Posty

Wyświetlam posty z etykietą przyroda

Precz z mordercami!

Co łączy takie miejsca, jak: kanton Genewy w Szwajcarii, Kostaryka, Botswana, Kolumbia, Kenia, Indie? Ano, pożegnano się tam z mordowaniem zwierząt dla rozrywki, czyli z hobbystycznym myślistwem. Celem była i jest oczywiście ochrona zwierząt, w tym zwłaszcza gatunków zagrożonych wyginięciem. Nie można już ich ot, tak sobie, rozwalać dla przyjemności; jest to traktowane jak kłusownictwo i (lepiej lub gorzej) zwalczane przez odpowiednie organa państwa. Nie pojadą już tam nadziani burżuje z całego świata, aby tłuc z wypasionych giwer do bezbronnych zwierzaków, by napawać się zadawaniem śmierci, przelewaniem krwi, bólem i strachem żywych istot. Na tym właśnie polega myślistwo – na narkotyzowaniu się zwyczajnym mordem i sadyzmem; nie dajcie sobie wmówić, że jest inaczej. Dzięki temu wiele gatunków, w tym lwy (na które w Afryce jeszcze do niedawna polowano masowo) czy słonie (jak wyżej) ma szansę ocaleć, jeszcze trochę dłużej przynajmniej. W wywalczeniu zakazu hobbystycznych polowań pomog...

Skoszona trawa

Zaczynają się upały; wedle prognoz pogody, temperatura W CIENIU dobijać ma prawie do czterdziestu stopni Celsjusza (w Polsce, bo w niektórych państwach, np. we Francji, wartość tę najprawdopodobniej przekroczy). Cóż, mamy katastrofę klimatyczną. Oprócz tego trwa susza; co najmniej w jednej miejscowości z jej powodu zabrakło już wody. Tu nadmienić trzeba, iż Polska ma MNIEJSZE zasoby wód gruntowych niż… Egipt, i to od wielu lat, co oznacza, że o wodę winniśmy jako społeczeństwo dbać. Dbałość owa to obowiązek przede wszystkim władz publicznych, w tym zwłaszcza samorządowych. Tymczasem od wiosny regularnie koszone są trawniki na terenach komunalnych. Nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie to, że najczęściej trawa strzyżona jest na maksimum, do gołej ziemi nieomal. Co prawda, w mojej miejscowości odpowiedzialne instytucje NIECO się zreflektowały i nie ścinają źdźbeł praktycznie do zera, niemniej w wielu gminach wciąż tak się rzeczy mają. Skutek jest oczywiście taki, że podczas letnich up...

Wyspa i pasożyty

Istnienie miliarderów – oraz kapitalistów jako klasy społecznej – jest ogólnie szkodliwe. Nie dość, że gromadząc gigantyczne majątki, przyczyniają się do nędzy i głodu na całym świecie, to jeszcze niszczą środowisko naturalne. Ich koncerny prowadzą bowiem rabunkową, skrajnie nieracjonalną gospodarkę, zanieczyszczają powietrze (sami miliarderzy też to robią, tłukąc się po globie prywatnymi odrzutowcami), wodę i glebę. A także… No właśnie, tu przechodzimy do dzisiejszego tematu. Ivanka Trump (pomiot lokatora Białego Domu, rzecz jasna) i jej mężulek, Jared Kushner, chcą zachachmęcić jedną z należących do Albanii wysp. I przekształcić ją w luksusowy kurort, oczywiście po to, aby kosić forsę na wywczasach innych kapitalistycznych pasożytów, co to nigdy się pracą nie skalali. Ich plany, jak wiadomo, zagrożą lokalnemu ekosystemowi, roślinom i zwierzętom. A jest to jedno z ostatnich dziewiczych miejsc w Europie i basenie Morza Śródziemnego, z unikalną biosferą. Jeśli więc parze miliarderów u...

