Posty

Wyświetlam posty z etykietą Robert Biedroń

Dwa lata Wiosny

Dziś drugą rocznicę powstania świętuje Wiosna – partia polityczna założona przez Roberta Biedronia. Obecnie jednocząca się z SLD; obie formacje stworzyć mają Nową Lewicę. I bardzo dobrze, bo szeroko pojęta lewica i centrolewica musi się ze sobą jednoczyć, a przynajmniej współpracować. Przyznam szczerze, iż przed dwoma laty zdziwiło mnie, że Robert Biedroń zakłada nową partię. Wydawał się on wówczas – a w zasadzie BYŁ – naturalnym centrolewicowym kandydatem na prezydenta, a tymczasem, zamiast zbierać poparcie istniejących organizacji lewicowych i centrolewicowych, zabrał się za tworzenie nowego bytu na scenie politycznej, który tylko potęgował rozdrobnienie formacji lewicy, będące wówczas (i dzisiaj w znacznej mierze też) wielką jej słabością. Poza tym, pierwsza konwencja wypadła, jak dla mnie, dość infantylnie, program zaś nowej formacji zdawał się zlepkiem postulatów zaczerpniętych od SLD, Zielonych czy Nowoczesnej. Innymi słowy, była to liberalno-lewicowa formacja, nieprezentując...

Lewica i elektorat

No i wygrał wybory Duda Andrzej. Co oznacza, iż przez najbliższe (co najmniej) pięć lat Polska znowu nie będzie miała prezydenta. Jeszcze gorzej, że Bezprawie i Niesprawiedliwość umocniło swoją władzę, a to poskutkuje tym, że brak prezydenta będzie najmniejszym z problemów naszego państwa i społeczeństwa (o możliwym scenariuszy przekształcenia Polski w państwo totalitarne pisałem przedwczoraj). Opozycja zastanawia się, co robić dalej. W to, że Koalicja Obywatelska znajdzie odpowiedź, nie wierzę. Oni wciąż tkwią w liberalnej wizji świata, pochodzącej z lat 90., toteż nie rozumieją, że demokracji nie da się obronić bez walki o prawa pracownicze, które KO (poza może Zielonymi) konsekwentnie lekceważy. Politycy tworzących tę koalicję, zwłaszcza PO i Nowoczesnej, zdają się w dalszym ciągu nie pojmować, iż za słupkami statystycznymi kryją się realni ludzie i ich problemy, z bytowymi na czele. Toteż nie dociera do nich, dlaczego ustawa’67 mimo upływu lat lat obciąża ich wizerunek, poni...

Dlaczego poprę Roberta Biedronia

Już w najbliższą niedzielę pierwsza tura wyborów prezydenckich. Bezprawnie przełożonych, toteż ich konstytucyjność tak czy owak będzie kwestionowana, a wybrany kandydat – ktokolwiek nim się okaże – będzie miał słaby mandat. Tak czy owak, oczywiście pójdę oddać głos. Jak już wiecie z poprzednich notek tudzież moich wpisów na Facebooku, kandydatem, którego poprę, będzie Robert Biedroń. Powodów ku temu jest kilka. Po pierwsze, jest to człowiek, którego najzwyczajniej w świecie podziwiam. Od lat leją się na niego pomyje jako na geja, działacza LGBT, polityka lewicowego. Przeważnie chlustają one z prawej strony, ale nie brak też (co jest, moim skromnym zdaniem, zatrważające), lewicowców (a raczej ludzi za takowych się podających), co Roberta Biedronia nie tolerują. Z powodu tego, iż jest on politykiem głoszącym REALNIE postępową wizję Polski, pozostaje pan Biedroń solą w oku również liberałów. A mimo to, nieodmiennie emanuje pozytywną energią, dla wszystkich ludzi ma szacunek, na...

