Posty

Wyświetlam posty z etykietą mobbing

Precz z mobbingiem

A dzisiaj będzie pozytywnie. Oto bowiem wejdzie w życie ustawa antymobbingowa, czyli kolejny akt prawny, którego nie byłoby, gdyby w koalicji rządowej zabrakło Lewicy. Ustawę ową podpisał właśnie lokator Pałacu Prezydenckiego, niejaki Nawrocki Karol, znany też jako Batyr i Alfons. Podpis ów, przyznam, miło mnie zaskoczył; spodziewałem się po tym klerofaszystowskim pachołku kapitalistów raczej weta lub odesłania rzeczonego aktu do Trybunału (nie)Konstytucyjnego. Dlaczego wejście (oczywiście po upływie vacatio legis ) w życie owej ustawy jest takie ważne? Ano, z tej przyczyny, iż mobbing stanowi – zarówno w Polsce, jak i w większości państw kapitalistycznych, o ile nie we wszystkich – jedną z głównych patologii rynku pracy. Według Kodeksu Pracy, jest to uporczywe i długotrwałe nękanie lub zastraszanie pracownika. Prowadzi nie tylko do spadku wydajności wykonywania obowiązków zawodowych, ale jest też bardzo niebezpieczny dla zdrowia i życia; w skrajnych przypadkach skutkować może nawet...

Pozbawianie zapału

Cechą kapitalizmu, o której rzadko się wspomina, jest to, że ten system w straszliwym stopniu pozbawia zapału do pracy. Nie, nie rozleniwia, nie sprawa, że człowiekowi nie chce się pracować. Po prostu uzmysławia, że wysiłek jest bezsensowny, daremny, próżny, a wypełniając obowiązki zawodowe, dorobić się można głównie chorób fizycznych tudzież psychicznych. Krótko mówiąc, pozbawia motywacji oraz sił. Rzecz jasna, głównym powodem takiego stanu rzeczy jest wyzysk. W firmach, gdzie jest on relatywnie mało odczuwalny, a przy tym panuje w miarę dobra atmosfera, jeszcze niekoniecznie pozbawia zapału do pracy. Jeśli jednak pracownik haruje, wypruwa sobie żyły, poświęca robocie każdą chwilę życia poza ewentualnie snem czy jedzeniem, nie ma czasu na życie rodzinne ani towarzyskie, w dodatku jest źle traktowany… a mimo to nie stać go ani na opłacenie rachunków, ani na zaspokojenie najbardziej nawet podstawowych potrzeb bytowych, szybko rodzi się słuszne poczucie, że wysiłek włożony w wypełnia...

Jak zabija system

Jako że znów moje zdrowie psychiczne i życie są zagrożone, o czym pisałem wczoraj, szukałem informacji na temat samobójstw. I znalazłem taki oto, prosty, lecz bardzo merytoryczny (co potwierdzam również na bazie własnego doświadczenia) tekst: https://isp.policja.pl/isp/infolinia-psychologicz/27,dok.html . Jak sądzę, jest on przeznaczony głównie dla policjantów, aby mogli udzielać pomocy podczas interwencji w razie prób samobójczych, niemniej informacje w nim zawarte są naprawdę rzetelne i bazujące na wiedzy psychologicznej. Nie będę go tutaj całego omawiał, skupię się na wymienionych w owej analizie czynnikach ryzyka popełnienia samobójstwa. Są to: 1) strata kogoś bliskiego na skutek śmierci, rozwodu, separacji; 2) przeżywanie poważnych problemów osobistych i zawodowych; 3) nadużywanie alkoholu lub picie ryzykowne; 4) doznanie fizycznego i/lub psychicznego urazu; 5) przewlekła, nieuleczalna choroba; 6) trudności finansowe, pogorszenie warunków socjalnych; 7) nieutrzymywanie k...

Terror redaktora Tomasza

Szczerza przyznam, że nigdy nie przepadałem za Tomaszem Lisem. Uważałem go (i zdania w tym zakresie nie zmieniłem) za aroganta, który usiłuje wyżej wała podskoczyć, uważając siebie samego za półboga, bo jest dziennikarzem i na kontraktach zarabia grube pieniądze, jakie większości ludzi wykonujących ów zawód się nie śniły. Jakości tego Lisowego dziennikarstwa też nie pochwalałem; bliższe było i jest „poziomowi” Danuty Holeckiej niż Jacka Żakowskiego. Kiedy Tomasz Lis prowadził programy telewizyjne, to nawet, gdy zapraszał interesujących gości, starał się przeforsować swój punkt widzenia (co nie ma nic wspólnego z rzetelnym dziennikarstwem), a często się błaźnił, np. powołując się na fikcyjne konto na portalu społecznościowym, podszywające się pod Kingę Dudę; obrzydliwe było wówczas to, że zamiast przyznać się do błędu, winę za niewykrycie fake’a zwalił na swoich pracowników. Spod jego pióra też niejednokrotnie wychodziły straszne głupoty, jak chociażby ta o katolikach „prześladowanych w...

Flacha postfeudalna

Arcybiskup Sławoj Leszek Głódź, zwany Flachą, znany z majątkowego rozpasania (liczne nieruchomości, hodowla danieli, luksusowe fury, alkohole po tysiąc złotych za – nomen omen – flaszkę, itd.) oraz zamiłowania do wystawnych imprez (podczas których kleryków wykorzystywano ponoć w roli kelnerów i orkiestry… i oby TYLKO w tej roli!), okazał się też tyranem i mobberem, znęcającym się psychiczne, a bywa, że i fizycznie nad podwładnymi, świeckimi i księżmi, terroryzującym ich i odbierającym im poczucie godności. Tak w każdym razie ukazał go reportaż wyemitowany (ciekawe, że PO wyborach, a nie PRZED) na antenie TVN24. Oczywiście, Flacha nie stanowi pod tym względem wyjątku. Przypomnijmy chociażby naszego wczorajszego negatywnego bohatera, czyli Jędraszewskiego Marka, arcybiskupa krakowskiego, który ot, tak sobie zwolnił z pracy w kurii niezamożne kobiety (w tych wychowujące dzieci adopcyjne), zatrudnione wcześniej na śmieciówkach celem odebrania im praw pracowniczych i spotęgowania wyz...

Szlachetność maską wyzysku

Kojarzycie księdza Jacka Stryczka? To ten „fajny” księżulo od Szlachetnej Paczki, czyli akcji charytatywnej polegającej na przekazywaniu niezamożnym rodzinom datków zakupionych przez sponsorów, udział w której biorą corocznie celebryci i politycy; przykładowo, kiedy Bronisław Komorowski był prezydentem, wraz z żoną pakował właśnie taką Szlachetną Paczkę przed obiektywem kamery. O akcji tej już kiedyś pisałem, tematem dzisiejszej notki więc ona nie będzie; skupię się na samym księdzu o niemile się kojarzącym nazwisku, wokół którego wybuchła właśnie niezgorsza afera. Otóż portal Onet opublikował reportaż ( https://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/tutaj-nie-jestem-ksiedzem-jak-sie-pracuje-w-szlachetnej-paczce-reportaz-o-ks-jacku/jl3gflj ) o warunkach pracy w Stowarzyszeniu „Wiosna”, założonym przez księdza Stryczka, które zajmuje się m. in. corocznym organizowaniem Szlachetnej Paczki. Cóż, przeczytajcie sobie, proszę, ów artykuł sami i wyciągnijcie z niego własne wnioski. Medi...