Inwazja

Trwa pełnoskalowa inwazja na Polskę, a zwłaszcza na Warszawę. Inwazja dzików, całe armie których pojawiają się dosłownie wszędzie, aż strach z domu wychodzić, czy iść do sklepu, bo i do placówek handlowych przybysze z lasu się wdzierają. Cel jest jasno określony: zajęcie całego terytorium kraju, obalenie demokratycznie wybranej władzy, utworzenie dziczego rządu – oczywiście dyktatorskiego, a na koniec eksterminacja istot ludzkich. I tylko dzielni myśliwi stoją na straży naszego państwa i społeczeństwa, dzielnie broniąc przed dzikami polskich przyczółków wolności. Takie przynajmniej wrażenie odnieść można, czytając posty, jakie pojawiają się w mediach społecznościowych czy wiadomości z tych tradycyjnych. Dzików ma być zatrzęsienie, natknąć się na nie jakoby można dosłownie wszędzie. Po internecie krążą „dokumentujące” to zdjęcia, w większości, jak przypuszczam, wygenerowano przez sztuczną pseudo-inteligencję. Oczywiście chodzi o wywołanie… no, może nie paniki, ale pewnego lęku owszem...

Dzika flora i fauna

Obchodzimy dziś Dzień Dzikiej Fauny i Flory. Tak, jeszcze są, mimo postępującego masowego wymierania gatunków, spowodowanego tym razem nie przez czynniki naturalne (wybuchy wulkanów, zachodząca stopniowo zmiana klimatu, uderzenie asteroidy), lecz przez działania kapitalistów. Jeszcze możemy się cieszyć spacerami po niezagospodarowanych lasach (coraz ich mniej, trwa wszak masowy wyręb), łąkach, plażach, górach… i spotkać tam wolno żyjące zwierzęta, które nie zostały udomowione. Cieszmy się z tego, bo nie wiadomo, jak długo stan taki potrwa. Kapitaliści, kierowani nieokiełznaną żądzą zysku, wszak nie ustają, choćby mieli zniszczyć całą planetę i unicestwić życie na niej, z człowiekiem włącznie. Ot, przykładowo na Helu powstać ma nowy kompleks hotelowy. Nie byłoby w tym nic złego – taka inwestycja wydaje się logiczna w jednym z głównych miejsc turystycznych Polski – gdyby nie prosty fakt, że w tym celu planowana jest ogromna wycinka drzew. Nawet kilkaset ma zostać zrąbanych. Rodzi si...

Zbrodnia i rzeź

Nad Bugiem – jak łatwo się domyślić, przy odcinku graniczącym z Białorusią – trwa rzeź lasu, większa niż w Białowieży pod nie-rządami Bezprawia i Niesprawiedliwości. Nie tylko drzewa są tam masowo karczowane, destrukcja dotyka również brzegów rzeki oraz prowadzących ku niej dróg. Ostatnie dane, z jakimi się spotkałem, pochodzące z zeszłego tygodnia, mówiły o zrujnowaniu ponad stu siedemdziesięciu kilometrów kwadratowych nadbużańskich obszarów leśnych; od tamtej pory, obawiam się, sytuacja uległa dalszemu pogorszeniu. Rzeź odbywa się na podstawie rozporządzenia przyjętego jeszcze przez PiS-owski nie-rząd i ma służyć, jak głosi propaganda, „obronie granicy”, oczywiście przed stanowiącymi rzekome zagrożenie osobami uchodźczymi. Na zdewastowanym obszarze powstać mają jakieś umocnienia, blokujące drogą wygłodzonym, poranionym, a często umierającym ludziom, jacy usiłują uciekać z krajów ogarniętych terroryzmem, wojną i głodem, by znaleźć schronienie w Europie. Mamy zatem do czynienia z ...

Prawica i katastrofa

Na ocenę działań rządu w sprawie powodzi przyjdzie jeszcze czas… aczkolwiek wygląda na to, że lepiej spisały się osoby obywatelskie i samorządy. Tymczasem premier Donald Tusk oskarżany jest (nie tak znowu bezpodstawnie) o zlekceważenie zagrożenia powodziowego. Szef rządu broni się w mediach, twierdząc, że początkowo prognozy pogody nie wyglądały niepokojąco. No i tu dochodzimy do sedna sprawy. Dla Donalda Tuska może i faktycznie nie były one niepokojące (niekoniecznie zresztą musiał je śledzić, ma inne sprawy na głowie, z czego akurat nie kpię)… lecz dla jego doradców oraz poszczególnych ministrów (środowiska i klimatu, obrony… a nie, na Kosiniaka-Kamysza to nie ma co liczyć) powinny. Wszak nie bez kozery rozsyłano alerty ostrzegające nie tylko przed ulewami, ale też przed występowaniem zbiorników wodnych z brzegów; czyli zagrożenie było. Nie rozstrzygam tutaj, czy sam Donald Tusk sprawę olał, ale widać wyraźnie, iż obecny rząd i stojąca za nim, w większości prawicowa koalicja par...

