Hitlerowiec w Katowicach

Kandydat na premiera z ramienia Bezprawia i Niesprawiedliwości, hitlerowiec o nazwie Przemysław Czarnek (zarazem były minister ciemnoty w nie-rządzie tej mafii/sekty), wróg kobiet, demokracji i psów, rozpoczął już nieformalną wprawdzie, lecz faktyczną kampanię wyborczą.

Odwiedził mianowicie Katowice, gdzie spotkał się z wyznawcami. Tam pojechał po transformacji energetycznej, zapowiadając „powrót do węgla”. Nie dodał, że importowanego. Polskie złoża owego surowca są wszak na wyczerpaniu (cóż, w karbonie powstała skończona jego ilość); stąd stopniowe zamykanie kopalń. A te pokłady, które jeszcze pozostaną, nie nadają się do bezpiecznej eksploatacji; bezpiecznej, czyli takiej, która nie narażałaby na niebezpieczeństwo życia górników. Czarnek nie dodał też, że energetyka węglowa oznacza znaczne koszta, jest coraz droższa i coraz mniej wydolna (nie wspominając o tym, że generuje od czorta zanieczyszczeń, ogromnie przyczyniając się do katastrofy klimatycznej).

No, ale przecież nie zwracał się do elektoratu, jaki wie, co dzieje się na świecie, i w jakim kierunku iść powinna gospodarka, energetykę wliczając. Nie, on mówił, a raczej krzyczał do ludzi zmanipulowanych, z mózgami wypranymi PiS-owską propagandą, pełną ciemnoty oraz eurosceptycyzmu; wszak wedle niej to Unia Europejska jest „zła”, ponieważ „narzuca” Polsce odnawialne źródła energii. „Zły” ma też być, według Czarnka, rząd Tuska i Marszałek Sejmu, Włodzimierz Czarzasty, także oczywiście z powodu postępowej polityki energetycznej.

Jak łatwo się domyślić, nałgał, że energia oparta na OZE będzie droższa. Jest to całkowite oszustwo, no, ale wyznawcy Bezprawia i Niesprawiedliwości wierzą w tę brednię.

Nie tylko jednak o węglu hitlerowiec nawijał. Uderzył mianowicie w katolicką, kościelną nutę, a wręcz zadął w surmę obrony polskiego katolicyzmu.

Obiecał mianowicie, że wymusi przeproszenie Jana Pawła II, którego określił „naszą największą świętością” (lepiej, żeby mówił za siebie!). Jego zdaniem, świętość owa najwyraźniej jest szargana. No tak, pontyfikat tego papieża od dłuższego już czasu nie jest oceniany jednoznacznie pozytywnie, a obrona przez niego księży-pedofilów przestaje budzić wątpliwości, podobnie jak sympatyzowanie ze skrajną prawicą, zwłaszcza w Ameryce Łacińskiej. Pojechał także Czarnek o konieczności obrony Kościoła katolickiego. Albowiem chcą go jakoby zniszczyć „wrogowie Polski”. No tak, w PiS-owskiej, i w ogóle skrajnie prawicowej optyce każdy, komu nie po drodze z największym i najbardziej uprzywilejowanym działającym w (k)raju nad Wisłą związkiem wyznaniowym, jest wrogiem ojczyzny. Zwłaszcza ktoś, komu nie podoba się finansowe rozpasanie kleru i hierarchii kościelnej, ich przywileje podatkowe tudzież prawne, szkolna katecheza czy chociażby nierozliczanie zbrodni pedofilskich (niby jest dokonywane, ale nader opornie i w ślimaczym zaiste tempie).

Tak w zasadzie, Czarnek nie zrobił niczego nowego, nic, czego nie należałoby się spodziewać po PiS-owskim hitlerowcu. Ot, łgał na temat węgla i tego, że dzięki niemu można mieć tanią energię i niskie rachunki. Ot, szerzył kult Jana Pawła II, który wszak przymilał się do faszystów z Pinochetem na czele. Ot, bredził o rzekomym zagrożeniu dla Kościoła katolickiego, łącząc go z polskością, czyli szerząc propagandę klerykalno-nacjonalistyczną. Przekaz Bezprawia i Niesprawiedliwości w pigułce, podany w zintensyfikowanej, prymitywnej formie, stuprocentowo w stylu Czarnka.

Jego misją w Katowicach było, rzecz jasna, dotarcie do najbardziej betonowych, zaczadziałych i radykalnych wyznawców PiS-u. Pokazanie, że kandydat na premiera z ramienia tej mafii/sekty pamięta o nich i jest bliski ich potrzebom, ekonomiczne wliczając. A zarazem chodziło o zmobilizowanie ich w obronie przeciwko rzekomemu niebezpieczeństwu, czyli krytykowaniu Jana Pawła II i Kościoła katolickiego.

Nic nowego pod Słońcem.

Co nie zmienia faktu, że obrzydliwe to wszystko. Tak po hitlerowsku obrzydliwe.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Kapitalistyczni esesmani

Odbieranie dobrego

Usiłują mnie zabić