Posty

Wyświetlam posty z etykietą handel bronią

Krytyka milczenia

W tym, że przegłosowano votum zaufania dla premiera Donalda Tuska, nie ma nic zaskakującego; wynikało to z sejmowej arytmetyki. Z drugiej strony, szef rządu nie może spać spokojnie, z tej choćby przyczyny, że PSL uśmiecha się do PiS-u; cóż, po tych stołkowcach można spodziewać się wiele, ale nic dobrego. Oczywiście, przed głosowaniem odbyła się debata. Donald Tusk chwalił się – z reguły na wyrost, bo najważniejsze sprawy są przecież nieruszone, co było jedną z przyczyn wyborczej klęski Rafała Trzaskowskiego – osiągnięciami swoimi i rządu, złożył też kilka zapowiedzi, w tym… zakazu bezpłatnych staży i praktyk. Jak najbardziej popieram, niemniej wątpię, czy pan premier faktycznie zakaz ów wprowadzi, skoro to jego rząd w 2009 roku zalegalizował te formy kapitalistycznego niewolnictwa. W Sejmie wypowiedzieli się też jego zwolennicy i przeciwnicy. Ci drudzy krytykowali Tuska i jego rząd mniej lub bardziej merytorycznie. Wśród owych przemówień na uwagę zasługuje to wygłoszone przez posła ...

Żyd za kratami

Brytyjskie mendy (policjantami ich nie nazywam, coby nie obrażać tych uczciwych) aresztowały profesora Haima Bresheetha, filmowca, fotografa, wykładowcę akademickiego. Z pochodzenia, co ważne, Żyda. Za co mendy go przyskrzyniły? Ano, za „antysemityzm”. Pan Bresheeth jest bowiem aktywnym krytykiem izraelskich zbrodni – głównie dlatego, że on sam orz jego rodzina dogłębnie przepracowali tragedię Holocaustu, wyciągając z niej prawidłowe wnioski – i działaczem na rzecz sprawy palestyńskiej. A to w zachodnich pseudo-demokracjach automatycznie czyni człowieka, ze szczególnym uwzględnieniem osoby publicznej, „antysemitą”. Zaś w Wielkiej Brytanii, jak się okazuje, grozi również wsadzeniem za kratki, nawet (zwłaszcza?), jeśli jest się Żydem. Zresztą, nie tylko tam. Amerykańscy Żydzi, między innymi zrzeszeni w organizacji Jewish Voice For Peace, organizują protesty (najczęściej masowe, szczególnie po 7 października ubiegłego roku) przeciwko izraelskim zbrodniom w Palestynie, a także dozbrajan...

Kup rakietę Jankesowi

Niejaki Błaszczak Mariusz, minister obrony (jak nim został i dlaczego akurat on, chyba tylko Cthulhu wie) w rządzie formalnie Morawieckiego Mateusza, a faktycznie Kaczyńskiego Jarosława, wielce się raduje, podpisał bowiem z Amerykanami umowę na zakup wyrzutni rakiet Himars. Którą to transakcję sfinansujemy rzecz jasna my, obywatele, z naszych podatków. Nie będąc specjalistą od uzbrojenia, trudno mi oceniać, czy Himars to produkt dobry czy zły. Martwi mnie wszelako, że umowa opiewa na zakup stosunkowo małej ilości tychże rakiet. Eksperci zwracają również uwagę, iż transakcja jest dla Polski niekorzystna, nie towarzyszy jest bowiem offset, czyli służący rozwojowi gospodarczemu pakiet inwestycji (np. produkcja części do zakupionego sprzętu w polskich zakładach). Jest to naprawdę istotna sprawa przy tego typu transakcjach, chodzi bowiem nie tylko o nabycie konkretnego sprzętu, mającego za zadanie zwiększyć potencjał obronny armii, ale też o to, by włożone w to pieniądze się zwróciły,...