakami, oczekiwały, iż zrobią to w państwie, gdzie się schroniły. A tu na starcie spotkały hitlerówkę Kaję z jej chorymi ulotkami oraz szajbniętych kościelnych hierarchów i otrzymały informację, jakoby aborcja była „gorszą zbrodnią niż wojna”, a także zetknęły...

Totalitarny rejestr

Media obiegła wieść o wprowadzanym przez Ministerstwo Zdrowia (a raczej Choroby, bo taka nazwa byłaby o wiele bardziej adekwatna) rejestrze… ciąż. Serio! Każdy podmiot medyczny, czyli każdy lekarz, który dowie się, że pacjentka zaszła w ciążę, będzie musiał wpisać tę informację do Systemu Informacji Medycznej (dotychczas zawierał on takie dane jak: grupa krwi, alergie czy obecność implantów w ciele). Słowo „każdy” oznacza medyków pracujących zarówno w publicznej służbie zdrowia, jak i w sektorze prywatnym. A stan błogosławiony (skąd takie określenie, zaiste nie wiem) pacjentek będą oni musieli rejestrować już od pierwszych dni jego istnienia. Obowiązek taki – wprowadzany rozporządzeniem – ma, wedle nie-rządowych planów, wejść w życie od 1 lipca 2022 roku. Czy wejdzie, zobaczymy, ale biorąc pod uwagę dotychczasowy klerofaszystowski kurs przeciwko prawom kobiet, ewentualność taka wydaje się nad wyraz prawdopodobna. Będzie to kolejne uderzenie w kobiety i ich wolność, dokonane przez kl...

Aborcja prawem człowieka?

Pozostaniemy dzisiaj przy kwestii aborcji; mianowicie, spróbujemy się zastanowić, czy można ją zaliczyć do katalogu praw człowieka i obywatela? Ideologiczni przeciwnicy (od umiarkowanych po fanatycznych) tego typu zabiegów, ci świeccy i ci w sutannach, powiedzą, że nie. Rzecznik Praw Obywatelskich, pan Adam Bodnar – którego, swoją drogą, bardzo szanuję i wysoce cenię – też stwierdził, że aborcja sama w sobie prawem człowieka nie jest. Nie podważając absolutnie kompetencji obecnego Rzecznika, mam w tej kwestii nieco inne zdanie. Otóż, do katalogu praw człowieka i obywatela zaliczają się prawa związane ze zdrowiem, z prawem do opieki medycznej na czele, i z reprodukcją, czyli z planowaniem rodziny. Nikt nikomu nie może narzucać, czy i kiedy ma spłodzić dziecko bądź, w wypadku kobiet, je urodzić, ile ma być tych dzieci, itd. Istota ludzka jest (podobno, choć w stosunku do co poniektórych jednostek żywię w tym względzie niejakie wątpliwości) inteligentna, kieruje się zatem nie prost...