Posty

Wyświetlam posty z etykietą Arabowie

Refleksje po zamachu

Jedną z najgorętszych wiadomości ostatnich godzin jest oczywiście zamach w Sydney. Do świętujących na plaży Żydów zaczęło strzelać dwóch mężczyzn (podobno ojciec i syn). Zginęło kilkanaście osób, a ofiar byłoby prawdopodobnie znacznie więcej, gdyby nie pan Ahmed – mieszkający w Australii, a pochodzący z Syrii muzułmanin, który pracuje jako sklepikarz. Rozbroił on jednego z zamachowców i z tego, co czytałem, sam został ranny. W medialnych relacjach nie mogą się nadziwić, że muzułmanin ratował Żydów; tymczasem zadziałała tu prosta zasada: człowiek ratował innych ludzi, religia czy pochodzenie nic do tego nie miały. Sam, choć anim Arab, ani muzułmanin, przekonałem się, że wyznawcy islamu chętnie pomagają innowiercy, z reguły oczywiście w znacznie mniej drastycznych okolicznościach. Rzecz jasna, to, kto naprawdę stał za tą tragedią – mianowicie, czy sprawcy działali sami z siebie, czy otrzymali od kogoś zlecenie, czy też ktoś ich zainspirował – wyjaśni śledztwo. Zastanawia jednak reakcj...

Norweski bojkot

Norwegia sprzeciwia się udziałowi Izraela w eliminacjach do najbliższych piłkarskich mistrzostw świata. Z kolei norweska drużyna odmawia gry w meczach z reprezentacją owego bliskowschodniego organizmu politycznego. Powodem, jak łatwo się domyślić, są zbrodnie przeciwko ludzkości popełniane w Gazie, coraz częściej również na Zachodnim Brzegu (okupowane ziemie palestyńskie), od niedawna też w Libanie i w ostatnich dniach w Syrii. Norwegia chce zatem podjęcia wobec Izraelczyków identycznych działań, jakie podjęto wobec rosyjskich sportowców, których wykluczano z udziału w różnych mistrzostwach, turniejach i tym podobnych wydarzeniach po Putinowskim ataku na Ukrainę. Oczywiście można, a wręcz należy dyskutować, czy tego typu zakazy i bojkoty powinny obejmować sportowców, artystów, naukowców, itd. z danego kraju dlatego, że rządzi nim dyktator, zbrodniarz, szaleniec. Zwłaszcza, że liczni spośród wyżej wymienionych często się takim rządom sprzeciwiają, zwykle pod groźbą poważnych repres...

Imiona po arabsku

Pani dyrektorka szkoły podstawowej w Dobczycach (Województwo Małopolskie) ma problem, i to poważny. Może nawet wylecieć z roboty. A wszystko dlatego, że jest człowiekiem cywilizowanym i chce dobrze dla uczęszczających do owej placówki dzieci. Ale po kolei. Rzeczona szkoła współpracowała z międzynarodową organizacją studentów AIESEC. Kooperacja polegała na organizowaniu warsztatów dla dzieci, prowadzonych przez wolontariuszy, czyli studentów zagranicznych; organizacja sprawdza przedtem ich kwalifikacje. W ramach tychże działań dobczycka podstawówka gościła już studentów chociażby z Chin oraz Indii. W Krakowie współdziałanie AIESEC z placówkami edukacyjnymi układa się korzystnie od czterdziestu lat. Rzecz jest naprawdę godna uznania, pomaga bowiem ludziom poznać inne państwa, kultury i języki. W Dobczycach też było fajnie, dopokąd szkoła nie zaprosiła dwóch studentów-wolontariuszy z Algierii. Mieli oni prowadzić warsztaty – pod kierunkiem zatrudnionego w szkole nauczyciela – na...