Posty

Wyświetlam posty z etykietą przedsiębiorcy

Klasowa podstawa gospodarki

Kapitalistyczna propaganda głosi wszem i wobec, że najważniejsi są przedsiębiorcy, iż to na nich bazuje cała gospodarka. Przy czym jedynie pozornie chodzi o PRAWDZIWYCH przedsiębiorców, czyli osoby prowadzące działalność gospodarczą, ciężko przy niej harujące i nierzadko niemogące nawet wyjść na zero; przekaz ów rzeczonym mianem najczęściej określa kapitalistów – właścicieli bądź udziałowców wielkich koncernów i korporacji – którzy sami nie pracują, lecz fortuny swe czerpią z harówy innych ludzi. Aby jednak zamaskować, o kogo realnie w propagandzie chodzi, fałszywie wychwala ona pod niebiosa właścicieli małych i średnich firm… dla których kapitalizm, wbrew pozorom, wcale korzystny nie jest. Oczywiście, przedsiębiorcy – ci PRAWDZIWI! – są gospodarce potrzebni. Przy czym w tym miejscu zauważyć warto, iż w każdym społeczeństwie odsetek osób wykazujących cechy pozwalające dobrze sobie radzić z prowadzeniem własnego przedsiębiorstwa (odpowiedzialność, pracowitość, strategiczne myślenie, ...

Załóż firmę

Prowadzenie własnej działalności gospodarczej przedstawiane jest w kapitalistycznej propagandzie jako sposób na odniesienie gigantycznego sukcesu – finansowego i w ogóle życiowego. W szkołach uczy się wszak podstaw przedsiębiorczości (nie wiem, dlaczego przedmiot ów nie nazywa się: „podstawy ekonomii” i nie poświęca uwagi różnym rodzajom przedsiębiorstw, w tym spółdzielniom), co druga reklama dotyczy różnego rodzaju dóbr i usług skierowanych dla osób prowadzących firmy, partie polityczne prześcigają się w kreowaniu obietnic dla przedsiębiorców… Słowem, wygląda to tak, jakbyśmy wszyscy mieli być właścicielami przedsiębiorstw. Niekiedy zresztą wymuszają to przepisy; tak jest w przypadku części zawodów takich jak agent ubezpieczeniowy. W innych przypadkach ludzie faktycznie dobrowolnie decydują się na samozatrudnienie, uznając, że tak jest dla nich korzystniej (dla fachowców z branży, przykładowo, budowlanej czy remontowej to rzeczywiście dobra opcja) lub mając nadzieję na to, że z mał...

Niekompetentni

Polscy przedsiębiorcy (szacunek) i kapitaliści (tu już niekoniecznie), mylnie określani pracodawcami (żadnej pracy wszak nie dają, lecz kupują na określony czas ludzką siłę roboczą, poniżej jej realnej wartości zresztą) żalą się, że coraz im trudniej znaleźć pracowników, zwłaszcza młodych, z odpowiednim kompetencjami miękkimi. Wierzcie mi lub nie, ale w żadnym razie nie zamierzam z tych ich żalów kpić. Podejrzewam, że mają rację – takich kandydatów do pracy realnie w (k)raju nad Wisłą brakuje. A co to w ogóle są kompetencje miękkie? Otóż, są to wszelkiego rodzaju umiejętności niemierzalne, osobiste i interpersonalne. Czyli te wszystkie, które dotyczą zdolności integrowania się z innymi ludźmi, chęci i umiejętności kooperowania, organizacji swojej pracy, itd. Podnoszą one wartość pracownika na rynku pracy, gdyż najzwyczajniej w świecie ułatwiają wykonywanie obowiązków zawodowych. Osoba z wysoko rozwiniętymi kompetencjami miękkimi solidnie i wydajnie pracuje – również w zespole, okazuje...

Nic o pracownikach

Na początek: przepraszam za brak wczorajszej notki. Wynikał on z przyczyn technicznych. Kampania wyborcza formalnie jeszcze się nie rozpoczęła, w praktyce wszelako trwa od dawna. Politycy jeżdżą po Polsce. Lewica spotyka się z wyborcami, rozmawia i przedstawia, w większości bardzo dobre, propozycje programowe. PiS-owcy, np. Szydło i Morawiecki, bajdurzą, ile to dobrego zrobili dla polskiego społeczeństwa; na groby ludzi, których ich polityka zabiła, wybrać się raczej nie zamierzają, podobnie, jak nie zamierzają się spotykać z osobami, które na skutek PiS-owskich działań anty-społecznych nie stać na przeżycie od pierwszego do pierwszego. Oczywiście, swoją kampanię rozkręca również Platforma Obywatelska, z panem Tuskiem Donaldem na czele. I nad nim dziś się pochylimy. Niedawno pan Tusk, posługując się skradzionym ruchowi lokatorskiemu i Lewicy hasłem: MIESZKANIE PRAWEM, NIE TOWAREM (które jest, rzecz jasna, stuprocentowo słuszne) ogłosił postulat dopłacania z publicznych (czyli naszyc...

Ludzie przedsiębiorczy

Nie trzeba się specjalnie przyglądać, by dostrzec ludzi grzebiących po śmietnikach w poszukiwaniu puszek albo różnych metalowych przedmiotów, wyrzuconych przy okazji chociażby remontów. Zbierają je i wynoszą na złomowisko, by uzyskać w ten sposób pieniądze (przeważnie niewielkie kwoty, acz za taką miedź można już zainkasować trochę grosza) i podratować się w ten sposób. Nie zawsze są to osoby w kryzysie bezdomności; wielu spośród takich zbieraczy to emeryci i renciści, ale nie brakuje też pracowników, którzy tak właśnie sobie dorabiają do żałosnych z powodu kapitalistycznej chciwości pensyjek. Niektórzy tacy zbieracze, nim zaniosą swój urobek na złom, rozglądają się wstydliwie dookoła, inni taszczą znaleziony metal zupełnie jawnie. Co do mnie, uważam, że nie ma się czego wstydzić; sam trochę złomu w ciągu ostatnich miesięcy sprzedałem, jakkolwiek nie wygrzebywałem go z koszy na śmiecie, ale z piwnicy i garażu, robiąc porządki. A nawet, jeśli ktoś zbiera złom po śmietnikach, to i tak ...

Pracusie i pasożyty

Kilka lat temu w jednym z odcinków swojego programu telewizyjnego Robert Makłowicz pokazał (jeśli mnie pamięć nie myli) kambodżańską rodzinę prowadzącą obwoźny handel miejscowymi potrawami; wykorzystywała w tym celu skuter czy motocykl (nie pamiętam dokładnie), do którego przymocowano specjalną budkę, gdzie odgrzewano, gotowano i smażono owe przysmaki. Robert Makłowicz nazwał tę działalność „przykładem lokalnej przedsiębiorczości”. I miał w stu procentach rację, bo ci kucharze-handlarze stanowią wręcz model prawidłowo rozumianych przedsiębiorców. Kimże bowiem jest przedsiębiorca/biznesmen? Ano, po prostu człowiekiem PRACUJĄCYM na własny rachunek, czyli prowadzącym swoją działalność gospodarczą (firmę). Może ona być jednoosobowa lub zatrudniająca pracowników; w obu tych przypadkach przedsiębiorca PRACUJE (zazwyczaj bardzo ciężko). Założenie takiej działalności – zwłaszcza jednoosobowej – nie zawsze jest dobrowolne, gdyż wymuszać je mogą już to przepisy prawne (agent ubezpieczeniowy, b...