Przestarzała doktryna
Dawno, dawno temu, bo w latach 60. ubiegłego wieku, Jerzy Giedroyć, redaktor naczelny paryskiej Kultury (głównego pisma polskiej emigracji w czasach poprzedniego ustroju, czyli technokracji biurokratycznej, często mylnie nazywanej „socjalizmem” lub „komunizmem”), sformułował swoją koncepcję polityki zagranicznej Polski po zmianie ustroju. Według niego, (k)raj nad Wisłą powinny oddzielać od Rosji niepodległe Litwa, Białoruś i Ukraina; wówczas państwo moskiewskie miałoby nie stanowić dla nas, a ściślej rzecz ujmując, dla naszej politycznej suwerenności, zagrożenia. Polska musi z tymi trzema republikami utrzymywać jak najlepsze stosunki, by wyrwać je z orbity wpływów rosyjskich; w tym celu konieczne jest z naszej strony wyrzeczenie się wszelkich pretensji terytorialnych wobec nich – czyli ostatecznie zrezygnować z Kresów. I faktycznie, po 1989 (zmiana ustroju nad Wisłą) i 1991 roku (rozpad ZSRR) doktryna Giedroycia stała się jednym z głównych wyznaczników polityki zagranicznej – konkre...