Posty

Wyświetlam posty z etykietą myślenie

Bioroboty

Kapitalizm, jako system totalitarny (acz najczęściej jest to – jeszcze! – totalitaryzm zamaskowany pod pozorami szczątkowej demokracji), dąży do wytworzenia wzorcowego społeczeństwa (czy raczej zbiorowiska jednostek), oczywiście całkowicie zniewolonego. Konkretnie, chodzi o takie wymodelowanie klasy pracującej (proletariatu), aby idealnie nadawała się do celów klas pasożytniczo-wyzyskujących (kapitalistów). Ma to być zbiorowisko biorobotów. Biorobot to pod względem biologicznym typowy przedstawiciel gatunku Homo sapiens . Innymi słowy, żywy organizm ludzki. Tyle, że z zaprogramowanym umysłem. Programowaniem tegoż zajmują się: szkoła od najmłodszych lat, religia (w Polsce głównie katolicka), media, systemowa propaganda, reklamy, część przynajmniej dzieł kultury, itd. Celem jest, jak łatwo się domyślić, pozbawienie – w procesie oduczania – człowieka zdolności samodzielnego, zwłaszcza zaś krytycznego myślenia, tak, aby bez zastanowienia przyjmował i wchłaniał serwowaną mu papkę infor...

Alergia na głupotę

Przyznam, że mam uczulenie na głupotę. Chyba zawsze – tzn. odkąd nauczyłem się samodzielnie myśleć i wyrabiać własne opinie – mi ono dolegało, niemniej w ostatnich latach mocno się nasiliło. Być może dlatego, że głupota coraz bardziej nas zalewa, a media są nią wręcz przepełnione. Rzecz jasna, nie uważam się za jakąś nadmiernie inteligentną jednostkę. Jak każdy człowiek, popełniam błędy (nieraz głupie), często się mylę, wielu rzeczy nie wiem (na takie tematy staram się nie wypowiadać), na wielu sprawach się nie znam (j. w.). Dlatego też nie jestem uczulony na cudze pomyłki, błędy czy niewiedzę; nie ma wszak ludzi nieskończenie mądrych ani wszechwiedzących. Za to bardzo razi mnie czyjaś głupota polegająca na totalnej bezmyślności pojmowanej jako cnota, czyli ignorancja, którą ktoś w sobie wyrobił albo pozwolił sobie wmówić, i uwielbia się nią chwalić; nadto, postawa taka bywa bardzo szkodliwa, a czasami wręcz niebezpieczna. Przykład stanowią – wielokrotnie przeze mnie na tych łamach ...

Edukacja przeciw nienawiści

Kilka dni temu Koalicja Obywatelska zaprezentowała swoją kandydatkę na premierkę – panią Małgorzatę Kidawę-Błońską. Nie będę tu oceniał, czy ruch to dobry czy zły, czy krok spóźniony czy falstart, czy dzielenie skóry na niedźwiedziu; czas pokaże. Tak czy owak, zdecydowanie wolałbym na czele rządu panią Kidawę-Błońską niż Morawieckiego Mateusza czy innego PiS-owca. Ważne wszelako jest to, że nasza dzisiejsza bohaterka w swoim przemówieniu podzieliła się marzeniem o Polsce bez nienawiści. Przypuszczam, że chodzi tu nie tyle, a raczej nie tylko o zwyczajną międzyludzką nienawiść, wywołaną chociażby poczuciem krzywdy, zazdrością, itd., ale głównie o rasizm, nacjonalizm, szowinizm, antysemityzm, islamofobię, homofobię, itd. Cóż, bez kpiny czy szyderstwa napisać muszę, że marzenie pani Kidawy-Błońskiej bardzo mi się podoba, no i oczywiście ja sam też je podzielam. Podobnie jak wielu mądrych ludzi, dodajmy. Warto więc zastanowić się, jak je urzeczywistnić. Droga ku temu będ...

O dezinformacji

Człowiek to jednak głupia istota. I nie chodzi mi tu o zwykłą omylność; nikt z nas, ludzi, nie jest nieomylny, każdy za to popełnia błędy. Umysł każdego człowieka jest też ograniczony, nie ma bowiem osoby ludzkiej, która byłaby zdolna nauczyć się wszystkiego i wszystko pojąć. Problem leży w tym, że wielu z nas głupieje na własne życzenie, nie korzystając z przyrodzonej cechy naszego gatunku, jaką jest myślenie. Myślenie krytyczne, zakładające m. in. zdolność i chęć do weryfikowania informacji. Dlatego nawet bardzo inteligentnego, lecz nierobiącego ze swojej inteligencji użytku człowieka łatwo można zmanipulować. Stąd sztuka dezinformacji. I tak, mój znajomy kilka lat temu obejrzał w telewizji film „dokumentalny” (cudzysłów nieprzypadkowy) o Adolfie Hitlerze. Padła tam informacja, jakoby lidera nazistów wspierał Bank Światowy. Tyle, że powstał on już PO ZAKOŃCZENIU II wojny światowej, a zatem i PO śmierci Hitlera. W Dwudziestoleciu Międzywojennym nie było żadnych instytucji r...

Książka w PRL-u i dziś

Przyszła mi chęć na odświeżenie sobie klasyki literatury polskiej w postaci powieści C.K. Dezerterzy , autorstwa Kazimierza Sejdy. Wspaniałe dzieło, powstałe na podstawie wspomnień autora z I wojny światowej, jednocześnie stanowiące dziedzictwo kulturowe dawnej Galicji, skąd i ja pochodzę. Powieść jest przy tym ogromnie zabawna (trzeci raz czytam, i nie mogę powstrzymać się od rechotu), ale też znacznie bardziej gorzka niż jej (również zresztą wybitna) filmowa ekranizacja w reżyserii Janusza Majewskiego. Zarówno zresztą książka, jak i film zawierają przecudną obelgę, wręcz idealnie dopasowaną do pewnego ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego w jednej zerowej osobie, co świadczy o tym, że Kazimierz Sejda być może miał zdolności profetyczne. Jednakże dzisiejsza notka nie będzie poświęcona recenzji klasyki naszej literatury. Otóż, posiadany przeze mnie egzemplarz C.K. Dezerterów (kupiłem go kilka lat temu w, chyba już nieistniejącym, jasielskim antykwariacie) wydany zo...