Prezydent wrażliwy społecznie

Kampania wyborcza dobiega końca (no, chyba, że będzie druga tura, bo w takim razie przed nami jeszcze dwa tygodnie sączenia w nasze uszy różnorakich bredni i kłamstw). Zbyt merytoryczna nie była; zresztą pod tym względem poziom kolejnych kampanii się obniża. Niemniej jednak, pojawili się kandydaci, którzy poruszali tematy ważne dla zwykłego człowieka, czyli kwestie społeczne: mieszkalnictwo, edukację, służbę zdrowia, prawa pracownicze, itd. Innymi słowy, pośród całego steku bzdur słyszalne były dobre, mądre wypowiedzi w dziedzinie polityki społecznej. Najlepiej wypadł tu Robert Biedroń, który ma najbardziej rozbudowany program w tym zakresie (nie będę go teraz omawiał, zajrzyjcie, proszę, na stronę kandydata i oceńcie sami). Pojawiły się mniej lub bardziej profesjonalne komentarze, wedle których kwestie takie w ogóle w kampanii prezydenckiej nie powinny się pojawiać, prezydent bowiem nie ma konstytucyjnych kompetencji w dziedzinie polityki społecznej. Kandydaci, według takic...

Ci, co walą w Roberta

Środowiska polityczne związane z Koalicją Obywatelską, jak również wielu publicystów tudzież internetowych komentatorów, atakują Roberta Biedronia, kandydata Lewicy na prezydenta, za to, że rzekomo zadeklarował, iż w drugiej turze nie poprzez Rafała Trzaskowskiego. Wywołało to święte oburzenie, no i oczywiście zarzuty, jakoby lider Wiosny popierał Andrzeja Dudę, ksywa Adrian , znanego też jako PAD i Anżej. Jest to pełne fałszu szczucie, ponieważ Robert Biedroń niczego takiego nie mówił. Stwierdził za to, że przed pierwszą turą nie pora na jakiekolwiek deklaracje, a ponadto lewicowi wyborcy są na tyle inteligentni, że nie potrzebują wskazówek, na kogo głosować, ponieważ tak czy owak oddadzą głos według własnego rozumu. W pełni tę argumentację podzielam. Po pierwsze, nie wiemy, czy druga tura wyborów prezydenckich w ogóle się odbędzie. Całkiem możliwe, ze 28 czerwca jeden z kandydatów uzyska więcej niż 50 proc. ważnie oddanych głosów, czym zapewni sobie zwycięstwo już w pierws...

Prawicowiec dla lewicowca

Wielu komentatorów – od publicystów do internautów – podnosi, że lewicowi wyborcy już w pierwszej turze zbliżających się wyborów prezydenckich głosować powinni na kandydata Koalicji Obywatelskiej, Rafała Trzaskowskiego, obecnego prezydenta Warszawy. I to pomimo faktu, że kandyduje również polityk jak najbardziej lewicowy, czyli Robert Biedroń. Główny argument pada tu taki, że pan Trzaskowski ma w swoim programie postulaty lewicowe. No to przyjrzyjmy się, cóż to szanowny kandydat proponuje: 1) likwidacja TVP Info i reorganizacja telewizji publicznej; 2) poparcie dla wprowadzenia związków partnerskich; 3) powołanie rzecznika kontroli państwowej w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego; 4) rozdzielenie funkcji prokuratora generalnego i ministra sprawiedliwości; 5) powołanie nowej, niezależnej politycznie osoby na stanowisko ministra sprawiedliwości; 6) powołanie rzecznika kontroli państwowej, którego zadaniem będzie kontrolowanie „upolitycznionych służb”; 7) pozostawi...