Lista gatunków inwazyjnych

W Unii Europejskiej, a zatem w Polsce też, funkcjonuje coś takiego jak Lista Inwazyjnych Gatunków Obcych. Obejmuje ona te rośliny i zwierzęta, jakie przybyły na nasz kontynent z innych lądów, rozmnożyły się i w taki czy inny sposób zagrażają rodzimemu ekosystemowi, poprzez chociażby wypierania organizmów żyjących tu wprózdy (znajdują się na niej m.in. szkopy pracze czy słynne od niedawna nutrie). U jej podstaw leżą zapewne naukowe podstawy… niemniej samo istnienie tejże listy ma nader ponure konsekwencje. Jeśli bowiem wpisane na nią zostanie zwierzę, to zamiast poradzić sobie z jego populacją w sposób humanitarny (poprzez sterylizację, tworzenie azylów takich jak Szopowisko, itd.), państwa dają przyzwolenie, aby je do woli mordować, co rzecz jasna określa się mianem „polowań” lub „myślistwa”. W (k)raju nad Wisłą, jak przypuszczam, wygląda to wyjątkowo odrażająco, a zarazem przerażająco, ponieważ mordercy zwierząt są u nas bodaj najbardziej uprzywilejowaną grupą społeczną. Za takim...

Przykłady głupoty władzy

W ostatnich latach w Rybniku lokalnymi atrakcjami stały się nutrie. Sympatyczne owe gryzonie przyciągały turystów, budziły ciepłe emocje u mieszkańców, ogólnie były fajne (i dalej są). Działacze pro-zwierzęcy oraz specjaliści apelowali do władz miasta, aby ograniczyć populację nutrii poprzez sterylizację. Apele, jak to w Polsce, zostały zignorowane, no to teraz rzeczonych zwierzaków jest zbyt dużo, w związku z czym powodują szkody. Zapadła więc decyzja o ich odłowie, czyli eksterminacji. Jest oprotestowywana, nie wiadomo zatem, jak się rzecz skończy. Warto zauważyć, iż decyzja rybnickich samorządowców jest nie tylko paskudna z humanitarnego punktu widzenia, ale też głupia z przyczyn ekonomicznych. Otóż, jak wyliczyli specjaliści, masowe mordowanie nutrii pochłonie więcej środków publicznych, niż ich sterylizacja czy nawet pozostawienie populacji przy życiu. No, chyba, że te całe łowy mają pełnić tę samą funkcję, co tytułowy Miś z filmu Stanisława Barei, czyli posłużyć temu, aby swo...

Kosiarką ku zagładzie

Mamy suszę. Co prawda, przez Polskę przechodzą opady deszczu i burze, niemniej jakoś nie przypuszczam, aby przyniosły wymierną poprawę sytuacji hydrologicznej. Nie jest to bowiem jednorazowy problem; (k)raj nad Wisłą wysycha od dawna, ma mniej wód gruntowych niż taki na przykład Egipt. A katastrofa klimatyczna powoli dokłada swoje, mimo iż NA RAZIE nie w tak tragicznej skali, co w rejonach bliżej równika, gdzie życie ludzkie staje się w coraz mniejszym stopniu możliwe, na dalekiej Północy, gdzie z kolei topnieje wieczna zmarzlina, czy na biegunach, gdzie oczywiście topią się lodowce. Tak czy owak, mamy sucho, czyli jest niewesoło. Odbije się to na rolnictwie, cenach żywności, wody… W związku z suszą pojawiają się w mediach, od portali społecznościowych po telewizyjne prognozy pogody, apele, aby nie kosić trawników. A jeśli już, to nie do gołej ziemi. Mocno skoszoną trawę słońce bowiem wypali, co w dłuższej perspektywie czasowej przełożyć się może na pustynnienie, erozję gleby… n...

