Posty

Wyświetlam posty z etykietą wegetarianizm

Korzyści z roślinnego menu

Różne są teorie wyjaśniające, dlaczego akurat Homo (rzekomo, bo mam coraz więcej wątpliwości co do rozumności przedstawicieli tegoż gatunku) sapiens wygrał wyścig ewolucyjny i jest obecnie jedynym człowiekowatym, podczas gdy inne gatunki człowieka – a było ich wiele; co jakiś zresztą czas odkrywane są nowe – radośnie sobie wymarły. Niektórzy zatem naukowcy przypuszczają, iż pokonaliśmy takiego na przykład neandertalczyka, bo osiągnęliśmy nad nim przewagę technologiczną (acz analiza narzędzi wytwarzanych przez oba gatunki niekoniecznie to potwierdza), szybciej się mnożyliśmy, byliśmy okrutniejsi lub wszystko to naraz. Jest jednak i taka teoria, że radośnie sobie istniejemy (jeszcze, gdyż wywołana przez kapitalistów katastrofa klimatyczna, o ile jej nie zatrzymamy, unicestwi nas prawdopodobnie w ciągu najbliższych dwudziestu kilku lat), podczas gdy neandertalczycy wymarli, bo jako roślinożercy, łatwiej zmienialiśmy dietę. Wedle tej koncepcji, Homo neanderthalensis był przystosowany ...

Święta bez mięsa

Zbliża się Boże Narodzenie, czyli okres wzmożonej konsumpcji, do jakiej zachęcają nas już to media działające w interesie kapitalistów (im więcej kupimy, tym większe będą oni mieli zyski, i nieważne, że to, czego nie przeżremy, znajdzie się później na śmietniku), już to związki wyznaniowe (na czele oczywiście z Kościołem katolickim), już to źle pojęte tradycje, nakazujące obeżreć się, opić i na siłę włazić komuś (z reguły krewnym i powinowatym) na głowę. Przez to wszystko wielu z nas umyka prawdziwy sens świąt – tych oraz wszystkich innych – czyli odpoczynek, relaks, odstresowanie się, regeneracja sił. No, ale do rzeczy. Otóż, jedną z tradycji bożonarodzeniowych jest karp (ewentualnie inna ryba) na stole wigilijnym, i dowolny rodzaj mięcha na stole we właściwe Boże Narodzenie (25 i 25 grudnia oczywiście); mamy się tym obeżreć niemal aż do pęknięcia. W tym miejscu zaznaczyć warto, że opychanie się mięsem jest dziedzictwem sarmackim – to kuchnia szlachecka bazowała na potrawach przy...

Zalety wegetarianizmu

W ostatnim kwartale odstawiłem mięso. Na zawsze i nieodwołalnie. Owszem, kupuję wędliny, ale dla pieska (on menu zmienić na roślinne nie może), sam już nic mięsnego nie jem. Z takim zamiarem nosiłem się od dłuższego czasu, choć na przykład mięsa drobiowego nie jadłem nigdy; nie smakowało mi, a mój organizm źle na nie reagował. Od pewnego też czasu szkodzić zaczął mi również schab, więc i jego odstawiłem. Rezygnowałem także z wędlin, jakie wcześniej lubiłem, a to dlatego, że ich jakość się popsuła (cóż, w kapitalizmie wszystko staje się coraz bardziej tandetne). Jednakowoż, na pełen wegetarianizm przechodzić zamierzałem etapami. Po ciężkiej chorobie zdecydowałem się wszelako odstawić mięso raz a dobrze. I to mi się udało. Decyzji owej nie żałuję. Skoro bowiem wywinąłem się Ponuremu Żniwiarzowi spod kosy, doszedłem do wniosku, że przed powrotem owego Żniwiarza (a prędzej czy później przyjdzie on po nas wszystkich, pamiętajmy) należy zrobić coś dobrego i dla siebie, i dla otoczenia. W...