Nie lepsi

Kampania prezydencka się rozkręca, kandydaci ruszyli w trasę, walcząc o elektorat, a w przypadku Rafała Trzaskowskiego, także zbierając popisy poparcia, konieczne do zarejestrowania kandydatury. W internecie z kolei pojawiają się coraz to różniejsze opinie na temat startujących polityków, od nader pozytywnych, wręcz ubóstwiających, po krytyczne, wręcz ocierające się o mowę nienawiści. Trafiają między nimi i takie, wedle których „wszyscy kandydaci będą lepsi niż Andrzej Duda i Krzysztof Bosak”. W tym względzie pozwolę sobie na małą polemikę. Oczywiście reelekcja urzędującej imitacji prezydenta byłaby tragedią, podobnie jak wygrana (lub choćby uzyskanie przez niego znaczącego poparcia) neofaszysty wierzącego w to, że Słońce krąży wokół Ziemi (geocentryzm, obalony w XVI wieku przez Mikołaja Kopernika, przypominam). Niemniej jednak, wcale nie jest powiedziane, że każdy z czterech ich znaczących kontrkandydatów byłby na prezydenckim stanowisku lepszy niż ci dwaj. Na pewno nie d...

Dar od Roberta

Robert Biedroń, kandydat Lewicy na prezydenta, jeszcze w niedawnych przecież czasach, kiedy mógł prowadzić normalną kampanię wyborczą, odwiedził Leszno. W tamtejszym Banku Żywności spotkał panią Czesławę, wolontariuszkę-emerytkę. Pożaliła się ona panu Robertowi, że rozwalił jej się tapczan, a na nowy jej nie stać z powodu zbyt niskiej emerytury, marzy zatem o nowym. Tak, są w Polsce ludzie żyjący w takiej nędzy (dziękujemy, panie Balcerowicz!), i to bynajmniej nie tylko seniorzy. Lewicowy kandydat obiecał pomoc – i rzeczywiście, dostarczył pani Czesławie w tym tygodniu nowy tapczan. Pewnie stałoby się to szybciej, gdyby nie PiS-owski zakaz przemieszczania się, dopiero niedawno zniesiony. Ktoś może powiedzieć, że to tylko gest pod publiczkę, element kampanii. Pewnie tak, ale też realna pomoc dla konkretnej osoby. TYLKO dla jednej – powiedzą malkontenci. Zgoda, ale pani Czesławie ta pomoc na pewno nie jest obojętna. No i dobrze, że chociaż jeden polityk spełnia swoje obietnice....

Początek kampanii Roberta

Podobała mi się wczorajsza konwencja Roberta Biedronia. Może nie miała jakiegoś gigantycznego rozmachu, ale i tak zrobiła na mnie lepsze wrażenie niż analogiczna uroczystość pani Kidawy-Błońskiej czy pana Kosiniaka-Kamysza (o konwencji Dudy Andrzeja nawet nie wspominam). Najpierw było bardzo dobre, ostre przemówienie Włodzimierza Czarzastego (ech, pięknie powiedział o obecnej imitacji prezydenta; zaprawdę ostrym mieczem są usta przewodniczącego SLD!), następnie równie dobre przemówienie Adriana Zandberga (słuszna, jakże słuszna krytyka „wyklętych”), a na koniec sam kandydat na prezydenta powiedział parę mądrych rzeczy. Chwali mu się, że uczcił pamięć pani Brzeskiej, zamordowanej działaczki lokatorskiej. Że mówił dużo o problemach emerytów, zapowiedział budowę tanich mieszkań na wynajem, tanie leki i przypomniał kilka innych postulatów Lewicy. I dobrze! Trochę za mało mówił o patologiach rynku pracy, mam zatem nadzieję, że jeszcze ten temat rozwinie w toku kampanii. No i ...

Recepta Lewicy

O patologiach w polskiej służbie zdrowia pisałem już niejednokrotnie. Ale jest to temat, do którego warto wracać, zwłaszcza, że rozkręca się kampania prezydencka, a sytuacja publicznej opieki zdrowotnej POWINNA być jednym z jej głównych tematów, choćby po to, by wreszcie zacząć poważną społeczną dyskusję w tej kwestii. Już kilka lat temu, podczas strajku lekarzy rezydentów, podkreślać zaczęto, iż niedługo nie będzie miał nas kto leczyć, zabraknie też personelu pielęgniarskiego. Mroczne owe prognozy powracają co jakiś czas, i są w pełni uzasadnione. Ot, przykładowo średnia wieku polskiej pielęgniarki wynosi 54 lata; wkrótce wiele osób wykonujących ten zawód przejdzie na emeryturę, a wymiana pokoleń zachodzi w zbyt małym stopniu, ponieważ adeptki i adepci szkół pielęgniarskich pracy, owszem, szukają, ale za zachodnią granicą, gdzie uzyskują o wiele wyższe zarobki. Podobnie rzecz ma się z lekarzami, których również dramatycznie brakuje, szczególnie specjalistów. Niewesoło r...