Ciut lepiej lokalnie

Już w najbliższą niedzielę (czyli pojutrze) wybory samorządowe. Oddawali będziemy swoje głosy na wójtów/burmistrzów/prezydentów miast oraz radnych gminnych/miejskich, powiatowych i zsiadających w sejmikach wojewódzkich. Są one bardzo ważne, od nich bowiem zależy, jak wyglądały będą nasze małe ojczyzny: gminy, powiaty i województwa, w jakim kierunku pójdą, i jak będzie się w nich żyło. Co oczywiście przełoży się na rozwój Polski jako całości… lub jego brak, jeśli zbyt wysokie poparcie znowu uzyska jakakolwiek prawica. W poszczególnych jednostkach samorządu terytorialnego swoich kandydatów wystawiły zarówno partie, jak i komitety lokalne, pozapartyjne… acz różne z tym bywa, bo na liście jednego z takich niby-lokalnych komitetów dostrzegłem osoby, o których wiem, że są lu były powiązane z PiS-em. Głosując, zachować trzeba więc będzie ostrożność. Jednakże nie tylko z tego powodu warto dokładnie rozważyć, kogo trzeba poprzeć. Otóż, niedzielna elekcja będzie kolejną szansą na trochę lep...

Więcej o zieleni

Wybory samorządowe coraz bliżej, kampania się rozkręca… Podejrzewam, że w poszczególnych jednostkach samorządu terytorialnego wygląda ona trochę inaczej, gdyż inne kwestie liczą się dla mieszkańców, dajmy na to, Alwerni, a inne – Warszawy. U mnie osoby kandydujące chwalą cię, co zrobiły (jeśli to ich kolejne wybory) i/lub co zamierzają zrobić dla gminy, powiatu i województwa, w zależności od tego, na jakim szczeblu kandydują. Dużo jest zatem o remontach dróg, chodników, przejść dla pieszych, itd., o otwieraniu nowych obiektów czy oddawaniu do użytku tych, które poddano rewitalizacji, o inwestycjach różnego rodzaju… I dobrze. Są oczywiście sprawy nieco bardziej ogólne, o jakich poszczególne partie również i w tej kampanii mówią na szczeblu ogólnokrajowym, takie jak ochrona zdrowia, szkolnictwo, usługi publiczne czy mieszkalnictwo (acz o nim akurat jest trochę za mało), a Lewica poruszyła ostatnio zapomniany temat obrony cywilnej. I okej. Odczuwam wszelako pewien brak. Może coś prze...

Racjonalniej w lesie

Jedną z większych tragedii, a zarazem zbrodni ostatnich ośmiu lat stanowił, wielokrotnie na tych łamach wspominany, rabunkowy wyręb lasów. Wiele obszarów leśnych zostało dosłownie zniszczonych, tam, gdzie jeszcze przed kilku lat rosły drzewa, dziś straszy zryta harwesterami ziemia; w nielicznych jedno miejscach pojawiają się sadzonki. Oczywiście, celem owej destrukcji był zysk, polskie drewno na potęgę sprzedawano głównie do Chin. I, co gorsza, nie miało to wiele – o ile cokolwiek – wspólnego z racjonalną gospodarką leśną. Gwoli ścisłości dodać należy, że za nieszczęście owo odpowiadali nie tylko PiS-owcu, ale przede wszystkim ludzie powiązani z partyjką (kilkakrotnie zmieniała nazwy) gestapowca Zbigniewa Ziobry, zwanego (jakże trafnie!) Zerem. Zerowcy rozplenili się w Lasach Państwowych i zaczęli doić kasę ze wspomnianego wyżej procederu; nie tylko oni zresztą, gdyż na PiS-owskim nie-rządzie w lasach korzystali też mordercy zwierząt określani mianem myśliwych, nie wspominając o kle...

Marsz ku zieleni

Wprawdzie media głównego nurtu tematu jeszcze raczej nie poruszają, ale przecież wybory samorządowe wielkimi zbliżają się krokami. Kampania rozpocznie się już niedługo, poszczególne partie tudzież komitety pozapartyjne zasypywać naz zaczną obietnicami; niektóre będą miały charakter lokalny, inne regionalny, a pewnie i ogólnokrajowych nie zabraknie (zarówno wielu polityków, jak i dziennikarzy czy publicystów mimo upływu lat wciąż nie rozumie, o co chodzi w samorządności). Od tego, kto wygra w poszczególnych jednostkach samorządu terytorialnego, zależało będzie, w jakim kierunku (i czy w ogóle) pójdzie rozwój tychże przez następne cztery lata. No i właśnie, na nas, osobach wyborczych, spoczywa powinność, by już zawczasu zastanowić się, co to powinno być; przełożyć się to wszak winno na decyzję, na jakich kandydatów warto oddać głosy. Otóż, jak wiemy, Bezprawie i Niesprawiedliwość przez osiem lat swoich nie-rządów mocno zniszczyło (między innymi, rzecz jasna) przyrodę, zwłaszcza lasy ...

Smog kontratakuje

Wróciły mrozy, a wraz z nimi smog. Mimo iż mieszkam w małej miejscowości, spacerując z pieskiem w zimowe dni, zwłaszcza rano i wieczorem (wtedy to już szczególnie), zastanawiam się, jak przy swoim węchu, wielokrotnie lepszym niż ludzki, daje on radę oddychać. Spliny unoszą się w powietrzu, i to bynajmniej nie tylko samochodowe; wnioskując po bukiecie nader nieprzyjemnych woni, dominują raczej efekty nieekologicznego opału. Oczywiście nie mam pretensji do ludzi, że ogrzewają swoje domy byle czym, ani o to, że jeżdżą starymi, emitującymi znaczne ilości spalin samochodami. Większość z nich nie ma innego wyjścia. Ubóstwo energetyczne, podobnie oczywiście jak każde inne, stanowi ponurą konsekwencję nieludzkiego systemu kapitalistycznego, a już na pewno jego zdziczałego, neoliberalnego wydania, jakie zapanowało w Polsce po 1989 roku, i jego naturalnych patologii: niskich płac czy niestabilnego zatrudnienia. Do tego dochodzi inflacja wprawdzie ostatnio nieco spowolniła, ale zarówno ceny, j...

Lekki wiaterek optymizmu

Społeczny projekt ustawy o powszechnym dostępie do in vitro refundowanego z budżetu państwa (czyli jednego z rozwiązań medycznych, jakie powinny być standardem w europejskim państwie) trafił do Sejmu i, mimo paskudnych dźwięków wydawanych przez prawackich, katolickich fanatyków z Konfederacji tudzież Bezprawia i Niesprawiedliwości, przeszedł pierwsze czytanie. Pozostaje mieć nadzieję, że akt ów prawny przejdzie całą ścieżkę legislacyjną i zacznie obowiązywać, a klerykałowie – zarówno z PiS-u oraz Konfederacji, jak też ci z PO, Polski 2050 czy PSL-u – nie wykastrują go po drodze, upychając w nim jak najwięcej kościelnych postulatów, choćby oficjalnie po to, by zadowolić Dudę Andrzeja. Może się mylę, ale nadzieje te nie wydają się tak całkiem płonne. Koalicja PO-PSL, pod koniec swojej ostatniej kadencji, wprowadziła podobną reformę, niestety, szybko skasowaną przez Bezprawie i Niesprawiedliwość po dorwaniu się przez nie do władzy. Tyle, że premierką była wówczas nieszczególnie (jak na...

Interes klasowy

Liczne są powody, dla których popieram Lewicę i zamierzam oddać na nią głos w nadchodzących wyborach do Sejmu. Sprowadzają się one w zasadzie do tego, że taki jest mój interes klasowy, związany oczywiście z bytem. A pamiętajmy, że „Byt określa świadomość”, jak napisał Karol Marks. Miał w stu procentach rację, zarówno w wymiarze jednostkowym, jak i klasowym/społecznym. Lewica po prostu ma program, który odpowiada mojemu interesowi klasowemu tudzież ogólnie bytowemu. Przykładowo, wykonuję wolny zawód zaliczający się do twórczych i artystycznych. Dlatego chciałbym mieć ubezpieczenie społeczne dostosowane do uwarunkowań tego typu pracy, takie, które pozwoli mi się leczyć (oraz zgromadzić kapitał emerytalny, choć emerytury raczej nie dożyję), a przy tym nie zrujnuje mojej kieszeni. Lewica ma postulat wprowadzenia takiego. Fatalna PiS-owska polityka (o ile w ogóle słowo to można tu zastosować) energetyczna doprowadziła do horrendalnego wzrostu opłat za energię elektryczną (na niej na szc...