Rzecznik praw zwierząt

Robert Biedroń, kandydat na prezydenta (jak na razie jedyny, na którego warto będzie oddać głos), prowadząc kampanię, odwiedził schronisko dla zwierząt. Tam zapowiedział, że jeśli wygra wybory (czego mu serdecznie życzę, podobnie jak Polsce), doprowadzi do stworzenia nowego urzędu – rzecznika praw zwierząt. Zająłby się on ochroną naszych braci mniejszych i kontrolowaniem przestrzegania ich praw oraz chronienie dobrostanu przez poszczególne instytucje państwowe. Z tego, co pamiętam, podobny pomysł lansowała podczas zeszłorocznych wyborów parlamentarnych Lewica. Cóż, trzymam kandydata za słowo. Jeśli chodzi o wrażliwość wobec naszych zwierzęcych przyjaciół, to akurat w przypadku Roberta Biedronia wydaje się ona jak najbardziej szczera, co stanowi jeden z licznych powodów, dla których warto głosować akurat na niego. Sama ta idea jest jak najbardziej słuszna. W polskim prawie są wprawdzie uregulowania dotyczące praw zwierząt, ale głównie domowych; z hodowlanymi jest gorzej. Inte...

Konstytucyjne prawa zwierząt

Niedawno Olga Tokarczuk, noblistka i jedna z najwybitniejszych autorek w historii polskiej (i nie tylko!) literatury, stwierdziła, że do konstytucji należałoby wpisać zwierzęta i ich prawa. Myśl tę podchwycił Robert Biedroń, kandydat Lewicy na prezydenta. Postulat ów jest oczywiście słuszny. Ja też uważam, że prawa zwierząt są ogromnie istotne. W Polsce z ich przestrzeganiem bywa różnie. Z jednej strony kary za znęcaniem się nad braćmi mniejszymi są stosunkowo wysokie, ale sprawcy tego typu czynów często są uniewinniani lub sądy orzekają niskie wyroki, nierzadko w zawieszeniu; nie ma zatem problemu z prawem, lecz jest problem z jego egzekwowaniem, co wynika z nieświadomości sędziów. Z drugiej strony, to, co napisałem wyżej, odnosi się tylko do przepisów prawnych regulujących kary za znęcanie się nad zwierzętami. Sytuacja pod tym względem może się jednak pogorszyć, bo PiS szykuje prawo utrudniające odbieranie właścicielom zwierząt w wypadku znęcania się. No i zdecydowanie zbyt...

Oczekiwania wobec Roberta

Wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że kandydatem Lewicy na prezydenta w tegorocznych wyborach będzie nie kto inny, a Robert Biedroń. Jego to osobę rekomendować zamierza, jak sam przyznał, Włodzimierz Czarzasty, pomysł ów uzyskał też akceptację koalicjantów z Lewicy Razem. Cóż, przyznam szczerze, że wolałbym kandydatkę, niemniej jednak przeciwko Robertowi Biedroniowi w zasadzie też nic nie mam. Już kilka lat temu, kiedy jeszcze pełnił urząd prezydenta Słupska, tworzyła się wokół niego aura naturalnego wręcz lewicowego kandydata na prezydenta Polski. I szkoda, że nie zaczął wówczas budować zaplecza politycznego; stałby się czynnikiem jednoczącym lewicę (zjednoczenie nastąpiłoby wcześniej, nie musiałoby zostać wymuszone przez rozpad Koalicji Europejskiej), do tej pory poczyniono by też więcej przygotowań… Zamiast tego pan Biedroń tworzył własną partię. No, stało się, jak się stało. W każdym razie, odkąd zawarł polityczny alians z SLD i Razem, polityk ów zachowuje się w spo...