Burżuje kontra wilki

Na początek mała dygresja. Wczoraj w Warszawie odbył się Marsz Miliona Serc, zorganizowany przez KO, ale również z udziałem polityków PRAWDZIWEJ demokratycznej opozycji, czyli Lewicy. Frekwencja dopisała (to dobrze), a swoje przemówienia wygłosili między innymi Włodzimierz Czarzasty i Robert Biedroń. Trzeba uczciwie przyznać, że przy jednym i drugim Donald Tusk wypada niczym mucha rozbita na przedniej szybie zdezelowanego, rozbitego trabanta zaparkowanego obok najnowszego lamborghini. I tyle w temacie. A teraz przechodzimy do naszego dzisiejszego tematu. Otóż, w polskich mediach od pewnego czasu mnożą się informacje o atakach wilków już to na ludzi, już to na zwierzęta domowe. Stworzenia owe jakoby zrobiły się ogromnie agresywne i krwiożercze niczym w horrorach/thrillerach, ewentualnie starych filmach przygodowych. Specjaliści – czyli naukowcy, znawcy tematu – apelują, by w owe wiadomości nie wierzyć, a przynajmniej podchodzić do nich z bardzo dużym dystansem oraz ostrożnością. ...

Aby zwierzętom było lepiej

Zwierzęta nie są rzeczami, lecz istotami czującymi, wrażliwymi – wiele gatunków ma wysoko rozwiniętą psychikę – toteż nie powinniśmy ich eksploatować, wyzyskiwać, znęcać się nad nimi, ani mordować dla przyjemności. Jeść też nie, zwłaszcza, że mięso jest dla nas niezdrowe. Coraz więcej osób wykazuje rosnącą świadomość w kwestii zwierząt i ich praw. A co mądrzejsi politycy starają się za tymi – ogromnie, rzecz jasna, pozytywnymi – zmianami światopoglądowymi nadążać, toteż proponują różne rozwiązania programowe. Dziś sprawdzimy, co dla wspaniałych istot uczynić zamierza Lewica. Dla zwierząt trzymanych w domach i schroniskach proponuje ona: 1) określenie warunków bytowych, czyli po prostu standardów hodowli; 2) bezpłatną (o, bardzo ważne!) kastrację, sterylizację i chipowanie psów oraz kotów; 3) zakaz trzymania psów na łańcuchach (wielu degeneratów trzyma na nich nawet… yorki – serio!); 4) kontrole i wsparcie systemu schronisk. Niestety, obozy zagłady w postaci ferm przemysłowych...

Płoną śmiecie, płoną

W Zielonej Górze spłonęło nielegalne składowisko odpadów. Nie pierwszy to taki pożar w (k)raju nad Wisłą; wybuchają one co jakiś czas, a ich konsekwencje zarówno dla środowiska naturalnego, jak i dla zdrowia ludzkiego są fatalne. Nie trzeba zresztą, aby śmiecie owe stanęły w ogniu, ponieważ samo ich składowanie jest szkodliwe dla całego otoczenia i zamieszkujących je istot żywych, ludzi oczywiście wliczając; logiczne, skoro to toksyny. Niejaki Kaczyński Jarosław, nieoficjalny, acz – o zgrozo! – faktyczny władca Polski, prezes Bezprawia i Niesprawiedliwości, migiem znalazł winnego. Jeśli sądzicie, że uznał za takowego Donalda Tuska, to oczywiście macie rację. Zdaniem Kaczyńskiego, to przewodniczący PO sprowadza do Polski „niemieckie śmieci” (serio, facet rzeczywiście tak powiedział), które potem radośnie sobie płoną… Wiadomo, że to element kampanii wyborczej, w której – już to widać – zagadnień merytorycznych prawie nie będzie (może tylko Lewicy uda się jakieś przemycić, bo próbuje...