Dlaczego poprę Lewicę

Konkretnie, w wyborach do Sejmu, bo jeśli chodzi o te do Senatu, to oddam głos oczywiście na kandydata opozycji, którym w przypadku mojego okręgu wyborczego jest polityk PO. Jasne, skoro nie ma w tymże okręgu lewicowych kandydatów na senatorów, to mógłbym oddać głos nieważny… ale sprzyjałby on PiS-owcowi, gdy tymczasem akolitów Kaczyńskiego Jarosława należy z pomocą kartki wyborczej odsunąć od władzy. Poza tym, ów kandydat PO ma akceptowalny jak dla mnie program. No i JOW-y zmuszają do wyboru „mniejszego zła”, a zatem są ogromnie antydemokratyczne… ale to już inna historia. Wracając do Lewicy, to moje poparcie dla niej ma wiele źródeł. Głównym jest oczywiście mój światopogląd, toteż odkąd uzyskałem czynne prawo wyborcze, głosuję na kandydatów SLD. W tym roku mam jeszcze do wyboru, startujące z tej samej listy, osoby z Razem, Wiosny, PPS… Ano właśnie, to kolejny powód, dla którego właśnie na kandydatkę lub kandydata (na kogo dokładnie, tego oczywiście nie napiszę) Lewicy oddam...

Nowy pomysł pana Roberta

Parada Równości, jaka odbyła się w minioną sobotę w Warszawie, bez wątpienia była wydarzeniem ogromnie pozytywnym. Było wesoło i kolorowo, uśmiechnięci ludzie promowali liczne wartości, w tym zwłaszcza prawa człowieka, oraz różnorodność. Był też naprawdę fajny akcent polityczny – do biorących udział w Paradzie działaczy Sojuszu Lewicy Demokratycznej podszedł Robert Biedroń i przez chwilę porozmawiał z Włodzimierzem Czarzastym. Bardzo dobrze, zdecydowanie lepiej jest rozmawiać niż walczyć. A wkrótce potem pan Biedroń pochwalił się swoim nowym pomysłem. Chce mianowicie powstania koalicji wszystkich postępowych, tzn. na lewo od centrum, sił politycznych. Skierował nawet odpowiednią propozycję do SLD, Razem, Barbary Nowackiej, Inicjatywy Polskiej, Inicjatywy Feministycznej, Unii Pracy, Polskiej Partii Socjalistycznej oraz Zielonych. Idea ta wydaje się jak najbardziej uzasadniona, bo szeroko pojęta centrolewica powinna się jednoczyć przeciwko PiS-owi, a nawet zwierać przeciw mafii...

Zamknięta kopalnia

Jeśli miałbym wskazać postulat Roberta Biedronia i jego Wiosny, za który na tego polityka i nową partię wylewa się najwięcej krytyki, prawdopodobnie byłaby to osławiona „likwidacja kopalń węgla kamiennego do 2035 roku”. Proszę zauważyć, że były SLD-owiec i były palikociarz w jednej niezbyt skromnej osobie nie mówi o rozwoju energetyki opartej na odnawialnych źródłach energii (zaledwie coś o tym bąknął w dzień po swojej wspaniałej konferencji inauguracyjnej) czy na atomie, lecz właśnie o zamykaniu kopalń; jeszcze do tego wrócimy. Zapoznałem się z wieloma wypowiedziami już to ekspertów, już to osób, które energetyką wprawdzie nie zajmują się zawodowo, lecz pewną wiedzę z tej dziedziny mają, i muszę przyznać, że padło wiele merytorycznych argumentów określających, dlaczego Wiosenny postulat anty-górniczy jest bezsensowny i szkodliwy. Nie będę się jednak dziś rozpisywał na tematy stricte energetyczne, niech wypowiadają się ludzie mądrzejsi ode mnie. Skupię się na tym, co zamknięcie...